niedziela, 16 czerwca 2013

Z wizytą w XIX-ym wieku


Wyd. Rebis 2013
 Chciałam przeczytać tę książkę, odkąd tylko zobaczyłam jej okładkę. Odwrócona tyłem kobieta w szmaragdowej sukni idąca jakby pałacową, czy też parkową  aleją z jednej strony kojarzyła mi się z Anią Shirley, z drugiej - zapowiadała czytelniczą przygodę na miarę "Godziny pąsowej róży." Oczywiście w tym przypadku nie chodzi o fantastyczne przeniesienie się w czasie, ale o osadzenie fabuły w realiach historyczno-obyczajowych lat 80 -tych XIX -ego wieku. Dla admiratorki "Lalki" - cóż może być lepszego!
Z ogromnym entuzjazmem zabrałam się do lektury, i choć emocje z biegiem czasu i w miarę przewracania kartek ostygły, to w gruncie rzeczy czuję się tą książką usatysfakcjonowana.

Hanna Cygler opowiedziała perypetie trojga bohaterów: Louise de Sokolowski ( czyli Luizy Sokołowskiej), Joachima von Eistettena (vel Hallmanna) i Dmitrija Szuszkina oraz ich przyjaciół, znajomych - Rozalii, Gastona, Maxa Kwileckiego. Połączyła nitki francuskie, niemieckie i rosyjskie w polskim krajobrazie, w kraju, którego nie było na mapie, w domu, który dla bohaterów był cudzym, innym, ale jednak bliskim. W całej historii znaleźć można mnóstwo odniesień, i  nie mówię o cytowaniu "Kordiana" (Luiza uczyła się polskiego z książek - pamiątek po ojcu), ale o licznych powinowactwach z literaturą pozytywizmu, przy czym mam na myśl głównie realizm, tematykę społeczną, model patriotyzmu itp. Tak mi tu jakoś "pachnie" (oceniam to na plus) "Lalką" (Joachim swym naukowym zapałem przypomina jak żywo Ochockiego, a nawet i samego Wokulskiego), "Nad Niemnem" (bez obaw, nie ma rozwlekłych opisów przyrody), w ogóle Orzeszkową... Do tego motyw  dworku, społecznych konwenansów, zesłania na Syberię, artystycznej bohemy, kwestia opieki nad dziećmi, problem tożsamości narodowej... Na pewno nie można powiedzieć, że ta powieść jest o niczym! Wręcz przeciwnie.

"W cudzym domu"  jest treściwe i zgrabnie skonstruowane. Określiłabym je powieścią z prawdziwego zdarzenia, w której za sprawą kilku postaci splata się kilka wątków, a barwne tło dopełnia całości. To nie jest rozbudowane opowiadanie o prostej i  linearnej, często zbyt przewidywalnej fabule, jakie nierzadko zbyt szumnie są nazywane powieściami. Odniosłam wrażenie, że autorka  włożyła wiele pracy w konstrukcję tego utworu, zadbała o zgromadzenie odpowiedniej wiedzy i udało jej się oddać klimat schyłku XIX wieku. Dodatkowy walor stanowi kaszubski epizod, wszak tak mało (wcale?) Kaszuby pojawiają się w literaturze.
Nie wszystko jednak podobało mi się bez zarzutu. Zapowiedziana na okładce "doskonała kombinacja romansu z powieścią historyczną, sensacyjną i obyczajową" okazała się, w moim odczuciu, romansem obyczajowym na historycznym tle, z małą nutką sensacji. Bohaterowie główni w trakcie rozwoju fabuły jakoś się "rozmyli", nie do końca rozumiałam ich motywacje, ale może po prostu coś przegapiłam. Za to na postać intrygującą, budzącą ciekawość wybiła się Rozalia, która swym tupetem przypominała mi Klaudynę z książek Colette. Zafascynować może także pewna carska kreatura- radca Dmitrij Szuszkin, osobnik niejednoznaczny i kontrowersyjny, tylko... za mało Szuszkina! Miałam też poczucie, że od jakiegoś momentu wydarzenia dzieją się zbyt szybko - o ile najpierw w normalnym trybie "oglądałam" akcję, to później ktoś jakby włączył przyspieszone przewijanie. To jednak tylko bardzo subiektywne spostrzeżenie, taki odbiór nie musi być regułą.

Powieść kipi emocjami, namiętnościami, intrygami i spiskami, przenosi czytelnika w czasie (1880-1884) i przestrzeni (Paryż, Berlin, Warszawa, Gdańsk, Brwinów, Syberia). Nie jest łatwo się od niej oderwać, choć powody do marudzenia też się znajdą. W moim przypadku narzekania nie było zbyt wiele, stąd, jak już wspomniałam, czuję się usatysfakcjonowana  tą lekturą. Nie omieszkam poznać  kiedyś innych książek Hanny Cygler - "gramatyczna" trylogia czeka od dawna na półce.


"W cudzym domu" przeczytałam dzięki "swojej księgarni":

10 komentarzy:

  1. Niestety bardzo nie w moim guście. Zapraszam na http://qltura.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak wiadomo, de gustibus... itd. ;D
      Dziękuję, zerknę.

      Usuń
  2. W jeden książce Syberia i Paryż? Może kiedyś sięgnę jeśli akurat zachce mi się takiej "kobiecej" literatury.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Luiza przyjeżdża z Paryża, Joachim został zesłany na Syberię....
      To nie jest tak, że namieszane od Sasa do Lasa, tu wszystko gra ;-)

      Czy ja wiem, czy to taka bardzo "kobieca" książka... Tak "średnio" powiedziałabym, zresztą nie lubię takich etykiet, wszak czyż mówi się o "męskiej "literaturze?

      Nie wiem jak do mnie trafiłeś, ale zapraszam, nie tylko o "babskich" książkach piszę ;-)
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    2. Czekam na "nie babskie" w takim razie :)

      Usuń
    3. Będą i takie, i takie, a jak miałbyś czas i ochotę do zapraszam do przejrzenia bloga wstecz - pisałam np. o książkach "Hotel Zaświat", "Wiele demonów", "Śladami krwi" ...Bardzo różnorodny mam asortyment, że tak powiem ;-)

      Usuń
  3. A ja jakoś nie przepadam za tym okresem czasu w literaturze...

    Pozdrawiam,
    Gosiek
    http://blask-ksiazek.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co kto woli... ;-)
      pozdrawiam, zerknę na "blask książek" w wolnej chwili

      Usuń

'Napisz proszę, chociaż krótki list" ;-)

Follow by Email