sobota, 25 stycznia 2014

"Żaba w papilotach", czyli pokaźny ładunek pogody ducha

Wyd. Czarno na białym, 2013
Prawdopodobnie nie sięgnęłabym po tę książkę, gdyby nie fakt, że wygrałam ją w konkursie zorganizowanym przez Księgarnię Atena w Kamiennej Górze na jej facebookowym profilu. Nic mi ten tytuł nie mówił, o autorkach nie słyszałam wcześniej wcale i być może tomik utknąłby gdzieś w czeluściach półek, czy na dole stertek, odłożony na wieczne "potem", gdyby nie to, iż zaczęłam go przeglądać i podczytywać... i to był istny szczęśliwy traf!

"Żaba w papilotach" to zbiór korespondencji między dwiema przyjaciółkami - Marią Biłas -Najmrodzką (z wykształcenia: filolog polski ) i Elżbietą Narbutt (dziennikarka, weterynarz, 10 lat temu utraciła wzrok).
W  listach dzielą się ze sobą swoimi przemyśleniami dotyczącymi życia, obserwacjami otaczającej je rzeczywistości, spostrzeżeniami, refleksjami, pomysłami. Opowiadają o codzienności, wspominają, żartują - także na swój temat, wspierają się duchowo.
Obie panie są po siedemdziesiątce i niech nikt nie pomyśli, że ich głównym tematem są choroby, leki, wnuki, przepisy na serniki i marynaty oraz narzekanie na wszystko. O, nie! Tym paniom to nie grozi, albowiem są młode duchem i pełne radości życia. Patrzą na świat z perspektywy kobiet dojrzałych i doświadczonych, które mimo życiowych kolizji ( utrata wzroku, śmierć małżonka) wychodzą na prostą i chcą czerpać z życia jak najwięcej, mają bowiem poczucie coraz szybciej upływającego czasu i nie chcą go tracić na - jak pisze Elżbieta- "głupie walki z rzeczywistością". Zamiast tego cieszą się np. dziecięcym wierszykiem,  pobytem przyjaciół, wysłuchanym audiobookiem, zwiedzaniem miasta itp. Potrafią śmiać się same z siebie, spojrzeć krytycznie, zarówno na swoje zachowania, jak i otoczenie czy medialne wieści. Mają zdrowe podejście do życia, nie boją się nowoczesności. Obdarzone są umiejętnością opowiadania anegdot, gawędzenia, snucia refleksji.
W swoich listach - szczerych i zwyczajnych - zawarły pokaźny ładunek pogody ducha, optymizmu, ciepła, radości życia i pozytywnej energii. Może nieco przesadne jest hasło "ta książka to najlepszy antydepresant świata", ale coś w tym jest, bo naprawdę lektura "Żaby w papilotach" poprawia nastrój, podbudowuje i pomaga inaczej spojrzeć na wiele spraw. Warto przeczytać i przypomnieć sobie te teksty później na stare lata, albowiem - jak rzekł św. Tomasz z Akwinu - " (...) Zgryźliwi starcy to jeden ze szczytów osiągnięć szatana" ( z modlitwy na nagrobku w Tuluzie).
 
 "Z dobrymi historiami jest jak z jedzeniem -  nie mogą się zmarnować"
(cytat z listów, znajdujący się również na okładce), ta niepozorna książeczka, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Czarno na białym też na zmarnowanie nie zasługuje! Polecam - niezależnie od wieku.

wtorek, 21 stycznia 2014

Zimowy tekst

Martwiliśmy się, że nam sanki rdzewieją w piwnicy, a łyżwy na kołek odwieszone... Za to teraz mamy darmowe lodowisko, i to wcale nie sztuczne. Drzewa  są obwieszone kryształami, podobno nawet brzęczą! Niestety, brzęczą też dzwonki alarmowych telefonów. Stłuczki, wypadki, złamania kończyn... Odpukać w niemalowane! Na chodnikach istna szklanka, nie wszędzie posypano piaskiem czy solą, od której potem zniszczone buty i nogawki "bolą". W kąt poszły kozaczki na obcasach, nawet te białe- jeśli ktoś takie nosi, czas się przeprosić z tzw. traperami, czy innymi trzewikami na solidnej podeszwie. mimo przyczepnego obuwia i tak idąc, trzeba drobić niczym niegdysiejsze gejsze, a i też uważać trzeba, aby orła nie wywinąć. Chociaż, byłoby tak patriotycznie i godnie, zrobić na śniegu kształt jak na godle. Śniegu? Trochę się chyba zagalopowałam, bo u nas białego puchu aniołki nie dostarczyły, jedynie wodniki i inne utopce wody marznącej z chmur nam nakapały. A sople na dachach i latarniach to już sama nie wiem, kto powiesił!
Zimno. Ślisko. Ponuro. Nieszczególnie.
Zima znów zaskoczyła, nie tylko drogowców.

Życzę szczęśliwych powrotów w domowe pielesze i pogodnych książek na zimową chandrę!

niedziela, 19 stycznia 2014

"Sztuka uprawiania róż z kolcami" M. Dilloway

Źródło: http://margaretdilloway.com/
Jakiś czas temu "Sztuka uprawiania róż z kolcami" była omawiana na tak wielu blogach, że można było mieć poczucie przesytu i odnieść wrażenie,  że nic nowego o tej książce powiedzieć się nie da, a jeśli nawet - to już mało kto przeczyta to w zalewie innych opinii. Celowo odłożyłam więc jej lekturę, choć nie sądziłam, że aż tak długo to potrwa. W końcu i na powieść pióra Margaret Dilloway nadeszła pora.

Autorka pochodzi z Kalifornii, ma japońsko-amerykańskie korzenie. Dowiedziałam się o niej, że "Pisała odkąd nauczyła się pisać, ale zajmowała się także innymi formami sztuki np. w Art Studio w Scripps College. Po studiach pracowała jako redaktor dla dwóch tygodników." 
( z opisu na lubimyczytac.pl)
Źródło: http://margaretdilloway.com/







Wydała dotychczas dwie książki. Są to:
"Jak być amerykańską gospodynią domową" 
oraz
 "Sztuka uprawiania róż z kolcami"
 Za tę powieść zdobyła  
American Library Association  Reading List Award: Best Women’s Fiction 2012 .
Wyróżniono ją także w 2013 r. , o czym świadczy nalepka na okładce - zob. zdjęcie po prawej.


 Książka ukazała się  również w Niemczech i w Polsce.


 "Sztuka uprawiania róż z kolcami" opowiada o 36-letniej Galilee Garner, nauczycielce biologii  zatrudnionej w prywatnej szkole, zmagającej się od dzieciństwa z chorobą nerek. Kobieta oczekuje na przeszczep organu, co drugi dzień poddawana jest dializowaniu, musi stosować odpowiednią dietę, mimo ograniczeń stara się prowadzić normalny tryb życia.  Z powodzeniem kultywuje swą pasję, a jest nią uprawa i hodowla róż, ze szczególnym uwzględnieniem  hulthemii. Gal pracuje nad nową odmianą, z zapałem krzyżuje  gatunki w poszukiwaniu wyjątkowej rośliny, która odznaczałaby się odpowiednim ubarwieniem, powtarzalnością kwitnienia i pięknym zapachem. Jej życie właściwie ogranicza się do szkoły, szklarni i szpitala, czasem odskocznią bywa tylko udział w wystawie kwiatowej, czy wizyta troskliwych rodziców. Wszystko się zmienia, gdy niespodziewanie zjawia się u niej nastoletnia siostrzenica Riley. Opieka  nad dziewczyną i jej wychowywanie to prawdziwe wyzwanie dla dość zasadniczej i zamkniętej w sobie panny Garner. W szkole też zaczynają się zmiany, nowy nauczyciel współprzygotowuje drużynę uczniów do olimpiady z przedmiotów ścisłych, a dyrektor pod presją rodziców wyraża niezadowolenie z metod  pracy biolożki.  Szansa na nową nerkę staje się jakby coraz mniej realna, przyjaciółka Dara coraz bardziej się oddala,  a pieczołowicie wyhodowana róża  na wystawie robi klapę. Może czas przejść na pół etatu, a Riley odesłać do dziadków? Nie, panna Garner nie odpuszcza tak łatwo!

 Zazwyczaj czytając o bohaterze zmagającym się z chorobą  współczujemy mu, darzymy go sympatią. Galilee nie łatwo jest polubić. Jako nauczycielka jest wymagająca i apodyktyczna, prywatnie również bywa oschła, zasadnicza, zgryźliwa.  Lubi się szarogęsić. Nie jest zbyt towarzyska, ani otwarta. Można częściowo zrzucić to na karb choroby, ale to też kwestia charakteru. Jej zawsze musi być na wierzchu, ona wszystko wie lepiej, nawet to, co inni sądzą. Bywa złośliwa, niekiedy nietaktowana, potrafi wyłożyć kawę na ławę i walić prawdę między oczy.
Nie mozna jej odmówić determinacji, uporu, ani dobrych chęci. Naprawdę się stara pomóc swoim uczniom, podaje konkretny materiał do nauczenia się do testów, prowadzi zajęcia wyrównawcze. Próbuje też jak najlepiej zająć się siostrzenicą, dać jej namiastkę domu, zrozumieć jej problemy.

Gal zdobywa nowe doświadczenia w relacjach z ludźmi, naprawdę, wiele się od nich uczy. Przede wszystkim - patrzenia przez pryzmat szerszy niż czubek własnego nosa. Powoli  zmienia podejście do innych. Dociera do niej, że nie wszyscy są przeciwko niej, jak to sobie ubzdurała, że czasem trzeba pozwolić sobie pomóc. Nieco inaczej patrzy też na swoją siostrę Becky, poznała bowiem co leżało u podstaw jej zachowania i ucieczki od odpowiedzialności. Przedstawiona w negatywny sposób Becky okazuje się nie tak do końca być czarną owcą, ona też miała swoje problemy, wpadała w sidła uzależnień. Na szczęście zaczęła wychodzić na prostą. Wątek dwóch sióstr - chorej, która skupia na sobie uwagę rodziców i zdrowej, ale osamotnionej, Dilloway nakreśliła bardzo ciekawie i dała tym samym do myślenia. 
Wydanie niemieckie

Wracając do Gal, często porównuje się ją do róży z kolcami:  niby taka najeżona, nieprzystępna, ale ma wewnętrzne piękno, dobre serce. Według mnie przypomina raczej kaktusa, który wyróżnia się siłą przetrwania, ma małe potrzeby, jest kolczasty i niezbyt piękny,  ale potrafi zachwycić zakwitając. W dodatku pobiera mało wody - tak jak osoba poddawana dializom. Różą - w moim odczuciu - jest prędzej Riley. Wyhodowana jak roślina w niezbyt sprzyjających warunkach, niemal dzika, zostaje przeflancowana do domostwa ciotki i pod wpływem "podlewania i nawożenia" dobrym słowem, okazanym sercem, opieką, zrozumieniem, zmotywowaniem - rozkrzewia się i rozkwita...


Ciekawą postacią wydaje się Mark Walters, z racji wąsów i czupryny nazywany Markiem Twainem. On również czeka na przeszczep, ale według Gal nie zasługuje na to, bo sam niszczył swoje zdrowie. Los bywa jednak przewrotny, a przypadek Marka staje się dla Gal lekcją przyjaźni, życzliwości i wiary w marzenia.


Czy powieść dobrze się kończy? W sumie tak, choć nie ma baśniowego happy endu i nie wszystko jest różowe. Przed Gal otworzyły się pewne perspektywy, ale przede wszystkim ona sama otworzyła się na świat i ludzi.

Margaret Dilloway zastosowała pierwszoosobową narrację i oddała głos głównej bohaterce. Dzięki temu czytelnicy mają możliwość głębiej wniknąć w dylematy, rozterki, opinie i sądy Gal, choć na pewno nie zawsze się z nimi zgodzą. Nie ma tu żadnych wykładów, moralizowania, co najwyżej pytania i impuls do rozmyślań. Trzeba wyciągać wnioski z rozgrywających się wydarzeń,  zachodzących zmian, poznawanych przyczyn, scen między postaciami. Tak jak Gal, możemy wiele się nauczyć w ten sposób.

"Sztuka uprawiania róż z kolcami" to bardzo ładna, mądra i spokojna powieść o zmaganiach z chorobą, o trudnych relacjach rodzinnych i ogólnie międzyludzkich, o pasji, wytrwałości, o sensie życia. Zawiera obraz życia osoby funkcjonującej na dializach ( oparte na autentycznym przypadku z rodziny autorki) oraz pewien zasób wiedzy z zakresu hodowli róż (poradnik ogrodniczy Winstona Blythe'a, namiętnie czytywany przez Gal).
Przyznam, że ta książka od razu mnie nie wciągnęła, ale im dalej w las, tym więcej drzew, czy raczej w tym przypadku - róż. W trakcie lektury zaczęłam coraz bardziej ją doceniać, a pod koniec wręcz nie mogłam się oderwać. Naprawdę mi się podobało.

Cóż, muszę jednak stwierdzić, że polskie wydanie nie zapewniło  tej pięknej powieści godnej oprawy. Okładki w wersji amerykańskiej i niemieckiej są śliczne, urocze, romantyczne, zachęcające do sięgnięcia po książkę. Na jednej z nich sa nawet hulthemie, o których mowa w fabule! Tymczasem polscy czytelnicy mają przed sobą rozpościerające się na całą stronę  mega-sztuczne zdjęcie: zbliżenie kwiatu czerwonej róży pokrytej kroplami rosy. Może to i jest artystyczna fotografia, ale do mnie - zwykłego odbiorcy - nie przemawia, wręcz odpycha. Zupełnie nie koresponduje z treścią, mimo że to róża, o których głosi tytuł.
Moim zdaniem, przydałaby się twarda oprawa, wyróżniająca się czcionka. W takiej oprawie ta powieść wiele traci, bo nie zasługuje na pomijanie, a tak wiele osób jest wzrokowcami i dokonuje wyboru lektury kierując się wrażeniami estetycznymi.

Mam nadzieję, że mimo niespecjalnej okładki, a za sprawą wielu pozytywnych opinii i ocen, "Sztuka uprawiania róż z kolcami" będzie poczytną i popularną powieścią, a może i doczekamy się polskiego tłumaczenia innej publikacji Margaret Dilloway. Z chęcią bym poczytała więcej książek jej pióra.


Za przyjemną i mądrą lekturę dziękuję Wydawnictwu M.

Książka akurat wpasowała się w kategorię styczniowej Trójki E-pik 2014.

poniedziałek, 13 stycznia 2014

Jestem pod ogromnym wrażeniem ("Honor" Elif Shafak)


Turecka pisarka szturmem zdobywa  serca czytelników na całym świecie, jej twórczość przetłumaczono na ponad 30 języków.  Kto wie, być może w przyszłości zasili grono noblistów, czego jej szczerze życzę. 
Co prawda moja znajomość dzieł Elif Shafak na razie ogranicza się tylko do dwóch, ale już wiem, że na tym się nie skończy i w miarę możliwości zamierzam sięgać po jej kolejne książki. Mam nadzieję, że będzie to długa i piękna przygoda z dobrą prozą.

Wydawnictwo Literackie
2013
"Honor" jest niczym  baśń tysiąca i jednej nocy - fascynująca, zadziwiająca, tajemnicza, tragiczna, okrutna i piękna. W tej wielowątkowej i wielowymiarowej powieści autorka przedstawiła skomplikowane dzieje rodziny Toprak o kurdyjsko- tureckich korzeniach. Los skazał ich  na rozdzielenie, emigrację i wiązanie końca z końcem w niezbyt spokojnej atmosferze współczesnego Londynu. To, co się tam wydarzyło, nie mieści się w pojęciu czytelnika wychowanego w naszej kulturze. Zupełnie inaczej bowiem pojmujemy rolę kobiet i mężczyzn w rodzinie, inaczej patrzymy na związki, rozstania i prawo do ułożenia sobie życia. Honor, godność, wstyd rozumiemy w inny sposób niż niż wyznawcy Allacha.
To opowieść o determinacji, miłości, rozpaczy, zdradzie i wierności, honorze, poświęceniu, tolerancji i jej braku, o zbrodni i przebaczeniu. Przesycony orientalnym klimatem "Honor" opowiada o ludziach innej kultury, innej religii, a jednak takich samych jak my, przeżywających takie same dylematy i doświadczających podobnych problemów.

Nie zamierzam streszczać fabuły, krótko tylko napomknę, że choć postaci występuje tu wiele, i każdej autorka poświęca kawałek miejsca, to najważniejsze są bliźniaczki Jamila Yeter i Pembe Kader (ich imiona znaczą odpowiednio Dość Urody oraz Różowe Przeznaczenie ) oraz dzieci drugiej z sióstr: Iskender, Esme i Yunus. To wokół nich zbudowana jest cała historia, oni stanowią oś, od której rozchodzą się boczne gałązki w kierunku przodków,  innych członków  familii, czy partnerów. Perpsektywa przesuwa się ciągle na inne osoby, w określony sposób istotne dla głównego wątku.
Ciekawie zbudowana została konstrukcja powieści. Najpierw poznajemy - z punktu widzenia Esme - finał, czy raczej epilog całej historii,  a potem zbieramy epizody jak puzzle, by na końcu złożyć je w zaskakującą całość. Urozmaiceniem są wstawki z pamiętnika Iskendera spisywanego w czasie pobytu w celi.
Przyznam, że w pewnym momencie przyszło mi do głowy pewne rozwiązanie fabularne i  okazało się, że choć nie do końca stało się tak, jak sądziłam, to byłam na dobrym tropie. Nie znaczy to wcale, że powieść jest przewidywalna. To nie miał być klasyczny kryminał, w  którym na końcu dowiadujemy się, kto zabił. Tu mamy odwrotną sytuację: znamy skutki, a nie znamy przyczyn, wiemy, co się wydarzyło, ale nie mamy pojęcia, jak i dlaczego do tego doszło. Nic nie jest takie oczywiste.
Wszystko, co zostało przedstawione w powieści, wydaje się niesamowite i nieprawdopodobne, ale jednocześnie prawdziwe, niemal namacalne. W łańcuchu wydarzeń sporą rolę odegrał przypadek i zbiegi okoliczności, ale też dużo zależało od ludzkich decyzji i wyborów. 
Safak potrafi zaczarować słowem. Sprawnie przenosi czytelnika między wioską położoną nad Eufratem i Londynem, przy tym zahacza o Abu Zabi. Rozpina swą opowieść na przestrzeni kilkudziesięciu lat rozpoczynając ją w 1945 r., kiedy miały miejsce narodziny bliźniaczek, a kończąc w 1992, gdy Esma wyrusza po swego brata wychodzącego właśnie z więzienia.
Pokazuje bohaterów w różnych momentach ich życia, przy czym czyni to nie w porządku chronologicznym, a w toku "bajania", każdy epizod i każdą postać czyniąc barwną i ważną. Czytając np.  o dzieciństwie Iskendera,  o młodości Adema i pijaństwie jego ojca, o pułapce hazardu, sklepie wujka Tariqa, czy o żyjących w squacie punkach i Tobiko, którą fascynował się mały Yunus, czy o  Eliasie, można odnieść wrażenie, że autorka poświęca poszczególnym wątkom i epizodom naprawdę wiele uwagi. Dba o szczegóły, koloryty i o to, by poprzez nie w pełni ukazać bohaterów. Sama sobie się dziwię, że utkwiły mi w pamięci przeróżne detale, nawet dotyczące drugo- czy trzecioplanowych postaci np. jasnozielony strój i kapelusz z piórami Rity przynoszącej Esme cenną wiadomość,  piosenka, przy której tańczyła Tobiko, czy imię kotki Eliasa.

Przeczytać "Honor" stanowi punkt honoru dla każdego czytelnika lubiącego sięgać po literaturę orientalną, opowiadającą o odmiennych od naszej kulturach, a także dla miłośników bogatych w wątki i emocje sag obyczajowych. O fanach twórczości Elif Shafak już nawet nie wspominając. Nie sadziłam, że aż tak mnie oczaruje i wciągnie ta powieść -przepiękna, fascynująca, wzruszajaca i malownicza. Po takiej lekturze trzeba ochłonąć.


Za niesamowitą literacką podróż nad Eufrat i do Londynu z Elif Shafak
 dziękuję Księgarni MATRAS.

czwartek, 9 stycznia 2014

"Wolna miłość" Roma Ligocka




Wydawnictwo Literackie 2013
  • Moja pierwsza książka przeczytana w Nowym Roku - dobra wróżba na cały rok;
  • Zbiór zawiera teksty (felietony/szkice) publikowane w miesięczniku "PANI" w latach 2011-13 oraz kilka nowych;
  • Autorka - malarka i pisarka, niezapomniana dziewczynka w czerwonym płaszczyku, dobra znajoma z lustra i kobieta w podróży, która z czułością patrzy na księżyc, nie zawsze nad Taorminą, ale wszystko z miłości;
  • Kobieta z klasą, przemawia przez nią dojrzałość, doświadczenie, jak też młodość ducha i radość życia; wiele można się od niej nauczyć;
  • Pięknie i mądrze pisze o miłości, wolności, przyjaźni, samotności, pamięci,  itp.
  • Doskonała obserwatorka ludzi i świata, celna, ale subtelna komentatorka;
  •  Przedstawia okruchy własnego życia  plus ogólne refleksje;
  • Umie uchwycić to, co ulotne, ważne;
  •  Graficznie publikację uzupełniają szkice ołówkiem ( charakterystyczna kreska Romy Ligockiej) oraz fotografie dłoni;
  • Książka znakomita do podczytywania po kawałku, całościowo bądź wybiórczo
  • Do takich książek warto powracać, mieć je pod ręką. W sumie to się dziwię, dlaczego żadnej publikacji R. L. nie mam na własność... 
  • Podobny klimat mają książki Soni Raduńskiej (podczytuję sobie co jakiś czas po kawalątku "Solo")


Książka akurat pasuje do styczniowej Trójki E-pik - kategoria: książka pożyczona, którą wypada już oddać ( pozycja z biblioteki, termin oddania mija w styczniu)

środa, 8 stycznia 2014

Czas na Biblię

 Biblio, ojczyzno moja 
(Roman Brandstaetter)
Biblio, ojczyzno moja,
Biblio, moja ziemio polska,
Galilejska
I franciszkańska,
O wy, Księgi mojego dzieciństwa,
Pisane dwujęzyczną mową,
Polską hebrajszczyzną,
Hebrajską polszczyzną,
Dwumową
Świętą
I jedyną.

Gdy ma się ku zachodowi
I z lipy przed moim domem opadają liście,
Siedzę nad Tobą,
Biblio,
I wywołuję z Twoich wersetów
Wszystkich najlepszych,
Którzy są dla mnie niedościgłym wzorem,
Wszystkich najpiękniejszych,
Których podziwiam,
Wszystkich szlachetnych,
Którym nie umiem dorównać 
(...)

Tak przed laty pisał literat i biblista Roman Brandstaetter, współcześnie również warto pochylić się nad biblijnymi księgami.

Powstał nowy portal poświęcony tematyce biblijnej, znajduje się on pod adresem  www.czasnabiblie.pl oraz "pod skrzydłami" Wydawnictwa M.

Jego twórcy przekonują, że CZAS NA BIBLIĘ! Uzasadniają tę inicjatywę w następujący sposób:

Czas na Biblię” jest inicjatywą społeczną. Obejmuje różne środowiska, by  łączyć wokół Pisma Świętego ludzi, którym bliski jest błogosławiony Jan  Paweł II, a już wkrótce święty: 27 kwietnia 2014 roku w Rzymie odbędzie się  bowiem kanonizacja papieży Jana XXIII i Jana Pawła II.

Idea nawiązuje do rosnącego coraz bardziej – zwłaszcza wśród młodych ludzi - zainteresowania Biblią. czasnabiblie.pl to przestrzeń dla rzetelnego i przystępnego poznania Słowa Bożego, miejsce dla dyskusji i modlitwy, ponieważ jesteśmy przekonani, że właśnie nadszedł Czas na Biblię! 

Portal powstał jako odpowiedź na zachętę Jana Pawła II do rodzinnego czytania Pisma Świętego. Obejmuje różne środowiska i łączy je wokół Biblii oraz osoby i nauczania Papieża, który 27 kwietnia 2014 roku zostanie ogłoszony świętym.

Przygotujmy się na to wielkie wydarzenie, czytając w naszych domach Słowo Boże wraz komentarzami autorów, a przede wszystkim bł. Papieża.

Będzie to doskonałe wypełnienie jego życzenia i przyjęcie błogosławieństwa, którego udzielił na dwa tygodnie przed swoją śmiercią: 

>> Z  serca błogosławię rodzinom, które wspólnie czytają słowo Boże 
- Jan Paweł II, 19 marca 2005 r. << 

(Źródło: materiały informacyjne)

niedziela, 5 stycznia 2014

Cygańskie ścieżki. "Papusza"A. Kuźniak

Po książki Wydawnictwa Czarne sięgam w ciemno, a zwłaszcza po ich reportaże. Są dla mnie gwarancją dobrej lektury, autorskiej rzetelności, znakomitej literatury faktu. 
Od jakiegoś czasu to tu - to tam trafiałam na audycje radiowe na temat osoby i twórczości  cygańskiej poetki Bronisławy Wajs - Papuszy albo na temat powstającego o niej filmu państwa Krazue, czy książki pióra Angeliki Kuźniak. Usłyszane fragmenty nagrań (przejmujące usłyszeć głos Papuszy!), wywiadów i rozmów w studio zakiełkowały chęcią przeczytania wspomnianej wyżej publikacji. Korzystając z zasobów lokalnej biblioteki szybko udało się ten zamiar zrealizować. Czas na kilka słów o wrażeniach z lektury.

Wyd. Czarne 2013

  • Bardzo dobry reportaż, budzący poczucie niedosytu, czy raczej apetytu na obszerniejszą biografię Papuszy w wykonaniu tej samej autorki (kulturoznawczyni, reporterka, laureatka nagrody Grand Press 2009 za wywiad z Hertą Muller, autorka książki o Marlene Dietrich);
  • Publikacja oparta na bogatym materiale źródłowym ( --> bibliografia), zawiera zdjęcia, fragmenty wierszy, listów Papuszy;
  • Oddanie głosu bohaterce (listy, wspomnienia- też z nagrań);
  • Życiorys poetki uwzględnia tło społeczno-kulturowe, oraz historyczno-polityczne, w jakim przyszło jej żyć (obraz cygańskiego życia i folkloru, eksterminacja Romów podczas wojny, tułaczka, akcja osiedlania, opieka zdrowotna itp.);
  • Intrygująca,  ponadprzeciętna, przejmująca osobowość Papuszy - niezwykle wrażliwa, empatyczna, doświadczona przez los, nieszczęśliwa, pokorna, skromna, ale jednocześnie dumna i honorowa, pracowita, obowiązkowa, sprytna, wytrwała i dzielna, oddana rodzinie, zdolna, samouk w zakresie czytania i pisania ( specyficzna ortografia), chęć wiedzy, nauki, poczucie własnej małości, radość życia, przywiązanie do ojczyzny, uwielbienie przyrody, poczucie winy,  piętno zdrady cygańskich tajemnic i spraw, odmienność, alienacja, samotność, wykluczenie, choroba psychiczna, depresja (?), "poetka wyklęta";
  • Wiersze - piosenki, pełne prostoty, emocji, płynące z serca, bliskie natury;
  • Ciekawe wątki ( m.in. znajomość z Jerzym Ficowskim, jego pomoc i praca nad publikacjami  o Cyganach, tłumaczeniem wierszy Papuszy; korespondencja z Tuwimem, przepowiednia - wizja losu Stachury, wątek przybranego syna  zwanego Tarzanem, cena sławy,  status Cyganów w kulturze polskiej ) - inspiracja do dalszych lektur.
  •  Nasuwające się pytanie, co by było, gdyby Papusza żyła w innych czasach, innych warunkach, gdyby miała możliwość szlifować swój talent, kształcić się.
  • Utkwiły mi w pamięci  jeże pieczone w skorupie z gliny - ot, szczegół z cygańskiego życia na skraju nędzy i głodu.
  • Wciągająca, przejmująca, piękna proza; przybliżenie postaci dotąd mało znanej szerokiemu gronu odbiorców, wzbudzenie zainteresowania historią Cyganów na ziemiach polskich.
  • Piątka z plusem dla pani Kuźniak.






czwartek, 2 stycznia 2014

"W sześciu strunach swe niebo zamykał".... o biografii Krzysztofa Klenczona

Epitafium dla Krzyśka
Czerwone Gitary 
sł. B. Malach, muz. J. Skrzypczyk
 
W sześciu strunach zaklęta muzyka,
W sześciu strunach czułość i ból,
W sześciu strunach swe niebo zamykał,
Znad mazurskich jezior i pól...

W sześciu strunach wpisane marzenia,
W sześciu strunach radość i gniew,
W sześciu strunach rockowy poemat
I ta miłość do jednej z Ew...

A życie kochał, jak szalony,
Razem z jesienią szedł przez park,
Świtem słowiki szczęścia gonił,
Nad białym krzyżem schylił kark...

Cumował w portach ludzkich marzeń,
Zachłannie kochał, szybko żył,
Czasem go spytał ktoś przy barze,
No, powiedz stary, gdzieś ty był...


Zbyt szybko doszedł do tej bramy,
Za którą nie ma innych dróg,
Nawet nie zdążył wziąć gitary,
Pewnie by zabrał, gdyby mógł...

Niewyśpiewana życia puenta,
Ostatnia coda wielkiej gry,
Wystarczy nutek, by pamiętać,
Że był tu taki ktoś, jak Ty... 
 
D. Michalski, Krzysztof Klenczon, który przeszedł do historii, Wyd. MG 2013


W sześciu strunach zaklęta muzyka,
W sześciu strunach czułość i ból,
W sześciu strunach swe niebo zamykał,
Z nad mazurskich jezior i pól...
W sześciu strunach wpisane marzenia,
W sześciu strunach radość i gniew,
W sześciu strunach rockowy poemat
I ta miłość do jednej z Ew...

A życie kochał, jak szalony,
Razem z jesienią szedł przez park,
Świtem słowiki szczęścia gonił,
Nad białym krzyżem schylił kark...
Cumował w portach ludzkich marzeń,
Zachłannie kochał, szybko żył,
Czasem go spytał ktoś przy barze,
No, powiedz stary, gdzieś ty był...
W sześciu strunach zaklęta muzyka...

Zbyt szybko doszedł do tej bramy,
Za którą nie ma innych dróg,
Nawet nie zdążył wziąć gitary,
Pewnie by zabrał, gdyby mógł...
Nie wyśpiewana życia puenta,
Ostatnia coda wielkiej gry,
Wystarczy nutek, by pamiętać,
Że był tu taki ktoś, jak Ty...tekst poezja-spiewana.pl
W sześciu strunach zaklęta muzyka,
W sześciu strunach czułość i ból,
W sześciu strunach swe niebo zamykał,
Z nad mazurskich jezior i pól...
W sześciu strunach wpisane marzenia,
W sześciu strunach radość i gniew,
W sześciu strunach rockowy poemat
I ta miłość do jednej z Ew...

A życie kochał, jak szalony,
Razem z jesienią szedł przez park,
Świtem słowiki szczęścia gonił,
Nad białym krzyżem schylił kark...
Cumował w portach ludzkich marzeń,
Zachłannie kochał, szybko żył,
Czasem go spytał ktoś przy barze,
No, powiedz stary, gdzieś ty był...
W sześciu strunach zaklęta muzyka...

Zbyt szybko doszedł do tej bramy,
Za którą nie ma innych dróg,
Nawet nie zdążył wziąć gitary,
Pewnie by zabrał, gdyby mógł...
Nie wyśpiewana życia puenta,
Ostatnia coda wielkiej gry,
Wystarczy nutek, by pamiętać,
Że był tu taki ktoś, jak Ty...tekst poezja-spiewana.pl
W sześciu strunach zaklęta muzyka,
W sześciu strunach czułość i ból,
W sześciu strunach swe niebo zamykał,
Z nad mazurskich jezior i pól...
W sześciu strunach wpisane marzenia,
W sześciu strunach radość i gniew,
W sześciu strunach rockowy poemat
I ta miłość do jednej z Ew...

A życie kochał, jak szalony,
Razem z jesienią szedł przez park,
Świtem słowiki szczęścia gonił,
Nad białym krzyżem schylił kark...
Cumował w portach ludzkich marzeń,
Zachłannie kochał, szybko żył,
Czasem go spytał ktoś przy barze,
No, powiedz stary, gdzieś ty był...
W sześciu strunach zaklęta muzyka...

Zbyt szybko doszedł do tej bramy,
Za którą nie ma innych dróg,
Nawet nie zdążył wziąć gitary,
Pewnie by zabrał, gdyby mógł...
Nie wyśpiewana życia puenta,
Ostatnia coda wielkiej gry,
Wystarczy nutek, by pamiętać,
Że był tu taki ktoś, jak Ty...tekst poezja-spiewana.pl
W sześciu strunach zaklęta muzyka,
W sześciu strunach czułość i ból,
W sześciu strunach swe niebo zamykał,
Z nad mazurskich jezior i pól...
W sześciu strunach wpisane marzenia,
W sześciu strunach radość i gniew,
W sześciu strunach rockowy poemat
I ta miłość do jednej z Ew...

A życie kochał, jak szalony,
Razem z jesienią szedł przez park,
Świtem słowiki szczęścia gonił,
Nad białym krzyżem schylił kark...
Cumował w portach ludzkich marzeń,
Zachłannie kochał, szybko żył,
Czasem go spytał ktoś przy barze,
No, powiedz stary, gdzieś ty był...
W sześciu strunach zaklęta muzyka...

Zbyt szybko doszedł do tej bramy,
Za którą nie ma innych dróg,
Nawet nie zdążył wziąć gitary,
Pewnie by zabrał, gdyby mógł...
Nie wyśpiewana życia puenta,
Ostatnia coda wielkiej gry,
Wystarczy nutek, by pamiętać,
Że był tu taki ktoś, jak Ty...tekst poezja-spiewana.pl
W sześciu strunach zaklęta muzyka,
W sześciu strunach czułość i ból,
W sześciu strunach swe niebo zamykał,
Z nad mazurskich jezior i pól...
W sześciu strunach wpisane marzenia,
W sześciu strunach radość i gniew,
W sześciu strunach rockowy poemat
I ta miłość do jednej z Ew...

A życie kochał, jak szalony,
Razem z jesienią szedł przez park,
Świtem słowiki szczęścia gonił,
Nad białym krzyżem schylił kark...
Cumował w portach ludzkich marzeń,
Zachłannie kochał, szybko żył,
Czasem go spytał ktoś przy barze,
No, powiedz stary, gdzieś ty był...
W sześciu strunach zaklęta muzyka...

Zbyt szybko doszedł do tej bramy,
Za którą nie ma innych dróg,
Nawet nie zdążył wziąć gitary,
Pewnie by zabrał, gdyby mógł...
Nie wyśpiewana życia puenta,
Ostatnia coda wielkiej gry,
Wystarczy nutek, by pamiętać,
Że był tu taki ktoś, jak Ty...tekst poezja-spiewana.pl

środa, 1 stycznia 2014

Minął rok 2013, czas na nieplany na 2014!

 "Nalewam sobie kieliszek szampana 
(został jeszcze po sylwestrze),
oddycham głęboko ciszą zimowego wieczoru 
i rozmawiam z sobą kolejny raz o miłości". 

(Roma Ligocka, Wolna miłość, 
Wydawnictwo Literackie 2013, s.7)


Moje Drogie Blogożanki i Mili Blogedzy!
Szanowni Odwiedzający niskie progi niniejszego bloga!

Życzę Wam zdrowia i wszelkiej pomyślności na kolejny rok, 
przeczytania zaległych stosów, zdobycia wymarzonych książek, (analogicznie: filmów, płyt itp.), 
czasu na lekturę oraz rozwijanie innych pasji,
napisania  (jeśli ktoś  tak czuje, umie, chce ) i wydania własnych tekstów, 
zdrowego rozsądku i odporności na krytykę, a także umiejętności przyjmowania uwag,
satysfakcjonującego uczestnictwa w życiu kulturalnym, spotkaniach , targach, koncertach,
by Wasze drogi zawsze szczęśliwie prowadziły do celu, nawet jeśli nie ma przy nich ekspresów, a wokół ciemno, prawie noc...

Moc serdeczności!

---------------------------------------------------------------------------------------------------------

Rok 2013 upłynął u mnie pod znakiem dużych zmian, ale mimo totalnej reorganizacji życia udawało mi się znaleźć trochę czasu na lekturę, choćby przy suszeniu włosów i myciu zębów.
W sumie przeczytałam w minionym roku 80 książek. Spis tytułów z podziałem na miesiące i oznaczeniami źródła książki znajduje się w zakładce "Lektury 2013".
Książką mojego czytelniczego roku ogłaszam....."Wiele demonów" Jerzego Pilcha.
Przeczytałam mnóstwo świetnych książek, zarówno nowości, jak  i wcześniej wydanych. Niewypałów było w sumie niewiele, a to, że jakaś książka nie podobała mi się wcale, czy średnio przypadła do gustu to przecież nic strasznego, wręcz przeciwnie- pomaga docenić inne publikacje i wyrobić sobie zdanie.

Rok 2013 to czas owocnej współpracy z wydawnictwem Wielka Litera ( 9 książek) oraz Wydawnictem M( 7 pozycji, 2 jeszcze oczekują na zrecenzowanie). Serdeczne podziękowania kieruję do Pani Magdy Śniecińskiej oraz pani Doroty  Nowak. Dziękuję za zaufanie i cierpliwość. Polecam się na przyszłość ;-)
W minionym roku udzielałam się również na portalu "Czytajmy Polskich Autorów", gdzie opublikowałam 9 recenzji oraz zrecenzowałam 1 książkę dla Księgarni Matras ( kolejna w styczniu) i 1 gościnnie dla magazynu literacko-kulturalnego Szuflada ( jeszcze się nie ukazała; dopisek z 2.01 - już jest - TUTAJ). Przeprowadziłam 3 wywiady: z  z Aliną Białowąs, autorką "Galerii uczuć", Przemysławem Borkowskim dla CPA i z Magdaleną Witkiewicz dla Szuflady. Wszystkim, z którymi współpracowałam, serdecznie dziękuję.

W 2014 r. mam nadzieję kontynuować ww. współprace, być może zdarzą się też jakieś sporadyczne.
Z wyzwaniami byłam ostatnio na bakier - coraz rzadziej udaje mi się zrealizować zadania Trójki-E-pik, ale staram się w miarę możliwości, brałam też udział w "Pod hasłem" i "Kapitan Żbik na topie" (polskie kryminały). Współutworzyłam blog  - W królestwie Nory Roberts, niestety, jakoś ta inicjatywa przygasła, ale wierzę, że miłośniczki twórczości tej popularnej autorki nie pozwolą, by całkowicie zaniedbać tę stronę.
Mój wkład w "Klasykę Młodego Czytelnika" jak i w "Projekt Kraszewski" był mizerny.
Nie da się jednak łapać wszystkich srok za ogon naraz.

Odnośnie planów-nieplanów... 
Cóż... miałam tyle przeczytać, a wyszło jak wyszło. Z przymiarek do literatury czeskiej wyszły nici, ale mam to za punkt honoru i nadrobię na pewno. Kiedyś, to nawet jeszcze w 2012 r., miał być listopad z Llosą - i figa z makiem. Nie będę obiecywać sobie ani publicznie deklarować konkretnych tytułów. Wychodzę z założenia, że jeśli coś naprawdę chcę przeczytać, to prędzej czy później to zrobię, nieważne czy za miesiąc czy za 5 lat.
Zaskoczył mnie asortyment lokalnej biblioteki - mam tam sporo do wyboru i to takich naprawdę interesujących mnie książek Zatem będę na przemian eksploatować własne i biblioteczne zbiory.
Moje hasło na 2014 rok brzmi: CCC, czyli.... Czytam, Co Chcę!
Chciałabym nawet czytać mniej, a uważniej, spokojniej,  niekiedy wracając do dawnych lektur, a także znaleźć czas na inne rzeczy, np. na film, czy robienie na drutach ;-)

Na koniec  - prezentacja ostatnich książkowych zdobyczy:
Pionowo ustawione -  z biblioteki.
Dwie od dołu - Elwirkowe prezenty gwiazdkowe,
Bator -  dostałam pod choinkę,
Myśliwski- zakup własny, wcześniejszy, ale dopiero teraz do mnie dotarł, już przeczytany przez "odbieraczkę" z księgarni ;-)
4 książki od góry to wygrane - Ozem nagrodziła mnie Iza z Czytadełka, Na wysokim niebie  zdobyłam w audycji Polskiego Radia PR1, natomiast 2 pozostałe wylosowałam w konkursie Księgarni Atena z Kamiennej Góry.

Dopisek z 2. 01. - Zapomniałam przynieść do zdjęcia "Ptakowca" A. Osieckiej - zakup na akcji charytatywnej.
Tyle dobrego!
Pozdrawiam noworocznie!

Follow by Email