poniedziałek, 24 lutego 2014

25/25, czyli plebiscyt radiowej Dwójki

"Z okazji 25-lecia wolnej Polski wybieramy 25 najważniejszych polskich książek, które ukazały się w latach 1989-2014" - czytamy na stronie Programu II Polskiego Radia.
Szczegóły konkursu tutaj.

Bardzo subiektywny (a niby w sumie jaki ma być) wydaje mi się ten zestaw,  zastanawia mnie, dlaczego akurat te tytuły, dlaczego np. "Drugi dziennik" Pilcha a nie ten pierwszy. Mnóstwa książek z tej listy nie czytałam, nie o wszystkich też słyszałam. Niektóre chętnie poznam.

Zaznaczyłam te, które czytałam, ewentualnie poczyniłam zapiski - w nawiasie, jeśli czytałam inny tytuł danego autora.
Może nawet zagłosuję... Tylko na co...

A 001 Jarosław Abramow - Newerly
"Lwy mojego podwórka"
A002 Wojciech Albiński – "Kalahari"
A003 Stanisław Barańczak – "Chirurgiczna precyzja" ( inne, np, tłumaczenia ze zbioru "Fioletowa krowa")
A004 Andrzej Bart – "Rien ne va plus"  (tegoż "Fabryka muchołapek)
A005 Marek Bieńczyk – "Melancholia" (Terminal)
A006 Andrzej Bieńkowski – "Ostatni wiejscy muzykanci"
A007 Włodzimierz Bolecki – "Ptasznik z Wilna"
A008 Beata Chomątowska – "Stacja Muranów"
A009 Stefan Chwin – "Hanemann"
A010 Krystyna Czerni – "Nietoperz w świątyni"
A011 Janusz Degler – "Witkacego portret wielokrotny"
A012 Jacek Dehnel – "Lala"
A013 Artur Domosławski – "Kapuściński non-fiction"
A014 Jacek Dukaj – "Lód"
A015 Andrzej Franaszek – "Miłosz"
A016 Jerzy Giedroyc – "Autobiografia na cztery ręce"
A017 Janusz Głowacki – "Z głowy"
A018 Manuela Gretkowska – "My zdies emigranty"
A019 Magdalena Grochowska – "Wytrąceni z milczenia"
A020 Henryk Grynberg – "Uchodźcy "
A021 Józef Hen – "Mój przyjaciel król"
A022 Zbigniew Herbert – "Elegia na odejście" - wybrane fragmenty, różne wiersze tegoż
A023 Zbigniew Herbert – "Epilog burzy"
A024 Zbigniew Herbert – "Rovigo"
A025 Gustaw Herling-Grudziński – "Dziennik pisany nocą"  (inne opowiadania)
A026 Gustaw Herling-Grudziński – "Gorący oddech pustyni"
A027 Paweł Huelle – "Castorp"
A028 Aleksander Jackowski – "Sztuka zwana naiwną"
A029 Wojciech Jagielski – "Modlitwa o deszcz"
A030 Maria Janion – "Do Europy tak, ale z naszymi umarłymi"
A031 Jan Paweł II – "Tryptyk rzymski"
A032 Aleksander Jurewicz – "Lida"
A033 Tymoteusz Karpowicz – "Słoje zadrzewne"
A034 Ryszard Kapuściński – "Imperium"
A035 Ryszard Kapuściński – "Podróże z Herodotem"
A036 Hanna Kirchner – "Nałkowska albo życie pisane"
A037 Leszek Kołakowski – "Moje słuszne poglądy na wszystko"
A038 Tadeusz Konwicki – "Zorze wieczorne"
A039 Joanna Krakowska – "Mikołajska. Teatr i PRL"
A040 Hanna Krall – "Tam już nie ma żadnej rzeki"
A041 Janusz Krasiński – "Na stracenie"
A042 Ryszard Krynicki – "Magnetyczny punkt "
A043 Wojciech Kuczok – "Gnój"
A044 Antoni Libera – "Madame"
A045 Ewa Lipska – "Ja"
A046 Artur Daniel Liskowacki – "Eine kleine"
A047 Dorota Masłowska – "Paw królowej"
A048 Dorota Masłowska – "Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną"
A049 Piotr Matywiecki – "Twarz Tuwima"  (zamierzam)
A050 Krzysztof Michalski – "Płomień wieczności"
A051 Krystyna Miłobędzka – "wszystkowiersze"
A052 Czesław Miłosz – "Orfeusz i Eurydyka"
A053 Czesław Miłosz – "To"
A054 Sławomir Mrożek – "Baltazar"
A055 Sławomir Mrożek – "Miłość na Krymie"
A056 Andrzej Mularczyk – "Polskie miłości"
A057 Wiesław Myśliwski – "Traktat o łuskaniu fasoli"
A058 Wiesław Myśliwski – "Widnokrąg"
A059 Marek Nowakowski – "Powidoki"
A060 Włodzimierz Odojewski – "Oksana" (Zasypie wszystko, zawieje)
A061 Lidia Ostałowska – "Cygan to Cygan"
A062 Piotr Paziński – "Pensjonat"
A063 Jerzy Pilch – "Drugi dziennik"
(zamierzam, czytałam "Dziennik) 

A064 Jerzy Pilch – "Pod mocnym aniołem" (tudzież inne utwory)
A065 Jan Polkowski – "Cień"
A066 Paweł Potoroczyn – "Ludzka rzecz"
A067 Ryszard Przybylski – "Baśń zimowa"
A068 Ryszard Przybylski – "Cień jaskółki"
A069 Marek Radziwon – "Iwaszkiewicz. Pisarz po katastrofie"
A070 Tadeusz Różewicz – "Kartoteka rozrzucona"
A071 Tadeusz Różewicz – "Matka odchodzi"
A072 Tadeusz Różewicz – "Płaskorzeźba"
A073 Tomasz Różycki – "Dwanaście stacji"
A074 Janusz Rudnicki – "Śmierć czeskiego psa"
A075 Eustachy Rylski – "Stankiewicz. Powrót"
A076 Jarosław Marek Rymkiewicz – "Wieszanie"
A077 Joanna Siedlecka – "Czarny ptasior"
A078 Andrzej Sosnowski – "Sezon na Helu"
A079 Filip Springer – "Miedzianka"
A080 Stanisław Srokowski – "Ukraiński kochanek"
A081 Olga Stanisławska – "Rondo de Gaulle’a"
A082 Andrzej Stasiuk – "Dukla"  (inne tegoż)
A083 Joanna Szczęsna, Anna Bikont – "Lawina i kamienie"
A084 Mariusz Szczygieł – "Gottland"  (zamierzam, znam "Zrób sobie raj)
A085 Małgorzata Szejnert – "Czarny ogród"
A086 Janusz Szuber – "Gorzkie prowincje"
A087 Wisława Szymborska – "Chwila"
A088 Wisława Szymborska – "Koniec i początek"
A089 Marcin Świetlicki – "Zimne kraje"  (Dwanaście, Trzynaście, Jedenaście)
A090 ks. Józef Tischner – "Filozofia po góralsku"
A091 Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki – "Młodzieniec o wzorowych obyczajach"
A092 Wojciech Tochman – "Jakbyś kamień jadła"
A093 Olga Tokarczuk – "Prawiek i inne czasy"
A094 Tomek Tryzna – "Panna Nikt"
A095 Magdalena Tulli – "Sny i kamienie"
A096 Agnieszka Tuszyńska – "Oskarżona: Wiera Gran"
A097 Wojciech Wencel – "Oda na dzień św. Cecylii"
A098 Bronisław Wildstein – "Czas niedokonany"
A099 Michał Witkowski – "Lubiewo" ("Barbara Radziwiłłówna...."
A100 Krzysztof Varga – "Gulasz z turula"(zamierzam)




sobota, 22 lutego 2014

Stosik: styczeń-luty 2014

Oto książki, które powiększyły mój księgozbiór.

Od dołu:
- Rytuał ciemności, Ty, Jabłoń w ogrodzie... - pakiet ten to  wygrana w (anty)walentynkowym konkursie ŚBK i Księgarni "Victoria" w Zabrzu. To była nagroda niespodzianka, faktycznie antywalentynkowe te tytuły, no, może poza Braunek...
- Trajektoria... - wygrana w konkursie Magazynu Obsesje
- Orlęta lwowskie - egz. rec. Wyd. M
- Mój pamiętnik potoczny - egz. rec. od Prószyńskiego, dla CPA (przeczytane, opisane, konkurs- patrz 2-3 posty niżej)
 - Imperium Wielkiego kota -egz. rec. z Novae Res, dla CPA (przeczytane)
- Z jednej gliny - egz. rec., seria Babie lato naszej Księgarni, dla CPA (przeczytane, wprost się zaczytałam!)
- Miłosne kolizje - wygrana, przeczytana, opisana
- Kota lubi szanuje - od Repliki, przeczytane  wcześniej w formie elektronicznej, opisane
- Tajemnica pani Ming - egz. rec, Znak, dla Magazynu Szuflada, przeczytane, napisane- czeka na publikację
- Brudne serca oraz W domu innego  - egz. rec. Wielka Litera
- Samsara - nabytek własny na aukcji charytatywnej
- Poskramianie demonów, Buddenbrookowie, Rozmowy z Miłoszem, W cztery oczy oraz Dzikie ziele - przygarnięte za koszt przesyłki poprzez gratyzchaty.pl
 -Wierszyki na deser-  zakup dla Elwirki (wierszyki i przepisy)
- Malinche... - z biblioteki, przeczytane, czeka na opisanie, nie podobało mi się
- Biały Kafka - z biblioteki, w trakcie lektury, już stawiam plusa.

Jak widać z dopisków - sporo w tym miesiacu, o dziwo, przeczytałam. Dodać trzeba jeszcze Kundery "Śmieszne miłości"- pdf.


Pozdrawiam wiosennie - już wiosennie, bo kotki na drzewach...!







czwartek, 13 lutego 2014

Nie tylko na Walentynki. "Miłosne kolizje" M. Kłosińska -Moeda


Wyd. Replika 2013
 

Zastanawiałam się kiedyś, dlaczego nie mamy polskich odpowiedników opowiadań romantycznych w stylu Nory Roberts czy Diany Palmer. Przecież tego typu literatura cieszy się dużą popularnością i znakomicie sprawdza się w roli odskoczni od szarej codzienności i umilacza życia!
Po przeczytaniu dwóch książek Michaliny Kłosińskiej Moedy, śmiem twierdzić, że jej twórczość stanowi  krok w kierunku zapełnienia tej luki na rodzimym rynku wydawniczym. Autorka ma "lekkie pióro", "dobre oko" i poczucie humoru, a poza tym - świadomość "bajkowości" kreowanych przez siebie światów, dystans do tego, co pisze. Wbrew pozorom, napisać dobry romans obyczajowy, czy komedię romantyczną, to prawdziwa sztuka. Łatwo bowiem wpaść w sidła kiczu i schematu, a co za tym idzie - znudzić i zniechęcić czytelników. W tym przypadku - to nam nie grozi!

"Miłosne kolizje" to debiutancka książka Michaliny Kłosińskiej - Moedy, którą czytałam niemal równolegle z przedpremierową wersją "Kota lubi szanuje".
Powieść zaczyna się banalnie - od samochodowej stłuczki i przeproszeniowo-zapoznawczej kawy. Między Malwiną o miodowych włosach i Robertem o typowo iberyjskiej urodzie - coś zaiskrzyło. Każde z nich miało jednak swoje poukładane w pewien sposób życie. Panna Michalska była  na - niekoniecznie dobrej - drodze do ołtarza z Szymonem Brudnym vel Brudaskiem. Pan Lisowski natomiast leczył rany po nieudanym związku i poświęcał się pracy w prowadzonej w duecie z przyjacielem pracowni aranżacji wnętrz "Dobra robota" albo... wsiadał do samolotu i zmieniał warszawskie widoki na scenerię Madrytu. Ma tam bowiem całkiem sporą familię...  W ogóle to jest dość tajemniczy jegomość, ale za rolę księcia z bajki, jaką pełni w tej fabule, powinien dostać Oscara! Dobrą wróżką w tej bajce jest z kolei niepozorna ciocia Wiesia, bibliotekarka na rencie, która zajmowała się wychowywaniem siostrzenicy. Teraz nie może się powstrzymać, by nie pomóc odrobinę  przeznaczeniu... Podsyca ziarno niepewności, jakie w Malwie zasiało spotkanie z przystojniakiem.

Nie zamierzam streszczać całej historii, wspomnę tylko, że perypetie bohaterów budzą wiele emocji. Normalnie chciałoby się udusić tego  Brudnego - to taka, za przeproszeniem, miernota, która chce się urządzić cudzym kosztem, żeruje na Malwinie i manipuluje nią.  Robert wzbudza sympatię, zaiste, jest szlachetnym człowiekiem, ale też przydałoby się go kopnąć w łydkę - bywa zbyt pochopny, zbyt łatwo odpuszcza (na początku). Malwiną również należałoby potrząsnąć - tkwiła w przyzwyczajeniu, nie dopuszczając do głosu swoich marzeń i pragnień, potem -  uciekła wsiadając "do pociągu bylejakiego". Naprawdę sporo tu życiowych i emocjonalnych kolizji.

Na uwagę zasługują, oprócz wątku głównego, także metamorfoza pani Wiesławy (stara miłość nie rdzewieje, jak to mówią...), śląska gościnność rodziny Brudnych i Czystych, Muzeum Literatury Warszawskiej, "Mamowo" - wioska rodzin zastępczych, lekko"zmoherowane" sąsiadki oraz szereg innych epizodów, czy scenek.  Generalnie jest bardzo romantycznie, zabawnie, ale i poważnie, smutno- jak to w życiu. Mimo tej całej bajkowości z happy endem na czele, powieść jest mocno osadzona w realiach, zakorzeniona w tym, czego doświadczamy i obserwujemy dookoła.

"Miłosne kolizje" czyta się bardzo przyjemnie, albowiem zostały napisane z polotem i humorem. To powieść lekka, ale nie taka pusta, jak pewnie niektórzy sądzą. Można z niej wyciągnąć coś mądrego i ważnego. Co - to już sobie sami przeczytajcie.

PS. Książka już kiedyś w bibliotece przyciągnęła moje oko kolorystyką. Chociaż para na okładce zupełnie do dwójki bohaterów niepodobna- to całość oprawy bardzo ładna! Przynajmniej mnie się podoba.


poniedziałek, 10 lutego 2014

Kabarecik już nie leci

Wyd. II 2014
Prószyński i S-ka

Moje refleksje  na temat zbioru felietonów Olgi Lipińskiej, autorki słynnych programów kabaretowych i reżyserki wielu spektakli znajdziecie TUTAJ.

Dla zainteresowanych tą książką dobra wiadomość: 

 1 egzemplarz do wygrania! 

Zapraszam do udziału w konkursie.
Szczegóły na stronie Czytajmy Polskich Autorów, pod recenzją.

niedziela, 9 lutego 2014

Czytam i mruczę, jeszcze przed premierą - "Kota lubi szanuje" M. Kłosińska - Moeda



                                                                       

Nie, nie pomyliłam się. Tak właśnie brzmi tytuł nowej  powieści  Michaliny Kłosińskiej - Moedy, autorki, która oprócz kotów, czekolady i Brazylii uwielbia także bawić się słowem, tworzyć językowe kalambury i budować z liter świat.  Świat pełen zabawnych zdarzeń i uroczych postaci, w którym króluje miłość oraz obowiązują szczęśliwe zakończenia! Takiej książki jak "Kota lubi szanuje" akurat potrzebowałam, przeczytałam ją niemal jednym tchem w sobotni wieczór. Mogę teraz stwierdzić, że "są powody do mruczenia"!!!
Oto lekka i zwiewna komedia romantyczna o perypetiach pewnej Ani (zwanej Hanką, co bardziej oddaje jej temperament), która osiedla się na warszawskiej Pradze i, odwiesiwszy dyplomy z filozofii i socjologii  na kołek, przez przypadek w sumie zostaje... sprzątaczką w agencji. Reklamowej uściślijmy, choć za ścianą mieszkania znajduje się też agencja, ale o nieco innym hmm... profilu. Nietaktem byłoby wyjawiać szczegóły fabuły, a zatem tylko kilka haseł na zachętę: charakterne koty, sobowtór znanego aktora, biała ropucha, biżuteria z modeliny i korespondencja z tajemniczym Gniewkiem. Śledząc perypetie Hanki nie sposób nie uśmiechać się pod - kocim- wąsem. To jednak nie tylko komedia, ale i bardzo życiowa opowieść, z której wynika, że nie powinno się zbytnio ufać pozorom i osadzać innych na podstawie pomówień, czy wyrwanych z kontekstu słów lub scen, a także, że prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie i czasem trzeba tylko dać ludziom szansę. Dodatkowo to optymistyczna historia o tym, że żadna praca nie hańbi i można odnaleźć swoją drogę w zupełnie innej dziedzinie niż planowaliśmy, a przypadkowa pomyłka, może okazać się... szczęśliwym trafem. Wszystko jednak zależy od kreatywności i otwartości danej osoby. Hance tych cech nie brakowało, i chociaż bywało u niej krucho, to w końcu spadła jak kot na cztery łapy.
Naprawdę polubiłam tę dziewczynę i  trzymałam kciuki za jej działania. Chciałabym się z nią zaprzyjaźnić w realu - tu pozwolę sobie sparafrazować Moedę - albo w innym Auchan.

Skąd  to "kota -lubi- szanuje"? Ten tytuł zaciekawia i budzi wiele skojarzeń.
 Po lekturze już wiem, że to nie tylko żartobliwe nawiązanie do rymowanej wróżby z płatków, czy listków. Zanim  wyjaśnię moją teorię, przez chwilę pozostanę przy tym słowach  tego wierszyka. 
"Nie chce, nie dba" - tego chyba nie może powiedzieć żaden pasjonat czytania o książce, zwłaszcza trafiającej w jego upodobania, czy też aktualne zapotrzebowania czytelnicze.
"Żartuje" - jak najbardziej w przypadku beletrystyki humorem podszytej i w dobry nastrój wprowadzającej!
 "W myśli, w mowie, w sercu" - oczywiście: literatura!
 "Na ślubnym kobiercu"  -  i tu przychodzą na myśl romansidła uwieńczone happy endem, baśniową formułą typu "i żyli długo i szczęśliwie". W tym konkretnym przypadku mamy jednak do czynienia z komedią romantyczną, w której - dla odmiany - weselne dzwony nie biją bohaterom, choć mając na uwadze rozwój wydarzeń, nie są wykluczone w przyszłości.
Wracając do meritum.
Nie przypadkowo w tytule i na okładce pojawił się kot, albowiem koci wątek zajmuje w powieści ważne miejsce i całkiem sporo "sierściuchów" się  tam przewija. Główna bohaterka sama ma 2 futrzastych ulubieńców, a jednym z jej zleceń jest  weekendowa opieka nad tajemniczym kocurem. Skojarzenie słów "kocha" i "kota" może wydawać się zaskakujące, ale - zastanowiwszy się głębiej -  widać związek, oczywiście uczuciowy! 
Natomiast co do słów "lubi", "szanuje" to mam takie wyjaśnienie: oprócz miłosnych perypetii, w książce znajdują się przykłady przyjaźni, wzajemnej życzliwości, takiego fajnego kumpelstwa.
Hanka wykazuje wiele empatii i zrozumienia dla ludzi, których los stawia jej na drodze. Wyciąga pomocną dłoń do Ryśka - potężnego acz niezbyt rozgarniętego draba, pracującego jako ochroniarz, pomaga Marzenie, która uciekła z agencji niemal tak jak stała.  Z uwagą i życzliwością poświęca czas starszej samotnej pani, u której początkowo miała sprzątać. Bez wahania otacza opieką chorego Francuza, wnuka wspomnianej staruszki. Dotrzymuje towarzystwa nawet kotu, na życzenie jego właściciela. Niewątpliwie dziewczyna darzy szacunkiem ludzi bez względu na ich status społeczny i finansowy, nie bawi się nimi niczym "pani akant" Oliwia. Szanuje też pracę, niezależnie od jej charakteru. Przygotowując kampanię reklamową  czy organizując sprzątanie grobów stara się dopiąć wszystko na ostatni guzik i nie zawieść oczekiwań.

Nie można zapominać, że powieść Michaliny Kłosińskiej - Moedy to komedia romantyczna, z założenia oparta na konwencji romansu, więc z góry wpisana jest w nią pewna przewidywalność i nie trzeba być Sherlockiem Holmesem, by domyślić się finału. Po drodze jest jednak tak zabawnie, że  czytając - nie myśli się o zakończeniu, chcąc jak najdłużej towarzyszyć bohaterom w ich perypetiach oraz cieszyć się żartobliwymi zwrotami i zabawnymi niuansami. Tak to zręcznie autorka napisała, że wątek romantyczny jakby "przycichł" wśród innych tematów i tych wszystkich szczegółów. Sam w sobie jest on bardzo ładny, muszę przyznać. Całość według mnie wypadła bardzo zgrabnie i powabnie.

"Kota lubi szanuje" polecam po pierwsze osobom z poczuciem humoru, które potrafią złapać konwencję i "widzą" jak autorka do nich mruga okiem; po drugie - miłośnikom kotów, po trzecie - fanom komedii romantycznych, a po czwarte - wszystkim, którzy mają ochotę na przyjemną i zabawną opowieść poprawiającą nastrój. MRRR!!!



PS. Niemal równoległe do "Kota..." przeczytałam "Miłosne kolizje" tej samej autorki, ale o tym opowiem innym razem. Chcecie? ;-)

sobota, 1 lutego 2014

Zapomnieć...


Przysiąść, poczytać i przepadnąć - tak w trzech słowach można by zarekomendować powieść Jacka Skowrońskiego "Zabić, zniknąć, zapomnieć" opowiadającą o  płatnym mordercy, wywodzącym się z domu dziecka, o człowieku zdeterminowanym, pozbawionym skrupułów, doskonale zacierającym ślady i mylącym tropy,  w pewien sposób zmanipulowanym, uwikłanym, osaczonym. 

Wyd. Prószyński i S-ka 2013
O tym bohaterze, zwanym Rafałem, można powiedzieć słowami wiersza J. Lieberta: "Uczyniwszy na wieki wybór, w każdej chwili wybierać muszę". Zemsta dokonana na byłym opiekunie stała się jakby pierwszym elementem domina, które ruszyło z impetem przewracając kolejne kostki. Ktoś mu pomógł, dał szansę, ale jednocześnie wykorzystał to, że chłopak nie miał nic do stracenia i wciągnął go w tryby machiny zła i zatrudnił do wykonywania śmiertelnych wyroków w świecie władzy, pieniędzy i porachunków. Gdzieś w tym bagnie pojawił się cień normalności - domu, rodziny, uczuć. Jednak nic nie jest takie proste, a nikt nie jest tym, za kogo się podaje, czy za jakiego go uważamy. Kto za czym stoi, kto komu wydaje polecenia i kto tak naprawdę pociąga za sznurki a kto tylko jest pionkiem w grze, spisanym na straty  - tak od razu nie wiadomo. Sytuacja zmienia się  szybko, gmatwa i komplikuje. Akcja powieści dynamicznie gna naprzód, z przerwami za równie dynamiczne i mocne obrazy z przeszłości, by w finale zaskoczyć i przerazić czytelnika. 

Chciałabym o tej książce zapomnieć. Nie dlatego, że jest słaba, czy nudna, bo wręcz przeciwnie - wartka akcja i dwutorowa  narracja (przeszłość i teraźniejszość bohatera) wciągają po uszy, tyle że można się w tym wszystkim pogubić. Ja właśnie się pogubiłam, nie nadążałam, czemu nie sprzyjały przerwy w lekturze ( nie mogę tak sobie np. czytać ciurkiem aż do rana). Za bardzo mnie też całość przytłoczyła, przeraziła nawet. Powieść moralnego niepokoju. Zbyt dużo zła, zabijania, bezwzględności i brutalności jak na moje nerwy. Same "czarne charaktery", trudno przywiązać się do którejkolwiek z postaci, o lubieniu nie wspominając.

Aż tak bardzo w literaturze sensacyjno-kryminalnej nie orientuję się, ani w niej nie gustuję, by w pełni docenić "Zabić, zniknąć, zapomnieć". Na pewno jest to powieść ciekawa i trzymająca w napięciu, dynamiczna i zaskakująca, otwierająca przed czytelnikiem drzwi do świata widzianego z zupełnie innej perspektywy. Dla mnie jednak okazała się niezbyt odpowiednia.




Powyższa lektura akurat pasuje do styczniowej Trójki E-pik ( kategoria: seryjny morderca) oraz do ejotkowego wyzwania "Pod hasłem", w którym w tym miesiącu obowiązuje hasło "brak".

Follow by Email