wtorek, 27 maja 2014

Maj książkami kwitnący (stosik)

Jestem niesamowicie uszczęśliwiona powyższym stosikiem, tylko kiedy ja to wszystko przeczytam...;-)

  Kolejno :
1 i 2 od dołu, czyli "Gottland" i "Anioły jedzą trzy razy dziennie. 147 dni w psychiatryku" - z biblioteki, już przeczytane,
3 - tomik z serii o Kobiecej Agencji Detektywistycznej w egzotycznej scenerii - dodatek do gazety, nabytek własny,
4-7  czyli:  "Elf i dom strachów", "Franuś, gdzie ty masz głowę...", "Białoruś dla początkujących (świetne, już kończę) oraz najnowszy tom serii Babie Lato  to egz. recenzyjne dla CPA,
8- wywiad z I. Schymallą - egz. rec. dla Matrasa,
9 i 10 - słynna już "Sońka" i moje pierwsze spotkanie z noblistką Munro - zrecenzuję dla magazynu Szuflada,
11 i 12 to moje wisienki na torcie, a raczej czereśnie, bo te zawsze muszą być dwie ;-)   od (Bardzo) Wielkiej Litery.

Sezon na ciasto z rabarbarem  rozpoczęty!
Przymierzam się do szparagów. Może ktoś ma jakieś proste i sprawdzone przepisy?

Pozdrawiam Was we wtorek - miejcie dobry humorek!



sobota, 17 maja 2014

"Opowieści biblijne"



 
Nasza Księgarnia jest niezastąpiona!!!
Do naszej domowej kolekcji dołączył kolejny tom,  tym razem są to "Opowieści biblijne", które w unowocześniony sposób opowiedziało ośmioro znakomitych polskich autorów. Moją opinię o tej książce znajdziecie  TUTAJ>.

piątek, 16 maja 2014

"Orlęta Lwowskie" Jeno Szentivanyi

Na hasło "literatura węgierska" wyświetlają się nam w pamięci najczęściej nazwiska: Ferenc Molnar,  Sandor Marai, Magda Szabo, Imre Kertesz, Dezso Kosztolanyi,  ewentualnie jeszcze Zsusa Bank (niemiecka pisarka pochodząca z Węgier). Warto do tej listy dopisać  i zapamiętać nazwisko autora powieści młodzieżowych , a mianowicie: Jeno Szentivanyi.
"Orlęta Lwowskie"
to przedwojenna  powieść, która ukazała się na Węgrzech w 1939 r i nie była dotychczas wznawiana., natomiast w Polsce - o ile mi wiadomo- ukazała się dopiero nakładem Wydawnictwa M w 2013 roku, z okazji  95-ej  rocznicy Obrony Lwowa. (Gdyby ktoś miał inne informacje, proszę dać znać). 

Szenivanyi  przedstawił w fabularyzowanej formie  mityczny wręcz epizod polskiej historii, -bohaterską walkę o Lwów w 1918 r., w której brali udział najmłodsi żołnierze, uczniowie, po prostu dzieciaki.

Obrazek  Orlęta Lwowskie"Dulce et decorum est pro patria mori" - prawdopodobnie większość dzisiejszej młodzieży nawet nie rozumie tych łacińskich słów, a nawet jeśli coś kojarzą, to nic one dla nich nie znaczą. Tymczasem dla rodzeństwa Potockich oraz ich kolegów, bohaterów powieści "Orlęta Lwowskie", była to maksyma stanowiąca jeden z życiowych drogowskazów. Kazimierzowi, Stanisławowi, Marii, Drogoczynowi, Jerzemu Koperze, Kadenowi i innym przyszło dorastać w czasach wojennej zawieruchy. W obliczu utraty ukochanego miasta chwycili za oręż. Powodowani poczuciem konieczności i obowiązku wstapili do służb pomocniczych, zajmowali się pomocą sanitarną, pełnili  wartę, wyruszali na zwiady i patrole, brali także udział w boju. Wojna była dla nich przygodą - zabawą, odskocznią od szkoły (której jednak nie uniknęli - zorganizowano im lekcje), ale mimo to traktowali wszystko z powagą i poświeceniem. Wkładali w to całe serce, przekonanie, wierzyli w sens swych działań. Odznaczyli się odwagą, bohaterstwem, okazali hart ducha. Zapłacili niektórzy za to życiem, umierali z uśmiechem na ustach, na zawsze zapisując się w pamięci tych, którzy pozostali.
"Orlęta..." to jednak nie tylko opowieść o dążeniach do wolności i niepodległości, ale także o przyjaźni, honorze, autorytetach w życiu młodego człowieka, rodzinnych relacjach.
Państwo Potoccy całą rodziną angażowali się w obronę Ojczyzny.  Ojciec- w wojsku, z dala od bliskich, był wzorem. Matka w przebraniu przedostawała się jako wywiadowca na ukraińską stronę, jej wieści miały ogromne znaczenie dla działań wojskowych. Ryzykowała zdrowiem i życiem ku chwale swojego kraju. Wszyscy rozumieli swój obowiązek, tak byli wychowani.
Nie jestem w stanie stwierdzić, na ile ta książka jest zgodna z faktami, jeśli chodzi o szczegóły rozgrywających się we Lwowie akcji i walk. Nie wiem, na jakich źródłach opierał się autor, ale nawet jeśli naciągnął, czy podkoloryzował co nieco, to i tak stworzył piękną i cenną opowieść - bardzo wychowawczą, głoszącą wartości patriotyczne, a przy tym pasjonującą, przygodową, mądrą i wzruszającą.
Poświęcił ją wszystkim tym, którzy swe dziecięce życie oddali za Ojczyznę.  



Ta książka śmiało może stanąć obok "Kamieni na szaniec". Na pewno współcześnie młodym czytelnikom wyda się ona staroświecka, pokazuje nie przez wszystkich lubiane historyczne realia,  prezentuje  wartości dalekie od tych, jakie są obecnie lansowane. Warto jednak odkurzać takie zapomniane powieści jak "Orlęta Lwowskie", sięgać do historii, pamięci narodowej. 

wtorek, 13 maja 2014

"Znaki szczególne" P. Wilk


Okładka książki Znaki szczególne"Znaki szczególne" to książka... szczególna, szczególnie (powtórzenia zamierzone!) dla pokolenia dzisiejszych +/- trzydziestolatków, którzy z doświadczenia znają rzeczywistość i jej przemiany opisywane przez autorkę - rocznik '80.
Paulina Wilk na kanwie własnych wspomnień z dzieciństwa, okresu dorastania i wchodzenia w dorosłość pokazała transformację, jaka się dokonywała w życiu Polaków na przestrzeni ostatnich kilku dekad, zwłaszcza w związku z przełomem '89.
Opowiedziała o miasteczku z osiedlem wojskowym -  przestrzeni podzielonej torami, o czasach, gdy dzieci bawiły się  podkładając aluminiową złotówkę pod szyny (przejeżdżającego później) pociągu, wyjadały vibowit z saszetki,biegły z podwórka na dobranockę, kolekcjonowały na regale puszki po zagranicznych napojach, nagrywały piosenki na magnetofon Kasprzak...itp. itd.... Następnie o tym, jak otworzyły się dla młodego pokolenia różne możliwości - studia, wyjazdy, praca - już w nowym systemie politycznym.O wolności, niezakorzenieniu, takim zawieszeniu w przejściu, w "korytarzu transformacyjnym", o byciu "pomiędzy starym a nowym", o wspólnych znakach generacji.
To o nas.
Trudno jednoznacznie zaklasyfikować tę publikację. Ta proza wspomnieniowa ma w sobie coś z reportażu.  Na własny użytek wymyśliłam nazwę "reportaż autobiograficzno-socjologiczny".
Ogólnie "Znaki..." podobały mi się, choć nie zachwyciły aż tak, jak się spodziewałam. Początkowe rozdziały (wspomnieniowe) czytało mi się o wiele lepiej niż te końcowe (bliższe naszym czasom). Nie żałuję jednak lektury, to ważna książka.



niedziela, 4 maja 2014

"Serce narodu koło przystanku" W. Nowak

  •  
    Okładka książki Serce narodu koło przystanku
    Włodzimierz Nowak, Serce narodu koło przystanku, Wyd. Czarne 2009
Ach, reportaż, ach reportaż...! Ach, co za pejzaż...
... można by zanucić na melodię zapomnianej ( no ręka w górę, kto kojarzy) piosenki Danuty Stankiewicz.
Zacząć też można od  przytoczenia słów Teresy Torańskiej z noty na okładce: "Bo z Nowakiem warto podróżować." Niełatwe, ale wartościowe te wędrówki.
  •  Na reportaże zawsze jestem łasa. Ten tomik wpadł mi w ręce dość przypadkowo. Szukając czegoś  tam innego w sieci znalazłam informację o artykule pt. "Końskie idą do Europy" i po nitce do kłębka trafiłam na niniejszy zbiór. Na szczęście był w lokalnej bibliotece.
  • Włodzimierz Nowak - reporter Gazety Wyborczej, laureat licznych nagród dziennikarskich, nominacja do Nike ("Obwód głowy" - zbiór polsko-niemieckich reportaży).
  • "Serce narodu..." to zbiór tekstów z lat 1998-2009.
  • Z noty: "[W. N.] Chodzi samotnie ścieżkami, które wiodą przez nie zawsze piękne okolice, i szuka miejsc, gdzie bije "serce narodu".
    "Z ich [bohaterów rep.] przeciętności maluje przejmujące, dramatyczne obrazy,a z codzienności i z drobnych z pozoru wydarzeń z wielkim talentem tworzy historię ostatnich dziesięciu lat".
  • Z opinii Muńka Staszczyka: "Mistrzostwo reportażu zabarwione literackim kolorem z najwyższej półki, gdzie ludzka tragedia miesza się z komedią", "cenna prawda o współczesnej Polsce".
    Nic dodać, nic ująć, zgadzam się zupełnie.
  • O czym zatem pisze W. Nowak?
    O pakerach z siłowni, o "trzaskaniu" samochodów i wyłudzaniu ubezpieczeń, o Polakach na Greenpoincie, o mieszkańcach byłych pegeerów, o tragicznym wypadku w fabryce cukierków, o samotnych matkach, o młodocianych samobójcach, o dzikich krowach, o społeczniku roku- kobiecie, która motywuje do życia niepełnosprawnych, o tym, jak się mieszka w Oświęcimiu i Kamienicy Polskiej.O ludziach prostych, zwykłych, pasjonatach i nieszczęśnikach. O biedzie, krzywdzie, poświęceniu. O prowincji, o naszej polskiej rzeczywistości, gdzie trochę jest tak jak w filmach Barei, a trochę tak, że serce się kraje...
  • Tekst "Końskie idą do Europy" (2002) - mieszkam tu od 5 lat, niesamowite wrażenie czytać o znajomych  miejscach, o  ludziach, których  znam ze słyszenia (najwięcej)/ z widzenia/ a nawet osobiście. Reporter spędził w Końskich miesiąc, słuchał "mędrców" wygrzewających się na słonku na skwerku przed Kościołem Św. Mikołaja, korzystał z "Zarysu dziejów" pod red. M. Wikiery. Opisał sprawy polityczne, socjologiczne, kryminalne (krew w żyłach mrożące, prawdę mówiąc), przemysł gł. odlewniczy, branżę muzyczną ( np. P. Salata, Sweet Combo, K. Gaertner, DJ -Feel-X) - sporo treści udało się skondensować w jednym reportażu!
    Wiele się dowiedziałam na temat lokalnej historii.
    Dziwne to miasteczko.
  • Reportaże rzeczowe, treściwe, rzetelne, ich autor pojawia się gdzieniegdzie, ale nie wychodzi ze swej roli reportera. Teksty godne uwagi.

piątek, 2 maja 2014

Już maj? No to stosik, bo dawno nie było!

Oto zestaw książek, które do mnie przybyły w ostatnim czasie:


  • Czerwona cegła na dole  to "Don Kichot z La Manchy" M. Cervantesa ślicznie przez MG wydany, a w konkursie Magazynu Obsesje wygrany.
  • "Opowieści biblijne" są recenzyjne (Czytajmy Polskich Autorów).
  • Zbiór felietonów Agaty Passent - miałam przyjemność czytać i recenzować dzięki wydawnictwu Wielka Litera. Patrz wpis poniżej.
  • "Znaki szczególne" to szczególny zakup własny z księgarni Matras. Przeczytane.
  • "Książka twarzy" trafiła mi się w  Biedronce na wyprzedaży!
  • Klasyka polskiej lit. współczesnej lat 90-tych - "Panna Nikt" to efekt aukcji charytatywnej.
  • Błękitne "mango" - dostałam do recenzji z Matrasa.
  • Przepiękny tomik poezji  Urszuli Kozioł - recenzja oczekuje na publikację w Szufladzie.
  • "Zamek z piasku" - przeczytałam, opisałam, z biblioteki miałam.
  • "Serce narodu koło przystanku" - zbiór reportaży wyd. Czarne, czyli to co tygrysy najczęsciej zgarniają z bibliotecznych półek - przeczytane.
  • 2x Fleszarowa - Muskat: tanio nabyłam w Matrasie, przyda się.

    Ciekawe, co będę czytać w maju. Na pewno coś z zapasów własnych.

    Miłego majówkowania!

Follow by Email