poniedziałek, 29 lutego 2016

"Facet z prostą instrukcją obsługi"

Życie pokazuje, że proste instrukcje obsługi nawet w przypadku facetów nie zawsze się sprawdzają. Zawsze znajdzie się jakiś nietypowy egzemplarz, do którego trudno dopasować właściwy klucz. Zamiast jednak użerać się ze specyficznym delikwentem, lepiej poczytać coś przyjemnego. Może jakąś współczesną powieść dla młodzieży?

Nigdy wcześniej nie zetknęłam się z twórczością Agaty Mańczyk, która współpracowała z czasopismem "Filipinka", była nauczycielem języka polskiego w szkole dla trudnej młodzieży a obecnie prowadzi warsztaty pisarskie dla dzieci, toteż z dużą ciekawością i nadzieją sięgnęłam po "Faceta z prostą instrukcją obsługi" należącego do "Serii z nitką". Przyznam, że nie spodziewałam się tak fajnej, "łobuzerskiej", choć z nutką romantyczną, książki. (....)
 

sobota, 27 lutego 2016

"Lesio", czyli czemu kwiczę nocą i czytam wg hasła

Nie jestem "chmielewskolubna", o czym szerzej we wpisie:
http://agnestariusz.blogspot.com/2013/02/cae-zdanie-o-chmielewskiej.html
Do wspominanej tam książki "Wszystko czerwone" jeszcze nie dotarłam, ale pojawiła się sposobność, aby wreszcie przeczytać też polecanego "Lesia". Miałam na półce własny egzemplarz, zakupiony ongiś tanio jako pierwszy tom kolekcji "Królowa polskiego kryminału". Hmmm, to takie kryminały nie-kryminały, ale koronę jednak bym jej zostawiła. Bo wiecie... Teraz pełno przebierańców, coraz trudniej o oryginał.
Odnośnie samego "Lesia":
-  wydana po raz pierwszy w 1973 r., wielokrotnie wznawiana, podtytuł "Powieść-nie da się ukryć-humorystyczna";
- składa się z  3 części -opowiadań, połączonych tymi samymi postaciami
-  rzecz rozgrywa się w środowisku architektów, polskie realia lat 60. XX w.
- bohaterowie:
Lesio - wieczny spóźnialski, zdolny leń, nieobliczalny pechowiec - kombinator, beznadziejnie zakochany w Barbarze, Barbara - piękna, sprytna, "gwiazda", Janusz, Karolek, kierownik pracowni Hipolit  (Hipcio), naczelny inżynier Zbyszek, kadrowa Matylda, Duńczyk Bjorn - nowy pracownik.
- humor sytuacyjny, słowny, absurdalny
- wydarzenia: "zamach" na kadrową, heca z lodami, "wygrana" w totolotka, "napad" na pociąg, prace w plenerze - wykradzenie matrycy, udział w przedstawieniu, spotkanie z buhajem....

Nie spodziewałam się takiego uroczego ubawu. Co się naśmiałam, to moje. Czytałam sobie w niedużych dawkach, przeważnie późną porą, kwiczałam ze śmiechu i ocierałam łzy. Jak nie dialogi z cudzoziemcem, to znowu heca z telegramem, zresztą, co ja będę wyliczać. Kupa śmiechu i tyle. Lepszej komedii w życiu nie czytałam. Bardzo mi się ostatnio przydała taka rozrywkowa lektura.


A teraz kilka zdań o tym, dlaczego akurat teraz sięgnęłam po "Lesia". Otóż ta książka ślicznie mi pasowała do zabawy-wyzwania "Pod hasłem", który prowadzi Ejotek. Hasło na luty, jakie wymyśliła pomysłowa kobieta to...."medium rare". Czy miała to być średnio wysmażona powieść? Hi, hi, niekoniecznie.  Pozwólcie, że zacytuję "wykładnię" hasła:
 
http://czytelnicza-dusza.blogspot.com/2016/02/podsumowanie-stycznia-i-haso-na-luty.html
"Aby zaliczyć lutową odsłonę należy przeczytać książkę, której (na poniższe punkty patrzymy na zasadzie "albo", czyli wystarczy że książka będzie zaliczała się do jednej wytycznej):
  • wszystkie litery tytułu na okładce mają kolor czerwony
  • litery tytułu nie są czerwone, ale "cieknie" z nich krew (widać krople lub smugi)
  • imię lub nazwisko autora będzie "krwiste" 
  • imię i nazwisko autora będzie miało czerwone litery
  • wyraz lub wyrazy tytułu będą "krwiste" np. czynność w wyniku której widać krew lub wyrazy będące stricte mięsem (zaliczę nie tylko wołowinę)"
     
Widzicie zatem, że "Lesio" wpasował się idealnie - zarówno pod kątem koloru liter, jak i poziomem "zakręcenia".

Ciekawe, co będzie w marcu.....
Przyłączycie się? (link)

środa, 24 lutego 2016

"Czarna owieczka" rządzi!

Kiedy byłam małą dziewczynką, nawet mi się nie śniło, że kiedyś będę nosiła takie samo nazwisko jak pedagog, pisarz, znawca sztuki, autor podręczników geometrii, monografii zabytków, przewodników po Warmii i Mazurach, twórca wielu książek dla dzieci i młodzieży, w tym  popularnych i lubianych opowiadań o zwierzętach – Jan Grabowski. To spod jego pióra wyszły urocze, pełne ciepła oraz miłości do czworonożnych i skrzydlatych stworzeń utwory: „Reksio i Pucek”, „Kochany zwierzyniec”, „Puc, Bursztyn i goście” , „Skrzydlate bractwo”, „Finek”, „Europa”, czy uwielbiany przez wielu czytelników, w tym mnie, „Puch, kot nad koty”. Swoją drogą, przydałoby się wznowienie tej uroczej, kociej powieści. 
Tymczasem Nasza Księgarnia przypomniała „Czarną owieczkę”, bardzo często pojawiającą się w spisie lektur szkolnych dla najmłodszych. To opowiadanie, choć liczy sobie ponad pół wieku, zupełnie się nie zestarzało - nadal bawi, wzrusza i uczy małych czytelników.

Na dalszy ciąg mojego tekstu zapraszam pod linkiem:


wtorek, 23 lutego 2016

Strażak zawsze modny :-)

Pamiętam jak w pierwszej klasie szkoły podstawowej, kiedy omawialiśmy lekturę „Jak Wojtek został strażakiem”, w ramach pracy domowej mieliśmy zadane narysować wóz strażacki. Ile ja się wtedy upłakałam! Za nic w świecie nie potrafiłam wykonać tej ilustracji, zupełnie mi ten pojazd nie wychodził. Na szczęście - mama pomogła. Do tej pory jednak wspominam to nieszczególnie miło. W taki oto sposób niewielka książeczka utkwiła mi mocno w pamięci. 
Wydana po raz pierwszy w 1950 r. wierszowana opowieść Czesława Janczarskiego trzyma się mocno w kanonie lektur szkolnych dla najmłodszych uczniów. Czy słusznie – o tym można podyskutować. Do moich ulubionych, niestety, nie należy.
(....)
całość mojego tekstu znajduje się tutaj:

Zapomniałam tylko tam wspomnieć o tym, że Czesław Janczarski napisał "Przygody Misia Uszatka" :-D

niedziela, 21 lutego 2016

"Notebook" Tomasz Lipko

Wydawnictwo Literackie
Fragmentów "Notebooka" miałam okazję słuchać w radiowej Jedynce. Zaciekawiły mnie na tyle, że postanowiłam sięgnąć po całość.  Przyznam, że dałam się wciągnąć i dość szybko "pokonałam" obszerny tom. Wrażeń nie brakowało. Momentami czułam się jakbym oglądała sensacyjny film, a świat przedstawiony, choć tak realistyczny, jawił mi się niczym science-fiction. Czy opisane technologie naprawdę istnieją???

Główny bohater,  niespełniony zawodowo prokurator Radosław Bolesta prowadzi śledztwo w sprawie wypadku, w którym zginęła Dagmara Frost, młoda freelancerka, autorka wielu ważnych i mocnych materiałów dziennikarskich. Dziewczyna nie miała rodziny,  pewna nitka prowadzi do Kamili z  domu dziecka. Okaże się, że ta osoba odegra bardzo ważną rolę w fabule. Notebook ofiary kryje niesamowite tajemnice. Z tym wiąże się nie lada niebezpieczeństwo.
Prokurator czyni coś niezgodnego z procedurami. Jeśli powiedział "A", musi powiedzieć "B", no i wplątuje się w niezłe bagno. Boleście pomagają przyjaciele - ksiądz i policjant. Razem zajmują się pochówkiem Dagmary oraz ukrywaniem dysku z cennymi danymi. Każdy z bohaterów ma coś za uszami. Nikt nie jest święty.

Autor pokazuje brudny, brutalny, przestępczy świat. Narkotyki, przemoc,  podziemie internetu, handel ludzkimi organami, technologie umożliwiające kontrolę danych osobowych, akcie specjalnych służb, ABW itp. Dużo się dzieje, fabuła trzyma w napięciu, choć momentami bywa nużąco. Powieść osadzona jest we współczesnych realiach, rzecz dzieje się w 2012 r. , przed rozgrywkami mistrzostw Europy w piłce nożnej. Pierwszoosobowa narracja pozwala czytelnikom "wejść w buty" głównego bohatera- prokuratora. Pewne sceny ukazane są niechronologicznie - celowo. Uważny czytelnik zauważy pewne niezgodności, ale porwany w wir akcji zapewne machnie na nie ręką. 

"Notebook" to pierwsza powieść Tomasza Lipko - dziennikarza, wieloletniego reportera sejmowego i korespondenta wojennego, reportera telewizyjnych "Wiadomości" oraz programu "TVN Uwaga", producenta filmowego. Trzeba przyznać, że debiut okazał się całkiem udany. Ciekawe, czy autor pokusi się o kolejne utwory literackie...

Książka reklamowana jako "pierwszy thriller 2.0" zawiera materiały multimedialne, które można obejrzeć dzięki aplikacji VIUU. Jednak całkiem dobrze można się obyć bez tych "dodatków". To tylko uatrakcyjnienie, które nie pozbawia czytelnika "analogowego" żadnych istotnych treści. Spokojnie można zatem brać się za czytanie "Notebooka" w leśnej głuszy, nie martwiąc się o zasięg WiFi.
To nie jest arcydzieło, ale thriller zasługujący  na solidną  czwórkę.



sobota, 20 lutego 2016

Przygoda z pingwinami, czyli "Zaczarowana zagroda"

Nasza Księgarnia 2016
W dzieciństwie zetknęłam się z twórczością Aliny i Czesława Centkiewiczów, ale "Zaczarowanej zagrody"  nie czytałam.  Być może była wtedy lekturą uzupełniającą, której w mojej szkole nie wybierano, a prywatnie nie spotkałam tej książeczki. Nasza Księgarnia postanowiła uraczyć nas wznowieniami "starych, ale jarych" utworów. W nowej oprawie graficznej prezentują się znakomicie. Czas, by poznały je kolejne pokolenia....

Moją wypowiedź na temat "Zaczarowanej zagrody" znajdziecie pod poniższym linkiem:
http://www.polscyautorzy.pl/index.php/pl/recenzje/880-alina-i-czeslaw-centkiewiczowie-zaczarowana-zagroda-nasza-ksiegarnia


piątek, 19 lutego 2016

"Piosenkarki PRL-u.Spotkanie I" Emilia Padoł

Dobrze, że na tym ziemskim łez padole jest Emilia Padoł. Któż inny bowiem tak ciekawie, taktownie i przyjemnie opowiadałby nam o damach, dżentelmenach, gwiazdach sceny, estrady i ekranu z minionych lat… Któż tak zgrabnie i profesjonalnie wyłuskiwałby „perły z lamusa”, któż tak delikatnie odkurzałby zapomniane sylwetki, o których dziś dość rzadko się wspomina…
Tym razem dziennikarka postanowiła przypomnieć kilka piosenkarek, które święciły triumfy na estradzie i radiowej antenie w latach 50. i 60. XX w., śpiewały na światowym poziomie, dużo koncertowały, zdobywały serca tłumów. A choć ich kariery miały różne dzieje, to ich przeboje pozostały w większości znane i lubiane aż do dziś. Bohaterkami tej publikacji są artystki, które charakteryzowały się niesamowitym talentem, urokiem, także urodą i temperamentem. 
 (...)
na dalszą część recenzji zapraszam tutaj:/LINK/

środa, 17 lutego 2016

"Siostry"

Zupełnie niespodziewanie, wręcz przypadkiem, trafiła mi się dobra lektura, jakże odmienna od  popularnych obyczajówek, komedii i kryminałów. Oparta na autentycznych życiorysach, ale jednak fikcyjna. Poruszająca trudne tematy. Zawierająca dramatyczne sceny. Napisana w reporterskim stylu.

Zapraszam do przeczytania mojej recenzji:
http://zycieipasje.net/2016/02/17/siostry-agnieszka-lewandowska-kakol/

czwartek, 11 lutego 2016

Zwyczajny i nadzwyczajny. "Trela".

indeks Jerzy Trela nie należy do moich ulubionych aktorów, choć zawsze doceniałam jego kunszt oraz osiągnięcia na teatralnym i filmowym polu. Dlaczego sięgnęłam po książkę o nim? Ze szczerej ciekawości i chęci poznania, jaki jest ten tajemniczy, pochmurny, charakterystyczny aktor, o którym na darmo szukać plotek w kolorowej prasie. Zdawałam sobie sprawę, że wiem o nim tyle, co kot napłakał. Dzięki biografii pióra Beaty Guczalskiej moje spojrzenie na Trelę i wiedza o nim uległy znacznej zmianie. Brakuje słów, by wyrazić podziw wobec jego umiejętności zawodowych i pozascenicznej, ludzkiej zwyczajności.

Ciąg dalszy na stronie magazynu  Życie i pasje


Autor: Beata Guczalska
Tytuł:Trela
Wydawnictwo:Marginesy
Data wydania: 18 listopada 2015
ISBN 9788365282057
Liczba stron: 432

środa, 10 lutego 2016

Wyniki - liczniki

Bardzo dziękuję za liczny (hahaha) udział w konkursie.
 Bezkonkurencyjną zwyciężczynią, która upolowała licznik z piękną liczbą 200 000 i przesłała screen








jest... Aviola, która prowadzi blog:


http://www.subiektywnieoksiazkach.pl

 Gratuluję, cieszę się książki zasilą półki prawdziwej "książkoholiczki".

Z czytelniczym pozdrowieniem,

AG


niedziela, 7 lutego 2016

Polowanie na ekranie - konkurs

Tak sobie patrzę i tak sobie myślę....Co powiecie na mały konkursik?
Kto jako pierwszy upoluje na moim liczniku "200, 000" albo liczbę najbliższą tej okrągłej i prześle mi "screen" na mejla, ten dostanie książkę i niespodziankę. Po ogłoszeniu szczęśliwego zwycięzcy, przez 3 dni będę czekać na dane adresowe, następnie w ciągu 7 dni dokonam wysyłki pocztą. Jeśli dana osoba nie zgłosi się, wówczas wskażę kolejną, która była najbliżej.

Idę przeszukiwać półki... ;-)

Rekonesans dokonany. Zatem, drodzy uczestnicy, macie do wyboru następujące tytuły:

  • Aleksandra Nowak "Cokolwiek to znaczy (?)"
  • Cristina Lopez Barrio "Ogród wiecznej wiosny"
  •  Stefanie Zweig "Dom przy alei Rothschildów"
  • Mariusz Majewski "Trajektoria dążeń"

    Książki pochodzą ze zbiorów własnych, są w stanie bardzo dobrym.
    "Dom przy alei..."  - nieczytana, bo trafił mi się dublet.
Wybrany tytuł, który chcielibyście otrzymać, prześlijcie wraz ze screenem na adres agn.grabowska(at)autograf.pl
Podpisując się, nie zapomnijcie dać namiarów na swojego bloga, jeśli prowadzicie. Chętnie zajrzę.

Miłego niedzielnego wieczoru i dobrego tygodnia!

sobota, 6 lutego 2016

"Dzieci z alei Rothschildów" S. Zweig

 Nad prozą Stefanie Zweig, pisarki znanej głównie z autobiograficznej powieści "Nigdzie w Afryce" (zekranizowanej i nagrodzonej Oscarem) jedni ziewają z nudów, narzekając na drobiazgowość opisów i ledwo snującą się akcję, drudzy  natomiast uśmiechają się ukontentowani z tych samych powodów.  Trzeba przyznać, że saga o rodzinie Sternbergów, niemieckich obywateli żydowskiego pochodzenia, jest specyficzna: taka niby nie porywająca, ale jednak przyciągająca uwagę opisami, atmosferą, kolorytem. Nie każdemu przypadnie do gustu. Osobiście całkiem dobrze odnajduję się w takiej prozie. Lubię wracać tam, gdzie byłam już.... Gdy przeczytałam "Dom przy alei Rothschildów", wiedziałam, że chcę kontynuować znajomość tej sagi. Toteż z dużą nadzieją sięgnęłam po drugi tom. Czy się rozczarowałam? Wręcz przeciwnie.

Okładka książki Dzieci z alei Rothschildów"Dzieci z alei Rothschildów" wydały mi się książką dojrzalszą, bardziej przejmującą niż pierwsza część sagi. Może też zadziałał fakt, że już znałam bohaterów i łatwiej było wczuć się w ich losy na tle "wichrów historii". Stefanie Zweig precyzyjnie i barwnie odmalowała rozpadający się świat rodziny Sternbergów, w czasach, gdy zmieniała się sytuacja polityczno-społeczna, a antysemityzm i nienawiść zataczały coraz większe kręgi.

Fabuła powieści obejmuje lata 1926-1933, a zatem nietrudno sobie wyobrazić, co działo się na niemieckich ziemiach. Stopniowo Johann Isidor Sternberg, pracowity, uczciwy kupiec, oddany całym sercem swej ojczyźnie, staje się "persona non grata" we Frankfurcie, jego sklepy są bojkotowane. Kryzys dotyka też całą rodzinę, udziałem młodych Sternbergów (Clara, Erwin, Victoria, Alice, Anna, Claudette) staje się społeczny ostracyzm (odebranie obywatelom pochodzenia żydowskiego praw do wykonywania zawodu lekarza, adwokata, uczęszczania do szkół, korzystania z rozrywek itp.), a w końcu czeka ich emigracja. W niełatwej sytuacji postawiona jest stara Josepha - Niemka. Wierna  gosposia przedkłada jednak zdrowy rozsądek i szczere przywiązanie do swoich państwa nad urzędowe zalecenia.

Autorka przedstawiła odchodzenie młodego pokolenia od mieszczańskich wartości, ich wielkie nadzieje i stracone złudzenia (szczególnie przykład Victorii marzącej o karierze aktorskiej ), a także niezwykle mocne więzi rodzinne łączące Sternbergów, pomagające im przetrwać trudne czasy. Więcej uwagi Zweig poświęciła rozterkom i przeżyciom bohaterów. Jakby mniej tym razem jest opisów potraw i różnych przedmiotów, ale też znajdziemy realistyczne, plastyczne obrazy (np. przyjęcie urodzinowe Fanny, świąteczne dania), pełne smaków i zapachów. Sceny  rodzinnych posiłków, uroczystości, spotkań nabierają szczególnego znaczenia w niepewnych czasach, do Sternbergów głód nie zagląda, ale oszczędność i "trudności aprowizacyjne" nie są im obce.

"Dzieci z Alei Rothschildów" to powieść o trudnych wyborach i trudnych decyzjach, o dojrzewaniu do nich. O konieczności przewartościowania pewnych spraw. Narasta atmosfera grozy, zmieniają się nastroje społeczne, "pachnie" wojną... Czytelnicy nie zostają przytłoczeni nadmiarem historyczno-politycznych faktów, na pierwszym planie jest codzienność zwyczajnej rodziny. Rodziny, której byt stanął pod znakiem zapytania. Co ich czeka? Czy rodzeństwo znajdzie swoje miejsce na ziemi w Palestynie, w Afryce, w Holandii, a może gdzie indziej? Czy wszystkim uda się przeżyć niepewny czas? Co wydarzy się u Anny, która na dobrą sprawę uchodzi za "aryjkę"? Jak Betsy i Johann poradzą sobie z "opuszczonym gniazdem"? Na te i wiele innych pytań, mam nadzieję, odpowie trzecia część sagi - "Powrót na aleję Rothschildów", która już niebawem ukaże się nakładem wydawnictwa Marginesy.



piątek, 5 lutego 2016

100 wierszy polskich stosownej długości

100wierszy 
Są książki, które połyka się jednym haustem i są takie, które smakuje się po troszeczku. W niektóre trzeba się wgryzać stopniowo, inne wystarczają na jeden ząbek. Najważniejsze, żeby mieć apetyt na literaturę. O ile proza często gości w naszym czytelniczym menu, to poezja pojawia się w nim zdecydowanie rzadziej. Oczywiście, są i tacy, którzy karmią się głównie liryką. Większość jednak nieczęsto kosztuje poezji, zwłaszcza współczesnej, nieobjaśnionej w szkole.
Na antologię wydaną przez Biuro Literackie miałam ogromny apetyt. Nie dałam jednak rady skonsumować jej całej na raz, musiałam dawkować sobie małe porcje. „100 wierszy polskich stosownej długości” wystarczyło mi chyba na dłużej niż sto dni. Danie było wyśmienite, oryginalne i dobrze przyprawione. Smaków było co niemiara, aż dziw, że się nie pomieszały. Degustacja zakończyła się pełną satysfakcją.

 Aby przeczytać całość tekstu, zapraszam tutaj:
http://zycieipasje.net/2016/02/05/poetycka-studniowka-z-biurem-literackim/

Follow by Email