piątek, 28 października 2016

"Wajda". Kronika wypadków filmowych" - B. Michalak

wajda-kronika-wypadkow-filmowychKiedy zamówiłam tę książkę do recenzji, nie przypuszczałam, że będę ją czytać w smutnych okolicznościach.
Po śmierci Andrzeja Wajdy, wyjątkowego artysty kina, ta publikacja stała się dla mnie jeszcze bardziej wartościowa.
To piękna opowieść o filmowym dorobku reżysera, nie biografia. Polecam nie tylko miłośnikom jego filmów.
Oto mój tekst na łamach magazynu Życie i Pasje:


http://zycieipasje.net/2016/10/26/wajda-kronika-wypadkow-filmowych-bartosz-michalak-recenzja-patronacka/

Pochwalę się, że kiedyś miałam przyjemność być na wernisażu wystawy zdjęć z filmu "Piłat i inni", w krakowskim Domu Norymberskim, obecny był sam Mistrz. Miły, uprzejmy, uroczo staroświecki.
Nigdy nie byłam łowczynią autografów, ale tym razem poprosiłam o podpis.


Przy okazji,  jaki film w reżyserii Andrzeja Wajdy jest Waszym ulubionym? Którego nie znosicie? Który chcielibyście obejrzeć?

Przyznam się, że wszystkich nie oglądałam. Postaram się nadrobić zaległości.
Moje ulubione to "Panny z Wilka", "Ziemia obiecana", "Popiół i diament".
Kiedy oglądałam "Człowieka z marmuru" i "Człowieka  z żelaza"- w czasach licealno-wczesno-studenckich - wtedy nie bardzo je rozumiałam. Na razie jednak nie wracam do nich.

Niedawno obejrzałam ponownie "Pana Tadeusza", tym razem skupiłam się na walorach aktorskich, świetna sprawa.
A w książce Michalaka przeczytacie jak aktorzy "sztukowali" sylaby, by nie mówić w swoich kwestiach np "rzekł Klucznik" i by nie stracić rytmu wiersza.

Chętnie obejrzę "Powidoki", lubię taką tematykę. Widziałam tylko spektakl telewizyjny o W. Strzemińskim i K. Kobro pod tym samym tytułem.

środa, 26 października 2016

O tomiku utworów Andrzeja Poniedzielskiego







Wcale się nie obijam, czytam i piszę często-gęsto :-) Lokuję teksty tu i tam, tu już pies z kulawą nogą chyba nie zagląda, ale gdyby jednak ktoś tu zawitał, to prosze bardzo, podaję linki do moich tekstów.


Oto moja refleksja o twórczości Andrzeja Poniedzielskiego:
http://www.polscyautorzy.pl/index.php/pl/recenzje/928-andrzej-poniedzielski-dla-duszy-gram-proszynski-i-s-ka

środa, 19 października 2016

"Melanżeria"- A. K. Majewska

Z twórczością Anny Klary Majewskiej już miałam przyjemność się zetknąć. Jej powieści obyczajowe Rok na Majorce oraz Powrót na Majorkę – iskrzące się humorem, trochę z przymrużeniem oka traktujące o życiu, ale jednocześnie bardzo prawdziwe, przyjazne i swojskie – stanowią idealny antydepresant, bawią, odprężają, poprawiają samopoczucie. Według mnie mają w sobie coś z klimatu Dziennika Bridget Jones, ale nie silą się na bycie jego polskim odpowiednikiem. 

Nie czułam najmniejszych oporów, by sięgnąć po najnowszą książkę tej autorki. Nie zawiodłam się, choć muszę przyznać, że tym razem mamy do czynienia z nieco inną prozą, nadal napisaną z lekkością, ale o znacznie cięższym ładunku(...)
całą moją recenzję tej książki znajdziecie pod linkiem:

http://zycieipasje.net/2016/10/19/zycie-jak-poker-i-gorzka-czekolada-recenzja-powiesci-melanzeria-a-k-majewskiej/

Zapraszam.
http://www.wielkalitera.pl/

wtorek, 18 października 2016

"Ranczo" - współczesny serial wszech czasów

Jeśli chcecie zajrzeć za kulisy serialu, który  przez 10 sezonów dzielnie trzyma się na ekranie, ma doborową obsadę i wiele innych walorów, polecam książkę Eli Piotrowskiej i Marty Lipeckiej.
Moja opinia: tutaj. Zapraszam.



poniedziałek, 17 października 2016

"Epifanie" - James Joyce



BIURO LITERACKIE  2016

Na hasło "James Joyce" najczęściej pada odzew: "Ulisses". To w końcu najsłynniejsza, obwołana arcydziełem powieść irlandzkiego pisarza. Znane są także "Finneganów tren", "Dublińczycy", "Portret artysty w wieku młodzieńczym". Literaturoznawcy wspomną jeszcze o wydanym kilka lat temu zbiorze szkiców "Hotel Finna", o tomiku lirycznym "Muzyka kameralna", czy o opublikowanych listach pisarza. O "Epifaniach" niespecjalnie jest głośno.

Co to jest epifania? Dosłownie oznacza: objawienie, olśnienie. Jako gatunek literacki odnosi się do krótkiej, prostej sceny, obrazu, który pod powłoczką banalności, potoczności, skrywa coś głębszego, ma w sobie filozoficzną nutę, otwiera jakieś drzwi...

Nigdy wcześniej nie miałam do czynienia z taką formą, toteż z ciekawością i niepokojem sięgnęłam po zbiór "Epifanii" Jamesa Joyce'a, który pod koniec lata ukazał się nakładem Biura Literackiego, w tłumaczeniu Adama Poprawy. 

Tomik zawiera 40 króciutkich tekstów (datowanych 1901-1902 i 1904 r.) w postaci dialogów, zarysów scen, zapisków, zanotowanych ulotnych chwil, przyszpilonych jak motyle w kajecie pisarza. Są one oszczędne w formie, szczątkowe, przywodzą czasem na myśl styl Mirona Białoszewskiego. Czasem dość poetyckie, czasem pospolite,  - zaskakują czytelnika, który nieraz zastanawia się, w jakim celu akurat to  pisarz zanotował. "Epifanie" opublikowano dopiero po 20 latach po śmierci autora.

Przykłady można przeczytać na stronie wydawcy:
http://www.biuroliterackie.pl/biblioteka/ksiazki/epifanie/

James Joyce musiał być znakomitym obserwatorem, także słuchaczem, potrafił wyłowić z otoczenia, z ulicznego gwaru czyjąś wymianę zdań, jakiś obrazek zapadał mu w pamięć. Zapisywał to, co go poruszyło. Tak rodziły się inspiracje do wielkich dzieł i nieukończonych utworów.

Lektura tomiku "Epifanie" stanowi ciekawe doświadczenie. To raczej propozycja dla koneserów. 

czwartek, 13 października 2016

Szóstka w kalendarzu!

Dzień dobry,
dziś mamy czwartek, trzynastego. Jesienna pogoda ma się ku poprawie, słońce dziś pomachało nam zza chmur.  Szwedzka komisja ogłosiła werdykt - Literacką Nagrodę Nobla przyznając Bobowi Dylanowi, co jednych ucieszyło, a drugich zdegustowało. Na pewno wszyscy byli zaskoczeni. Ja nie jestem zadowolona. Cenię poetów i autorów tekstów, ale nie uważam, by Dylan aż na Nobla zasługiwał.
Trudno. Za rok kolejna "loteria" ;-)

Ale, ale... w sumie to ja nie o Noblu chciałam pisać...
Źródło: pixabay.com
Tak się składa, że dziś mam swoje blogowe święto - 6. urodziny!
Od 13 października 2010 r. wiele wody w rzece upłynęło i wiele książek się przeczytało.
Zaangażowałam się w tworzenie magazynu Życie i Pasje, na lamy którego serdecznie zapraszam:
http://zycieipasje.net
Ostatnio średnio aktywnie na blogu, ale staram się, by pajęczyną nie zarósł.

Z tej okazji kupiłam sobie biografię J. Pilcha.


Zapraszam na przekąski:
Źródło: pixabay.com    
Źródło: pixabay.com

i na tort:


Źródło: pixabay.com  
Proszę się częstować ;-)
Przy okazji możecie mi polecić jakąś dobrą książkę na jesień, coś nowego, coś starego, coś innego...

Miłego popołudnia!
AG


piątek, 7 października 2016

Notatka w kratkę, któraś tam....

Październik przywitał nas dość solidnym załamaniem pogody, ale cóż, deszcze, wykluczając te prowadzące do podtopień, są niezbędne. Nawet lubię, o ile siedzę w domu, słuchać tego szumu i nurkować pod kocyk z książką. Gorzej, gdy rano w kaloszach, płaszczach i parasolach marsz do przedszkola...

Było czarno, ale jednak się przejaśniło... i to nie tylko w pogodzie.

... kaloryfer parzy... znów zaczęli grzać!

Obejrzałam "Planetę singli" -  podobało mi się,choć bez szału, śmiałam się właściwie tylko na pewnej końcowej scenie.

Przeczytałam ( w końcu)  książkę M. Grzebałkowskiej ( super, że dostała Nagrodę Czytelników- Nike) "Beksińscy. Portret podwójny". Ciekawiła mnie i jednocześnie przytłaczała. Jak dla mnie było za dużo Zdzisława ( zwłaszcza info o wystawach) , za mało Tomasza. Obaj to skomplikowane przypadki psychologiczne.
Godna podziwu mrówcza praca autorki przy zbieraniu materiałów.

Za mną też "Biała Rika" M. Parys, "Melanżeria" A. K. Majewskiej ( recenzje wkrótce) oraz z literatury dla dzieci "Gry i zabawy z dawnych lat" K. Piętki i "Wczoraj, dzisiaj, jutro" Kasdepke.

Przeprowadziłam wywiad z autorką "Masek zła", Iwoną Banach - link.
Zostałam nagrodzona w konkursowym wyzwaniu "Wrzesień z Agathą". - link.

Tegoroczną Nagrodą Nike jestem nieco rozczarowana, ale o tym opowiem szerzej innym razem.  

Teraz mam na tapecie ( pamiętacie, że to jest "ten tapet"?) urocze "Jamnikarium"Agaty Tuszyńskiej. Naprawdę, nie trzeba być jakimś specjalnym miłośnikiem psów, by znaleźć w tej książce dużo frajdy.
Mówię to ja, kociara.

Tymczasem!

Follow by Email