Tym razem to okładka sprawiła, że zapałałam ochotą do przeczytania tej
książki. Gdyby widniały na niej twarze lub dłonie, nawet nie zwróciłabym
na nią uwagi. Tymczasem te trzy pomarańcze nie tylko „wpadły mi w oko”,
ale i od razu przywiodły na myśl skojarzenie – z baśnią Carla Gozziego,
a także z operą Prokofjewa pt.
Miłość do trzech pomarańczy. O
ile dobrze pamiętam, chorego księcia mógł uleczyć tylko szczery śmiech, a
w tytułowych owocach ukryte były zaklęte księżniczki…
( cała recenzja:
http://zycieipasje.net/2018/07/18/milion-smutnych-atomow-jagoda-wochlik-recenzja/)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
'Napisz proszę, chociaż krótki list" ;-)