czwartek, 23 lutego 2017

"To jedno" E. Musiał

(ARK Media 2017)
Czasem sięgam po nietypowe lektury. Dzięki tej poznałam Dorę Maar...

Wiedziałam, że pani Elżbieta Musiał, poetka i malarka, jest z Końskich, ale nie miałam pojęcia, że... mieszka tylko parę bloków dalej... Zatem jesteśmy prawie sąsiadkami :-)


Oto moja opinia:


http://www.polscyautorzy.pl/index.php/pl/recenzje/939-elzbieta-musial-to-jedno-ark-media

środa, 22 lutego 2017

"Róża" Agnieszka Opolska

Wydawnictwo Opolska 2017

Kiedy sięgam po książkę autora, którego jeszcze nic nie czytałam, to trochę tak jakbym kupowała kota w worku. W przypadku Róży Agnieszki Opolskiej kot okazał się rasowy i charakterny.
Zupełnie nie wiedziałam, czego mam się spodziewać pod przyciągającą wzrok, niebanalną okładką. Z zapowiedzi wynikało, że pojawi się w niej temat związany ze sztuką, a bohaterka pod wpływem pewnych wydarzeń podejmie decyzję, by wyjechać i całkiem zmienić swoje życie (...)

Całą moją opinię znajdziecie na stronie:
http://zycieipasje.net/2017/02/22/roza-agnieszka-opolska-recenzja/

niedziela, 19 lutego 2017

Zdjęcie zasłon,czyli "Amelia Bedelia", P. Parish

Jak to się stało, że do tej pory polskie dzieci nie znały Amelii Bedelii, choć ta postać istnieje już od ładnych kilkudziesięciu lat? Najwyższa pora to zmienić! Pierwsze na naszym rynku wydanie popularnej amerykańskiej serii książeczek o perypetiach nietypowej pomocy domowej autorstwa Peggy Parish przygotowało Wydawnictwo Literackie. Tłumaczenie: Wojciech Mann.
ciąg dalszy mojej opinii:
http://zycieipasje.net/2017/02/15/amelia-bedelia-peggy-parish-recenzja/

czwartek, 16 lutego 2017

Taki słoneczny dzień! Notatka w kratkę

Miałam pisać notatki w kratki - zatem piszę!

Dziś miałam bardzo przyjemny dzień. W dodatku było dość ciepło i słonecznie. Normalnie barokowy przepych po tych trzaskających mrozach. 

Rano listonosz przyniósł mi wygraną w Agorze książkę "Hardcorowi bibliotekarze z Timbuktu" wraz z filmem ("Timbuktu" – francusko-mauretański film dramatyczny z 2014 roku, w reżyserii Abderrahmana Sissako).
Potem udałam się do przedszkola, aby w grupie mojej córki opowiedzieć m.in. o książkach mojego dzieciństwa, o czytaniu, o drodze, jaką książka musi przebyć zanim trafi do rąk czytelnika.
Bawiliśmy się w "kwadratową gę książkową" - wyciętą z 3 ostatnich numerów "Świerszczyka" (dzieci losowały kartoniki przedstawiające różne obrazki i podawały, z jaką baśnią/opowieścią/wierszem im się kojarzą). Słuchaliśmy piosenki  Ewy Bem ("Piosenka o książeczce") i rozmawialiśmy jak należy obchodzić się z książkami. Przeczytałam im opowiadanie Danuty Wawiłow "Gorąca skorupa", a potem dzieci wykonywały zakładki do książek.

Gdy przeglądałam fb, okazało się, że wygrałam książkę "Moc granatu" Marty Motyl ( lottaczyta) oraz grę i zestaw figurek Stikeez (Lidl Polska). Cieszę się, bo zawsze to coś nowego, by zająć E. A u nas tak w ogóle nie ma Lidla, choć wolałabym by był zamiast nijakiego Netto.

Zapisałam się na Book Tour z powieścią "Pozorność"Natalii Nowak-Lewandowskiej.

Czytam obecnie "Marię Skłodowską Curie" Magdaleny Niedźwiedź - bardzo mi się podoba.
"Księgi Jakubowe" - zacnie napoczęte, jednak leżą odłogiem.
A ja już rozglądam się, co by tu nowego zacząć... Mam duży wybór, jak ten osiołek pośród jadła...

Z recenzjami jestem prawie na bieżąco: tylko 4 książki czekają, w tym 2 przeczytane - teksty są w trakcie powstawania, 1 książka - lektura właśnie trwa. 

Jutro planuję upiec ciasto jogurtowe z brzoskwiniami z puszki. 

Tylko deszcz zapowiadają, niefajnie.







środa, 15 lutego 2017

"Eksplozje" - J. L. Wiśniewski i inni

"S@amotność w sieci" należy do nielicznych książek, których nie doczytałam do końca....
"Grand" przeczytałam cały, ale też o pełnym zachwycie mówić nie mogłam.
Jak zatem odebrałam "Eksplozje" - tomik Wiśniewskiego napisany wespół z ośmioma kolegami po piórze?
Zapraszam do przeczytania opinii pod linkiem:

http://zycieipasje.net/2017/02/15/eksplozje-janusz-leon-wisniewski-i-inni-recenzja/

sobota, 11 lutego 2017

"Gorący lód" Nora Roberts



Świat Książki 2015
Typowe dla Nory połączenie sensacji i romansu, tym razem w egzotycznej scenerii Madagaskaru.

Doug jest zawodowym złodziejem. Gdy orientuje się, że zleceniodawca chce go zlikwidować, ucieka, zabierając ze sobą skradzione dokumenty, w których znajdują się cenne wskazówki prowadzące do skarbu. Chcąc wykołować ścigających go gangsterów wsiada do auta, prowadzonego przez piękną, charakterną Whitney. Jak się potem okaże - dziedziczkę rodzinnej fortuny, żyjącą w luksusie. Brawurowa jazda przez miasto to dopiero początek... Oboje są na celowniku.
Zostają wspólnikami - ona ma klasę i  kasę, on - honor i wartościowe dokumenty. Zbiry są tuż o krok za nimi... Ledwo udaje się naszym bohaterom ujść z życiem.
Douglas i Whitney lecą na Madagaskar, by odnaleźć skarb - klejnoty francuskiej monarchii. Tam też jednak sięgają macki Dimitriego i wspólnicy znów muszą salwować się ucieczką. Przed nimi wiele niebezpieczeństw i wyzwań. Przede wszystkim - żeby się sami nawzajem "nie pozabijali", bo charaktery oboje mają wybuchowe i nieprzeciętne. Whitney to twarda sztuka, choć pozornie "laleczka z okładki", a Douglas - z niejednego pieca chleb jadł, wie, co to ciężka praca, jest sprytny, inteligenty i marzy o dostatnim życiu.
Czy odnajdą skarb i czy między nimi zaiskrzy?

Świetne dialogi, szybka akcja, dużo przygód. Wpleciony wątek historyczny (z dziejów Marii Antoniny) oraz ciekawe opisy ludności i przyrody na Madagaskarze.
Sympatyczne, lekkie czytadło.
Dość długo jednak nie potrafiłam wciągnąć się w fabułę. Trafiały mi się już lepsze książki tej autorki. "Gorący lód" nie rozgrzał mnie aż tak bardzo.


Książkę wyciągnęłam z półki pod kątem zabawy "Pod hasłem". W lutym szukaliśmy tytułów zaczynających się od pierwszej litery naszego nazwiska. Zatem moją lekturę sponsorowała literka G.


piątek, 10 lutego 2017

"Biuro przesyłek niedoręczonych" N. Socha

wyd. Pascal 2016
Zarzekała się żaba błota...
Z przeczytaną  dwa lata temu  "Macochą" Nataszy Sochy nie bardzo było mi po drodze, "Awaria małżeńska" napisana w duecie z Magdaleną Witkiewicz też mnie nie zachwyciła jakoś szczególnie, więc nie planowałam dalszych spotkań z twórczością tej autorki.
Urzekła mnie jednak okładka "Biura przesyłek niedoręczonych", intuicyjnie czułam, że chcę przeczytać tę powieść.
Przeczytałam i jestem zachwycona. Książka trafiła akurat u mnie na czas, kiedy potrzebowałam czegoś lekkiego, uroczego, romantycznego, nieprzytłaczającego. "Biuro..." wpasowało się idealnie w moje zapotrzebowanie. 

 "Biuro przesyłek niedoręczonych" to taka współczesna bajka ze szczyptą magii. Ciepła, optymistyczna, sympatyczna  opowieść w (przed)świątecznym klimacie.
Zuzanna opuszcza rodzinny dom, by zacząć życie na własny rachunek i podejmuje pracę w pocztowym oddziale przesyłek niedoręczonych.  Tam segreguje listy i paczki. Pracownicy starają się, by jednak trafiły do adresatów, ale bardzo często jest to niemożliwe (np. listy od dzieci do św. Mikołaja, czy te zawierające tylko nazwę miejscowości, bez ulicy i numeru miejsca zamieszkania))
Wtedy zawartość paczek idzie na aukcję, listy są niszczone.
Zuza poznaje tam uroczą starszą panią Milę, która zawsze ma na sobie jakiś szałowy szal, czy oryginalną chustę. Nawiązuje się miedzy nimi nić porozumienia. Razem próbują sprawić, by chory Michałek dostał zabłąkany list z bajką specjalnie dla niego napisaną przez popularnego pisarza oraz żeby autorzy listów w niebieskich i seledynowych kopertach po prawie 40 latach niezawinionej rozłąki wreszcie się spotkali...
Wygląda na to, że te dwie panie rzeczy niemożliwe załatwiają od ręki, a na cuda trzeba chwilę poczekać :-) Życie jest pełne niespodzianek, często świat okazuje się mniejszy niż nam się wydaje, a my jak ten Koziołek Matołek szukamy daleko tego, co jest całkiem blisko...
I to jest piękne!
Nie ma sensu bardziej przybliżać fabuły, by nie odbierać nikomu przyjemności ze śledzenia perypetii bohaterów.
Jeszcze tylko muszę "przyznać dodatkowe punkty" za... lotopałankę, bodajże pierwszą w historii polskiej literatury (?) oraz za postać sąsiada Stanisława. O nim powiem tak: niby wredota, a serce ze złota.

To nie jest żadna wielka literatura, ale miło czasem sięgnąć po coś lekkiego, bajkowego, co pozwoli oderwać się od poważnych spraw i codziennych problemów.

"Biuro przesyłek niedoręczonych" Nataszy Sochy wraz z "Aniołem do wynajęcia" Magdaleny Kordel warto mieć pod ręką jako remedium na smuteczki i chandry, a obowiązkowo powracać do nich przed kolejnym Bożym Narodzeniem.

( Tu rozsypuję magiczny pył ;-) )

Follow by Email