czwartek, 11 kwietnia 2019

"Książka o wodzie" A. Kardaś

Wkrótce Wielkanoc, a co za tym idzie, Lany Poniedziałek, czyli inaczej śmigus-dyngus. Dawniej, zwłaszcza na wsiach, oblewano się sowicie wiadrami wody, współcześnie kulturalni ludzie ograniczają się do symbolicznego popryskania wodną mgiełką, czasem zdarzy się szklanka zimnej wody na głowę. Choć tradycję trzeba szanować i  w miarę możliwości kultywować, to może by tak dla odmiany w tym roku w drugi dzień świąt uszło nam na sucho? Tym, którzy będą mogli wtedy delektować się spokojną lekturą, proponuję… Książkę o wodzie. Tak, tak, właśnie o wodzie, który to temat jest rozległy jak ocean, nurtujący i wart zgłębienia. Wcale nie trzeba mieć naukowego zacięcia, wystarczy zwykła ciekawość świata, by sięgnąć po publikację Aleksandry Kardaś, wydaną przez MG.

Zapraszam do przeczytania mojej recenzji:
http://zycieipasje.net/2019/04/10/naukowe-lanie-wody-ksiazka-o-wodzie-a-kardas-recenzja/http://zycieipasje.net/2019/04/10/naukowe-lanie-wody-ksiazka-o-wodzie-a-kardas-recenzja/

wtorek, 2 kwietnia 2019

"Marzenia szyte na miarę" K. Wilczyńska

Notatka ;-)
Drugi tom cyklu "Stacja Jagodno"
Książkę przeczytałam w ramach lutowej Trójki E-pik, kategoria: regionalne klimaty
(fabuła osadzona jest bowiem na ziemi świętokrzyskiej, w Kielcach i okolicach / choć Borowa i Jagodno są fikcyjne, ale krajobrazy prawdziwe/,wspomniane autentyczne zdarzenia z czasów wojny, wspomniane inne nazwy lokalnych miast)

Pierwszy tom, czyli "Zaplatana miłość" spodobał mi  się, toteż chciałam kontynuować czytanie tej serii. Nie od razu jednak było mi to dane. Tak się złożyło, że wygrałam czwarty tom, potem dostałam drugi, po jakimś czasie dokupiłam trzeci - by czytać po kolei. Zawsze jednak było coś pilniejszego, a "Jagodno" odkładałam,  w międzyczasie ukazały się kolejne części, bodajże jest ich już 8 albo 9...
Mam tylko 4 i raczej na tych poprzestanę.

"Marzenia szyte na miarę" wydały mi się dość przeciętne.
Tamara wraz z córką nadal pomagają babci Róży, która po wyjściu ze szpitala, choć jest w niezłej formie,  potrzebuje pomocy w codziennych obowiązkach. Na szczęście jako gosposia trafiła się pani Zofia, która nie dość, że świetnie gotuje, piecze i szyje, to zarobione pieniądze bardzo jej się przydadzą. Starsza pani całe życie, dom, czas i rentę poświęciła rodzinie, niestety, córka i zięć, a nawet wnuki nie doceniają tego, traktując babcię jak darmową służbę, a także poniżają. Tamara zapewnia jej finanse ( i zbyt dla słodkich wypieków), Róża dach nad głową i serdeczne towarzystwo. Kobieta "buntuje się", nie chce wracać do córki, przecież ma swoje życie, swoje marzenia... nawet te małe.
Marysia podczas spacerów po lesie natrafia na zapuszczony dworek i jego dziwaczne mieszkanki - staruszki hrabianki. Pomaga im, choć musi robić to tak, by nie urazić ich dumy.
Łukasz nadal tajemniczy, wkurzony. Spięcia między nim a Tamarą. do Tamary zaś startuje gajowy, czy tam leśniczy, jak mu tam było... Bartek?
Relacje Tamary z matką nadal nie najlepsze, ale wyjaśnia się w końcu tajemnica Ewy, jej związki z Jagodnem i Różą. Tylko szkoda, że ta historia, zahaczająca o wojenne czasy, została potraktowana po macoszemu, krótko opowiedziana, wręcz streszczona, a mógł to być naprawdę dobry, ciekawy wątek, zwłaszcza, że związany także z lokalną historią dot. Kielc.
Historia pani Zofii - bardzo stereotypowa (poświęcająca się matka, zły zięć, pazerna zastraszona córka, niewdzięczne wnuki.. itp). Tytułowa metafora  wiąże się z krawiectwem i tego szycia mi zdecydowanie zabrakło, skoro tak świetnie szyła bohaterka, a tu na pierwszy plan wysunęły się jej babeczki, hurtem zamawiane przez paniusie z Kielc.
Dodatkowo drażniła mnie jedna rzecz. Otóż  wnuczka Zofii mówiła o sobie np. "Nikola chce pić", nie sądzę, aby pięcioletnie dziecko nadal mówiło o sobie w trzeciej osobie, w ogóle powinno być bardziej rozgarnięte. No, chyba, że się autorce pomyliło, w jakim wieku w końcu ma być ta postać:/
Plus - Wielkanoc  ten czas pojawia się w powieściach, tu mowa o przygotowaniach, planowaniu potraw, zakupów, krótko jednak ujęte.

Czytało się w sumie szybko i przyjemnie, ale szału nie było i choć nadal nurtuje mnie  postać Łukasza, to nie bardzo mam ochotę sięgać po kolejne tomy.







wtorek, 26 lutego 2019

"Ja, z Bajkowa" Ewa Radomska

Czytam, słucham, sporo do opisania czeka, tymczasem podrzucam link do mojej recenzji uroczej książeczki  Ewy Radomskiej "Ja, z Bajkowa"
http://zycieipasje.net/2019/02/20/ja-z-bajkowa-ewa-radomska-recenzja/

(...)
Pogoda ducha, radość życia, umiłowanie przyrody, otwartość na świat i ludzi, życzliwość, serdeczność emanują z kart tej książki. Można przy niej solidnie naładować baterie, niezależnie od wieku. Szczególnie jednak polecam ją osobom starszym, samotnym, które czują się nieco zepchnięte na margines, lękają się podejmować nowe wyzwania, spełniać marzenia.
W jesieni życia też można czuć wiosnę! Trzeba tylko się odważyć, wykonać pierwszy krok, odnaleźć samego siebie, rozwinąć pasję. Życie, gdy ma się “…dziesiąt lat” na karku, no, może niekoniecznie “się zaczyna”, ale z pewnością się rozkręca. (...)

środa, 13 lutego 2019

"No, Asiu" M. Krajniewska

Dziś premiera!
 Ja już miałam przyjemność przeczytać ;-)
 Na recenzję zapraszam tutaj:
http://zycieipasje.net/2019/02/13/no-asiu-marika-krajniewska-recenzja-premierowa/

 Przy okazji, jako że motywy uczuciowe były, a jakże (nie tylko romantyczne,  były także "gadżety" hmmm 'walentynkowe' ;-)), podłączam tę lekturę do lutowego wyzwania Trójka E-pik


regionalne klimaty
walentynkowe motywy 
 zimowy tytuł

wtorek, 29 stycznia 2019

"Straszyć nie jest łatwo" M. Pałasz


  Wydawnictwo BIS, nowe wydanie z 2015 r, nominowana w 2004 roku do nagrody IBBY
ilustracje: Jolanta Marcolla

"Pełna humoru i zaskakujących zwrotów akcji opowieść o sympatycznych duchach zamieszkujących opuszczony od stu lat dworek. W domostwie są też wilkołak, wampir, nimfa błotna – brak tylko ludzi i straszyć nie ma kogo. Kiedy więc pojawia się ekipa remontowa, a w ślad za nią nowi właściciele dworku – dość zwariowana rodzinka z dwunastoletnim Kacprem - nieco podupadłe i zaniedbane zjawy nie posiadają się z radości, że znów będą miały zajęcie. Tymczasem w kontakcie z nowymi mieszkańcami i światem pełnym nieznanych urządzeń okazują się zaskakująco nieporadne i zagubione. Obawiają się wręcz, że straciły swe magiczne moce, bo nowi mieszkańcy nie zwracają uwagi na ich stare, wypróbowane sztuczki i w ogóle się nie boją."

źródło opisu: http://www.wydawnictwobis.com.pl/
Krótko ode mnie:
-  książka dla dzieci
- sympatyczna, dość zabawna opowieść, jednak niezbyt nas ujęła (było rodzinne czytanie na dobranoc) i nie wzbudziła większego entuzjazmu w (prawie)ośmiolatce,;
-
takie literackie "Haloween " na wesoło, nic strasznego
- "
duch też człowiek" ;-) "ludzkie" przedstawienie zjaw ( babcia Dusia, dziadek Zjawomir, Szurek...,) plus zwariowana  rodzinka, 12-letni Kacper
- przypomniała mi się animowany serial  o przyjaznym duszku Kacprze ;-) ("Casper" ?)
 
- ilustracje nieprzekonujące
- zdecydowanie wolę Marcina Pałasza serię o psie Elfie, jego książki "Dasz radę, Marcelko", czy "Szczęśliwi liczą czas..."


książkę przeczytałam w ramach styczniowej Trójki e-pik
książka o górach
książka z duchami (w tytule lub w wątku)
komedia kryminalna


piątek, 25 stycznia 2019

"Kukuczka. Opowieść o najsłynniejszym polskim himalaiście" D. Kortko, M. Pietraszewski

Wyd. Agora 2016


Z materiałów wydawnictwa:
"Ten portret legendarnego himalaisty to coś więcej niż rzecz o determinacji i górach. To zapierająca dech opowieść o granicach ryzyka, które bywają granicami człowieczeństwa.
 „Logicznie rzecz biorąc, nie powinienem z tobą jechać, bo wszyscy ludzie koło ciebie giną” – powiedział Jerzemu Kukuczce w oczy jeden z kolegów alpinistów. Upiorne fatum czy faktycznie był odpowiedzialny za śmierć, która niemal zawsze podczas jego wypraw zbierała żniwo? Czy skoro już komuś nie możesz pomóc, bo odpadł od ściany lub umarł na obrzęk płuc, nie powinieneś już wchodzić na szczyt, po wielu miesiącach przygotowań będący w zasięgu ręki, spełniając swe marzenia?

Jak to się stało, że niewysoki, małomówny chłopak ze Śląska, elektromonter po szkole zawodowej, stał się „wielki”? Autorzy, dysponując ogromnym materiałem – pamiętnikarskimi zapiskami Kukuczki i jego książkami, rozmowami z żoną Cecylią, wywiadami z członkami wypraw, w jakich Kukuczka uczestniczył itd. – stworzyli fascynujący portret człowieka uparcie dążącego do celu, pełnego sprzeczności i zdającego sobie sprawę, że wszystkiego i wszystkich nie da się w życiu pogodzić, od młodości naznaczonego czyhającą w pobliżu śmiercią."


Krótko ode mnie:
  • Bardzo ciekawa, fascynująca opowieść o niepokornym, zdeterminowanym, nadzwyczaj silnym, ambitnym człowieku, który nie oszukał przeznaczenia
  • O trudach wspinaczek, warunkach zimowych,  o  kłopotach z wyposażeniem wysokogórskim w Polsce w tamtych czasach. 
  • śmiertelny haracz gór (ofiary wypraw) , ślady w psychice
  • Podziw i złość ( wiele osiągnął, zbyt wiele poświęcił, za przeproszeniem "głupio" zginął, chyba ambicje przeważyły nad rozsądkiem, żal osieroconej rodziny, 
  • Cecylia/Celina Kukuczka - bohaterka codzienności, złota kobieta, nigdy nie stanęła na przeszkodzie pasji męża)
  • Obiektywizm autorów, brak oceniania, rzetelne informacje,
  • dużo cytowanych wypowiedzi, zdjęć, bogata bibliografia
  • odwrócona chronologia - najpierw o tym, jak zginął, potem opowieść o jego życiu
  • przystępny język
  • Czyta się jednym tchem

książkę przeczytałam w ramach styczniowej Trójki e-pik
książka o górach
książka z duchami (w tytule lub w wątku)
komedia kryminalna

Follow by Email