wtorek, 23 maja 2017

"Elementarz przyrodniczy" B. Ostrowicka

W serii "Poczytam Ci, mamo" pojawił się kolejny - po "zwykłym" i matematycznym - elementarz autorstwa Beaty Ostrowickiej z ilustracjami Katarzyny Kołodziej. Tym razem tematem wiodącym jest przyroda. Zagadnienia poruszone w tej książce stanowią materiał zgodny z podstawą programową edukacji wczesnoszkolnej dla klas 1-3.  Ponadto są to tematy znane i bliskie współczesnym dzieciom. 

Cała opinia pod linkiem:

http://www.polscyautorzy.pl/index.php/pl/recenzje/954-beata-ostrowicka-elementarz-przyrodniczy-nasza-ksiegarnia

poniedziałek, 22 maja 2017

"Kura, co tyła na diecie" Pan Poeta

Prószyński  i S-ka

Kura na diecie? Proszę Pana, co Pan plecie!
Czy to na Wyspach Bergamutach?
Tam była kura samograjka, ale to nie ta bajka
 i podobno zjadł ją  kot w butach.
To całkiem nowa bajeczka,
ślicznie ilustrowana książeczka,
a ta kura, co na wadze przybywała,
 po troszku wszystkiego sobie dziobała.
I choć nie udała się jej dieta,
to jak mówi Pan Poeta,
w końcu siebie zaakceptowała,
bo choć przy tuszy - to była wspaniała!

Wystarczy już tych rymów. Zainspirowała mnie do nich urocza książeczka napisana przez tajemniczego Pana Poetę, prawie dwumetrowego bajkopisarza, debiutującego na rynku literatury dla dzieci.

Główna bohaterka, kura była na diecie, ale nie mogła powstrzymać się od kosztowania różnych smakołyków. Przecież  to tylko jedno ziarenko, nie zaszkodzi, a potem drugie, trzecie.. Wiadomo, apetyt rośnie w miarę jedzenia. Aby nie przytyć, można pobiegać. Na przykład wokół tortu... tylko czemu od tego sportu rośnie brzuszek? Cóż, w taki sposób kura nie osiągnie szczupłej figury. Czy jednak to jest jej potrzebne do szczęścia? Kogutkowi podoba się taka, jaka jest.  Sama też siebie zaakceptowała.

Wierszowana bajeczka o kurze jest krótka i wesoła. Bawi i uczy jednocześnie. W lekki i zabawny sposób przedstawia ludzkie skłonności, przywary.  Pokazuje nieco w krzywym zwierciadle współczesny świat, w którym rozmiar XS urasta do rangi ideału, królują cud-diety i fit-figury, a jednak tak trudno nam wygrać z łakomstwem, pokusami. I czy naprawdę musimy rezygnować z przyjemności jedzenia? W imię czego, jeśli tylko zdrowie nie szwankuje?
Najważniejsze, aby akceptować siebie i innych takimi, jacy jesteśmy.

Tekst wygląda jakby był napisany kredką, dużymi kolorowymi  literami. Stanowi integralną część ilustracji. Jest łatwy do samodzielnego czytania. Czasem trzeba obrócić książkę, by go przeczytać - np. biegnie on dookoła  tortu, albo pionowo wzdłuż kartki. To dodatkowa atrakcja tej publikacji.

Mojej sześcioletniej córce książeczka bardzo się podobała, śmieszyła ją. Nawet zabrała ją raz do przedszkola i cała grupa dzieci znakomicie się bawiła oglądając ilustracje wykonane przez Joannę Młynarczyk. Trzeba przyznać, że choć niby proste, niewymyślne, to są bardzo zabawne, przemawiające do wyobraźni. Grafika i estetyka wydania stoją na wysokim poziomie.

"Kura, co tyła na diecie" ucieszy czytelników od lat 3 do 103. Ta opowieść rozpoczyna cykl książeczek z humorem przedstawiających jakąś przywarę i podsuwających dyskretnie morał. Pan Poeta wpadł na świetny pomysł, by przemycić najmłodszym pewne pojęcia takie jak tolerancja, czy akceptacja, wcale nie używając tych słów w treści. Sprytnie podszedł do spraw dla dzieci ważnych, a może nie do końca przez nie rozumianych. Dzięki sympatycznym postaciom ze świata zwierząt i zabawnym rymowankom łatwiej dotrzeć do dziecka, wcale nie trzeba ich pouczać, wystarczy dać im do myślenia.






sobota, 20 maja 2017

"Wszystko wina kota!" -PRZEDPREMIEROWO

Novae Res 2017
PREMIERA 24 MAJA


 Jak tak można!? Zwalać całą sprawę na niewinnego rudego kocura, który tylko chciał się zdrzemnąć w wygodnym miejscu?! A że to miejsce było akurat w sypialni sąsiada, to już szczegół.... To dwunożni narozrabiali, a ich perypetie z werwą i humorem opisała "dilerka emocji", autorka ponad dwudziestu książek, w których swobodnie łączy różne gatunki. Spod pióra Agnieszki Lingas-Łoniewskiej wychodzą powieści obyczajowe z domieszką sensacji, romanse zmiksowane z kryminałami, komedie romantyczne i historie z kręgu New Adult.
24 maja 2017 r. odbędzie się premiera jej najnowszej książki, określanej jako romantyczna komedia omyłek.  Szczęśliwie "Wszystko wina kota!" jest już za mną i przyznam, że mam teraz minę jak kot nad miseczką śmietany. Są powody do mruczenia! 

czwartek, 18 maja 2017

Janusz Majewski. Film – kobieta jego życia

Marginesy, 2017  

Lwowskie korzenie, krakowska młodość, łódzka filmówka i cały ten jazz… tak w skrócie można by przedstawić sylwetkę jednego z najlepszych polskich reżyserów – Janusza Majewskiego, twórcy takich filmów jak Zaklęte rewiry, C. K. Dezerterzy, Excentrycy, czyli po słonecznej stronie życia, serialu Siedlisko, a także autora powieści m. in. Czarny mercedes, Glacier Expres 9.15, Zima w Siedlisku i wspomnień Retrospektywka.
Wśród publikacji wydawnictwa Marginesy nie brakuje barwnych opowieści o prawdziwych pasjonatach. Taka właśnie jest książka Zofii Turowskiej, dziennikarki prasowej i telewizyjnej, która zgłębiła życie i twórczość Janusza Majewskiego, popularnego reżysera.

Moja recenzja pod linkiem:

http://zycieipasje.net/2017/05/17/janusz-majewski-film-kobieta-jego-zycia-zofia-turowska-recenzja/

środa, 17 maja 2017

„O grzybach, rybach, kobietach i sensie życia – czyli rozmówki z Alusiem Curunią” J. Lesiak

wydawnictwo MG, 2017
Z zamiłowania wędkarz, grzybiarz, domorosły filozof… Ciut nieogarnięty, ale poczciwy i mądry w swej prostocie.  Taki oto jest nowy bohater literacki, wykreowany przez Janinę Lesiak.  Poznajcie Alusia Curunię i jego spostrzeżenia na różne życiowe tematy. 

Moja recenzja pod linkiem:
http://zycieipasje.net/2017/05/17/jak-chleb-z-maslem-recenzja-ksiazki-janiny-lesiak-o-grzybach-rybach-kobietach-i-sensie-zycia-czyli-rozmowki-z-alusiem-curunia/

sobota, 29 kwietnia 2017

"Zimowe królestwo" P. Larkin


Dotychczas nazwisko Philipa Larkina kojarzyłam wyłącznie z poezją. Z jego twórczością zetknęłam się w antologii Od Chaucera do Larkina. 400 nieśmiertelnych wierszy, 125 poetów anglojęzycznych z 8 stuleci – w przekładzie Stanisława Barańczaka oraz w zbiorze Fioletowa krowa. 333 najsławniejsze okazy angielskiej i amerykańskiej poezji niepoważnej – tegoż tłumacza. Tymczasem jeden z najwybitniejszych poetów brytyjskich XX wieku tworzył również prozą.
(...)

Oto moja recenzja:

środa, 26 kwietnia 2017

"Duszny kraj"- poezja Boba Dylana w przekłądzie Filipa Łobodzińskiego

Kiedy ogłoszono, że laureatem Nagrody Nobla w 2016 r. został Bob Dylan, oprócz zachwytów rozległ się także szmer niezadowolenia, wręcz oburzenia.  Przyznam, że i ja nie byłam tym werdyktem zachwycona. Mój sceptycyzm był jednak nieuzasadniony – pojęcie o twórczości tego poety-pieśniarza miałam bowiem mizerne i mgliste.  Zależało mi na tym, by ją bliżej poznać. Nadarzyła się ku temu sposobność.
Nakładem Biura Literackiego ukazał się wybór utworów Boba Dylana z lat 1962-2012 w przekładzie Filipa Łobodzińskiego – dziennikarza, iberysty, tłumacza z kilku języków, muzyka udzielającego się  głownie w Zespole Reprezentacyjnym. To nie jest zbiór przygotowany „na kolanie”, na fali noblowskiego splendoru, jaki spłynął na poetę.  Został złożony w wydawnictwie  wiele miesięcy przed tym wydarzeniem.
ciąg dalszy pod linkiem:
http://zycieipasje.net/2017/04/26/duszny-kraj-utwory-boba-dylana-w-przekladzie-filipa-lobodzinskiego-recenzja/

wtorek, 25 kwietnia 2017

"Karminowy szal" J. M. Chmielewska


Bywają takie kawiarnie, które już od progu przyciągają swoim niepowtarzalnym klimatem, a jeśli jeszcze w ofercie mają same pyszności, to szybko zdobywają serca klientów, którzy zostają stałymi bywalcami. Do takich miejsc należy Piwnica Pod Liliowym Kapeluszem z książek Joanny M. Chmielewskiej. Nie, nie tej od Lesia i Dzikiego białka.  To zupełnie inna autorka, dość często  jednak obie panie są niesłusznie mylone. Zatem przypominam, nie spodziewajcie się zabawnego kryminału.
(...)
cała moja opinia:
http://zycieipasje.net/2017/04/19/karminowy-szal-joanna-m-chmielewska-recenzja/

niedziela, 23 kwietnia 2017

"Życie motyli" Katrzyna Ryrych

Gdybym napisała, że bohaterka tej powieści po rozwodzie, z nadwagą, z debetem na koncie wyjeżdża na prowincję, by tam rozpocząć nowe życie, nie zdziwiłabym się, gdyby większość czytelników ostentacyjnie ziewnęła. Nudy. Ileż można o tym samym, czy te pisarki nie mają litości?

I tu Was zaskoczę, bo Katarzyna Ryrych – autorka kilkunastu książek dla młodzieży i dorosłych, laureatka Konkursu Literackiego im. Astrid Lindgren, miłośniczka zwierząt, podróży, która wśród swych pasji ma także malowanie oraz grę na fortepianie i wiolonczeli – nie napisała kolejnej, przyjemnej acz banalnej historyjki z oklepanym motywem. Spod jej pióra wyszła powieść wyłamująca się z popularnego nurtu tzw. „literatury kobiecej”, w akurat tej obyczajowej fabule nie znajdziemy romansowego wątku ani happy endu. Nie będziemy się zachwycać malowniczym sielskim miasteczkiem, ani śmiać się do łez z perypetii i powiedzonek postaci (co nie znaczy, że brakuje humoru), nie czekają na nas zaskakujące zwroty akcji, niesamowite przygody, czy wielkie problemy społeczne. Czego w takim razie może się spodziewać czytelnik, sięgnąwszy po Życie motyli?

czwartek, 20 kwietnia 2017

"Odnajdę Cię", czyli jak odnalazłam Księgarnię Pod Flisakiem

Witaj w "Księgarni pod Flisakiem"! Chcesz kupić plan miasta, album, stare wydanie "Buddenbroków", kolorowankę dla dziecka, czy może najnowszą powieść Anny Karpińskiej? Jeżeli lubisz dobrze napisane, wciągające, pełne emocji powieści obyczajowe, z wyrazistymi bohaterami i realistyczną fabułą, nie zawiedziesz się.
"Odnajdę Cię" to bodajże dziewiąta, o ile dobrze liczę, książka w dorobku literackim Anny Karpińskiej, a pierwsza, jaką miałam okazję poznać, i na pewno nie ostatnia.(...)




 

czwartek, 13 kwietnia 2017

Radosnej Wielkanocy!

Rys. Elwira G., ~ 6 l.


Niech nadchodzący świąteczny czas
będzie dla Was łaskawy,
oby zdrowie, pogoda i rozsądek dopisały,
jajka i serniki smakowały,
obyście spacerów nie pomijali
i jakąś książkę przeczytali....

Kicajcie wesoło jak zajączki ;-)

Żegnam się na jakiś czas, ale wrócę - z nową energią, z zapiskami różnej treści, przeczytanymi książkami...

Do zobaczenia!





środa, 12 kwietnia 2017

"Zaufaj mi, Karolino" A. Białowąs


Czas leczy rany. Nie do końca. Bywają takie, które nigdy się nie zagoją. Czas jednak działa na naszą korzyść. Daje nam dystans, przestrzeń potrzebną do tego, by odciąć się od złej przeszłości, „przepracować” problemy, odnaleźć samego siebie, otworzyć się, dokonać zmian, na nowo uwierzyć w to, co dla nas najważniejsze, by znowu zaufać… (...)

ciąg dalszy pod linkiem: 

 
http://zycieipasje.net/2017/04/12/zaufaj-mi-karolino-alina-bialowas-recenzja/

wtorek, 11 kwietnia 2017

"Prawdziwa królowa. Elżbieta II, jakiej nie znamy" A. Marr

Marginesy 2017
Królowa Elżbieta II jest "żywą legendą", monarchinią znaną na całym świecie, osobą podziwianą i fascynującą. Opowiada o niej serial "The Crown".
Możemy o niej także poczytać w biograficznej publikacji pióra Andrew Marra, brytyjskiego dziennikarza, pisarza, prezentera telewizyjnego, byłego szefa działu politycznego BBC.
Książka była pisana równolegle ze scenariuszem i kręceniem trzyczęściowego filmu telewizyjnego dla BBC. Nie ma oficjalnej autoryzacji, ale wszelkie faktograficzne błędy zostały skorygowane. 

Muszę przyznać, że przeliczyłam się nieco z własnymi siłami na tę lekturę. Moje zainteresowanie królową okazało się o wiele mniejsze niż sądziłam, przynajmniej w stosunku do treści, jakie znalazłam w  książce Andrew Marra. Jest to bowiem książka niezwykle bogata merytorycznie, z bardzo dużą dawką historii, polityki, faktów, interpretacji. Autor skupił się nie tylko na tytułowej postaci, ale przedstawił różnorakie konteksty, bogate i ciekawe tło. Poznamy m.in. dość szczegółowo dzieje dynastii, pochodzenie nazwiska Windsor, historię odznaczeń, funkcjonowanie i finansowanie monarchii, historię księcia Filipa (męża Elżbiety), wiele zakulisowych ciekawostek. Dowiemy się, co ukształtowało osobowość królowej, jakie ma obowiązki, jak jest postrzegana. Nie obędzie się też bez wątku  księcia Karola i Diany oraz ślubu księcia Wiliama z Kate Middleton.
 
Moje oczekiwania rozminęły się z wrażeniami z lektury, ale nie ma w tym winy książki - po prostu okazałam się niezbyt odpowiednim odbiorcą. Spodziewałam się znacznie lżejszej opowieści, tymczasem to poważna, solidna publikacja, bardziej w tonie podręcznika historii. Osobiście nie przepadam za takimi. Doceniam jednak ogromny wkład autora w jej przygotowanie, wręcz mrówczą pracę przy gromadzeniu informacji.

"Prawdziwa królowa. Elżbieta II, jakiej nie znamy" to książka rzetelna, obfitująca w wiedzę, dostarczająca bogatego materiału, który na pewno usatysfakcjonuje wszystkich "anglofilów",osoby interesujące się historią Wielkiej Brytanii, brytyjską monarchią. Dodatkowo publikację wzbogacają liczne fotografie, zamieszczono też przypisy i bibliografię źródłową.
Warto o tej książce wiedzieć.

tytuł oryginału -The Real Elizabeth an Intimate Portial of Queen Elizabeth II
tłumaczenie: Hanna Pawlikowska - Gannon
data wydania - 22 lutego 2017
ISBN - 9788365282064
liczba stron - 448



poniedziałek, 10 kwietnia 2017

"Wędrowne ptaki"



 W poszukiwaniu perełek współczesnej literatury dziecięcej warto zawędrować  na półkę z nowościami wydawnictwa Prószyński i S-ka.  Jedna z propozycji wyjątkowo mnie zaskoczyła, a mianowicie "Wędrowne ptaki" Michaela Rohera.

Nie dość, że rzadko mam okazję zetknąć się z literaturą austriacką (wybaczcie, ale noblistki Jelinek  nie znoszę), to chyba jeszcze nigdy nie spotkałam się z austriacką literaturą dla dzieci. I oto nadszedł ten pierwszy raz.... Przyznam od razu, że prezentowana książka wywarła na mnie duże wrażenie.

Michael Roher - zgodnie z notą zamieszczoną na okładce - był wielokrotnie nagradzany za twórczość literacką i plastyczną, jego prace wpisano na Honorową Listę IBBY, zdobył nagrody Romulus-Candea-Preis i White Ravens, czy Nagrodę Miasta Wiednia ( w kategorii "Książka dla dzieci")

Nigdy wcześniej o tym austriackim twórcy nie słyszałam, ale cieszę się, że i polscy odbiorcy mogą w końcu zapoznać się z jego dziełem. Oglądając "Wędrowne ptaki" miałam poczucie, że obcuję z malarstwem współczesnym z górnej półki, a nie tylko z książkowymi ilustracjami. Rysunki Rohera są stonowane, spokojne, utrzymane w dość ciemnej kolorystyce - jesiennej palecie barw, pełne symboli, ale z całkiem jasnym przekazem.
"Wędrowne ptaki"wbrew pozorom nie mają nic wspólnego z ornitologią. W okładkowym opisie czytamy, że to opowieść o spotkaniu chłopca z grupą Obcych. Ci "obcy" to jednak nie kosmici. To ludzie, tacy sami jak wszyscy, tyle, że mówiący w innym języku. Prawdopodobnie Romowie. To także mogą być uchodźcy. Niechętnie przyjmowani, spotykający się najczęściej z obojętnością, chłodnym przyjęciem, odrzuceni, traktowani jak gorsi, a przecież tacy sami jak my....  Czasem potrzebujący pomocy, schronienia, a na pewno zawsze oczekujący szacunku, życzliwego gestu, przyjaźni. Nie każdego jednak stać na to , by  tak jak Łukasz i pani Lorenz z książki Rohera wyciągnąć do "obcych" przyjazną dłoń...  I tu nie chodzi o sens materialny, ale o otwartość wobec innych, chęć niesienia pomocy, tolerancję i wzajemne zrozumienie.

"Wędrowne ptaki" to  piękna, poetycka, metaforyczna opowieść o różnorodności, obcości i tolerancji. Także o tym, że ludzie często boją się obcych, dlatego nie chcą się z nimi dzielić, ani do nich nawet zbliżać. Najbardziej otwarte są dzieci, które potrafią "dogadać się" i zaprzyjaźnić mimo różnic językowych i kulturowych. 

Książka  przeznaczona jest dla  dzieci w wieku powyżej 5 lat. Wymaga od odbiorcy umiejętności nieco abstrakcyjnego myślenia. Wcale nie tak łatwo dziecku zrozumieć, że tytułowi wędrowcy to tak naprawdę ludzie, a nie ptaki, w dodatku na ilustracjach przedstawieni z doczepionymi dziobami, piórami, przebrani. Warto wzbogacić tę lekturę wyjaśniającym komentarzem, podjąć rozmowę na temat  inności, tolerancji, migracji.

"Wędrowne ptaki" można zaliczyć do ważnych i potrzebnych książek poruszających trudne tematy.

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Autor: Michael Roher
Tytuł oryginału: Zugvogel
Tłumaczenie: Krystyna Bratkowska
Data wydania: 28.03.2017
Format: 210mm x 286mm
Liczba stron: 32
Oprawa: twarda
 ISBN: 978-83-8097-099-1



wtorek, 4 kwietnia 2017

"Dziewczyna w ciemności" Marion Pauw

wyd. AMBER 2016
Kiedyś na jakimś blogu napotkałam wpis, w którym blogerka zarzekała się, jakich to książek nie przeczyta w tym roku. Ot, coś w rodzaju takich przekornych "czytelniczych postanowień noworocznych". Jeden z punktów dotyczył książek z dziewczyną w tytule.
Rzeczywiście, zapanowała wręcz "plaga" takich tytułów, jak nie "z pociągu", to "w walizce", "w lodzie", "z daleka", "w lustrze", "z porcelany"... Przykładów aż nadto. Na pewno jest w tym jakaś strategia marketingowa, ale co za dużo to niezdrowo i nie ma się co dziwić, że niektórzy czytelnicy na widok takiego tytułu uciekają z krzykiem ;-)
Mnie póki co ten trend dość bawi, czekam na falę tytułów z "chłopcami" oraz na nowe hasło, które będzie bić rekordy występowania na okładkach.

A dlaczego o tym piszę? Otóż przeczytałam teraz "Dziewczynę w ciemności". Skąd ten wybór? Skąd ta książka w ogóle u mnie się wzięła?

W sumie rzadko sięgam po thrillery, bo mówiąc potocznie: "nie leżą" mi raczej, a bywa, że nudzą...
Dajmy na to ta słynna "Dziewczyna z pociągu" nie przypadła mi do gustu. To jednak nie powód, by całkiem odżegnać się od tego gatunku i od "dziewczyn" w tytułach.

Biorę udział w zabawie/wyzwaniu "Pod hasłem" na blogu Ejotkowe postrzeganie świata  i w tym miesiącu hasło dotyczy autora europejskiego, którego jeszcze nic się nie czytało... Postanowiłam zatem sprawdzić, czy na półkach nie poniewiera się jakiś nieznajomy Europejczyk... I zorientowałam się, że wśród stosu książek wygranych ongiś w konkursie znajduje się powieść holenderskiej pisarki, Marion Pauw.
 
Zabrałam się do czytania bez  żadnych oczekiwań. Książkę niemal połknęłam w półtora dnia (z przerwami na życie, że tak powiem). Bardzo mi się podobała, wciągnęła po uszy, a to według mnie jedna z cech dobrej lektury.

Marion Pauw jest autorką bestsellerowych thrillerów psychologicznych. Za "Dziewczynę w ciemności" (oryginalny tytuł: "Daglicht") otrzymała najwyższą holenderską nagrodę w dziedzinie literatury kryminalnej. Powieść w 2013 r. zekranizowano, film zdobył  nagrodę Gouden Strop dla najbardziej kasowego obrazu kinowego.  Prawa do publikacji nabyło 10 krajów, a amerykańska wytwórnia filmowa -  prawa do ekranizacji.
Szykuje się zatem światowy hit ;-)

Fabuła prowadzona jest z dwóch perspektyw, na przemian mamy rozdziały, w których narratorami są Ray i Iris, główne postaci.
Ray jest więźniem skazanym za brutalne zabójstwo sąsiadki i jej małej córeczki, przeniesiono go do zamkniętego zakładu psychiatrycznego. Mężczyzna twierdzi, że jest niewinny.  Wspomina swoją pracę w piekarni, swoje relacje z sąsiadkami, ukochane akwarium morskie, którym się opiekował z prawdziwą pasją.  Jest dość dziwny, momentami przypomina nieco Forresta Gumpa.
Wkrótce czytelnik dowiaduje się dlaczego.
Z kolei Iris to młoda prawniczka, samotnie wychowująca kilkuletniego synka, sprawiającego wiele trudności. Podczas nieobecności matki wpada na trop niejakiego R. Boelensa. I krok po kroku odkrywa rodzinne sekrety... Chce pomóc Rayowi w udowodnieniu niewinności.
 
Finał opowieści jest zaskakujący.
Nie wiem, czy przewidywalny, przynajmniej ja w trakcie wartkiej lektury nie miałam czasu się zastanawiać i zostałam zaskoczona.

Tym, co najbardziej przeraża, nie jest brutalna zbrodnia, ale to, do czego zdolny jest człowiek... w imię czego krzywdzi niewinnych...
Trudno powiedzieć, czy to bardzie thriller, czy tylko "thrillerowata" powieść obyczajowa/dramat, ale po co szufladkować...

Za uwagę zasługuje wątek autyzmu (wydaje mi się, że tu dość dobrze uchwycono cechy autystyka), ciekawe są  też motywy rybek oraz pieczywa na oryginalnym zakwasie.
Język powieści jest mocny, dosadny zwłaszcza we fragmentach dotyczących zachowania więźniów, przy czym to akurat uzasadnione, bo trudno, żeby ci osobnicy wyrażali się wytwornie.
Autorka zbudowała ciekawą, realistyczną, pełną napięcia intrygę. Zgrabnie połączył;a teraźniejszość z przeszłością.
Jedyne, czego mi brakowało, to więcej konkretnego tła. Akcja równie dobrze mogłaby się rozgrywać np. w USA, a nie w Holandii.

Zdaję sobie sprawę, że "Dziewczyna w ciemności" zbiera różne opinie. W moim odczuciu to o wiele lepszy thriller niż "Dziewczyna w pociągu", wywarł na mnie o wiele większe wrażenie, zaciekawił, poruszył...

Chętnie jeszcze przeczytam coś tej autorki. Teraz jednak może wezmę się za coś zupełnie innego....






piątek, 31 marca 2017

"Miód na serce" Edyta Świętek [BOOK-TOUR]

Króciutka notka o powieści, którą przeczytałam dzięki akcji "Book-tour" zorganizowanej na blogu Literacki Świat Cyrysi.

"Miód na serce" jest kolejną książką w dorobku Edyty Świętek (ekonomistki z wykształcenia, z zamiłowania autorki powieści określanych jako "kobiece"). To było moje pierwsze spotkanie z jej twórczością. Do sięgnięcia po tę powieść skusiło mnie m.in. to, że bohaterka ma na imię Elwira, tak jak moja córka. Miałam zresztą ochotę na lekką, optymistyczną, uroczą lekturę, a z opinii o niej wynikało, że taka właśnie jest.

Początkowo, nie byłam przekonana do tej książki, jakoś mnie nie bawiła, nie wciągała, irytowało mnie przeskakiwanie od bohatera do bohatera. Bardziej przypominała mi komedię, a ja - choć lubię zabawne powieści, chyba nastawiłam się na "poważną" obyczajówkę. Czytałam dalej, choć bez fascynacji. Potem  - coś "zatrybiło" i  zaczytałam się do późnego wieczora... 

Mężczyzna, za którym ciągnie się przezwisko Ciaputek, przez pół roku omijał szerokim łukiem zajęcia związane z opieką nad niemowlęciem. Z dnia na dzień jednak zostawiony sam na sam z "problemem", wywiązał się z zadań wzorowo.  Na przestrzeni lat zasłużył na miano "supertatutka", a rezolutna córka postanowiła do kompletu znaleźć sobie mamusię...

Elwira, zawodowa pocieszycielka strapionych, singielka, z czterema cudnymi kotami na stanie, spotyka się z pewnym policjantem. Choć  miło spędzają czas, to jednak "z tej mąki chleba nie będzie", ku rozczarowaniu babci Hani, ekscentrycznej, barwnej starszej pani ( świetna postać!). Większych szans nie ma także wytrwały pacjent, Roman Tyczny. A znów kolega z kliniki, zwany "Christian Grey" to istny gbur...

Ścieżki bohaterów przecinają się dość zaskakująco....

Nie brakuje emocji, uśmiechu, łez. Postaci są sympatyczne, aż się chce napić z nimi kawy w niepołomickiej kawiarni alter Ego i  po prostu trzyma się kciuki, żeby im się powiodło...

To jest bardzo dobre czytadło, w pozytywnym znaczeniu. Urocza, ciepła, romantyczna opowieść, która bawi, wzrusza, niesie ze sobą wiele życiowych problemów (m.in. samotność, konsekwencje wypadku, życie w małomiasteczkowej społeczności, marzenie o dziecku, samotne ojcostwo,  różne poglądy na relacje damsko-męskie), a w ogólnym rozrachunku koi jak herbatka z miodem.

Urzekły mnie koty i nabrałam ochoty na cappuccino z cynamonem, często pite przez bohaterki (wiem, że jest też powieść pod tym tytułem o perypetiach Patrycji i Elwiry).

Językowo - bez zarzutu, nic nie zgrzyta. Widać, że autorka solidnie dopracowała tekst, ma poczucie humoru i potrafi trzymać się realiów.

Jedynie do czego mogę się przyczepić, to niektóre szczegóły, czy epizody (np. ten fragment dotyczący przeszłości, małżeństwa Anki przywołany podczas spotkania koleżanek) wydawały mi się całkowicie zbędne dla całości fabuły.

W trakcie lektury zaczęłam przeglądać opinie, by  sprawdzić, czy inne czytelniczki podzielają moje odczucie. Gdy czytałam jedną z nich, uznałam, że jej autorka pomyliła postaci... ale gdy czytałam dalej "Miód na serce", okazało się, że co prawda nikt niczego nie pomylił, ale tamta opinia była ogromnym spojlerem... Cóż, niektórzy mają tendencje do opisywania wszystkiego... Ze szkodą dla potencjalnych czytelników. Czasem więc lepiej nie sięgać do opinii, by nie zepsuć sobie niespodzianki podczas lektury książki.




Polecam tę sympatyczną, miodową powieść, sama na pewno też kiedyś jeszcze skosztuję innych książek Edyty Świętek.










środa, 29 marca 2017

"Młokos" F. Dostojewski

 Gdyby w popularnym teleturnieju Familiada padło pytanie o powieści  Dostojewskiego uczestnicy na pewno wymieniliby Zbrodnię i karę, Braci Karamazow, Idiotę, może jeszcze Biesy. Nie sadzę jednak, by ktoś podał tytuł Młokos albo  – według innego wydania – Młodzik. Tę znacznie mniej znaną powieść  wielkiego rosyjskiego pisarza przypomniało  niedawno wydawnictwo MG.
 Moja recenzja:
http://zycieipasje.net/2017/03/29/mlokos-f-dostojewskiego-recenzja/

poniedziałek, 27 marca 2017

Teatr mój widzę... w telewizji

Dzień dobry,
dziś obchodzimy Międzynarodowy Dzień Teatru, z tej okazji chciałabym przedstawić Wam mój TOP- 10 ulubionych spektakli, jakie obejrzałam dzięki Teatrowi Telewizji.
Kolejność przypadkowa.

  • "Daily-soup" ( z śp. Danutą Szaflarską i śp. Haliną Skoczyńską)
  • "Związek otwarty" ( sztuka Dario Fo, z Krystyną Jandą i Markiem Kondratem
  • "Tango" (z Szaflarską, Michnikowskim, Lipińską, Zapasiewiczem i Kowalewskim w obsadzie)
  • "Igraszki z diabłem" (z roku 1979,  wyst.  m.in. Marek Kondrat, M. Kociniak
  • "Moralność pani Dulskiej" ( stara wersja , z Anną Seniuk)
  • "Boska" ( o słynnej Florence Foster Jenkins, z K. Jandą)
  • "Next-ex" Juliusza Machulskiego ( grają J. Englert i J. Rosnowska)
  • "Skarpetki, opus 124" (Fronczewski & Pszoniak!)
  •  "Ludzie i anioły" ( sztuka współczesnego rosyjskiego satyryka i scenarzysty Wiktora Szenderowicza; fenomenalni Sławomir Orzechowski i Andrzej Zieliński)
  • "Amazonia"  ( coś współczesnego, z L. Żurkiem)

Znając siebie, to o paru tytułach zapomniałam...
Jakby co - dopiszę ;-)

A dziś zamierzam obejrzeć "Śluby panieńskie", jednak co klasyka to klasyka :-)

„24 godziny. Coś się dzieje w porcie!” Britta Teckentrup


Ahoj, przygodo! Zanim jednak nasz mały czytelnik wyruszy w morską podróż z piratami, czy wybierze się na bezludną wyspę z Robinsonem, zaprośmy go do zwiedzenia portu. Co tam się ciekawego dzieje? O tym opowiada „picture-book” niemieckiej ilustratorki, Britty Teckentrup, który opublikowało wydawnictwo Prószyński i S-ka.

całość na: http://zycieipasje.net/2017/03/27/24-godziny-cos-sie-dzieje-w-porcie-britta-teckentrup-recenzja/

czwartek, 23 marca 2017

"Charlie Ciuch-Ciuch"B. Evans


(...)
Gdybym kiedykolwiek napisał książkę dla dzieci, to dokładnie taką, jak ta!” –  tak oto  tę niewielką  publikację dla najmłodszych czytelników rekomenduje Stephen King – mistrz literatury grozy, autor słynnych horrorów, powieści sensacyjnych i fantastycznych.  Historia Charliego Ciuch-Ciuch  bardzo go poruszyła, jak też jednego z bohaterów jego Mrocznej wieży  – czytamy w nocie wydawniczej.
Tym, którzy znają twórczość Kinga, a szczególnie wspomniany  cykl Mroczna wieża być może zapali się czerwone światełko…

Przyznaję – dałam się nabrać (....)


Znowu recenzja "zamiejscowa"...
Zapraszam pod link:

http://zycieipasje.net/2017/03/22/pociag-do-dobrej-literatury-czyli-charlie-ciuch-ciuch-beryl-evans-recenzja/

środa, 22 marca 2017

"Mity greckie" N. Kucharska

 
Nasza Księgarnia 2017
"Mity greckie dla dzieci w obrazkach" stanowią książkę atrakcyjną dla całej rodziny. Starszym czytelnikom pomogą w lekki i zabawny sposób "odświeżyć" sobie mitologię, młodszym - zapewnią znakomite wprowadzenie do świata mitów.  Dzięki śledzeniu obrazków dzieci będą rozwijały spostrzegawczość, poćwiczą umiejętność opowiadania, łatwiej zapamiętają imiona postaci. Polecam, frajda zapewniona!

Moja opinia w całości: 

wtorek, 21 marca 2017

Z rękodziełem w tle - "Szeptane opowieści" A. Dutkiewicz

"Szeptane opowieści" należą do takiego typu książek, które zaczynają się średnio, rozkręcają powoli, ale gdy już "ruszą z kopyta", to nie można się od nich oderwać. Osobiście czytałam je do drugiej w nocy. Po prostu musiałam poznać, jak potoczą się losy bohaterów.

Moją opinię znajdziecie pod linkiem: http://www.polscyautorzy.pl/index.php/pl/recenzje/943-anna-dutkiewicz-szeptane-opowiesci-zysk-i-s-ka


Powieść przy okazji przydała się do zabawy "Pod hasłem" - w marcu szukamy książek z prologiem lub/i epilogiem ( ta akurat zawiera epilog)

piątek, 17 marca 2017

"Maria Skłodowska Curie" M. Niedźwiedzka

Na blogu dość pusto, ale nie próżnuję - czytam i recenzuję. Ostatnio powstało osiem tekstów, które czekają na swoją kolej publikacji na portalach, z którymi współpracuję.

Oto wreszcie ujrzał światło dzienne jeden z nich:
Moja opinia - pod linkiem:

http://www.polscyautorzy.pl/index.php/pl/recenzje/941-magdalena-niedzwiedzka-maria-sklodowska-curie-proszynski-i-s-ka
 Wkrótce  pojawią się recenzje  "Szeptanych opowieści", "Ułamków filozofii", "Życia motyli", a także nowych książek dla dzieci z Naszej Księgarni.

Zapraszam.

środa, 8 marca 2017

"Słoneczne miasto" Tove Jansson

 
Marginesy 2017
Stopniowo odkrywamy, że twórczość Tove Jansson nie ogranicza się tylko do słynnych na całym świecie Muminków. Sylwetkę pisarki możemy poznać bliżej dzięki biografii pióra Boel Westin, a z jej prozą zapoznać się dzięki wydanym przez Marginesy książkom. Wiadomość to zbiór opowiadań stanowiący literacki autoportret artystki. Córka rzeźbiarza zawiera autobiograficzne opowieści o rodzinie, dzieciństwie, sztuce i miłości. Z kolei Słoneczne miasto pod emanującą pozytywną energią, żółtą okładką skrywa dwie minipowieści – tytułowe Słoneczne miasto w przekładzie Justyny Czechowicz oraz Kamienne pole w tłumaczeniu Teresy Chłapowskiej.
Na moją recenzję zapraszam tutaj:
http://zycieipasje.net/2017/03/08/sloneczne-miasto-tove-jansson-recenzja/

wtorek, 7 marca 2017

"Pozorność" Natalia Nowak-Lewandowska

Replika 2017
Debiutancka powieść Natalii Nowak-Lewandowskiej nie należy do literatury lekkiej, łatwej i przyjemnej. Porusza bowiem ważny i aktualny temat przemocy psychicznej i fizycznej,  toksycznych relacji prowadzących do destrukcji związku i załamania nerwowego ofiary, wręcz obłędu. Opowiada o tym, jak bajka o małżeńskim szczęściu zmieniła się w koszmar skrywany pod fasadą pozorów.


Anka i Piotr są młodym, kochającym się małżeństwem, mieszkają na razie u jej rodziców, snują wspólne plany (mieszkanie, dziecko...). Mąż zaczyna zachowywać się apodyktycznie. Obwinia żonę o to, że poroniła, że zrobiła to specjalnie.Wraca do domu pijany. Jest wobec niej wulgarny i brutalny. Poniża ją. Dobrze jednak maskuje się przed otoczeniem, dba o pozory, nawet Annie wmawia, że "nic się nie stało". Trudno nie pomyśleć o nim jak o despocie, czy wręcz psychopacie, a na pewno osobniku nie zrównoważonym psychicznie.
Kobietę zaczynają dręczyć ataki nerwowe, obłędne wizje stada wron rozszarpujących jej ciało... Ten motyw przewija się często w fabule, jest bardzo wymowny i sugestywny. Anna ma poczucie winy, boi się, miota, nie umie uwolnić się z tej toksycznej relacji, bo "co ludzie powiedzą", sama zresztą jakby nie dopuszczała do siebie prawdy o tym, co się dzieje...
Odrzuca pomoc, jaką oferuje jej były ukochany, Janek...
Trzeba było aż 5 lat i morza cierpień, by Anna wreszcie zrzuciła z siebie to brzemię, dała sobie pomóc i zmieniła swój los, by dała sobie  szansę  na spokojne, szczęśliwe życie.
Epilog przynosi nadzieję.

Treść tej książki jest... - bulwersująca to może za duże słowo -  ale na pewno mocno poruszająca, dająca do myślenia, wstrząsająca. Szczególnie przejmujący jest  opis podejścia niektórych lekarzy i pielęgniarek, do kobiet, które przeżyły tragedię, doświadczyły traumatycznych zdarzeń (np. poronienie, czy poród martwego płodu).
Zachowanie bohaterów budzi wiele emocji. Łatwo nam z pozycji "osób trzecich" oceniać, dziwić się, że tak daleko Anka zabrnęła w całej sytuacji, ale trudno tak naprawdę zrozumieć to, co dzieje się w psychice ofiary, jak bardzo jej uczucia zostały potrzaskane...

Powieść jest dość sucha, jeśli chodzi o tło, czy bliższe przedstawienie postaci, przydałoby się może rozwinąć niektóre wątki, więcej opowiedzieć o przeszłości bohaterów, lepiej umotywować ich postawy. Niemniej autorce udało się bardzo sugestywnie przedstawić konkretny problem, wciągnąć czytelnika w przeżycia bohaterów, wstrząsnąć nim.

Chciałabym jeszcze poświęcić kilka słów okładce - jest bardzo wymowna, symboliczna, doskonale koresponduje z treścią. Przykuwa wzrok. Wyróżnia się pozytywnie wśród masy okładek z kobiecymi twarzami, czy całymi postaciami.

"Pozorność" to według mnie całkiem udany debiut literacki. To powieść może nie idealna, ale przynajmniej traktująca "o czymś", podejmująca ważny problem. Życzę autorce, aby nie ustawała w pracy nad swoim warsztatem i uraczyła nas jeszcze niejedną książką.

Książkę przeczytałam w ramach  [BOOK TOUR] zorganizowanego na blogu Literacki Świat Cyrysi.


Przy okazji ta lektura idealnie pasuje do zabawy "Pod hasłem", w marcu szukamy książek, które mają prolog lub epilog.

czwartek, 23 lutego 2017

"To jedno" E. Musiał

(ARK Media 2017)
Czasem sięgam po nietypowe lektury. Dzięki tej poznałam Dorę Maar...

Wiedziałam, że pani Elżbieta Musiał, poetka i malarka, jest z Końskich, ale nie miałam pojęcia, że... mieszka tylko parę bloków dalej... Zatem jesteśmy prawie sąsiadkami :-)


Oto moja opinia:


http://www.polscyautorzy.pl/index.php/pl/recenzje/939-elzbieta-musial-to-jedno-ark-media

środa, 22 lutego 2017

"Róża" Agnieszka Opolska

Wydawnictwo Opolska 2017

Kiedy sięgam po książkę autora, którego jeszcze nic nie czytałam, to trochę tak jakbym kupowała kota w worku. W przypadku Róży Agnieszki Opolskiej kot okazał się rasowy i charakterny.
Zupełnie nie wiedziałam, czego mam się spodziewać pod przyciągającą wzrok, niebanalną okładką. Z zapowiedzi wynikało, że pojawi się w niej temat związany ze sztuką, a bohaterka pod wpływem pewnych wydarzeń podejmie decyzję, by wyjechać i całkiem zmienić swoje życie (...)

Całą moją opinię znajdziecie na stronie:
http://zycieipasje.net/2017/02/22/roza-agnieszka-opolska-recenzja/

niedziela, 19 lutego 2017

Zdjęcie zasłon,czyli "Amelia Bedelia", P. Parish

Jak to się stało, że do tej pory polskie dzieci nie znały Amelii Bedelii, choć ta postać istnieje już od ładnych kilkudziesięciu lat? Najwyższa pora to zmienić! Pierwsze na naszym rynku wydanie popularnej amerykańskiej serii książeczek o perypetiach nietypowej pomocy domowej autorstwa Peggy Parish przygotowało Wydawnictwo Literackie. Tłumaczenie: Wojciech Mann.
ciąg dalszy mojej opinii:
http://zycieipasje.net/2017/02/15/amelia-bedelia-peggy-parish-recenzja/

czwartek, 16 lutego 2017

Taki słoneczny dzień! Notatka w kratkę

Miałam pisać notatki w kratki - zatem piszę!

Dziś miałam bardzo przyjemny dzień. W dodatku było dość ciepło i słonecznie. Normalnie barokowy przepych po tych trzaskających mrozach. 

Rano listonosz przyniósł mi wygraną w Agorze książkę "Hardcorowi bibliotekarze z Timbuktu" wraz z filmem ("Timbuktu" – francusko-mauretański film dramatyczny z 2014 roku, w reżyserii Abderrahmana Sissako).
Potem udałam się do przedszkola, aby w grupie mojej córki opowiedzieć m.in. o książkach mojego dzieciństwa, o czytaniu, o drodze, jaką książka musi przebyć zanim trafi do rąk czytelnika.
Bawiliśmy się w "kwadratową gę książkową" - wyciętą z 3 ostatnich numerów "Świerszczyka" (dzieci losowały kartoniki przedstawiające różne obrazki i podawały, z jaką baśnią/opowieścią/wierszem im się kojarzą). Słuchaliśmy piosenki  Ewy Bem ("Piosenka o książeczce") i rozmawialiśmy jak należy obchodzić się z książkami. Przeczytałam im opowiadanie Danuty Wawiłow "Gorąca skorupa", a potem dzieci wykonywały zakładki do książek.

Gdy przeglądałam fb, okazało się, że wygrałam książkę "Moc granatu" Marty Motyl ( lottaczyta) oraz grę i zestaw figurek Stikeez (Lidl Polska). Cieszę się, bo zawsze to coś nowego, by zająć E. A u nas tak w ogóle nie ma Lidla, choć wolałabym by był zamiast nijakiego Netto.

Zapisałam się na Book Tour z powieścią "Pozorność"Natalii Nowak-Lewandowskiej.

Czytam obecnie "Marię Skłodowską Curie" Magdaleny Niedźwiedź - bardzo mi się podoba.
"Księgi Jakubowe" - zacnie napoczęte, jednak leżą odłogiem.
A ja już rozglądam się, co by tu nowego zacząć... Mam duży wybór, jak ten osiołek pośród jadła...

Z recenzjami jestem prawie na bieżąco: tylko 4 książki czekają, w tym 2 przeczytane - teksty są w trakcie powstawania, 1 książka - lektura właśnie trwa. 

Jutro planuję upiec ciasto jogurtowe z brzoskwiniami z puszki. 

Tylko deszcz zapowiadają, niefajnie.







środa, 15 lutego 2017

"Eksplozje" - J. L. Wiśniewski i inni

"S@amotność w sieci" należy do nielicznych książek, których nie doczytałam do końca....
"Grand" przeczytałam cały, ale też o pełnym zachwycie mówić nie mogłam.
Jak zatem odebrałam "Eksplozje" - tomik Wiśniewskiego napisany wespół z ośmioma kolegami po piórze?
Zapraszam do przeczytania opinii pod linkiem:

http://zycieipasje.net/2017/02/15/eksplozje-janusz-leon-wisniewski-i-inni-recenzja/

sobota, 11 lutego 2017

"Gorący lód" Nora Roberts



Świat Książki 2015
Typowe dla Nory połączenie sensacji i romansu, tym razem w egzotycznej scenerii Madagaskaru.

Doug jest zawodowym złodziejem. Gdy orientuje się, że zleceniodawca chce go zlikwidować, ucieka, zabierając ze sobą skradzione dokumenty, w których znajdują się cenne wskazówki prowadzące do skarbu. Chcąc wykołować ścigających go gangsterów wsiada do auta, prowadzonego przez piękną, charakterną Whitney. Jak się potem okaże - dziedziczkę rodzinnej fortuny, żyjącą w luksusie. Brawurowa jazda przez miasto to dopiero początek... Oboje są na celowniku.
Zostają wspólnikami - ona ma klasę i  kasę, on - honor i wartościowe dokumenty. Zbiry są tuż o krok za nimi... Ledwo udaje się naszym bohaterom ujść z życiem.
Douglas i Whitney lecą na Madagaskar, by odnaleźć skarb - klejnoty francuskiej monarchii. Tam też jednak sięgają macki Dimitriego i wspólnicy znów muszą salwować się ucieczką. Przed nimi wiele niebezpieczeństw i wyzwań. Przede wszystkim - żeby się sami nawzajem "nie pozabijali", bo charaktery oboje mają wybuchowe i nieprzeciętne. Whitney to twarda sztuka, choć pozornie "laleczka z okładki", a Douglas - z niejednego pieca chleb jadł, wie, co to ciężka praca, jest sprytny, inteligenty i marzy o dostatnim życiu.
Czy odnajdą skarb i czy między nimi zaiskrzy?

Świetne dialogi, szybka akcja, dużo przygód. Wpleciony wątek historyczny (z dziejów Marii Antoniny) oraz ciekawe opisy ludności i przyrody na Madagaskarze.
Sympatyczne, lekkie czytadło.
Dość długo jednak nie potrafiłam wciągnąć się w fabułę. Trafiały mi się już lepsze książki tej autorki. "Gorący lód" nie rozgrzał mnie aż tak bardzo.


Książkę wyciągnęłam z półki pod kątem zabawy "Pod hasłem". W lutym szukaliśmy tytułów zaczynających się od pierwszej litery naszego nazwiska. Zatem moją lekturę sponsorowała literka G.


piątek, 10 lutego 2017

"Biuro przesyłek niedoręczonych" N. Socha

wyd. Pascal 2016
Zarzekała się żaba błota...
Z przeczytaną  dwa lata temu  "Macochą" Nataszy Sochy nie bardzo było mi po drodze, "Awaria małżeńska" napisana w duecie z Magdaleną Witkiewicz też mnie nie zachwyciła jakoś szczególnie, więc nie planowałam dalszych spotkań z twórczością tej autorki.
Urzekła mnie jednak okładka "Biura przesyłek niedoręczonych", intuicyjnie czułam, że chcę przeczytać tę powieść.
Przeczytałam i jestem zachwycona. Książka trafiła akurat u mnie na czas, kiedy potrzebowałam czegoś lekkiego, uroczego, romantycznego, nieprzytłaczającego. "Biuro..." wpasowało się idealnie w moje zapotrzebowanie. 

 "Biuro przesyłek niedoręczonych" to taka współczesna bajka ze szczyptą magii. Ciepła, optymistyczna, sympatyczna  opowieść w (przed)świątecznym klimacie.
Zuzanna opuszcza rodzinny dom, by zacząć życie na własny rachunek i podejmuje pracę w pocztowym oddziale przesyłek niedoręczonych.  Tam segreguje listy i paczki. Pracownicy starają się, by jednak trafiły do adresatów, ale bardzo często jest to niemożliwe (np. listy od dzieci do św. Mikołaja, czy te zawierające tylko nazwę miejscowości, bez ulicy i numeru miejsca zamieszkania))
Wtedy zawartość paczek idzie na aukcję, listy są niszczone.
Zuza poznaje tam uroczą starszą panią Milę, która zawsze ma na sobie jakiś szałowy szal, czy oryginalną chustę. Nawiązuje się miedzy nimi nić porozumienia. Razem próbują sprawić, by chory Michałek dostał zabłąkany list z bajką specjalnie dla niego napisaną przez popularnego pisarza oraz żeby autorzy listów w niebieskich i seledynowych kopertach po prawie 40 latach niezawinionej rozłąki wreszcie się spotkali...
Wygląda na to, że te dwie panie rzeczy niemożliwe załatwiają od ręki, a na cuda trzeba chwilę poczekać :-) Życie jest pełne niespodzianek, często świat okazuje się mniejszy niż nam się wydaje, a my jak ten Koziołek Matołek szukamy daleko tego, co jest całkiem blisko...
I to jest piękne!
Nie ma sensu bardziej przybliżać fabuły, by nie odbierać nikomu przyjemności ze śledzenia perypetii bohaterów.
Jeszcze tylko muszę "przyznać dodatkowe punkty" za... lotopałankę, bodajże pierwszą w historii polskiej literatury (?) oraz za postać sąsiada Stanisława. O nim powiem tak: niby wredota, a serce ze złota.

To nie jest żadna wielka literatura, ale miło czasem sięgnąć po coś lekkiego, bajkowego, co pozwoli oderwać się od poważnych spraw i codziennych problemów.

"Biuro przesyłek niedoręczonych" Nataszy Sochy wraz z "Aniołem do wynajęcia" Magdaleny Kordel warto mieć pod ręką jako remedium na smuteczki i chandry, a obowiązkowo powracać do nich przed kolejnym Bożym Narodzeniem.

( Tu rozsypuję magiczny pył ;-) )

środa, 8 lutego 2017

Dżanus...- o twórczości Janusza Głowackiego

W moich lekturach bardzo często goszczą  biografie aktorów, piosenkarzy, pisarzy i innych znanych osób.  Nie mogłam pominąć  niedawno wydanej książki o Januszu Głowackim – znanym niemal na całym świecie prozaiku, dramaturgu, scenarzyście. Przyznam, że ostatnio nieco o nim zapomniałam, a przecież dobrze wspominam jego książki: prozę autobiograficzną Z głowy, czy Good night, Dżerzi – o Jerzym Kosińskim, oglądałam filmy według jego scenariusza Rejs, Wałęsa – człowiek z nadziei oraz spektakl Antygona w Nowym Jorku. Sięgnięcie po książkę Elżbiety Baniewicz okazało się doskonałym sposobem na to, by poszerzyć i usystematyzować wiedzę o twórczości Głowackiego oraz poznać jego ciekawą osobowość.(...)

Moja recenzję znajdziecie pod linkiem: Życie i pasje.

wtorek, 7 lutego 2017

"Od oddechu do oddechu" - teksty Wojciecha Młynarskiego


Prószyński i S-ka 2017
Tomik zawierający najpełniejsze wydanie wierszy i piosenek Wojciecha Młynarskiego to prawdziwy skarb, który niedawno trafił w ręce czytelników. Ze świecą szukać kogoś, kto nie zna tych tekstów. One już tak wrosły w naszą świadomość, że trudno sobie wyobrazić, by mogło być inaczej. Czasem nawet nie zdajemy sobie sprawy, że "mówimy Młynarskim", posługujemy się cytatami z jego utworów, które funkcjonują jako "skrzydlate słowa", aforyzmy( np. "Róbmy swoje", "W Polskę idziemy, drodzy panowie", "Nie mam jasności w temacie Marioli", "Chleba dosyć, rośnie popyt na igrzyska..." i wiele innych). Kiedy słyszymy piosenki w wykonaniu np. Ewy Bem ("Żyj kolorowo", "Serce to jest muzyk"), Edyty Geppert ("Kocham Cię, życie"), Skaldów ("Prześliczna wiolonczelistka"), Andrzeja Zauchy ("Bądź moim natchnieniem") to niejednokrotnie nie mamy pojęcia, kto jest autorem ich tekstów.(...)

ciąg dalszy mojej opinii znajdziecie pod linkiem: <TUTAJ>

środa, 1 lutego 2017

O wilku mowa...

Wilki? Ja ich całą zgraję pozabijam i pokraję” – tak przechwalał się Stefek Burczymucha z wiersza Marii Konopnickiej, ale dobrze wiemy, że muchy by nie skrzywdził. Wiele osób ma negatywne, oparte na stereotypach podejście do szarych drapieżników. Są też liczni sympatycy tych zwierząt, którzy zadali sobie nieco trudu, by poznać ich naturę. Dziś chciałabym przedstawić książkę o niesamowitej relacji pewnego wilka z mieszkańcami  miasteczka na Alasce oraz ich psami.
(...)
Moja wypowiedź o tej książce znajduje się tutaj:
http://zycieipasje.net/2017/02/01/wilk-zwany-romeo-nick-jans-recenzja/

poniedziałek, 30 stycznia 2017

"Noc ognia" Eric-Emmanuel Schmitt

ZNAK 2016
Kolejna książka jednego z moich ulubionych autorów.
Tym razem to opowieść autobiograficzna o wyprawie na pustynię, która przesądziła o wyborze ścieżki życiowej  Erica-Emmanuela Schmitta.
Opowieść o poszukiwaniu samego siebie, o przemianie, nawróceniu.
To taka jakby przypowieść z filozoficzną nutą.
Autor niczego nikomu nie narzuca, dzieli się po prostu swoimi przeżyciami i doświadczeniami.

Eric wraz z  reżyserem Gerardem wyruszyli do Algierii śladami słynnego mistyka Charlesa Foucauld, by zebrać materiały do filmu o nim.
Wzięli udział w  dziesięciodniowej, turystycznej wyprawie na pustynię, przewodnikiem był pochodzący z plemienia Tuaregów Abajdhur, muzułmanin. Ta postać zafascynowała Erica.
Uczestnicy podziwiali widoki, męczyli się trudami wędrówki, dyskutowali ze sobą na  poważne tematy dotyczące np. istnienia Boga, sensu powstania wszechświata itp.
Podczas wyprawy na pewien szczyt,  Eric odłączył się od  towarzyszy. Zgubił się w drodze do obozowiska. Przeżył ekstremalną noc. Doznał wówczas objawienia, które znacząco wpłynęło na jego dalsze życie.  Obudził się w nim drzemiący od dzieciństwa pisarz.


Książka przydała się do styczniowego "Pod hasłem".





piątek, 27 stycznia 2017

"Lektor z pociągu 6.27" Jean-Paul Didierlaurent

W.A.B. 2014
Tę książkę kupiłam kiedyś w Biedronce za 9,99 skuszona nie tylko niską ceną, ale przede wszystkim okładką, opisem, intuicją. To był dobry zakup. Potem zauważyłam, że znakomicie pasuje do styczniowego zadania w zabawie "Pod hasłem" (  imię/nazwisko autora ma zawierać znak<kropkę, kreskę, apostrof>)

Autor Jean-Paul Didierlaurent dwukrotnie zdobył Nagrodę Hemingwaya za swoje opowiadania, a kiedy zadebiutował krótką (niecałe 160 stron) powieścią - odniósł sukces, prawa wydawnicze sprzedano do 25 krajów.
"Lektor z pociągu 6.27" ukazał się w 2014 r. nakładem wydawnictwa W.A.B, w serii "Don Kichot i Sancho Pansa", w tłumaczeniu Beaty Geppert.
To książka z motywem  książek i czytania, a takie są bardzo lubiane przez wiele osób, w tym mnie ;-)
W dodatku ma w sobie coś z klimatu "Amelii" i choć zostawia niedosyt (autor zdecydowanie jest mistrzem krótkich form, niedopowiedzeń, nie rozwija wątków i nie buduje opisów tak jak tego oczekiwalibyśmy po powieści) to sprawia ogromną przyjemność. Kojarzy mi się jeszcze z "Opowieściami o zwyczajnym szaleństwie" w reż. P. Zelenki.

Główny bohater, Guylain Vignolles, od dziecka był wyśmiany z powodu tego, jak się nazywa. Jego imię i nazwisko prowokowało go gry słów: Vilain Guignol=wstrętny pajac.
"Po 36 latach życia opanował w końcu umiejętność stawania się niewidzialnym, aby nie wywoływać śmiechu i drwin"
"Nauczył się nie być ani ładny, ani brzydki, ani gruby ani chudy. zaledwie zarys sylwetki gdzieś na skraju pola widzenia. Postanowił zlać się z krajobrazem i wyprzeć samego siebie, stając się zapomnianym przez Boga i ludzi niebytem"
"(...) spędzał czas na najzwyklejszym nieistnieniu" 
(s. 8)
Czy taka szara, chowająca się w cieniu postać może być ciekawa? Zdziwilibyście się.

Obecnie Guylain, trzydziestoparolatek, pracuje w  Przedsiębiorstwie Przetwarzania i Recyklingu Naturalnego, przy maszynie dokonującej przemiału książek i wytwarzania masy papierowej. Do pracy dojeżdża podmiejskim pociągiem, w trakcie podróży czyta  na głos przypadkowe kartki ocalone z "zagłady" we wnętrznościach maszyny, zwanej "On" . Współpasażerowie słuchają z uwagą tych fragmentów, nieważne, co się akurat trafiło (czy kawałek kryminału,  przepis kulinarny, czy urywek poradnika itp)
"Treść nie miała dla Guylaina znaczenia. W jego oczach liczył się tylko sam akt czytania.Wszystkie teksty czytał z równą żarliwością. I za każdym razem magia działała" (s. 11).

Tytułowy lektor wiedzie samotne, skromne, monotonne życie. Ma złotą rybkę. Jest takim "freakiem". Ale nie on jeden...
Koleguje się w pracy z wartownikiem Yvonem, który nie tylko czyta Racine'a i uwielbia teatr klasyczny, ale przemawia wyłącznie aleksandrynem ( dwunastozgłoskowcem).
"Aleksandryn jest prosty jak miecz
Dobrze podany, zawsze sięga celu"

Piękna jest scena, w której ku osłupieniu kierowcy wierszem zwraca mu uwagę, że akurat teraz trwa przerwa w dostawie surowca i powinien grzecznie poczekać.
Drugi kolega to Giuseppe, który w wypadku przy maszynie stracił nogi i usiłuje w bardzo nietypowy sposób je odzyskać. W tym pomaga mu Guylain, jednocześnie podtrzymując w starszym koledze chęć życia.

Pewnego razu bohater znajduje w pociągu pendrajva. Okazuje się, że są na nim aż 72 pliki tekstowe, autorstwa pewnej kobiety, znakomitej obserwatorki ludzi pracującej w dość nietypowym, choć tak "przyziemnym" miejscu ... Vignolles czyta je z coraz większą fascynacją. Chce odnaleźć ich właścicielkę.

Zanim jednak wpadnie na trop autorki - swoją drogą znakomitych - tekstów, czyta je pensjonariuszom domu starców. Tam bowiem od pewnego czasu w soboty udziela się jako lektor, tak samo czytając przypadkowe kartki. Co ciekawe, te fragmenty wzbudzają duże zainteresowanie, słuchacze zadają pytania, zastanawiają się, snują przypuszczenia... To prawdziwa praca z tekstem!
Kim była tajemnicza autorka i jaką rolę odegrał kafelek nr 14718  - tego już nie zdradzę. I choć nie ma tu typowego happy-endu, to szansa na niego została zarysowana.

Powieść opowiada o wartości słowa, książek, czytania, pisania, o ich roli w życiu bohaterów.
Ma niepowtarzalny klimat, urok, jest w niej lekkość, humor, ale i pewna gorycz.
Zawiera świetny opis maszyny (pojmowanej jak "żywy" organizm i zwanej przez G. "Ono") i jej pracy.

Miłośnikom motywów książkowych i sympatycznych dziwaków - polecam.










środa, 25 stycznia 2017

Przedpremierowo - "portret młodej Wenecjanki" Jerzego Pilcha


Wydawnictwo Literackie, PREMIERA 2 lutego 2017 r. 
 
Jeszcze nie zdążyłam przeczytać  wszystkich opowiadań zebranych w tomie Indyk z Bestville, gdy pojawiła się na horyzoncie świeżutka porcja prozy jednego z moich ulubionych polskich pisarzy, a zarazem dramaturga i felietonisty, publikującego niegdyś w „Polityce”, „Przekroju”, „Dzienniku”, a obecnie „Tygodniku Powszechnym”. Zatem nie mogłam pozwolić jej czekać i tak, podczas literackiej uczty odsunęłam jeden talerz, by sięgnąć po inny półmisek. Czy to był dobry wybór?
 (...)
Moją recenzję można przeczytać na stronie magazynu Życie i Pasje:
http://zycieipasje.net/2017/01/25/portret-mlodej-wenecjanki-jerzy-pilch-recenzja-przedpremierowa/#more-3945

piątek, 20 stycznia 2017

"Co by było, gdyby" Kamy Wicoff

Bohaterka tej powieści marzy o tym, by móc być w dwóch miejscach jednocześnie. Niełatwo jest jej pogodzić absorbującą pracę zawodową z obowiązkami domowymi i zajmowaniem się dziećmi. W sukurs Jennifer przychodzi najnowsze odkrycie z dziedziny fizyki: dzięki zainstalowanemu w telefonie gadżetowi może korzystać z tunelu czasu i prowadzić alternatywne życie. Pod płaszczykiem „czytadełka” Kamy Wicoff porusza ważne problemy społeczne. Ciekawa jestem, czy Wam też przydałaby się taka magiczna aplikacja do przenoszenia się w czasoprzestrzeni?

Zapraszam do lektury mojej recenzji:
http://zycieipasje.net/2017/01/18/co-by-bylo-gdyby-kamy-vicoff-recenzja/

czwartek, 19 stycznia 2017

"Skrawki" Krystyna Sienkiewcz

(...)
Nieodłącznym atrybutem Krystyny Sienkiewicz jest uśmiech. Dzięki niemu łatwiej przeżyć kolejny dzień. Aktorka zyskała wielu fanów, przyjaciół, do każdego podchodzi z sercem na dłoni,  z empatią, życzliwie. Ta karma do niej wraca.


"Skrawki" nie są typową autobiografią. To opowieść w niepowtarzalnym, poetyckim stylu, uszyta z fragmentów, zapisków, listów, dzienników, wspomnień, fotosów, zdjęć, rysunków, utrzymana na wysokim poziomie graficznym.  To taki literacko-plastyczny kolaż. Nieco chaotyczny, ale w tym cały jego urok.  (...)
Całość mojej opinii znajdziecie pod linkiem: Skrawki.

środa, 18 stycznia 2017

"W kuchni Mamy i córki" K. Meller

Marginesy 2016
To nie jest typowa książka kucharska, już sam podtytuł – „opowieści i przepisy rodzinne” wskazuje, że to będzie coś więcej. Tym razem mamy do czynienia z sentymentalną podróżą rodziny Mellerów do krainy smaków  dzieciństwa. Znajdziemy tu szereg ciekawych i prostych przepisów oraz piękne, pobudzające apetyt, zdjęcia potraw.
(...)
Całą moją recenzję znajdziecie pod linkiem:
http://zycieipasje.net/2017/01/18/w-kuchni-mamy-i-corki-katarzyna-meller-recenzja/

poniedziałek, 16 stycznia 2017

Najpiękniejsze utwory K. I. Gałczyńskiego

 
W ostatnich latach wydawnictwo Prószyński i S-ka opublikowało dzieła zebrane Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego w kilku grubych tomach. Piękne i zacne to wydanie, ale jednak nieporęczne dla kogoś, kto lubi nosić tomik wierszy w kieszeni, torebce, plecaku, czy mieć go pod poduszką lub na stoliczku przy łóżku. Na szczęście i dla takich osób wydawnictwo przygotowało coś miłego. 

Otóż ukazały się "Najpiękniejsze wiersze i piosenki"  tego czarodzieja słów, w podobnej edycji jak wcześniej zbiór utworów Marka Grechuty, tym razem w szarej okładce. Razem będą tworzyć śliczną kolekcję.(....)

Ciąg dalszy: http://www.polscyautorzy.pl/index.php/pl/recenzje/935-konstanty-ildefons-galczynski-zachlysnac-sie-toba-najpiekniejsze-wiersze-i-piosenki-proszynski-i-s-ka

 

sobota, 14 stycznia 2017

Dziś premiera "Róży" A. Opolskiej!



Agnieszka Opolska – Róża Premiera 14 stycznia 2017 r.
Bardzo miło mi, że mogę przedstawić Wam powieść Agnieszki Opolskiej, pochodzącej z Ostrowca Świętokrzyskiego (miasta, w którym się urodziłam i chodziłam do liceum). Autorka to prawdziwie artystyczna dusza, a w dodatku taka osoba, która żadnej pracy się nie boi i podejmuje nowe wyzwania. Obecnie prowadzi własne przedszkole w Wielkiej Brytanii, a w wolnych chwilach pisze i maluje. Założyła własne wydawnictwo.
Powieść "Róża" można nabyć także z wyjątkową grafiką ( ilość egzemplarzy ograniczona).

 Na moją recenzję zaproszę Was za jakiś czas, a na razie odsyłam do informacji wydawniczej:



Z materiałów prasowych:
„…miała to do siebie, że zawsze wierzyła w przegrane sprawy: przegraną sprawę z matką, przegraną sprawę z ojcem i przegraną sprawę z wujkiem. A teraz w przegraną sprawę z Danielem. Gdyby świat był dla niej trochę bardziej wyrozumiały, chociaż jedna z tych spraw byłaby wygrana”.

Życie Róży jest uporządkowane i przewidywalne: praca w szkole, mieszkanie na krakowskim strzeżonym osiedlu, szczęśliwy związek. Do pełni szczęścia brakuje jej tylko dziecka.
Wszystko zmienia się w dniu, w którym odkrywa tajemnicę swojego męża, Daniela. Podejmuje decyzję, w konsekwencji której trafia do miasta na północy Francji. Jaką rolę w życiu dziewczyny odegra przedziwne miejsce o nazwie Maison i jego tajemniczy szef, Christopher?

Agnieszka Opolska, autorka Anny May (Literackiego Debiutu Roku 2015) w nowej powieści zostaje wierna temu, o czym lubi pisać najbardziej, czyli sztuce. Trzyma przy tym fason i drugą powieścią zgrabnie balansuje między „dziełem” a „produktem masowym”.

Róża, jako opowieść o zagubionym człowieku, to po prostu piękna literatura. 

Info techniczne:

  • Twarda oprawa
  • Liczba stron:420
  • Książka zawiera ilustracje



Follow by Email