środa, 8 listopada 2017

Trójka listopadowa

Wieki całe nie było stosiku, ściśle rzecz biorąc ze dwa lata może... Książki przybywały tłumnie, ale jakoś zarzuciłam tę tradycję blogową ;-) Teraz też nie będzie stosiku, a tylko pokażę  świeżą porcję z biblioteki, bo złowiłam niezłe sztuki ;-)


Kuczok - wiadomo, pierwsza liga, jeden z moich najulubieńszych pisarzy.
Po książkę Enerlich sięgnę ze względu na ciekawą tematykę i liczne rekomendacje.
Natomiast powieść Hanny Greń skusiła mnie nie tylko okładką (każda okładka bez twarzy dostaje od razu plusa)...
Wiem, że autorka jest niesamowicie fajną osobą, z poczuciem humoru, dystansem do siebie, chciałam przekonać się jak pisze :-) I muszę przyznać, że mam za sobą dopiero 40 stron "Pliszki", ale już ogłaszam, że dopisuję do ulubionych!




niedziela, 5 listopada 2017

Z owieczką i królikiem....

Zapraszam tym razem maluchy na fantastyczną podróż do krainy liczb i kolorów! Towarzyszyć im będą owieczka Leonora i Królik Gustaw.


W bogatej ofercie Naszej Księgarni znajdują się także publikacje skierowane do najmłodszych dzieci. Takich, które nie tylko jeszcze same nie czytają, ale nawet nie są zainteresowane słuchaniem dłuższego tekstu, za to doskonale odnajdują się w oglądaniu, wskazywaniu i nazywaniu elementów umieszczonych na obrazkach. To dla nich przeznaczone są książki typu "picture book", w których aspekt wizualny wysuwa się na prowadzenie, tekst często ograniczony jest do minimum, a historie trzeba sobie opowiedzieć samemu na podstawie obrazków, uruchomiając wyobraźnię. Dziecko myśli obrazem, zatem taka forma znakomicie mu odpowiada. Pozwala na rozwijanie kreatywności, zdobywanie wiedzy, a także wspiera rozwój społeczno-emocjonalny i tworzenie więzi.
"Liczby i kolory" to właśnie jedna z takich propozycji typu "picture book", w której tekst i obraz stanowią integralną całość. Książeczka bardzo ciekawa i oryginalna, albowiem jest dwustronna. Z jednej strony - "Wyprawa przez kolory owieczki Leonory", z drugiej - "Poprzez liczby wyprawa królika Gustawa".
ciąg dalszy:
http://www.polscyautorzy.pl/index.php/pl/recenzje/978-aleksandra-artymowska-liczby-i-kolory-nasza-ksiegarnia

sobota, 4 listopada 2017

"Dzika" M. K. Piekarska

Coś ostatnio sporo "siedzę" w literaturze dla młodzieży ;-)
Tę powieść przeczytałam już jakiś czas temu, ale dopiero teraz opublikowano recenzję. Lepiej późno niż wcale, ale zażaleń nie wnoszę, najważniejsze, że książka została zaprezentowana.

To wznowienie, dobrze jednak że się powtarza co jakiś czas wartościowe powieści. Zawsze bowiem jest szansa, że znajdą nowe grono odbiorców.

"Dzika" to wciągająca, detektywistyczna opowieść m. in. o tolerancji, przyjaźni, ochronie przyrody.

Nie przedłużając, ad rem:


http://www.polscyautorzy.pl/index.php/pl/recenzje/977-malgorzata-karolina-piekarska-dzika-nasza-ksiegarnia

środa, 1 listopada 2017

"Bardzo biała wrona" Ewa Nowak

Z książkami Ewy Nowak zetknęłam się dość późno, już po studiach, zresztą,gdy ukazała się debiutancka powieść tej autorki, już nie byłam nastolatką. Cieszę się jednak, że je odkryłam, nie znam jeszcze wszystkich, ale powoli "nadrabiam zaległości".
Czytałam "Kiedyś na pewno", "Ogon Kici", "Lawendę w chodakach" i jeszcze coś ( aaa skleroza, nie pamiętam które) z serii "miętowej", z nowszych - "Moją Ananke".
Teraz wpadła mi w ręce "Bardzo biała wrona". Bardzo fajna ona.
Polecam młodzieży w każdym wieku ;-)
Dobrze, że wznawiają tę serię ( choć nie po kolei, ale to bez różnicy). Ciekawe okładki, takie poważniejsze, intrygujące.

A tu link, bo jak zazwyczaj piszę recenzje "na wynos":
http://zycieipasje.net/2017/11/01/bardzo-biala-wrona-ewa-nowak-recenzja/

poniedziałek, 30 października 2017

"Kapelusze doñi Nicanory" K. Hawkins

Prószyński i S-ka 2010

To nie będzie recenzja, raczej notatka.

Październikowe zadanie ejotkowego wyzwania "Pod hasłem" wymagało od uczestników lektury książki z obcojęzycznym słowem w tytule. Już wydawało mi się, że nic takiego nie znajdę, ewentualnie skorzystam z zasobów biblioteki, gdy przypomniałam sobie o "Kapeluszach doñi Nicanory" Kirstan Hawkins.

Typowy "półkownik". Kupiłam ją kilka lat temu (czy raczej wybrałam w ramach wygranego bonu, tak coś mi świta...), bo mnie zaciekawił, zauroczył opis. W natłoku książek nie przeczytałam jej od razu, ciągle odkładałam, jak wyjątkowy smakołyk na specjalną okazję. Niestety, gdy się za nią zabrałam, czar prysnął. Zupełnie mnie ta powieść nie ujęła, nie zaciekawiła. Porzuciłam ją dla innych lektur, w tym biografii, która okazała się pasjonująca. Wróciłam, przebrnęłam, bez entuzjazmu, ziewając.

O czym to?
O małym, zabitym dechami miasteczku  Valle de la Virgen, ulokowanym na odludziu, wśród dżungli i bagien oraz jego nietuzinkowych, często ekscentrycznych mieszkańcach.
Tytułowa Nicanora jest wdową, ma trójkę dzieci, w tym dorosłego syna ( z Ernesto jest niezły huncwot i obibok), ma dar przewidywania przyszłości, marzy o założeniu sklepu z kapeluszami. Don Bosco, lokalny golibroda, żyje wspomnieniem uczucia i odmowy oświadczyn sprzed lat. Zaskoczony zmianą zachowania i prośbą ukochanej kobiety, wybiera się w podróż.
Artur, lekarz w nowo wybudowanej klinice nudzi się, na rynku przesiaduje zaś Gringito, hipis, cudoziemiec, dziwak, stołujący się za ciężkie dolary u Nicanory. Burmistrz chce dokonać w niemrawym, zapomnianym miasteczku zmian, rozruszać je jako atrakcję turystyczną... To jeszcze jednak nie wszystkie postaci tej zakręconej historii, w której występują tajemnicza figura Matki Boskiej i komputer ;-)
O marzeniach, uczuciach, podążaniu własną ścieżką, takie tam...

Zgodnie z  opisem na okładce miała to być  urocza, słodka, zabawna, ciepła opowieść rodem realizmu magicznego. Nie czułam tego wcale. Porównywać z Marquezem to mocne nadużycie.
Jakoś nie było mi po drodze z wychwalanym humorem i groteską "Kapeluszy..."
Jedyne, co chcę podkreślić, to nietypowy klimat, coś w nim jest baśniowego,  nieokreślony czas akcji, takie "wszędzie i nigdzie", miasteczko uniwersalne, ze swoim ryneczkiem, swoją gromadką stałych bywalców u fryzjera i na piwku.

Autorka studiowała antropologię, to jej powieściowy debiut. Nie mam pojęcia, czy napisała coś jeszcze. Nie jestem już zainteresowana.

Liczyłam na coś zupełnie innego, rozczarowałam się. I to nie tak, że powieść jest zła, po prostu nie trafiła do mnie.

Przeczytana w ramach "Pod hasłem".

czwartek, 26 października 2017

Dostojewski - zawsze i wszędzie!

Czasami, kiedy mam dość szeroko promowanych a dość przeciętnych "bestsellerów" oraz fejsbookowych gównoburzy na różne tematy ( nie tylko okołoksiążkowe), powtarzam, że wolę usiąść w kącie i poczytać Dostojewskiego.
Sięgając po klasykę mam poczucie, że wracam na właściwe tory i odzyskuję harmonię.
Dlatego też nie potrafiłam pominąć wydanych przez MG "Wspomnień z martwego domu" i szczerze- miałam je tylko przejrzeć, bo przecież kiedyś je czytałam ( w starym wydaniu, w innym tłumaczeniu), ale zaczęłam czytać i... wsiąkłąm.
I nic to, że wydanie okrojone.
I tak warto zapoznać się z prozą Dostojewskiego, a szczególnie z "Zapiskami z domu umarłych" vel "Wspomnieniami z martwego domu".
To znakomite studium psychologiczne, pełne wnikliwych obserwacji nad charakterem i kondycją psychiczną człowieka, źródło trafnych spostrzeżeń i dojrzałych refleksji. Dostojewski jest w tym mistrzem.

Moja recenzja opublikowana została tutaj:
http://zycieipasje.net/2017/10/11/wspomnienia-z-martwego-domu-f-dostojewski-recenzja/

środa, 25 października 2017

"Na pokuszenie" T. Cullinan

Marginesy 2017
Czas ucieka, jesień rozkłada parasol, a ja już tradycyjnie podaję link do mojej recenzji. Bardzo bym chciała wrócić do krótkich notek na różne tematy, także o książkach z własnej półki i  wypożyczanych z biblioteki, nie tylko tych typowo recenzyjnych od wydawnictw.
Co stoi na przeszkodzie? W sumie nic.
Niech no tylko...
zakwitną jabłonie??? ;-D

Tymczasem wiodę Was na pokuszenia taką powieścią:


http://zycieipasje.net/2017/10/18/na-pokuszenie-thomas-cullinan-recenzja/

wtorek, 17 października 2017

Piękna opowieść o przyjaźni, czyli czeski "Chłopiec i pies"

Popularna i od lat obecna na liście lektur szkolnych dla najmłodszych opowieść O psie, który jeździł koleją powinna odejść do lamusa. Wybaczcie, ale nie jestem zwolenniczką serwowania dzieciom, zwłaszcza będących na początku czytelniczej przygody, smutnych i dramatycznych, doprowadzających do łez i nawet traumy, historii. W zamian proponuję Chłopca i psa Ivony Březinovej – książkę, która wzrusza, cieszy, uczy i uwrażliwia.

całą moją recenzję znajdziecie tutaj:
http://zycieipasje.net/2017/10/11/chlopiec-i-pies-ivona-brezinova-recenzja-przedpremierowa/

środa, 4 października 2017

Maluj szpony na premierę, czyli przygoda z thrillerem ;-)

PREMIERA 25.10.2017
Dobry wieczór,
Jeśli zabłądziłaś/-ęś w te blogowe progi, to bardzo się cieszę. Nie chcę, aby mój blog całkiem mchem zarósł, czasem trzeba chociaż rozgarnąć paprocie;-)
Na pewno jeszcze nie raz nie dwa sobie tutaj pogawędzę, a tymczasem śpieszę z linkiem do mojej recenzji nowej, przedpremierowej.
Ta dam!
http://zycieipasje.net/2017/10/04/w-szponach-szalenstwa-agnieszka-lingas-loniewska-recenzja-przedpremierowa/

czwartek, 21 września 2017

Piwonie w Paryżu..., czyli kolejna piękna, francuska powieść hiszpańskiego autora


Są takie książki, które pięknie się czyta i przeżywa, ale trudno je opisać, niełatwo  wrażenia ubrać w słowa, aby się nie ulotniły… Powieść Maxima Huerty, dziennikarza z Walencji, właśnie do takich należy. Przeczytałam ją już jakiś czas temu i nie potrafiłam o niej nic napisać, chciałam jak najdłużej nosić w sobie jej smak i zapach. A trzeba przyznać, że to bardzo apetyczna lektura, choć bez kulinarnych przepisów.

Moją recenzję znajdziecie pod linkiem:
http://zycieipasje.net/2017/09/20/piwonie-i-rogaliki-nie-opuszczaj-mnie-ne-me-quitte-pas-maxim-huerta/

I jaka piękna okładka, nieprawdaż? ;-)

poniedziałek, 18 września 2017

"Psi dar" C. Guest

Kiedy zdecydowana kociara sięga po książkę o psach i o fenomenie ich węchu, czyta ją z zainteresowaniem, zachwycając się i wzruszając, a po skończeniu ma poczucie wartościowej lektury – to coś musi być na rzeczy! Oto publikacja z serii EKO wydawnictwa Marginesy, na którą warto zwrócić uwagę. Tę piękną, wiarygodną, ciekawą opowieść rekomenduje Dorota Sumińska. Polecam nie tylko miłośnikom zwierząt.
Nie ukrywam, że za psami nie przepadam, choć niektóre osobniki nawet lubię. Bardzo dużo zależy od charakteru konkretnego psa i wychowania tudzież jego braku. Tak na marginesie, nie znoszę, gdy pies namolnie pakuje łapy na ludzi, którzy tego sobie nie życzą, pcha się tam, gdzie nie powinien, ładuje pysk w talerze na stole i nie reaguje na polecenia. Pominąwszy te nieprzyjemne przypadki, generalnie doceniam zalety szczekających czworonogów. Wiem, że są mądre, pojętne, wierne i na wiele ich stać.  Wiem także, że psi węch stanowi prawdziwy fenomen, a książka Claire Guest utwierdziła mnie w tym przekonaniu.

Na ciąg dalszy zapraszam tutaj:
http://zycieipasje.net/2017/09/06/a-pies-ci-morde-lizal-recenzja-ksiazki-psi-dar-claire-guest/

poniedziałek, 4 września 2017

Cztery pory roku

Oto wydawnicza perełka! Prostokątna, niewielka książeczka w twardej oprawie, wydrukowana na miękkim, miłym w dotyku papierze, ze ślicznymi ilustracjami od razu przyciąga oko, a gdy już weźmie się ją do rąk, to trudno odłożyć. Można ją bowiem przeglądać bez końca, ciesząc się pięknem poetyckiej mowy i urokiem grafiki.
(....)
ciąg dalszy pod linkiem:
http://www.polscyautorzy.pl/index.php/pl/recenzje/972-tadeusz-kubiak-jerzy-kierst-barbara-lewandowska-cztery-pory-roku-nasza-ksiegarnia

środa, 30 sierpnia 2017

"Zostań ze mną, Karolino" Alina Białowąs

Replika 2017



Cała recenzja:
http://zycieipasje.net/2017/08/30/karolina-dojrzewa-recenzja-powiesci-aliny-bialowas-zostan-ze-mna-karolino/(...)

O ile zaczynam już mieć awersję do okładek, na których widnieje twarz lub cała postać kobiety oraz tych, gdzie eksponowane są dłonie, kwiaty (albo filiżanki bądź kubki), tak tym razem „wybaczam” wydawnictwu Replika zastosowanie tych motywów. Trudno raczej wyobrazić sobie inną szatę graficzną niż ta, w jaką „ubrano” trylogię o Karolinie. To wyjątkowo dobrze dopasowana, urocza, przyciągająca uwagę oprawa. Ma w sobie „coś”. Natomiast widniejące na okładce i jej skrzydełkach fiołki, nie są przypadkowymi kwiatami: viola silvestris ze starej piosenki pojawiają się w powieści, w naznaczonym zgrzytami wątku matki i córki.
Zastanawiam się i nieco niepokoję, że te okładki mogą nieco zwodzić, bo jeśli ktoś spodziewa się lektury lekkiej, przyjemnej, romantycznej to się rozczaruje. Nie jakością powieści, ani warsztatem autorki, bo  te są bez zarzutu. Tylko to nie jest banalny romansik ani słodka historyjka „ku pokrzepieniu serc”. To proza mądra, psychologiczna, z nutą goryczy, choć i romantyzmu oraz humoru (w odpowiednich dawkach) nie brakuje.
(...)

wtorek, 29 sierpnia 2017

Po prostu bądź, M. Witkiewicz


Zanim ukaże się najnowsza powieść autorki, przypomnijmy sobie inną:
Okładka książki Po prostu bądź
"Po prostu bądź”  to przepiękna, wzruszająca powieść o różnych obliczach miłości, o niezbadanych wyrokach losu, o pewnym układzie, który z praktycznego stał się naprawdę romantyczny.  O wielkiej stracie i pewnym zysku, jednakże srogo okupionym… O tym, że to od nas zależy, czy „wsiądziemy do pociągu”, czy przegapimy szansę…  O przyjaźni. O poświęceniu, które nie było poświęceniem. O trudnych, rodzinnych relacjach i naprawianiu zerwanych mostów… O tym, że życie jest gorzkie jak piwo bez soku,dlatego przyda się czasem cukier-puder i ciastko z kremikiem 😉  I jeszcze o starym swetrze i irlandzkich świecach…

całość  mojej recenzji:

http://zycieipasje.net/2015/10/07/po-prostu-badz-magdaleny-witkiewicz-opowiesc-o-roznych-obliczach-milosci/

poniedziałek, 28 sierpnia 2017

Ośmy! W dziewiątym!

 Wydawnictwo Filia
Data premiery: 13 września 2017
... czyli już za chwileczkę, już za momencik, we wrześniu, najnowsza powieść Magdaleny Witkiewicz, "Ósmy cud świata".
Będzie nieco egzotycznie i na pewno nie zabraknie emocji. Okładka bardzo mi się podoba - nie ma twarzy, postaci, dłoni i filiżanek z herbatą. Jest za to romantycznie i tajemniczo. To lubię!

Oto informacja prasowa:

13 września 2017 premiera powieści „Ósmy cud świata” bestsellerowej polskiej pisarki Magdaleny Witkiewicz, inspirowana podróżą autorki do Wietnamu. „Ósmy cud świata” to opowieść o singielce poszukującej najważniejszych wartości w życiu. W tle Wietnam z malowniczą zatoką Ha Long i tętniącym życiem Hanoi. Bohaterka powieści Anna - singielka, odnosi sukcesy, żyje wygodnie i bez zobowiązań, ale cały czas nie czuje się spełniona. Wszystko zmienia się, gdy pod wpływem towarzyszących jej emocji postanawia wyjechać do Wietnamu. To co tam ją spotka już na zawsze pozostawi ślad. Czy jej decyzje mogą zaważyć na losach innych ludzi? Czy szczęście, którym się cieszy rozsypie się nagle jak domek z kart? Anna przeżywa wietnamską przygodę i odkrywa swój własny ósmy cud świata. Magdalena Witkiewicz bestsellerowa polska autorka, absolwentka Uniwersytetu Gdańskiego i studiów MBA. Z zawodu analityk marketingowy, specjalista od modeli ekonometrycznych, z pasji pisarka. Uwielbiana przez kobiety, od lat wzrusza i motywuje swoje czytelniczki, nie tylko w Polsce, ale również za granicą. Jej książki czytają Wietnamki, Litwinki i Amerykanki. W swych powieściach porusza trudne tematy samotności, poszukiwania sensu życia, dokonywania często niełatwych wyborów, miłości. Nazywana specjalistką od szczęśliwych zakończeń, opowiada o poważnych sprawach w lekkim, a czasami nawet w bardzo lekkim stylu. Dla dzieci i dla dorosłych. A czasami tylko dla dorosłych. Jej najnowsza książka „Ósmy cud świata” jest inspirowana podróżą autorki do Wietnamu, gdzie w 2014r. Magdalena Witkiewicz reprezentowała Polskę na Międzynarodowym Festiwalu Literatury Europejskiej

czwartek, 17 sierpnia 2017

Nie polecam...

Edipresse 2017
Nie polecam "Szkoły żon" na pierwsze spotkanie z twórczością Magdaleny Witkiewicz. Bo w ogóle  - to owszem, czemu nie.
Ta powieść jest specyficzna.
Kiedyś wydawnictwo Filia na fali popularności Greya wypuściło serię z tulipanem,w której wydawano erotyczne i zmysłowe powieści polskich autorek. Właśnie w tym cyklu ukazała się "Szkoła żon" - napisana na zamówienie wydawcy.
I jeśli ktoś nie gustuje w literaturze tego typu, to może się do twórczości Witkiewicz zrazić, zbyt łatwo ją wrzucając do jednego wora.
A szkoda by było, bo autorka ma w swym dorobku sporo różnych powieści, obyczajowych, romantycznych, komediowych, w lekki sposób pisze o poważnych problemach, wkłada w swoje książki dużo serca, ciepła i optymizmu.
Byłoby więc bardzo niesprawiedliwie oceniać na podstawie jednej książki.

Szkoda byłoby patrzeć na "Szkołę żon" tylko przez pryzmat "pikantnych momentów" (swoją drogą według mnie całkiem znośnie napisanych, a to trudna sztuka), bo to powieść, która pod płaszczykiem (czy raczej bielizną!) erotyki, ukrywa ważne przesłanie. Mianowicie  - chodzi tu o to, by nie tracić poczucia własnej wartości, dbać o siebie, o swoje szczęście, by wyzbyć się kompleksów, wyrwać się z kieratu szarej codzienności, uwierzyć w siebie, a przede wszystkim siebie polubić. I na zmianę nigdy nie jest za późno.
Bohaterki (w różnym wieku, różnego stanu cywilnego i o różnej sytuacji rodzinnej) pod wpływem obfitującego w atrakcje pobytu w pensjonacie pod szyldem "Szkoła żon" przechodzą przemianę, nabierają odwagi, by wziąć życie we własne ręce, wrasta ich poczucie wartości i niezależności, zmienia się ich postrzeganie samych siebie.

Nie będę nad tą książką "achać" i "ochać", bo też nie uważam jej za rewelację. Wrażenia jednak mam z lektury pozytywne. Książka "przeczytała się sama", jest kobieca, życiowa, choć wiadomo - troszkę "bajkowa".
Dużo zależy od nastawienia i umiejętności wychwycenia tego, co jest naprawdę istotne. Erotyczne opisy nie są tu najważniejsze, prosta fabuła też nie.
Bez opowieści o Jadzi, Julce, Misi i Marcie, można przeżyć. Warto jednak je poznać, by na ich przykładach podbudować się i też zacząć otwierać drzwi szczęściu.

Zastanawiam się, dlaczego akurat "Szkoła żon" stanowi 1 tom kolekcji "Bestsellery na obcasach". Zapewne wydawca zbadał grunt, ale ja mam poważne wątpliwości.
Ci, którzy twórczość M. Witkiewicz już znają, owszem, sięgną, dokupią brakujące, jeszcze nie czytane tytuły. Nawet jeśli im erotyczna literatura nie odpowiada, to jakoś to przetrawią. Natomiast wiele osób może się, brzydko mówiąc "naciąć" i zrazić do twórczości Witkiewicz i pozostałych autorek wydawanych w kolekcji (K. Mirek, A. Krawczyk), a przecież szkoda by było.


Ze strony wydawnictwa Edipresse:

Wyjątkowa kolekcja współczesnych powieści obyczajowych napisanych przez uznane polskie autorki - Magdalenę Witkiewicz, Agnieszkę Krawczyk i Krystynę Mirek . Książki opisują kwestie bliskie pokoleniu dzisiejszych 30- i 40-latek. Mówią o miłości, zdradach, rozwodach, romansach, poszukiwaniu swojego miejsca na ziemi, samotności, rutynie życia codziennego i problemach w pracy. Choć dotykają spraw poważnych, są napisane w lekkim stylu. Cechuje je wartka akcja, cięty język, humor i pogoda ducha.


środa, 16 sierpnia 2017

Ortograficzny orzech

Zanim zabrzmi pierwszy dzwonek, w naszej znowu zreformowanej szkole, warto zaopatrzyć się w książkę pióra Elizy Piotrowskiej z ilustracjami Oli Krzanowskiej. To może być remedium na wszelkie ortograficzne bolączki!
(...)

cała recenzja:


http://www.polscyautorzy.pl/index.php/pl/recenzje/971-eliza-piotrowska-ortografia-twardy-orzech-ale-kazdy-zgryzc-go-moze-nasza-ksiegarnia

poniedziałek, 14 sierpnia 2017

"Ciumkowie w szkocką kratę" P. Beręsewicz


ciumkowie-w-szkocka-krate-w-iext43241703
Kim był Rob Roy i dlaczego Św. Piotr nie wpuścił  go do raju? Na czym polega drabina dla łososi? Jak zostać munroistą wszechczasów? Dlaczego Grzesiek Ciumko nie wyglądał w kilcie jak prawdziwy szkocki góral? I czemu przestał lubić stokrotki?
Jeśli jesteście ciekawi, zajrzyjcie do książki. Na pewno miło spędzicie czas, czytając  o Ciumkach  i oglądając ilustracje wykonane przez Surena Vardaniana.
Ciumkowie w szkocką kratę to bardzo sympatyczna książka, która pod płaszczykiem zabawnych perypetii przemyca trochę wiedzy o szkockiej historii, przyrodzie, geografii. To nie jest „Szkocja w pigułce”, daleko jej od encyklopedii, czy przewodnika.  Zawiera dość podstawowe, ale istotne informacje (np. o ukształtowaniu terenu, klimacie) oraz ciekawostki (np. legenda o Rob Royu, wędrówki łososi). Poszerza słownictwo o typowo szkockie określenia („loch”, czyli jezioro, „munro” – szczyt, „kilt” – spódniczka w kratę noszona przez mężczyzn).
Nie jest to lektura typowo podróżnicza, ma w sobie nutkę fantastyki i pisana jest z przymrużeniem oka.
Na końcu zamieszczono dokładną trasę i kalendarium wyprawy Ciumków.

Całość mojej recenzji w magazynie:
http://zycieipasje.net/2017/07/31/lekturacje-kilt-munro-i-rowery-recenzja-ksiazki-ciumkowie-w-szkocka-kratke-pawla-beresewicza/

środa, 2 sierpnia 2017

"Agonia dźwięków" J. Cabre

Są powieści, które czyta się jednym tchem, są też takie, które smakuje się powoli, doświadczając w trakcie lektury wielu odczuć i emocji. Sięgając po twórczość katalońskiego mistrza prozy, trzeba się nastawić raczej na niespieszne czytanie i towarzyszące mu refleksje. Agonia dźwięków to literacka uczta intrygująca treścią i zaskakująca uniwersalnością swej wymowy.
(...)
ciąg dalszy pod linkiem:
http://zycieipasje.net/2017/08/02/agonia-dzwiekow-jaume-cabre-recenzja/

poniedziałek, 31 lipca 2017

Matematyka i gramatyka

Napisałam także opinie o dwóch bardzo fajnych, bardzo pomocnych w nauce, książkach:

http://www.polscyautorzy.pl/index.php/pl/recenzje/968-marcin-brykczynski-jak-sie-nie-bac-gramatyki-nasza-ksiegarnia
















http://www.polscyautorzy.pl/index.php/pl/recenzje/967-anna-ludwicka-matematyczna-pizza-nasza-ksiegarnia
 

"Zosia z ulicy Kociej. W ciekawych czasach"

Obecne czasy są aż nadto ciekawe, doświadczyła tego na własnej skórze bohaterka serii książek Agnieszki Tyszki, która wraz ze swoją zwariowaną rodzinką i zwierzakami mieszka przy ulicy Kociej. Zosia jest już w szóstej klasie i coraz rzadziej czyni zapiski w poczciwym zeszycie. Częściej udziela się na klasowym forum i korzysta z sms-ów. W "pamiętniczku" udziela się jej młodsza siostra, Mania, mistrzyni słowotwórstwa i zabawnych neologizmów.
(...)
Cały mój tekst znajdziecie pod linkiem:
http://www.polscyautorzy.pl/index.php/pl/recenzje/970-agnieszka-tyszka-zosia-z-ulicy-kociej-w-ciekawych-czasach-nasza-ksiegarnia

sobota, 22 lipca 2017

"Pracownia dobrych myśli" M. Witkiewicz

[EDIT: ten post zaczęłam pisać już dawno temu.... i tak zeszło, ale w końcu jest!]

To raczej musiała być lekka, optymistyczna, zabawna lektura, żadne tam krwawe kryminały , czy filozoficzne dysputy. Wybór padł na "Pracownię dobrych myśli". I był to wybór idealny! Książkę przeczytałam właściwie w dwa popołudnia  -  przed i po porodzie, potem podczytując z małym ssakiem przy piersi, czy podczas snu maluszka.

Do książek Magdaleny Witkiewicz trzeba podchodzić z nastawieniem, że będzie do porcja miłej prozy, często zabawnej, ale nie uciekającej od poważnych problemów, z obowiązkowym szczęśliwym zakończeniem. Nie przeczytałam jeszcze wszystkich, nie o wszystkich przeczytanych napisałam, ale sporo już mam za sobą i wiem, że sięgnę po następne. Bo lubię!

"Pracownia dobrych myśli" to taka trochę bajka, o szczęściu, które mamy w zasięgu ręki, możemy je sobie uszyć z kawałków, trzeba do tego dobrej woli, przyjaznego otoczenia, pozytywnej energii... 

Tak właśnie jest w pewnej kamienicy, którą zamieszkuje grono sympatycznych osób:
 artystka rzeźbiarka/malarka Grażyna, wdowa Ewa z córeczką, szalona Giga  z lokalnej tv, para starszych państwa - Wiesia, (która nie lubi kłopotów i unika ich jak może, a świat obserwuje z okna, ogląda tv, czyta gazety i nawet internety przegląda) i Zbyszek (poczciwiec, co to bułki na śniadanie - tak niby przy okazji -sąsiadce przynosi).
Na parterze w lokalu po dawnej pracowni krawieckiej syn Grażyny, Florek otwiera kwiaciarnię. To miejsce staje się znów sercem kamienicy, firma prowadzona jest z pasją, to dzięki niej wszystko zaczyna się wokół układać, następuje taak prawdziwa dobra zmiana.
Florek otworzył pracownię florystyczną, a sąsiedzi - serca. Otworzyli się na miłość, przyjaźń, wzajemną pomoc. A niektórzy nawet na technologiczne nowinki ;-)
Okazało się, że stara miłość nie rdzewieje i takie tam inne happyendy...

"Pracownia dobrych myśli" to powieść pełna pozytywnej energii oraz zarówno wzruszających jak i zabawnych momentów, bardzo sympatyczna, optymistyczna, pokrzepiająca.
Gdyby ktoś szukał tego typu lektury na urlop, polecam gorąco!




środa, 19 lipca 2017

niedziela, 16 lipca 2017

"#Sława" K. Korwin-Piotrowska

"Wielka sława to żart, książę błazna jest wart (...)" - tak brzmią słowa arii z jednej z najsłynniejszych operetek świata pod tytułem "Baron Cygański". Żart , a może fakt? Jak z tą sławą naprawdę jest, szczególnie w dzisiejszych czasach, kiedy media, zwłaszcza internet, decydują o czyimś "być czy nie być" na skali popularności?
Najnowsza publikacja autorstwa kontrowersyjnej, znanej z ostrego języka dziennikarki okazała się zajmującą, choć momentami irytującą lekturą.

Moja opinia pod linkiem:


http://www.polscyautorzy.pl/index.php/pl/recenzje/966-karolina-korwin-piotrowska-slawa-proszynski-i-s-ka

środa, 12 lipca 2017

"Wchodzi koń do baru" D. Grosman

Drogi czytelniku, jeśli liczysz na antologię dowcipów, to odłóż tę książkę na miejsce. Natomiast jeśli zależy ci na mocnej, wstrząsającej lekturze, która jednocześnie wciąga i odrzuca, to jest właśnie powieść dla ciebie. (....)
 
RECENZJA:
http://zycieipasje.net/2017/07/12/wchodzi-kon-do-baru-d-grosman-recenzja/

poniedziałek, 10 lipca 2017

"Małżeństwo doskonałe"

Tę książkę warto zabrać ze sobą na wakacje, by spędzić wolny czas np. na leżaczku w towarzystwie nietuzinkowych osób, jakimi niewątpliwie są jej autorzy i bohaterowie. Sympatyków Marii Czubaszek nie trzeba szczególnie zachęcać, pozostałych - może uda się przekonać, choćby ze względu na osobę Wojciecha Karolaka, muzyka jazzowego, odsłaniającego co nieco "od kuchni".

Ciąg dalszy pod linkiem:


http://www.polscyautorzy.pl/index.php/pl/recenzje/962-wojciech-karolak-krystyna-pytlakowska-malzenstwo-doskonale-czy-ty-wiesz-ze-ja-cie-kocham-proszynski-i-s-ka

poniedziałek, 26 czerwca 2017

"Obronić królową" B. Kosmowska



Przeczytałam ją pod koniec maja.
Ta książka powinna stać w każdej szkolnej bibliotece, młodzież powinna czytać taką prozę i czerpać mądre wzorce.
I jeszcze plus za okładkę - niby taka prosta, nieatrakcyjna, a jednak ma to "coś". Mnie kojarzy się bardzo pozytywnie ze starymi wydaniami z lat 80. i wcześniejszymi powieści dla młodzieży.

 
/.../ Książka traktuje o problemach nastolatków, uczuciach, o ważnych dla nich sprawach związanych z akceptacją, empatią, poczuciem tożsamości, o rodzinnych relacjach i szkolnych układach. Sytuacje w niej opisane są wiarygodne, z życia wzięte./.../

Odsyłam do mojego tekstu:
http://www.polscyautorzy.pl/index.php/pl/recenzje/961-barbara-kosmowska-obronic-krolowa-nasza-ksiegarnia

niedziela, 25 czerwca 2017

Chajzerów dwóch


Bardzo przyjemnie się czytało!
Panowie gawędzą, uciekają w dygresje, snują rozważania, wymieniają się uwagami, dzielą obserwacjami, komentują, wspominają, wyciągają z pamięci rozmaite historie, nawzajem się zaskakując. Często się przekomarzają. Mają do tych rozmów dystans.
Dialog utrzymany jest w luźnym, swobodnym stylu, tak jak się rozmawia z kumplem przy piwie. Trudno nie parsknąć czasem śmiechem przy pewnych kwestiach, a podczas całej lektury utrzymuje się dobry humor.

Moja opinia pod linkiem:

http://www.polscyautorzy.pl/index.php/pl/recenzje/960-filip-chajzer-zygmunt-chajzer-chajzerow-dwoch-proszynski-i-s-ka

sobota, 24 czerwca 2017

"Nigdzie w Afryce" S. Zweig

Marginesy 2017
Kiedy przeczytałam sagę Stefanie Zweig o rodzinie Sternbergów niemieckich Żydów z Alei Rothschildów, pomyślałam, że dobrze byłoby, gdyby wydawnictwo Marginesy, niejako idąc za ciosem, opublikowało jeszcze inną powieść tej autorki, a mianowicie opartą na wątkach autobiograficznych "Nigdzie w Afryce". 
Ta książka już kiedyś była wydana po polsku, w Złotej Serii (Wyd. Amber),czytałam ją kilkanaście lat temu, a także oglądałam  nakręcony na jej podstawie film, który w 2003 r otrzymał Oscara w kategorii "najlepszy film nieaglojęzyczny".
Okazało się, że mogę sobie powtórzyć lekturę, bowiem Marginesy tę powieść w tłumaczeniu Tomasza Dziedziczaka postanowiły przypomnieć w nowym, eleganckim wydaniu. Rzadko wracam do książek już przeczytanych, tu zrobiłam wyjątek. 

"Nigdzie w Afryce" opowiada o o żydowskiej rodzinie Redlichów, którzy w obliczu niepewnej przyszłości wyemigrowali do Kenii, zmieniając swoje życie o 180 stopni. Wiele doświadczyli, wiele przeżyli...
Walter porzucił togę adwokata (w przenośni i dosłownie - obdarowując tym ubiorem wiernego i mądrego sługę Owuora) i został zarządcą farmy, początkowo bez żadnego wynagrodzenia. Przed wybuchem wojny zdążyły dołączyć do niego żona i córka. W Polsce i Niemczech zostali ich bliscy. Jettel nie potrafiła się przystosować do nowego miejsca, dziecko zaś łatwo "wsiąknęło" w otoczenie, nauczyło się języków. Dla Reginy Afryka stała się domem, tu dorastała, uczyła się.
Wraz z wybuchem wojny Redlichowie - jako obywatele wrogiego państwa - znaleźli się w niefortunnej sytuacji ( Kenia była kolonią angielską). Musieli przywyknąć, że ich życie zaczęło składać się z pożegnań, rozstań, wyjazdów, zmian. O stabilizacji i spokoju musieli zapomnieć.

"Nigdzie w Afryce" to dramatyczna opowieść o losach emigrantów, tęsknocie za rodziną i ojczyzną, o trudnych decyzjach, rozterkach, straconych złudzeniach. Także o przyjaźni, miłości. O trudach życia w niesprzyjającyh warunkach,  szukaniu swojego miejsca na ziemi, o słuchaniu drugiego człowieka.
Wspaniała i ciekawa jest postać Owuora, mądrego Masaja, który darzył swych bwana, memsahib i memsahib kidogo przyjaźnią, opieką, wiernie im służył, stał się przyjacielem.
Na uwagę zasługuje zawarty w powieści przekaz, że nie można stawiać znaku równości między Niemcami a nazistami.
Nie znajdziemy tu  malowniczych opisów afrykańskiej przyrody, choć oczywiście kraj, jego specyfika, zwłaszcza mentalność tubylców odgrywają ważną rolę.
 Zweig skupia się na emocjach bohaterów, ich problemach, rozterkach, wzajemnych relacjach.
Powieść  jest pięknie napisana, tyleż ciekawa,co "nudna", taka "nie widowiskowa", Nie pochłania się jej jednym tchem, ale nie można jej odmówić uroku. Przejmująca, dająca do myślenia, emocjonalna. Raczej smutna.

Autorka zadedykowała powieść pamięci swojego ojca.

poniedziałek, 19 czerwca 2017

Majorka po raz trzeci, czyli nowa powieść Anny Klary Majewskiej

Czasem marzę o niebieskich migdałach, ale najczęściej marzę o książkach, niekoniecznie niebieskich ;-) Dzisiaj  jedno z marzeń się spełniło, albowiem przeczytałam wspaniałą wiadomość.Otóż wkrótce ukaże się trzecia powieść z majorkańskiego cyklu Anny Klary Majewskiej! Poprzednimi byłam zachwycona, przypominam moje recenzje:

http://agnestariusz.blogspot.com/2013/06/w-wakacyjnym-majorkanskim-klimacie.html
http://agnestariusz.blogspot.com/2014/08/powrot-na-majorke-k-majewska.html


To nie wszystko! Na podstawie tych książek będzie nakręcony serial. O tym nawet nie marzyłam, ale już zamawiam sobie miejsce przed telewizorem. Tylko kto zagra w roli głównej? Ciekawe.
Już nie mogę się doczekać!

Już 5 lipca nakładem  wydawnictwa Wielka Litera ukaże się nowa książka Anny Klary Majewskiej „Majorka w niebieskich migdałach”. To już trzecia część bestsellerowej trylogii w której skład wchodzą „Rok na Majorce” i „Powrót na Majorkę”. Główna bohaterka Magda to kobieta po przejściach, która na słonecznych plażach Majorki znalazła szczęście i nową miłość.  W najnowszej książce po raz kolejny ucieka na rajską wyspę aby przemyśleć swoje małżeństwo. Dowcipne dialogi, odniesienia do współczesnej sytuacji w Polsce i sielankowa sceneria sprawiają, że to pozycja idealna na wakacje.  W przygotowaniu jest serial na podstawie książek.
/info z wydawnictwa/

środa, 14 czerwca 2017

"Głośniej niż śnieg" S. Hertmans

W  tej powieści niderlandzki pisarz pokusił się o wnikliwą analizę współczesności pełnej lęków i absurdów, naznaczonej nienawiścią,  przemocą, terroryzmem i teoriami spiskowymi. Opisał bohatera, który przeżywa dramat na kilku płaszczyznach, a na prywatne problemy nakładają się światowe konflikty związane z różnorodnymi religiami i kulturami. Ta książka niebezpiecznie wciąga i zaskakująco przygnębia. Od nadmiaru wrażeń może zakręcić się w głowie.(...)

Cała recenzja pod linkiem:
http://zycieipasje.net/2017/06/14/glosniej-niz-snieg-stefan-hertmans-recenzja/

poniedziałek, 12 czerwca 2017

"Dzienniki 2000-2002" K. Janda


Janda pisze z klasą,  z humorem, dzieli się obserwacjami, żartami, refleksjami, wspomina z sympatią różne osoby, przytacza anegdoty. Załącza dobre życzenia, honoruje imieniny zgodnie z kalendarzem, przywołuje krótko żywoty świętych. Zamieszcza cytaty ze szkolnych wypracowań synów, przytacza dialogi z nimi, wstawia czasem zdjęcia.
Po prostu - dzieli się swoim życiem, ale tak, jakby opowiadała bliskiej osobie, jakby to były pogaduszki przy kawie.

Moja opinia:


 http://www.polscyautorzy.pl/index.php/pl/recenzje/958-krystyna-janda-dziennik-2000-2002-proszynski-i-s-ka

wtorek, 23 maja 2017

"Elementarz przyrodniczy" B. Ostrowicka

W serii "Poczytam Ci, mamo" pojawił się kolejny - po "zwykłym" i matematycznym - elementarz autorstwa Beaty Ostrowickiej z ilustracjami Katarzyny Kołodziej. Tym razem tematem wiodącym jest przyroda. Zagadnienia poruszone w tej książce stanowią materiał zgodny z podstawą programową edukacji wczesnoszkolnej dla klas 1-3.  Ponadto są to tematy znane i bliskie współczesnym dzieciom. 

Cała opinia pod linkiem:

http://www.polscyautorzy.pl/index.php/pl/recenzje/954-beata-ostrowicka-elementarz-przyrodniczy-nasza-ksiegarnia

poniedziałek, 22 maja 2017

"Kura, co tyła na diecie" Pan Poeta

Prószyński  i S-ka

Kura na diecie? Proszę Pana, co Pan plecie!
Czy to na Wyspach Bergamutach?
Tam była kura samograjka, ale to nie ta bajka
 i podobno zjadł ją  kot w butach.
To całkiem nowa bajeczka,
ślicznie ilustrowana książeczka,
a ta kura, co na wadze przybywała,
 po troszku wszystkiego sobie dziobała.
I choć nie udała się jej dieta,
to jak mówi Pan Poeta,
w końcu siebie zaakceptowała,
bo choć przy tuszy - to była wspaniała!

Wystarczy już tych rymów. Zainspirowała mnie do nich urocza książeczka napisana przez tajemniczego Pana Poetę, prawie dwumetrowego bajkopisarza, debiutującego na rynku literatury dla dzieci.

Główna bohaterka, kura była na diecie, ale nie mogła powstrzymać się od kosztowania różnych smakołyków. Przecież  to tylko jedno ziarenko, nie zaszkodzi, a potem drugie, trzecie.. Wiadomo, apetyt rośnie w miarę jedzenia. Aby nie przytyć, można pobiegać. Na przykład wokół tortu... tylko czemu od tego sportu rośnie brzuszek? Cóż, w taki sposób kura nie osiągnie szczupłej figury. Czy jednak to jest jej potrzebne do szczęścia? Kogutkowi podoba się taka, jaka jest.  Sama też siebie zaakceptowała.

Wierszowana bajeczka o kurze jest krótka i wesoła. Bawi i uczy jednocześnie. W lekki i zabawny sposób przedstawia ludzkie skłonności, przywary.  Pokazuje nieco w krzywym zwierciadle współczesny świat, w którym rozmiar XS urasta do rangi ideału, królują cud-diety i fit-figury, a jednak tak trudno nam wygrać z łakomstwem, pokusami. I czy naprawdę musimy rezygnować z przyjemności jedzenia? W imię czego, jeśli tylko zdrowie nie szwankuje?
Najważniejsze, aby akceptować siebie i innych takimi, jacy jesteśmy.

Tekst wygląda jakby był napisany kredką, dużymi kolorowymi  literami. Stanowi integralną część ilustracji. Jest łatwy do samodzielnego czytania. Czasem trzeba obrócić książkę, by go przeczytać - np. biegnie on dookoła  tortu, albo pionowo wzdłuż kartki. To dodatkowa atrakcja tej publikacji.

Mojej sześcioletniej córce książeczka bardzo się podobała, śmieszyła ją. Nawet zabrała ją raz do przedszkola i cała grupa dzieci znakomicie się bawiła oglądając ilustracje wykonane przez Joannę Młynarczyk. Trzeba przyznać, że choć niby proste, niewymyślne, to są bardzo zabawne, przemawiające do wyobraźni. Grafika i estetyka wydania stoją na wysokim poziomie.

"Kura, co tyła na diecie" ucieszy czytelników od lat 3 do 103. Ta opowieść rozpoczyna cykl książeczek z humorem przedstawiających jakąś przywarę i podsuwających dyskretnie morał. Pan Poeta wpadł na świetny pomysł, by przemycić najmłodszym pewne pojęcia takie jak tolerancja, czy akceptacja, wcale nie używając tych słów w treści. Sprytnie podszedł do spraw dla dzieci ważnych, a może nie do końca przez nie rozumianych. Dzięki sympatycznym postaciom ze świata zwierząt i zabawnym rymowankom łatwiej dotrzeć do dziecka, wcale nie trzeba ich pouczać, wystarczy dać im do myślenia.






sobota, 20 maja 2017

"Wszystko wina kota!" -PRZEDPREMIEROWO

Novae Res 2017
PREMIERA 24 MAJA


 Jak tak można!? Zwalać całą sprawę na niewinnego rudego kocura, który tylko chciał się zdrzemnąć w wygodnym miejscu?! A że to miejsce było akurat w sypialni sąsiada, to już szczegół.... To dwunożni narozrabiali, a ich perypetie z werwą i humorem opisała "dilerka emocji", autorka ponad dwudziestu książek, w których swobodnie łączy różne gatunki. Spod pióra Agnieszki Lingas-Łoniewskiej wychodzą powieści obyczajowe z domieszką sensacji, romanse zmiksowane z kryminałami, komedie romantyczne i historie z kręgu New Adult.
24 maja 2017 r. odbędzie się premiera jej najnowszej książki, określanej jako romantyczna komedia omyłek.  Szczęśliwie "Wszystko wina kota!" jest już za mną i przyznam, że mam teraz minę jak kot nad miseczką śmietany. Są powody do mruczenia! 

czwartek, 18 maja 2017

Janusz Majewski. Film – kobieta jego życia

Marginesy, 2017  

Lwowskie korzenie, krakowska młodość, łódzka filmówka i cały ten jazz… tak w skrócie można by przedstawić sylwetkę jednego z najlepszych polskich reżyserów – Janusza Majewskiego, twórcy takich filmów jak Zaklęte rewiry, C. K. Dezerterzy, Excentrycy, czyli po słonecznej stronie życia, serialu Siedlisko, a także autora powieści m. in. Czarny mercedes, Glacier Expres 9.15, Zima w Siedlisku i wspomnień Retrospektywka.
Wśród publikacji wydawnictwa Marginesy nie brakuje barwnych opowieści o prawdziwych pasjonatach. Taka właśnie jest książka Zofii Turowskiej, dziennikarki prasowej i telewizyjnej, która zgłębiła życie i twórczość Janusza Majewskiego, popularnego reżysera.

Moja recenzja pod linkiem:

http://zycieipasje.net/2017/05/17/janusz-majewski-film-kobieta-jego-zycia-zofia-turowska-recenzja/

środa, 17 maja 2017

„O grzybach, rybach, kobietach i sensie życia – czyli rozmówki z Alusiem Curunią” J. Lesiak

wydawnictwo MG, 2017
Z zamiłowania wędkarz, grzybiarz, domorosły filozof… Ciut nieogarnięty, ale poczciwy i mądry w swej prostocie.  Taki oto jest nowy bohater literacki, wykreowany przez Janinę Lesiak.  Poznajcie Alusia Curunię i jego spostrzeżenia na różne życiowe tematy. 

Moja recenzja pod linkiem:
http://zycieipasje.net/2017/05/17/jak-chleb-z-maslem-recenzja-ksiazki-janiny-lesiak-o-grzybach-rybach-kobietach-i-sensie-zycia-czyli-rozmowki-z-alusiem-curunia/

Follow by Email