poniedziałek, 18 września 2017

"Psi dar" C. Guest

Kiedy zdecydowana kociara sięga po książkę o psach i o fenomenie ich węchu, czyta ją z zainteresowaniem, zachwycając się i wzruszając, a po skończeniu ma poczucie wartościowej lektury – to coś musi być na rzeczy! Oto publikacja z serii EKO wydawnictwa Marginesy, na którą warto zwrócić uwagę. Tę piękną, wiarygodną, ciekawą opowieść rekomenduje Dorota Sumińska. Polecam nie tylko miłośnikom zwierząt.
Nie ukrywam, że za psami nie przepadam, choć niektóre osobniki nawet lubię. Bardzo dużo zależy od charakteru konkretnego psa i wychowania tudzież jego braku. Tak na marginesie, nie znoszę, gdy pies namolnie pakuje łapy na ludzi, którzy tego sobie nie życzą, pcha się tam, gdzie nie powinien, ładuje pysk w talerze na stole i nie reaguje na polecenia. Pominąwszy te nieprzyjemne przypadki, generalnie doceniam zalety szczekających czworonogów. Wiem, że są mądre, pojętne, wierne i na wiele ich stać.  Wiem także, że psi węch stanowi prawdziwy fenomen, a książka Claire Guest utwierdziła mnie w tym przekonaniu.

Na ciąg dalszy zapraszam tutaj:
http://zycieipasje.net/2017/09/06/a-pies-ci-morde-lizal-recenzja-ksiazki-psi-dar-claire-guest/

poniedziałek, 4 września 2017

Cztery pory roku

Oto wydawnicza perełka! Prostokątna, niewielka książeczka w twardej oprawie, wydrukowana na miękkim, miłym w dotyku papierze, ze ślicznymi ilustracjami od razu przyciąga oko, a gdy już weźmie się ją do rąk, to trudno odłożyć. Można ją bowiem przeglądać bez końca, ciesząc się pięknem poetyckiej mowy i urokiem grafiki.
(....)
ciąg dalszy pod linkiem:
http://www.polscyautorzy.pl/index.php/pl/recenzje/972-tadeusz-kubiak-jerzy-kierst-barbara-lewandowska-cztery-pory-roku-nasza-ksiegarnia

środa, 30 sierpnia 2017

"Zostań ze mną, Karolino" Alina Białowąs

Replika 2017



Cała recenzja:
http://zycieipasje.net/2017/08/30/karolina-dojrzewa-recenzja-powiesci-aliny-bialowas-zostan-ze-mna-karolino/(...)

O ile zaczynam już mieć awersję do okładek, na których widnieje twarz lub cała postać kobiety oraz tych, gdzie eksponowane są dłonie, kwiaty (albo filiżanki bądź kubki), tak tym razem „wybaczam” wydawnictwu Replika zastosowanie tych motywów. Trudno raczej wyobrazić sobie inną szatę graficzną niż ta, w jaką „ubrano” trylogię o Karolinie. To wyjątkowo dobrze dopasowana, urocza, przyciągająca uwagę oprawa. Ma w sobie „coś”. Natomiast widniejące na okładce i jej skrzydełkach fiołki, nie są przypadkowymi kwiatami: viola silvestris ze starej piosenki pojawiają się w powieści, w naznaczonym zgrzytami wątku matki i córki.
Zastanawiam się i nieco niepokoję, że te okładki mogą nieco zwodzić, bo jeśli ktoś spodziewa się lektury lekkiej, przyjemnej, romantycznej to się rozczaruje. Nie jakością powieści, ani warsztatem autorki, bo  te są bez zarzutu. Tylko to nie jest banalny romansik ani słodka historyjka „ku pokrzepieniu serc”. To proza mądra, psychologiczna, z nutą goryczy, choć i romantyzmu oraz humoru (w odpowiednich dawkach) nie brakuje.
(...)

wtorek, 29 sierpnia 2017

Po prostu bądź, M. Witkiewicz


Zanim ukaże się najnowsza powieść autorki, przypomnijmy sobie inną:
Okładka książki Po prostu bądź
"Po prostu bądź”  to przepiękna, wzruszająca powieść o różnych obliczach miłości, o niezbadanych wyrokach losu, o pewnym układzie, który z praktycznego stał się naprawdę romantyczny.  O wielkiej stracie i pewnym zysku, jednakże srogo okupionym… O tym, że to od nas zależy, czy „wsiądziemy do pociągu”, czy przegapimy szansę…  O przyjaźni. O poświęceniu, które nie było poświęceniem. O trudnych, rodzinnych relacjach i naprawianiu zerwanych mostów… O tym, że życie jest gorzkie jak piwo bez soku,dlatego przyda się czasem cukier-puder i ciastko z kremikiem 😉  I jeszcze o starym swetrze i irlandzkich świecach…

całość  mojej recenzji:

http://zycieipasje.net/2015/10/07/po-prostu-badz-magdaleny-witkiewicz-opowiesc-o-roznych-obliczach-milosci/

poniedziałek, 28 sierpnia 2017

Ośmy! W dziewiątym!

 Wydawnictwo Filia
Data premiery: 13 września 2017
... czyli już za chwileczkę, już za momencik, we wrześniu, najnowsza powieść Magdaleny Witkiewicz, "Ósmy cud świata".
Będzie nieco egzotycznie i na pewno nie zabraknie emocji. Okładka bardzo mi się podoba - nie ma twarzy, postaci, dłoni i filiżanek z herbatą. Jest za to romantycznie i tajemniczo. To lubię!

Oto informacja prasowa:

13 września 2017 premiera powieści „Ósmy cud świata” bestsellerowej polskiej pisarki Magdaleny Witkiewicz, inspirowana podróżą autorki do Wietnamu. „Ósmy cud świata” to opowieść o singielce poszukującej najważniejszych wartości w życiu. W tle Wietnam z malowniczą zatoką Ha Long i tętniącym życiem Hanoi. Bohaterka powieści Anna - singielka, odnosi sukcesy, żyje wygodnie i bez zobowiązań, ale cały czas nie czuje się spełniona. Wszystko zmienia się, gdy pod wpływem towarzyszących jej emocji postanawia wyjechać do Wietnamu. To co tam ją spotka już na zawsze pozostawi ślad. Czy jej decyzje mogą zaważyć na losach innych ludzi? Czy szczęście, którym się cieszy rozsypie się nagle jak domek z kart? Anna przeżywa wietnamską przygodę i odkrywa swój własny ósmy cud świata. Magdalena Witkiewicz bestsellerowa polska autorka, absolwentka Uniwersytetu Gdańskiego i studiów MBA. Z zawodu analityk marketingowy, specjalista od modeli ekonometrycznych, z pasji pisarka. Uwielbiana przez kobiety, od lat wzrusza i motywuje swoje czytelniczki, nie tylko w Polsce, ale również za granicą. Jej książki czytają Wietnamki, Litwinki i Amerykanki. W swych powieściach porusza trudne tematy samotności, poszukiwania sensu życia, dokonywania często niełatwych wyborów, miłości. Nazywana specjalistką od szczęśliwych zakończeń, opowiada o poważnych sprawach w lekkim, a czasami nawet w bardzo lekkim stylu. Dla dzieci i dla dorosłych. A czasami tylko dla dorosłych. Jej najnowsza książka „Ósmy cud świata” jest inspirowana podróżą autorki do Wietnamu, gdzie w 2014r. Magdalena Witkiewicz reprezentowała Polskę na Międzynarodowym Festiwalu Literatury Europejskiej

czwartek, 17 sierpnia 2017

Nie polecam...

Edipresse 2017
Nie polecam "Szkoły żon" na pierwsze spotkanie z twórczością Magdaleny Witkiewicz. Bo w ogóle  - to owszem, czemu nie.
Ta powieść jest specyficzna.
Kiedyś wydawnictwo Filia na fali popularności Greya wypuściło serię z tulipanem,w której wydawano erotyczne i zmysłowe powieści polskich autorek. Właśnie w tym cyklu ukazała się "Szkoła żon" - napisana na zamówienie wydawcy.
I jeśli ktoś nie gustuje w literaturze tego typu, to może się do twórczości Witkiewicz zrazić, zbyt łatwo ją wrzucając do jednego wora.
A szkoda by było, bo autorka ma w swym dorobku sporo różnych powieści, obyczajowych, romantycznych, komediowych, w lekki sposób pisze o poważnych problemach, wkłada w swoje książki dużo serca, ciepła i optymizmu.
Byłoby więc bardzo niesprawiedliwie oceniać na podstawie jednej książki.

Szkoda byłoby patrzeć na "Szkołę żon" tylko przez pryzmat "pikantnych momentów" (swoją drogą według mnie całkiem znośnie napisanych, a to trudna sztuka), bo to powieść, która pod płaszczykiem (czy raczej bielizną!) erotyki, ukrywa ważne przesłanie. Mianowicie  - chodzi tu o to, by nie tracić poczucia własnej wartości, dbać o siebie, o swoje szczęście, by wyzbyć się kompleksów, wyrwać się z kieratu szarej codzienności, uwierzyć w siebie, a przede wszystkim siebie polubić. I na zmianę nigdy nie jest za późno.
Bohaterki (w różnym wieku, różnego stanu cywilnego i o różnej sytuacji rodzinnej) pod wpływem obfitującego w atrakcje pobytu w pensjonacie pod szyldem "Szkoła żon" przechodzą przemianę, nabierają odwagi, by wziąć życie we własne ręce, wrasta ich poczucie wartości i niezależności, zmienia się ich postrzeganie samych siebie.

Nie będę nad tą książką "achać" i "ochać", bo też nie uważam jej za rewelację. Wrażenia jednak mam z lektury pozytywne. Książka "przeczytała się sama", jest kobieca, życiowa, choć wiadomo - troszkę "bajkowa".
Dużo zależy od nastawienia i umiejętności wychwycenia tego, co jest naprawdę istotne. Erotyczne opisy nie są tu najważniejsze, prosta fabuła też nie.
Bez opowieści o Jadzi, Julce, Misi i Marcie, można przeżyć. Warto jednak je poznać, by na ich przykładach podbudować się i też zacząć otwierać drzwi szczęściu.

Zastanawiam się, dlaczego akurat "Szkoła żon" stanowi 1 tom kolekcji "Bestsellery na obcasach". Zapewne wydawca zbadał grunt, ale ja mam poważne wątpliwości.
Ci, którzy twórczość M. Witkiewicz już znają, owszem, sięgną, dokupią brakujące, jeszcze nie czytane tytuły. Nawet jeśli im erotyczna literatura nie odpowiada, to jakoś to przetrawią. Natomiast wiele osób może się, brzydko mówiąc "naciąć" i zrazić do twórczości Witkiewicz i pozostałych autorek wydawanych w kolekcji (K. Mirek, A. Krawczyk), a przecież szkoda by było.


Ze strony wydawnictwa Edipresse:

Wyjątkowa kolekcja współczesnych powieści obyczajowych napisanych przez uznane polskie autorki - Magdalenę Witkiewicz, Agnieszkę Krawczyk i Krystynę Mirek . Książki opisują kwestie bliskie pokoleniu dzisiejszych 30- i 40-latek. Mówią o miłości, zdradach, rozwodach, romansach, poszukiwaniu swojego miejsca na ziemi, samotności, rutynie życia codziennego i problemach w pracy. Choć dotykają spraw poważnych, są napisane w lekkim stylu. Cechuje je wartka akcja, cięty język, humor i pogoda ducha.


środa, 16 sierpnia 2017

Ortograficzny orzech

Zanim zabrzmi pierwszy dzwonek, w naszej znowu zreformowanej szkole, warto zaopatrzyć się w książkę pióra Elizy Piotrowskiej z ilustracjami Oli Krzanowskiej. To może być remedium na wszelkie ortograficzne bolączki!
(...)

cała recenzja:


http://www.polscyautorzy.pl/index.php/pl/recenzje/971-eliza-piotrowska-ortografia-twardy-orzech-ale-kazdy-zgryzc-go-moze-nasza-ksiegarnia

poniedziałek, 14 sierpnia 2017

"Ciumkowie w szkocką kratę" P. Beręsewicz


ciumkowie-w-szkocka-krate-w-iext43241703
Kim był Rob Roy i dlaczego Św. Piotr nie wpuścił  go do raju? Na czym polega drabina dla łososi? Jak zostać munroistą wszechczasów? Dlaczego Grzesiek Ciumko nie wyglądał w kilcie jak prawdziwy szkocki góral? I czemu przestał lubić stokrotki?
Jeśli jesteście ciekawi, zajrzyjcie do książki. Na pewno miło spędzicie czas, czytając  o Ciumkach  i oglądając ilustracje wykonane przez Surena Vardaniana.
Ciumkowie w szkocką kratę to bardzo sympatyczna książka, która pod płaszczykiem zabawnych perypetii przemyca trochę wiedzy o szkockiej historii, przyrodzie, geografii. To nie jest „Szkocja w pigułce”, daleko jej od encyklopedii, czy przewodnika.  Zawiera dość podstawowe, ale istotne informacje (np. o ukształtowaniu terenu, klimacie) oraz ciekawostki (np. legenda o Rob Royu, wędrówki łososi). Poszerza słownictwo o typowo szkockie określenia („loch”, czyli jezioro, „munro” – szczyt, „kilt” – spódniczka w kratę noszona przez mężczyzn).
Nie jest to lektura typowo podróżnicza, ma w sobie nutkę fantastyki i pisana jest z przymrużeniem oka.
Na końcu zamieszczono dokładną trasę i kalendarium wyprawy Ciumków.

Całość mojej recenzji w magazynie:
http://zycieipasje.net/2017/07/31/lekturacje-kilt-munro-i-rowery-recenzja-ksiazki-ciumkowie-w-szkocka-kratke-pawla-beresewicza/

środa, 2 sierpnia 2017

"Agonia dźwięków" J. Cabre

Są powieści, które czyta się jednym tchem, są też takie, które smakuje się powoli, doświadczając w trakcie lektury wielu odczuć i emocji. Sięgając po twórczość katalońskiego mistrza prozy, trzeba się nastawić raczej na niespieszne czytanie i towarzyszące mu refleksje. Agonia dźwięków to literacka uczta intrygująca treścią i zaskakująca uniwersalnością swej wymowy.
(...)
ciąg dalszy pod linkiem:
http://zycieipasje.net/2017/08/02/agonia-dzwiekow-jaume-cabre-recenzja/

poniedziałek, 31 lipca 2017

Matematyka i gramatyka

Napisałam także opinie o dwóch bardzo fajnych, bardzo pomocnych w nauce, książkach:

http://www.polscyautorzy.pl/index.php/pl/recenzje/968-marcin-brykczynski-jak-sie-nie-bac-gramatyki-nasza-ksiegarnia
















http://www.polscyautorzy.pl/index.php/pl/recenzje/967-anna-ludwicka-matematyczna-pizza-nasza-ksiegarnia
 

"Zosia z ulicy Kociej. W ciekawych czasach"

Obecne czasy są aż nadto ciekawe, doświadczyła tego na własnej skórze bohaterka serii książek Agnieszki Tyszki, która wraz ze swoją zwariowaną rodzinką i zwierzakami mieszka przy ulicy Kociej. Zosia jest już w szóstej klasie i coraz rzadziej czyni zapiski w poczciwym zeszycie. Częściej udziela się na klasowym forum i korzysta z sms-ów. W "pamiętniczku" udziela się jej młodsza siostra, Mania, mistrzyni słowotwórstwa i zabawnych neologizmów.
(...)
Cały mój tekst znajdziecie pod linkiem:
http://www.polscyautorzy.pl/index.php/pl/recenzje/970-agnieszka-tyszka-zosia-z-ulicy-kociej-w-ciekawych-czasach-nasza-ksiegarnia

sobota, 22 lipca 2017

"Pracownia dobrych myśli" M. Witkiewicz

[EDIT: ten post zaczęłam pisać już dawno temu.... i tak zeszło, ale w końcu jest!]

To raczej musiała być lekka, optymistyczna, zabawna lektura, żadne tam krwawe kryminały , czy filozoficzne dysputy. Wybór padł na "Pracownię dobrych myśli". I był to wybór idealny! Książkę przeczytałam właściwie w dwa popołudnia  -  przed i po porodzie, potem podczytując z małym ssakiem przy piersi, czy podczas snu maluszka.

Do książek Magdaleny Witkiewicz trzeba podchodzić z nastawieniem, że będzie do porcja miłej prozy, często zabawnej, ale nie uciekającej od poważnych problemów, z obowiązkowym szczęśliwym zakończeniem. Nie przeczytałam jeszcze wszystkich, nie o wszystkich przeczytanych napisałam, ale sporo już mam za sobą i wiem, że sięgnę po następne. Bo lubię!

"Pracownia dobrych myśli" to taka trochę bajka, o szczęściu, które mamy w zasięgu ręki, możemy je sobie uszyć z kawałków, trzeba do tego dobrej woli, przyjaznego otoczenia, pozytywnej energii... 

Tak właśnie jest w pewnej kamienicy, którą zamieszkuje grono sympatycznych osób:
 artystka rzeźbiarka/malarka Grażyna, wdowa Ewa z córeczką, szalona Giga  z lokalnej tv, para starszych państwa - Wiesia, (która nie lubi kłopotów i unika ich jak może, a świat obserwuje z okna, ogląda tv, czyta gazety i nawet internety przegląda) i Zbyszek (poczciwiec, co to bułki na śniadanie - tak niby przy okazji -sąsiadce przynosi).
Na parterze w lokalu po dawnej pracowni krawieckiej syn Grażyny, Florek otwiera kwiaciarnię. To miejsce staje się znów sercem kamienicy, firma prowadzona jest z pasją, to dzięki niej wszystko zaczyna się wokół układać, następuje taak prawdziwa dobra zmiana.
Florek otworzył pracownię florystyczną, a sąsiedzi - serca. Otworzyli się na miłość, przyjaźń, wzajemną pomoc. A niektórzy nawet na technologiczne nowinki ;-)
Okazało się, że stara miłość nie rdzewieje i takie tam inne happyendy...

"Pracownia dobrych myśli" to powieść pełna pozytywnej energii oraz zarówno wzruszających jak i zabawnych momentów, bardzo sympatyczna, optymistyczna, pokrzepiająca.
Gdyby ktoś szukał tego typu lektury na urlop, polecam gorąco!




środa, 19 lipca 2017

niedziela, 16 lipca 2017

"#Sława" K. Korwin-Piotrowska

"Wielka sława to żart, książę błazna jest wart (...)" - tak brzmią słowa arii z jednej z najsłynniejszych operetek świata pod tytułem "Baron Cygański". Żart , a może fakt? Jak z tą sławą naprawdę jest, szczególnie w dzisiejszych czasach, kiedy media, zwłaszcza internet, decydują o czyimś "być czy nie być" na skali popularności?
Najnowsza publikacja autorstwa kontrowersyjnej, znanej z ostrego języka dziennikarki okazała się zajmującą, choć momentami irytującą lekturą.

Moja opinia pod linkiem:


http://www.polscyautorzy.pl/index.php/pl/recenzje/966-karolina-korwin-piotrowska-slawa-proszynski-i-s-ka

środa, 12 lipca 2017

"Wchodzi koń do baru" D. Grosman

Drogi czytelniku, jeśli liczysz na antologię dowcipów, to odłóż tę książkę na miejsce. Natomiast jeśli zależy ci na mocnej, wstrząsającej lekturze, która jednocześnie wciąga i odrzuca, to jest właśnie powieść dla ciebie. (....)
 
RECENZJA:
http://zycieipasje.net/2017/07/12/wchodzi-kon-do-baru-d-grosman-recenzja/

poniedziałek, 10 lipca 2017

"Małżeństwo doskonałe"

Tę książkę warto zabrać ze sobą na wakacje, by spędzić wolny czas np. na leżaczku w towarzystwie nietuzinkowych osób, jakimi niewątpliwie są jej autorzy i bohaterowie. Sympatyków Marii Czubaszek nie trzeba szczególnie zachęcać, pozostałych - może uda się przekonać, choćby ze względu na osobę Wojciecha Karolaka, muzyka jazzowego, odsłaniającego co nieco "od kuchni".

Ciąg dalszy pod linkiem:


http://www.polscyautorzy.pl/index.php/pl/recenzje/962-wojciech-karolak-krystyna-pytlakowska-malzenstwo-doskonale-czy-ty-wiesz-ze-ja-cie-kocham-proszynski-i-s-ka

poniedziałek, 26 czerwca 2017

"Obronić królową" B. Kosmowska



Przeczytałam ją pod koniec maja.
Ta książka powinna stać w każdej szkolnej bibliotece, młodzież powinna czytać taką prozę i czerpać mądre wzorce.
I jeszcze plus za okładkę - niby taka prosta, nieatrakcyjna, a jednak ma to "coś". Mnie kojarzy się bardzo pozytywnie ze starymi wydaniami z lat 80. i wcześniejszymi powieści dla młodzieży.

 
/.../ Książka traktuje o problemach nastolatków, uczuciach, o ważnych dla nich sprawach związanych z akceptacją, empatią, poczuciem tożsamości, o rodzinnych relacjach i szkolnych układach. Sytuacje w niej opisane są wiarygodne, z życia wzięte./.../

Odsyłam do mojego tekstu:
http://www.polscyautorzy.pl/index.php/pl/recenzje/961-barbara-kosmowska-obronic-krolowa-nasza-ksiegarnia

niedziela, 25 czerwca 2017

Chajzerów dwóch


Bardzo przyjemnie się czytało!
Panowie gawędzą, uciekają w dygresje, snują rozważania, wymieniają się uwagami, dzielą obserwacjami, komentują, wspominają, wyciągają z pamięci rozmaite historie, nawzajem się zaskakując. Często się przekomarzają. Mają do tych rozmów dystans.
Dialog utrzymany jest w luźnym, swobodnym stylu, tak jak się rozmawia z kumplem przy piwie. Trudno nie parsknąć czasem śmiechem przy pewnych kwestiach, a podczas całej lektury utrzymuje się dobry humor.

Moja opinia pod linkiem:

http://www.polscyautorzy.pl/index.php/pl/recenzje/960-filip-chajzer-zygmunt-chajzer-chajzerow-dwoch-proszynski-i-s-ka

sobota, 24 czerwca 2017

"Nigdzie w Afryce" S. Zweig

Marginesy 2017
Kiedy przeczytałam sagę Stefanie Zweig o rodzinie Sternbergów niemieckich Żydów z Alei Rothschildów, pomyślałam, że dobrze byłoby, gdyby wydawnictwo Marginesy, niejako idąc za ciosem, opublikowało jeszcze inną powieść tej autorki, a mianowicie opartą na wątkach autobiograficznych "Nigdzie w Afryce". 
Ta książka już kiedyś była wydana po polsku, w Złotej Serii (Wyd. Amber),czytałam ją kilkanaście lat temu, a także oglądałam  nakręcony na jej podstawie film, który w 2003 r otrzymał Oscara w kategorii "najlepszy film nieaglojęzyczny".
Okazało się, że mogę sobie powtórzyć lekturę, bowiem Marginesy tę powieść w tłumaczeniu Tomasza Dziedziczaka postanowiły przypomnieć w nowym, eleganckim wydaniu. Rzadko wracam do książek już przeczytanych, tu zrobiłam wyjątek. 

"Nigdzie w Afryce" opowiada o o żydowskiej rodzinie Redlichów, którzy w obliczu niepewnej przyszłości wyemigrowali do Kenii, zmieniając swoje życie o 180 stopni. Wiele doświadczyli, wiele przeżyli...
Walter porzucił togę adwokata (w przenośni i dosłownie - obdarowując tym ubiorem wiernego i mądrego sługę Owuora) i został zarządcą farmy, początkowo bez żadnego wynagrodzenia. Przed wybuchem wojny zdążyły dołączyć do niego żona i córka. W Polsce i Niemczech zostali ich bliscy. Jettel nie potrafiła się przystosować do nowego miejsca, dziecko zaś łatwo "wsiąknęło" w otoczenie, nauczyło się języków. Dla Reginy Afryka stała się domem, tu dorastała, uczyła się.
Wraz z wybuchem wojny Redlichowie - jako obywatele wrogiego państwa - znaleźli się w niefortunnej sytuacji ( Kenia była kolonią angielską). Musieli przywyknąć, że ich życie zaczęło składać się z pożegnań, rozstań, wyjazdów, zmian. O stabilizacji i spokoju musieli zapomnieć.

"Nigdzie w Afryce" to dramatyczna opowieść o losach emigrantów, tęsknocie za rodziną i ojczyzną, o trudnych decyzjach, rozterkach, straconych złudzeniach. Także o przyjaźni, miłości. O trudach życia w niesprzyjającyh warunkach,  szukaniu swojego miejsca na ziemi, o słuchaniu drugiego człowieka.
Wspaniała i ciekawa jest postać Owuora, mądrego Masaja, który darzył swych bwana, memsahib i memsahib kidogo przyjaźnią, opieką, wiernie im służył, stał się przyjacielem.
Na uwagę zasługuje zawarty w powieści przekaz, że nie można stawiać znaku równości między Niemcami a nazistami.
Nie znajdziemy tu  malowniczych opisów afrykańskiej przyrody, choć oczywiście kraj, jego specyfika, zwłaszcza mentalność tubylców odgrywają ważną rolę.
 Zweig skupia się na emocjach bohaterów, ich problemach, rozterkach, wzajemnych relacjach.
Powieść  jest pięknie napisana, tyleż ciekawa,co "nudna", taka "nie widowiskowa", Nie pochłania się jej jednym tchem, ale nie można jej odmówić uroku. Przejmująca, dająca do myślenia, emocjonalna. Raczej smutna.

Autorka zadedykowała powieść pamięci swojego ojca.

poniedziałek, 19 czerwca 2017

Majorka po raz trzeci, czyli nowa powieść Anny Klary Majewskiej

Czasem marzę o niebieskich migdałach, ale najczęściej marzę o książkach, niekoniecznie niebieskich ;-) Dzisiaj  jedno z marzeń się spełniło, albowiem przeczytałam wspaniałą wiadomość.Otóż wkrótce ukaże się trzecia powieść z majorkańskiego cyklu Anny Klary Majewskiej! Poprzednimi byłam zachwycona, przypominam moje recenzje:

http://agnestariusz.blogspot.com/2013/06/w-wakacyjnym-majorkanskim-klimacie.html
http://agnestariusz.blogspot.com/2014/08/powrot-na-majorke-k-majewska.html


To nie wszystko! Na podstawie tych książek będzie nakręcony serial. O tym nawet nie marzyłam, ale już zamawiam sobie miejsce przed telewizorem. Tylko kto zagra w roli głównej? Ciekawe.
Już nie mogę się doczekać!

Już 5 lipca nakładem  wydawnictwa Wielka Litera ukaże się nowa książka Anny Klary Majewskiej „Majorka w niebieskich migdałach”. To już trzecia część bestsellerowej trylogii w której skład wchodzą „Rok na Majorce” i „Powrót na Majorkę”. Główna bohaterka Magda to kobieta po przejściach, która na słonecznych plażach Majorki znalazła szczęście i nową miłość.  W najnowszej książce po raz kolejny ucieka na rajską wyspę aby przemyśleć swoje małżeństwo. Dowcipne dialogi, odniesienia do współczesnej sytuacji w Polsce i sielankowa sceneria sprawiają, że to pozycja idealna na wakacje.  W przygotowaniu jest serial na podstawie książek.
/info z wydawnictwa/

środa, 14 czerwca 2017

"Głośniej niż śnieg" S. Hertmans

W  tej powieści niderlandzki pisarz pokusił się o wnikliwą analizę współczesności pełnej lęków i absurdów, naznaczonej nienawiścią,  przemocą, terroryzmem i teoriami spiskowymi. Opisał bohatera, który przeżywa dramat na kilku płaszczyznach, a na prywatne problemy nakładają się światowe konflikty związane z różnorodnymi religiami i kulturami. Ta książka niebezpiecznie wciąga i zaskakująco przygnębia. Od nadmiaru wrażeń może zakręcić się w głowie.(...)

Cała recenzja pod linkiem:
http://zycieipasje.net/2017/06/14/glosniej-niz-snieg-stefan-hertmans-recenzja/

poniedziałek, 12 czerwca 2017

"Dzienniki 2000-2002" K. Janda


Janda pisze z klasą,  z humorem, dzieli się obserwacjami, żartami, refleksjami, wspomina z sympatią różne osoby, przytacza anegdoty. Załącza dobre życzenia, honoruje imieniny zgodnie z kalendarzem, przywołuje krótko żywoty świętych. Zamieszcza cytaty ze szkolnych wypracowań synów, przytacza dialogi z nimi, wstawia czasem zdjęcia.
Po prostu - dzieli się swoim życiem, ale tak, jakby opowiadała bliskiej osobie, jakby to były pogaduszki przy kawie.

Moja opinia:


 http://www.polscyautorzy.pl/index.php/pl/recenzje/958-krystyna-janda-dziennik-2000-2002-proszynski-i-s-ka

wtorek, 23 maja 2017

"Elementarz przyrodniczy" B. Ostrowicka

W serii "Poczytam Ci, mamo" pojawił się kolejny - po "zwykłym" i matematycznym - elementarz autorstwa Beaty Ostrowickiej z ilustracjami Katarzyny Kołodziej. Tym razem tematem wiodącym jest przyroda. Zagadnienia poruszone w tej książce stanowią materiał zgodny z podstawą programową edukacji wczesnoszkolnej dla klas 1-3.  Ponadto są to tematy znane i bliskie współczesnym dzieciom. 

Cała opinia pod linkiem:

http://www.polscyautorzy.pl/index.php/pl/recenzje/954-beata-ostrowicka-elementarz-przyrodniczy-nasza-ksiegarnia

poniedziałek, 22 maja 2017

"Kura, co tyła na diecie" Pan Poeta

Prószyński  i S-ka

Kura na diecie? Proszę Pana, co Pan plecie!
Czy to na Wyspach Bergamutach?
Tam była kura samograjka, ale to nie ta bajka
 i podobno zjadł ją  kot w butach.
To całkiem nowa bajeczka,
ślicznie ilustrowana książeczka,
a ta kura, co na wadze przybywała,
 po troszku wszystkiego sobie dziobała.
I choć nie udała się jej dieta,
to jak mówi Pan Poeta,
w końcu siebie zaakceptowała,
bo choć przy tuszy - to była wspaniała!

Wystarczy już tych rymów. Zainspirowała mnie do nich urocza książeczka napisana przez tajemniczego Pana Poetę, prawie dwumetrowego bajkopisarza, debiutującego na rynku literatury dla dzieci.

Główna bohaterka, kura była na diecie, ale nie mogła powstrzymać się od kosztowania różnych smakołyków. Przecież  to tylko jedno ziarenko, nie zaszkodzi, a potem drugie, trzecie.. Wiadomo, apetyt rośnie w miarę jedzenia. Aby nie przytyć, można pobiegać. Na przykład wokół tortu... tylko czemu od tego sportu rośnie brzuszek? Cóż, w taki sposób kura nie osiągnie szczupłej figury. Czy jednak to jest jej potrzebne do szczęścia? Kogutkowi podoba się taka, jaka jest.  Sama też siebie zaakceptowała.

Wierszowana bajeczka o kurze jest krótka i wesoła. Bawi i uczy jednocześnie. W lekki i zabawny sposób przedstawia ludzkie skłonności, przywary.  Pokazuje nieco w krzywym zwierciadle współczesny świat, w którym rozmiar XS urasta do rangi ideału, królują cud-diety i fit-figury, a jednak tak trudno nam wygrać z łakomstwem, pokusami. I czy naprawdę musimy rezygnować z przyjemności jedzenia? W imię czego, jeśli tylko zdrowie nie szwankuje?
Najważniejsze, aby akceptować siebie i innych takimi, jacy jesteśmy.

Tekst wygląda jakby był napisany kredką, dużymi kolorowymi  literami. Stanowi integralną część ilustracji. Jest łatwy do samodzielnego czytania. Czasem trzeba obrócić książkę, by go przeczytać - np. biegnie on dookoła  tortu, albo pionowo wzdłuż kartki. To dodatkowa atrakcja tej publikacji.

Mojej sześcioletniej córce książeczka bardzo się podobała, śmieszyła ją. Nawet zabrała ją raz do przedszkola i cała grupa dzieci znakomicie się bawiła oglądając ilustracje wykonane przez Joannę Młynarczyk. Trzeba przyznać, że choć niby proste, niewymyślne, to są bardzo zabawne, przemawiające do wyobraźni. Grafika i estetyka wydania stoją na wysokim poziomie.

"Kura, co tyła na diecie" ucieszy czytelników od lat 3 do 103. Ta opowieść rozpoczyna cykl książeczek z humorem przedstawiających jakąś przywarę i podsuwających dyskretnie morał. Pan Poeta wpadł na świetny pomysł, by przemycić najmłodszym pewne pojęcia takie jak tolerancja, czy akceptacja, wcale nie używając tych słów w treści. Sprytnie podszedł do spraw dla dzieci ważnych, a może nie do końca przez nie rozumianych. Dzięki sympatycznym postaciom ze świata zwierząt i zabawnym rymowankom łatwiej dotrzeć do dziecka, wcale nie trzeba ich pouczać, wystarczy dać im do myślenia.






sobota, 20 maja 2017

"Wszystko wina kota!" -PRZEDPREMIEROWO

Novae Res 2017
PREMIERA 24 MAJA


 Jak tak można!? Zwalać całą sprawę na niewinnego rudego kocura, który tylko chciał się zdrzemnąć w wygodnym miejscu?! A że to miejsce było akurat w sypialni sąsiada, to już szczegół.... To dwunożni narozrabiali, a ich perypetie z werwą i humorem opisała "dilerka emocji", autorka ponad dwudziestu książek, w których swobodnie łączy różne gatunki. Spod pióra Agnieszki Lingas-Łoniewskiej wychodzą powieści obyczajowe z domieszką sensacji, romanse zmiksowane z kryminałami, komedie romantyczne i historie z kręgu New Adult.
24 maja 2017 r. odbędzie się premiera jej najnowszej książki, określanej jako romantyczna komedia omyłek.  Szczęśliwie "Wszystko wina kota!" jest już za mną i przyznam, że mam teraz minę jak kot nad miseczką śmietany. Są powody do mruczenia! 

czwartek, 18 maja 2017

Janusz Majewski. Film – kobieta jego życia

Marginesy, 2017  

Lwowskie korzenie, krakowska młodość, łódzka filmówka i cały ten jazz… tak w skrócie można by przedstawić sylwetkę jednego z najlepszych polskich reżyserów – Janusza Majewskiego, twórcy takich filmów jak Zaklęte rewiry, C. K. Dezerterzy, Excentrycy, czyli po słonecznej stronie życia, serialu Siedlisko, a także autora powieści m. in. Czarny mercedes, Glacier Expres 9.15, Zima w Siedlisku i wspomnień Retrospektywka.
Wśród publikacji wydawnictwa Marginesy nie brakuje barwnych opowieści o prawdziwych pasjonatach. Taka właśnie jest książka Zofii Turowskiej, dziennikarki prasowej i telewizyjnej, która zgłębiła życie i twórczość Janusza Majewskiego, popularnego reżysera.

Moja recenzja pod linkiem:

http://zycieipasje.net/2017/05/17/janusz-majewski-film-kobieta-jego-zycia-zofia-turowska-recenzja/

środa, 17 maja 2017

„O grzybach, rybach, kobietach i sensie życia – czyli rozmówki z Alusiem Curunią” J. Lesiak

wydawnictwo MG, 2017
Z zamiłowania wędkarz, grzybiarz, domorosły filozof… Ciut nieogarnięty, ale poczciwy i mądry w swej prostocie.  Taki oto jest nowy bohater literacki, wykreowany przez Janinę Lesiak.  Poznajcie Alusia Curunię i jego spostrzeżenia na różne życiowe tematy. 

Moja recenzja pod linkiem:
http://zycieipasje.net/2017/05/17/jak-chleb-z-maslem-recenzja-ksiazki-janiny-lesiak-o-grzybach-rybach-kobietach-i-sensie-zycia-czyli-rozmowki-z-alusiem-curunia/

sobota, 29 kwietnia 2017

"Zimowe królestwo" P. Larkin


Dotychczas nazwisko Philipa Larkina kojarzyłam wyłącznie z poezją. Z jego twórczością zetknęłam się w antologii Od Chaucera do Larkina. 400 nieśmiertelnych wierszy, 125 poetów anglojęzycznych z 8 stuleci – w przekładzie Stanisława Barańczaka oraz w zbiorze Fioletowa krowa. 333 najsławniejsze okazy angielskiej i amerykańskiej poezji niepoważnej – tegoż tłumacza. Tymczasem jeden z najwybitniejszych poetów brytyjskich XX wieku tworzył również prozą.
(...)

Oto moja recenzja:

środa, 26 kwietnia 2017

"Duszny kraj"- poezja Boba Dylana w przekłądzie Filipa Łobodzińskiego

Kiedy ogłoszono, że laureatem Nagrody Nobla w 2016 r. został Bob Dylan, oprócz zachwytów rozległ się także szmer niezadowolenia, wręcz oburzenia.  Przyznam, że i ja nie byłam tym werdyktem zachwycona. Mój sceptycyzm był jednak nieuzasadniony – pojęcie o twórczości tego poety-pieśniarza miałam bowiem mizerne i mgliste.  Zależało mi na tym, by ją bliżej poznać. Nadarzyła się ku temu sposobność.
Nakładem Biura Literackiego ukazał się wybór utworów Boba Dylana z lat 1962-2012 w przekładzie Filipa Łobodzińskiego – dziennikarza, iberysty, tłumacza z kilku języków, muzyka udzielającego się  głownie w Zespole Reprezentacyjnym. To nie jest zbiór przygotowany „na kolanie”, na fali noblowskiego splendoru, jaki spłynął na poetę.  Został złożony w wydawnictwie  wiele miesięcy przed tym wydarzeniem.
ciąg dalszy pod linkiem:
http://zycieipasje.net/2017/04/26/duszny-kraj-utwory-boba-dylana-w-przekladzie-filipa-lobodzinskiego-recenzja/

wtorek, 25 kwietnia 2017

"Karminowy szal" J. M. Chmielewska


Bywają takie kawiarnie, które już od progu przyciągają swoim niepowtarzalnym klimatem, a jeśli jeszcze w ofercie mają same pyszności, to szybko zdobywają serca klientów, którzy zostają stałymi bywalcami. Do takich miejsc należy Piwnica Pod Liliowym Kapeluszem z książek Joanny M. Chmielewskiej. Nie, nie tej od Lesia i Dzikiego białka.  To zupełnie inna autorka, dość często  jednak obie panie są niesłusznie mylone. Zatem przypominam, nie spodziewajcie się zabawnego kryminału.
(...)
cała moja opinia:
http://zycieipasje.net/2017/04/19/karminowy-szal-joanna-m-chmielewska-recenzja/

niedziela, 23 kwietnia 2017

"Życie motyli" Katrzyna Ryrych

Gdybym napisała, że bohaterka tej powieści po rozwodzie, z nadwagą, z debetem na koncie wyjeżdża na prowincję, by tam rozpocząć nowe życie, nie zdziwiłabym się, gdyby większość czytelników ostentacyjnie ziewnęła. Nudy. Ileż można o tym samym, czy te pisarki nie mają litości?

I tu Was zaskoczę, bo Katarzyna Ryrych – autorka kilkunastu książek dla młodzieży i dorosłych, laureatka Konkursu Literackiego im. Astrid Lindgren, miłośniczka zwierząt, podróży, która wśród swych pasji ma także malowanie oraz grę na fortepianie i wiolonczeli – nie napisała kolejnej, przyjemnej acz banalnej historyjki z oklepanym motywem. Spod jej pióra wyszła powieść wyłamująca się z popularnego nurtu tzw. „literatury kobiecej”, w akurat tej obyczajowej fabule nie znajdziemy romansowego wątku ani happy endu. Nie będziemy się zachwycać malowniczym sielskim miasteczkiem, ani śmiać się do łez z perypetii i powiedzonek postaci (co nie znaczy, że brakuje humoru), nie czekają na nas zaskakujące zwroty akcji, niesamowite przygody, czy wielkie problemy społeczne. Czego w takim razie może się spodziewać czytelnik, sięgnąwszy po Życie motyli?

czwartek, 20 kwietnia 2017

"Odnajdę Cię", czyli jak odnalazłam Księgarnię Pod Flisakiem

Witaj w "Księgarni pod Flisakiem"! Chcesz kupić plan miasta, album, stare wydanie "Buddenbroków", kolorowankę dla dziecka, czy może najnowszą powieść Anny Karpińskiej? Jeżeli lubisz dobrze napisane, wciągające, pełne emocji powieści obyczajowe, z wyrazistymi bohaterami i realistyczną fabułą, nie zawiedziesz się.
"Odnajdę Cię" to bodajże dziewiąta, o ile dobrze liczę, książka w dorobku literackim Anny Karpińskiej, a pierwsza, jaką miałam okazję poznać, i na pewno nie ostatnia.(...)




 

czwartek, 13 kwietnia 2017

Radosnej Wielkanocy!

Rys. Elwira G., ~ 6 l.


Niech nadchodzący świąteczny czas
będzie dla Was łaskawy,
oby zdrowie, pogoda i rozsądek dopisały,
jajka i serniki smakowały,
obyście spacerów nie pomijali
i jakąś książkę przeczytali....

Kicajcie wesoło jak zajączki ;-)

Żegnam się na jakiś czas, ale wrócę - z nową energią, z zapiskami różnej treści, przeczytanymi książkami...

Do zobaczenia!





środa, 12 kwietnia 2017

"Zaufaj mi, Karolino" A. Białowąs


Czas leczy rany. Nie do końca. Bywają takie, które nigdy się nie zagoją. Czas jednak działa na naszą korzyść. Daje nam dystans, przestrzeń potrzebną do tego, by odciąć się od złej przeszłości, „przepracować” problemy, odnaleźć samego siebie, otworzyć się, dokonać zmian, na nowo uwierzyć w to, co dla nas najważniejsze, by znowu zaufać… (...)

ciąg dalszy pod linkiem: 

 
http://zycieipasje.net/2017/04/12/zaufaj-mi-karolino-alina-bialowas-recenzja/

wtorek, 11 kwietnia 2017

"Prawdziwa królowa. Elżbieta II, jakiej nie znamy" A. Marr

Marginesy 2017
Królowa Elżbieta II jest "żywą legendą", monarchinią znaną na całym świecie, osobą podziwianą i fascynującą. Opowiada o niej serial "The Crown".
Możemy o niej także poczytać w biograficznej publikacji pióra Andrew Marra, brytyjskiego dziennikarza, pisarza, prezentera telewizyjnego, byłego szefa działu politycznego BBC.
Książka była pisana równolegle ze scenariuszem i kręceniem trzyczęściowego filmu telewizyjnego dla BBC. Nie ma oficjalnej autoryzacji, ale wszelkie faktograficzne błędy zostały skorygowane. 

Muszę przyznać, że przeliczyłam się nieco z własnymi siłami na tę lekturę. Moje zainteresowanie królową okazało się o wiele mniejsze niż sądziłam, przynajmniej w stosunku do treści, jakie znalazłam w  książce Andrew Marra. Jest to bowiem książka niezwykle bogata merytorycznie, z bardzo dużą dawką historii, polityki, faktów, interpretacji. Autor skupił się nie tylko na tytułowej postaci, ale przedstawił różnorakie konteksty, bogate i ciekawe tło. Poznamy m.in. dość szczegółowo dzieje dynastii, pochodzenie nazwiska Windsor, historię odznaczeń, funkcjonowanie i finansowanie monarchii, historię księcia Filipa (męża Elżbiety), wiele zakulisowych ciekawostek. Dowiemy się, co ukształtowało osobowość królowej, jakie ma obowiązki, jak jest postrzegana. Nie obędzie się też bez wątku  księcia Karola i Diany oraz ślubu księcia Wiliama z Kate Middleton.
 
Moje oczekiwania rozminęły się z wrażeniami z lektury, ale nie ma w tym winy książki - po prostu okazałam się niezbyt odpowiednim odbiorcą. Spodziewałam się znacznie lżejszej opowieści, tymczasem to poważna, solidna publikacja, bardziej w tonie podręcznika historii. Osobiście nie przepadam za takimi. Doceniam jednak ogromny wkład autora w jej przygotowanie, wręcz mrówczą pracę przy gromadzeniu informacji.

"Prawdziwa królowa. Elżbieta II, jakiej nie znamy" to książka rzetelna, obfitująca w wiedzę, dostarczająca bogatego materiału, który na pewno usatysfakcjonuje wszystkich "anglofilów",osoby interesujące się historią Wielkiej Brytanii, brytyjską monarchią. Dodatkowo publikację wzbogacają liczne fotografie, zamieszczono też przypisy i bibliografię źródłową.
Warto o tej książce wiedzieć.

tytuł oryginału -The Real Elizabeth an Intimate Portial of Queen Elizabeth II
tłumaczenie: Hanna Pawlikowska - Gannon
data wydania - 22 lutego 2017
ISBN - 9788365282064
liczba stron - 448



poniedziałek, 10 kwietnia 2017

"Wędrowne ptaki"



 W poszukiwaniu perełek współczesnej literatury dziecięcej warto zawędrować  na półkę z nowościami wydawnictwa Prószyński i S-ka.  Jedna z propozycji wyjątkowo mnie zaskoczyła, a mianowicie "Wędrowne ptaki" Michaela Rohera.

Nie dość, że rzadko mam okazję zetknąć się z literaturą austriacką (wybaczcie, ale noblistki Jelinek  nie znoszę), to chyba jeszcze nigdy nie spotkałam się z austriacką literaturą dla dzieci. I oto nadszedł ten pierwszy raz.... Przyznam od razu, że prezentowana książka wywarła na mnie duże wrażenie.

Michael Roher - zgodnie z notą zamieszczoną na okładce - był wielokrotnie nagradzany za twórczość literacką i plastyczną, jego prace wpisano na Honorową Listę IBBY, zdobył nagrody Romulus-Candea-Preis i White Ravens, czy Nagrodę Miasta Wiednia ( w kategorii "Książka dla dzieci")

Nigdy wcześniej o tym austriackim twórcy nie słyszałam, ale cieszę się, że i polscy odbiorcy mogą w końcu zapoznać się z jego dziełem. Oglądając "Wędrowne ptaki" miałam poczucie, że obcuję z malarstwem współczesnym z górnej półki, a nie tylko z książkowymi ilustracjami. Rysunki Rohera są stonowane, spokojne, utrzymane w dość ciemnej kolorystyce - jesiennej palecie barw, pełne symboli, ale z całkiem jasnym przekazem.
"Wędrowne ptaki"wbrew pozorom nie mają nic wspólnego z ornitologią. W okładkowym opisie czytamy, że to opowieść o spotkaniu chłopca z grupą Obcych. Ci "obcy" to jednak nie kosmici. To ludzie, tacy sami jak wszyscy, tyle, że mówiący w innym języku. Prawdopodobnie Romowie. To także mogą być uchodźcy. Niechętnie przyjmowani, spotykający się najczęściej z obojętnością, chłodnym przyjęciem, odrzuceni, traktowani jak gorsi, a przecież tacy sami jak my....  Czasem potrzebujący pomocy, schronienia, a na pewno zawsze oczekujący szacunku, życzliwego gestu, przyjaźni. Nie każdego jednak stać na to , by  tak jak Łukasz i pani Lorenz z książki Rohera wyciągnąć do "obcych" przyjazną dłoń...  I tu nie chodzi o sens materialny, ale o otwartość wobec innych, chęć niesienia pomocy, tolerancję i wzajemne zrozumienie.

"Wędrowne ptaki" to  piękna, poetycka, metaforyczna opowieść o różnorodności, obcości i tolerancji. Także o tym, że ludzie często boją się obcych, dlatego nie chcą się z nimi dzielić, ani do nich nawet zbliżać. Najbardziej otwarte są dzieci, które potrafią "dogadać się" i zaprzyjaźnić mimo różnic językowych i kulturowych. 

Książka  przeznaczona jest dla  dzieci w wieku powyżej 5 lat. Wymaga od odbiorcy umiejętności nieco abstrakcyjnego myślenia. Wcale nie tak łatwo dziecku zrozumieć, że tytułowi wędrowcy to tak naprawdę ludzie, a nie ptaki, w dodatku na ilustracjach przedstawieni z doczepionymi dziobami, piórami, przebrani. Warto wzbogacić tę lekturę wyjaśniającym komentarzem, podjąć rozmowę na temat  inności, tolerancji, migracji.

"Wędrowne ptaki" można zaliczyć do ważnych i potrzebnych książek poruszających trudne tematy.

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Autor: Michael Roher
Tytuł oryginału: Zugvogel
Tłumaczenie: Krystyna Bratkowska
Data wydania: 28.03.2017
Format: 210mm x 286mm
Liczba stron: 32
Oprawa: twarda
 ISBN: 978-83-8097-099-1



wtorek, 4 kwietnia 2017

"Dziewczyna w ciemności" Marion Pauw

wyd. AMBER 2016
Kiedyś na jakimś blogu napotkałam wpis, w którym blogerka zarzekała się, jakich to książek nie przeczyta w tym roku. Ot, coś w rodzaju takich przekornych "czytelniczych postanowień noworocznych". Jeden z punktów dotyczył książek z dziewczyną w tytule.
Rzeczywiście, zapanowała wręcz "plaga" takich tytułów, jak nie "z pociągu", to "w walizce", "w lodzie", "z daleka", "w lustrze", "z porcelany"... Przykładów aż nadto. Na pewno jest w tym jakaś strategia marketingowa, ale co za dużo to niezdrowo i nie ma się co dziwić, że niektórzy czytelnicy na widok takiego tytułu uciekają z krzykiem ;-)
Mnie póki co ten trend dość bawi, czekam na falę tytułów z "chłopcami" oraz na nowe hasło, które będzie bić rekordy występowania na okładkach.

A dlaczego o tym piszę? Otóż przeczytałam teraz "Dziewczynę w ciemności". Skąd ten wybór? Skąd ta książka w ogóle u mnie się wzięła?

W sumie rzadko sięgam po thrillery, bo mówiąc potocznie: "nie leżą" mi raczej, a bywa, że nudzą...
Dajmy na to ta słynna "Dziewczyna z pociągu" nie przypadła mi do gustu. To jednak nie powód, by całkiem odżegnać się od tego gatunku i od "dziewczyn" w tytułach.

Biorę udział w zabawie/wyzwaniu "Pod hasłem" na blogu Ejotkowe postrzeganie świata  i w tym miesiącu hasło dotyczy autora europejskiego, którego jeszcze nic się nie czytało... Postanowiłam zatem sprawdzić, czy na półkach nie poniewiera się jakiś nieznajomy Europejczyk... I zorientowałam się, że wśród stosu książek wygranych ongiś w konkursie znajduje się powieść holenderskiej pisarki, Marion Pauw.
 
Zabrałam się do czytania bez  żadnych oczekiwań. Książkę niemal połknęłam w półtora dnia (z przerwami na życie, że tak powiem). Bardzo mi się podobała, wciągnęła po uszy, a to według mnie jedna z cech dobrej lektury.

Marion Pauw jest autorką bestsellerowych thrillerów psychologicznych. Za "Dziewczynę w ciemności" (oryginalny tytuł: "Daglicht") otrzymała najwyższą holenderską nagrodę w dziedzinie literatury kryminalnej. Powieść w 2013 r. zekranizowano, film zdobył  nagrodę Gouden Strop dla najbardziej kasowego obrazu kinowego.  Prawa do publikacji nabyło 10 krajów, a amerykańska wytwórnia filmowa -  prawa do ekranizacji.
Szykuje się zatem światowy hit ;-)

Fabuła prowadzona jest z dwóch perspektyw, na przemian mamy rozdziały, w których narratorami są Ray i Iris, główne postaci.
Ray jest więźniem skazanym za brutalne zabójstwo sąsiadki i jej małej córeczki, przeniesiono go do zamkniętego zakładu psychiatrycznego. Mężczyzna twierdzi, że jest niewinny.  Wspomina swoją pracę w piekarni, swoje relacje z sąsiadkami, ukochane akwarium morskie, którym się opiekował z prawdziwą pasją.  Jest dość dziwny, momentami przypomina nieco Forresta Gumpa.
Wkrótce czytelnik dowiaduje się dlaczego.
Z kolei Iris to młoda prawniczka, samotnie wychowująca kilkuletniego synka, sprawiającego wiele trudności. Podczas nieobecności matki wpada na trop niejakiego R. Boelensa. I krok po kroku odkrywa rodzinne sekrety... Chce pomóc Rayowi w udowodnieniu niewinności.
 
Finał opowieści jest zaskakujący.
Nie wiem, czy przewidywalny, przynajmniej ja w trakcie wartkiej lektury nie miałam czasu się zastanawiać i zostałam zaskoczona.

Tym, co najbardziej przeraża, nie jest brutalna zbrodnia, ale to, do czego zdolny jest człowiek... w imię czego krzywdzi niewinnych...
Trudno powiedzieć, czy to bardzie thriller, czy tylko "thrillerowata" powieść obyczajowa/dramat, ale po co szufladkować...

Za uwagę zasługuje wątek autyzmu (wydaje mi się, że tu dość dobrze uchwycono cechy autystyka), ciekawe są  też motywy rybek oraz pieczywa na oryginalnym zakwasie.
Język powieści jest mocny, dosadny zwłaszcza we fragmentach dotyczących zachowania więźniów, przy czym to akurat uzasadnione, bo trudno, żeby ci osobnicy wyrażali się wytwornie.
Autorka zbudowała ciekawą, realistyczną, pełną napięcia intrygę. Zgrabnie połączył;a teraźniejszość z przeszłością.
Jedyne, czego mi brakowało, to więcej konkretnego tła. Akcja równie dobrze mogłaby się rozgrywać np. w USA, a nie w Holandii.

Zdaję sobie sprawę, że "Dziewczyna w ciemności" zbiera różne opinie. W moim odczuciu to o wiele lepszy thriller niż "Dziewczyna w pociągu", wywarł na mnie o wiele większe wrażenie, zaciekawił, poruszył...

Chętnie jeszcze przeczytam coś tej autorki. Teraz jednak może wezmę się za coś zupełnie innego....






piątek, 31 marca 2017

"Miód na serce" Edyta Świętek [BOOK-TOUR]

Króciutka notka o powieści, którą przeczytałam dzięki akcji "Book-tour" zorganizowanej na blogu Literacki Świat Cyrysi.

"Miód na serce" jest kolejną książką w dorobku Edyty Świętek (ekonomistki z wykształcenia, z zamiłowania autorki powieści określanych jako "kobiece"). To było moje pierwsze spotkanie z jej twórczością. Do sięgnięcia po tę powieść skusiło mnie m.in. to, że bohaterka ma na imię Elwira, tak jak moja córka. Miałam zresztą ochotę na lekką, optymistyczną, uroczą lekturę, a z opinii o niej wynikało, że taka właśnie jest.

Początkowo, nie byłam przekonana do tej książki, jakoś mnie nie bawiła, nie wciągała, irytowało mnie przeskakiwanie od bohatera do bohatera. Bardziej przypominała mi komedię, a ja - choć lubię zabawne powieści, chyba nastawiłam się na "poważną" obyczajówkę. Czytałam dalej, choć bez fascynacji. Potem  - coś "zatrybiło" i  zaczytałam się do późnego wieczora... 

Mężczyzna, za którym ciągnie się przezwisko Ciaputek, przez pół roku omijał szerokim łukiem zajęcia związane z opieką nad niemowlęciem. Z dnia na dzień jednak zostawiony sam na sam z "problemem", wywiązał się z zadań wzorowo.  Na przestrzeni lat zasłużył na miano "supertatutka", a rezolutna córka postanowiła do kompletu znaleźć sobie mamusię...

Elwira, zawodowa pocieszycielka strapionych, singielka, z czterema cudnymi kotami na stanie, spotyka się z pewnym policjantem. Choć  miło spędzają czas, to jednak "z tej mąki chleba nie będzie", ku rozczarowaniu babci Hani, ekscentrycznej, barwnej starszej pani ( świetna postać!). Większych szans nie ma także wytrwały pacjent, Roman Tyczny. A znów kolega z kliniki, zwany "Christian Grey" to istny gbur...

Ścieżki bohaterów przecinają się dość zaskakująco....

Nie brakuje emocji, uśmiechu, łez. Postaci są sympatyczne, aż się chce napić z nimi kawy w niepołomickiej kawiarni alter Ego i  po prostu trzyma się kciuki, żeby im się powiodło...

To jest bardzo dobre czytadło, w pozytywnym znaczeniu. Urocza, ciepła, romantyczna opowieść, która bawi, wzrusza, niesie ze sobą wiele życiowych problemów (m.in. samotność, konsekwencje wypadku, życie w małomiasteczkowej społeczności, marzenie o dziecku, samotne ojcostwo,  różne poglądy na relacje damsko-męskie), a w ogólnym rozrachunku koi jak herbatka z miodem.

Urzekły mnie koty i nabrałam ochoty na cappuccino z cynamonem, często pite przez bohaterki (wiem, że jest też powieść pod tym tytułem o perypetiach Patrycji i Elwiry).

Językowo - bez zarzutu, nic nie zgrzyta. Widać, że autorka solidnie dopracowała tekst, ma poczucie humoru i potrafi trzymać się realiów.

Jedynie do czego mogę się przyczepić, to niektóre szczegóły, czy epizody (np. ten fragment dotyczący przeszłości, małżeństwa Anki przywołany podczas spotkania koleżanek) wydawały mi się całkowicie zbędne dla całości fabuły.

W trakcie lektury zaczęłam przeglądać opinie, by  sprawdzić, czy inne czytelniczki podzielają moje odczucie. Gdy czytałam jedną z nich, uznałam, że jej autorka pomyliła postaci... ale gdy czytałam dalej "Miód na serce", okazało się, że co prawda nikt niczego nie pomylił, ale tamta opinia była ogromnym spojlerem... Cóż, niektórzy mają tendencje do opisywania wszystkiego... Ze szkodą dla potencjalnych czytelników. Czasem więc lepiej nie sięgać do opinii, by nie zepsuć sobie niespodzianki podczas lektury książki.




Polecam tę sympatyczną, miodową powieść, sama na pewno też kiedyś jeszcze skosztuję innych książek Edyty Świętek.










Follow by Email