Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Anna Klara Majewska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Anna Klara Majewska. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 19 czerwca 2017

Majorka po raz trzeci, czyli nowa powieść Anny Klary Majewskiej

Czasem marzę o niebieskich migdałach, ale najczęściej marzę o książkach, niekoniecznie niebieskich ;-) Dzisiaj  jedno z marzeń się spełniło, albowiem przeczytałam wspaniałą wiadomość.Otóż wkrótce ukaże się trzecia powieść z majorkańskiego cyklu Anny Klary Majewskiej! Poprzednimi byłam zachwycona, przypominam moje recenzje:

http://agnestariusz.blogspot.com/2013/06/w-wakacyjnym-majorkanskim-klimacie.html
http://agnestariusz.blogspot.com/2014/08/powrot-na-majorke-k-majewska.html


To nie wszystko! Na podstawie tych książek będzie nakręcony serial. O tym nawet nie marzyłam, ale już zamawiam sobie miejsce przed telewizorem. Tylko kto zagra w roli głównej? Ciekawe.
Już nie mogę się doczekać!

Już 5 lipca nakładem  wydawnictwa Wielka Litera ukaże się nowa książka Anny Klary Majewskiej „Majorka w niebieskich migdałach”. To już trzecia część bestsellerowej trylogii w której skład wchodzą „Rok na Majorce” i „Powrót na Majorkę”. Główna bohaterka Magda to kobieta po przejściach, która na słonecznych plażach Majorki znalazła szczęście i nową miłość.  W najnowszej książce po raz kolejny ucieka na rajską wyspę aby przemyśleć swoje małżeństwo. Dowcipne dialogi, odniesienia do współczesnej sytuacji w Polsce i sielankowa sceneria sprawiają, że to pozycja idealna na wakacje.  W przygotowaniu jest serial na podstawie książek.
/info z wydawnictwa/

środa, 19 października 2016

"Melanżeria"- A. K. Majewska

Z twórczością Anny Klary Majewskiej już miałam przyjemność się zetknąć. Jej powieści obyczajowe Rok na Majorce oraz Powrót na Majorkę – iskrzące się humorem, trochę z przymrużeniem oka traktujące o życiu, ale jednocześnie bardzo prawdziwe, przyjazne i swojskie – stanowią idealny antydepresant, bawią, odprężają, poprawiają samopoczucie. Według mnie mają w sobie coś z klimatu Dziennika Bridget Jones, ale nie silą się na bycie jego polskim odpowiednikiem. 

Nie czułam najmniejszych oporów, by sięgnąć po najnowszą książkę tej autorki. Nie zawiodłam się, choć muszę przyznać, że tym razem mamy do czynienia z nieco inną prozą, nadal napisaną z lekkością, ale o znacznie cięższym ładunku(...)
całą moją recenzję tej książki znajdziecie pod linkiem:

http://zycieipasje.net/2016/10/19/zycie-jak-poker-i-gorzka-czekolada-recenzja-powiesci-melanzeria-a-k-majewskiej/

Zapraszam.
http://www.wielkalitera.pl/

wtorek, 5 sierpnia 2014

"Powrót na Majorkę" A. K. Majewska

wyd. 2014
Kiedy w zeszłym roku żałowałam, że już mam za sobą lekturę zabawnej, odprężającej powieści "Rok na Majorce", nie przypuszczałam, że ukaże się jej kontynuacja, w dodatku z cytatem z mojej wypowiedzi na okładce! Była to więc dla mnie radosna niespodzianka, tym bardziej, że dopiero po jakimś czasie od otrzymania książki zwróciłam uwagę na to, co umieszczono z tyłu. Przyznam, że moje zaskoczenie sięgało zenitu, ale również bardzo się ucieszyłam
Nie pozostało nic innego, jak udać się do cukierni po kawałek makowego ciasta i zasiąść do czytania!

Anna Klara Majewska zdecydowała się opowiedzieć dalsze dzieje Magdaleny Kalińskiej - zwariowanej butoholiczki, projektantki wnętrz, która po życiowych perypetiach pojechała szukać szczęścia na Majorce - założyła tam kawiarnię z makowymi tortami własnego wypieku, nawiązała przyjaźnie i znalazła szanse na szczęśliwy związek. Tym razem  bohaterka zbliżając się do "rubikonu" 40 lat musi zmierzyć się z: buntem dorastającego ekscentrycznego syna, który swym zachowaniem wpędza ją do grobu, zwiększającym się dystansem ze strony zapracowanego Marka, fanaberiami matki i resztą rodzinnych spraw, kłopotami wspólniczki, a nader wszystko z poczuciem utraty swojej atrakcyjności. Lekarstwem na  problemy wydaje się powrót na ukochaną wyspę, gdzie czas biegnie jakby inaczej. Tam jednak też dużo się dzieje i trudno o pełny relaks, ale sama zmiana otoczenia to już coś.

Życie Magdy nadal toczy się na wysokich obrotach, autorka zadbała, by nie było miejsca na nudę. Romanse, podstępy, oszustwo w handlu nieruchomościami, starzy znajomi i nowe twarze, zabawne sytuacje i sprawy na serio, a do tego motyw Chopina  - czytelnikom też nie można pozwolić na ziewanie. Miło było znów spotkać Czeszkę Ivankę w jej odwiecznej kusej kiecce, Zdenka - chorwackiego złotą rączkę, Altosa i jego wiernego psa Wasana, ale i poznać nowe, nietuzinkowe postaci  - jak skomplikowana "Pofastrygowana", czy taka,  jakby to nazwać,"siermiężna" Ewa.
W powieści dużo się dzieje, królują zabawne dialogi i śmieszne sytuacje. Jednak obecna jest też atmosfera nieuchronnego końca przygody z "Amapolą" i zmian w życiu bohaterki.  Zwariowana nieco fabuła  może przyprawiać o zawrót głowy, parsknięcie śmiechem, ale także o irytację. Nie każdemu bowiem może przypadać do gustu taki typ humoru i styl narracji.
Pewne sceny i sytuacje są karykaturalne, przejaskrawione, wydaje się to celowym zabiegiem, czytelnikom ku rozrywce. Tak też w ogóle należy traktować całą powieść, nieco z przymrużeniem oka, z uśmiechem.

Ładnych parę lat wstecz panowała moda, czy nawet był konkurs, na "polską Bridget Jones". To zaowocowało wysypem  tzw. "babskich" powieści, mniej lub bardziej udanych. Sztuką bowiem stworzyć coś nie będące kopią ani parodią, jednocześnie zachowując w pewnym stopniu podobieństwo  i nadając nową jakość. Moim zdaniem, Majewskiej  to się udało znakomicie. Jej książki nie silą się na bycie drugim "Dziennikiem Bridget Jones", ale mają w sobie coś z niego, to właśnie ten kierunek, ten  klimat! Postawiłabym je obok siebie na półce.

Czy druga część jest równie dobra jak pierwsza? Trudno ocenić. Zawsze przecież tamta ma 'fory', bo... była pierwsza - z całym swym zakręceniem, humorem, postaciami.
Czy można "Powrót..." czytać niezależnie od "Roku..."? Może i można, ale po co.... skoro lepiej zafundować sobie od razu dwie porcje przyjemnej rozrywki z Majorką w tle!


Powróciłam na Majorkę dzięki Wydawnictwu Wielka Litera.

piątek, 28 czerwca 2013

W wakacyjnym majorkańskim klimacie....


Wielka Litera, 2013


(...) That's Mallorca
Living is easy, life will be so crazy
I don't wanna miss it no more
Come on down and get it
Your mind can really take it
That's the way you like it for sure

Mallorca, join the generation, oh oh oh
That's Mallorca
Mallorca, feel the good vibration, oh oh oh
That's Mallorca 
(...)
[Loft - Mallorca] 




Żałuję, że przeczytałam tę książkę. Żałuję, bo... mam ją już za sobą i drugiej takiej do czytania  w wakacyjny czas mieć nie będę, a tak miło byłoby przenieść się z leżaka pod gruszą wprost na majorkańskie plaże... Już sama okładka ze zdjęciem  przedstawiającym stolik na tarasie kamiennego domku i bezkresny błękit pełni funkcję "terapeutyczną" - wprowadza w sielski, marzycielski i romantyczny nastrój.

Wydawać by się mogło, że to kolejna historia z cyklu: kobieta po przejściach układa sobie życie na nowo, odnajduje swoje miejsce na ziemi, odnosi sukces w świeżo rozwiniętej działalności, spotyka księcia z bajki i żyją długo i szczęśliwie. Częściowo tak jest, ale... diabeł tkwi w szczegółach. I ubiera się u Prady!
Okazuje się, że majorkańska idylla nie wygląda w rzeczywistości tak jak w turystycznym folderze, własny biznes- choć intratny - nie jest spełnieniem marzeń, a i książę (w sumie to było dwóch pretendentów) ma co nieco za uszami.  Nie jest słodziutko, choć jest przyjemnie i zabawnie, momentami bardzo smacznie - (specjały lokalnej kuchni kontra polska wigilia, fenomen makowych tortów z cytrynowym kremem.) W dodatku nie ma typowego happy endu. Autorka pozostawiła nas w niepewności, dalsze losy postaci stawiając pod znakiem zapytania, otwierając im furtkę, ale niczego nie przesądzając. Gdyby porównać schemat fabuły do tkaniny, to Anna Klara Majewska zręcznie ją udrapowała, tu przycięła, tam przyszyła, ozdobiła... i koniec końców powstała szykowna kreacja "pret- a- lecture".

 Główna bohaterka, a zarazem narratorka, trzydziestoparoletnia Magda bez żalu pozostawia za sobą  wiedeńskie życie: stabilną pracę jako architekt wnętrz, byłego małżonka, niedoszłego męża - hrabiego von und zu, wszystkie związane z tym problemy. Znaczną część jej dobytku stanowią kartony z obuwiem - ta kobieta jest bowiem prawdziwą butoholiczką! W swojej pieczołowicie przechowywanej kolekcji (na cedrowych prawidłach, we flanelowych woreczkach i oryginalnych pudełkach z nalepionym polaroidem z zawartością i opisem) ma nie tylko szpilki od Manolo, ale i słynne botki Jimmy'ego Choo, dzieła obuwniczej sztuki Keliana oraz inne nie mniej cenne okazy.  W tym miejscu od razu powiem, że ta cecha bohaterki, jej zamiłowanie jest konsekwentnie pokazywane na przestrzeni całej powieści - często powraca motyw butów.
Magdalena ląduje na Majorce, gdzie zamierza osiedlić się na dłużej niż na wakacje, być może na zawsze - wszak to la isla bonita, bez mrozów i słot, arkadia oferująca oliwkowe gaje, pomarańczowe dolin, turkusowe zatoczki, bezkresne morze i wieczne słońce, raj, gdzie wszystkie hormony szczęścia spadają z nieba. Pełna entuzjazmu bohaterka wynajmuje dom, który wymaga gruntownego remontu i znajduje szkołę dla syna, tymczasowo wysłanego do babci do Warszawy. Oczywiście następuje cała masa perypetii, opowiedzianych lekko i z humorem, nie zawahałabym się nawet użyć słowa - dowcipnie.
Madzi - która generalnie jest rzeczową, konkretną osóbką, choć nieco zakręconą - towarzyszy grono barwnych postaci. Przekrój mamy tu wielokulturowy, albowiem są to m.in.: prowadząca swobodny tryb życia Rosa Weintraub - koleżanka jeszcze z Wiednia, chorwacka złota rączka Zdenek, ekscentryczny Altos ukrywający się przed szwajcarską skarbówką, kurduplowaty pianista Vincenzo, macho Martin - "Mr. Perfekt z podwójnym dnem", zdziwaczała staruszka Teresa o polskich korzeniach, "Clooney" o turkusowych oczach,  Czeszka Ivanka  ubierająca się jak - za przeproszeniem - burdelmama, ale dziewczyna z sercem na dłoni.... Z nimi nie można się nudzić! Zwłaszcza przy sposobie przedstawiania tych postaci -  kolorowo, dowcipnie, ze zróżnicowaniem wypowiedzi postaci (egzaltowany styl Altosa, czesko-kombinowany język Ivanki itp.) Nie brakuje komplikacji - głównie w wątku uczuciowym, ani komicznych scen, dowcipu sytuacyjnego, trafnych ripost, czy określeń ciętym językiem relacjonującej wszystko bohaterki. Są też malownicze, żywe opisy majorkańskich pejzaży, pełne kolorów, smaków i zapachów. Myślę, że zwolennicy nurtu toskańsko- prowansalskiego w literaturze także będą zadowoleni z tej książki.

Autorka prochu nie wymyśliła, ale napisała przesympatyczną, niegłupią, dowcipną powieść, którą rekomenduje sama Hanna Bakuła. Akurat nie znam bliżej jej dokonań pisarskich, ale sądzę, że obie panie łączy błyskotliwość i typ humoru. Nie byłabym raczej skłonna, by wrzucić "Rok..." do przepastnego wora z napisem "literatura kobieca", a już na pewno nie przylepiłabym metki "romans", choć te aspekty życia nie są obce bohaterom i nie pominięte w warstwie fabularnej.
To powieść obyczajowa, iskrząca się humorem, trochę z przymrużeniem oka traktująca o życiu, ale jednocześnie bardzo prawdziwa, taka przyjazna i  swojska. Nie ma tu zbędnego filozofowania i "złotych" coelhowskich myśli, nie ma usilnego starania się, by stworzyć polską Bridget Jones. Krótko mówiąc, nie jest tu nic przekombinowane. Bardzo mi się podobało!

Anna Klara Majewska  to córka reżysera i pisarza Janusza Majewskiego ("Siedlisko") oraz fotograficzki Zofii Nasierowskiej. Niedaleko pada jabłko od jabłoni pod względem uzdolnień artystycznych i talentu. Autorka "Roku na Majorce"  jest nie tylko pisarką i felietonistką, ale też projektantką i redaktor naczelną magazynu podróżniczego "Connoisseur Circle", napisała "Jak dobrze wyjść za mąż po czterdziestce" oraz "Sekrety" (wraz z H. Bakułą i A. Ibisz). Co ciekawe, przez 20 lat mieszkała w wielu krajach, gościła również na Majorce, a zatem mamy tu solidne podłoże, jeśli chodzi o znajomość specyfiki tej wyspy, zyskujemy pewność, że Majewska napisała o czymś, co zna z autopsji, a nie tylko z kolorowego przewodnika.

 "Rok na Majorce"  to lekka, dowcipna, niesztampowa  lektura, niezbędny element wakacyjnego ekwipunku - niezależnie od tego, czy się wybieracie na Baleary, czy na Mazury, czy gdziekolwiek. Byle z książką!

PS. Niesamowicie spodobał mi się przymiotnik "majorkański" ;-)
Na deser - informacja o wspaniałym konkursie - można wygrać wycieczkę na Majorkę!
 KONKURS

 
Za sprawą magii książki na Majorce z Magdą i jej przyjaciółmi byłam dzięki wydawnictwu Wielka Litera.

Lektura akurat pasowała do czerwcowego wyzwania "Pod hasłem".

Moja lista blogów