niedziela, 4 maja 2014

"Serce narodu koło przystanku" W. Nowak

  •  
    Okładka książki Serce narodu koło przystanku
    Włodzimierz Nowak, Serce narodu koło przystanku, Wyd. Czarne 2009
Ach, reportaż, ach reportaż...! Ach, co za pejzaż...
... można by zanucić na melodię zapomnianej ( no ręka w górę, kto kojarzy) piosenki Danuty Stankiewicz.
Zacząć też można od  przytoczenia słów Teresy Torańskiej z noty na okładce: "Bo z Nowakiem warto podróżować." Niełatwe, ale wartościowe te wędrówki.
  •  Na reportaże zawsze jestem łasa. Ten tomik wpadł mi w ręce dość przypadkowo. Szukając czegoś  tam innego w sieci znalazłam informację o artykule pt. "Końskie idą do Europy" i po nitce do kłębka trafiłam na niniejszy zbiór. Na szczęście był w lokalnej bibliotece.
  • Włodzimierz Nowak - reporter Gazety Wyborczej, laureat licznych nagród dziennikarskich, nominacja do Nike ("Obwód głowy" - zbiór polsko-niemieckich reportaży).
  • "Serce narodu..." to zbiór tekstów z lat 1998-2009.
  • Z noty: "[W. N.] Chodzi samotnie ścieżkami, które wiodą przez nie zawsze piękne okolice, i szuka miejsc, gdzie bije "serce narodu".
    "Z ich [bohaterów rep.] przeciętności maluje przejmujące, dramatyczne obrazy,a z codzienności i z drobnych z pozoru wydarzeń z wielkim talentem tworzy historię ostatnich dziesięciu lat".
  • Z opinii Muńka Staszczyka: "Mistrzostwo reportażu zabarwione literackim kolorem z najwyższej półki, gdzie ludzka tragedia miesza się z komedią", "cenna prawda o współczesnej Polsce".
    Nic dodać, nic ująć, zgadzam się zupełnie.
  • O czym zatem pisze W. Nowak?
    O pakerach z siłowni, o "trzaskaniu" samochodów i wyłudzaniu ubezpieczeń, o Polakach na Greenpoincie, o mieszkańcach byłych pegeerów, o tragicznym wypadku w fabryce cukierków, o samotnych matkach, o młodocianych samobójcach, o dzikich krowach, o społeczniku roku- kobiecie, która motywuje do życia niepełnosprawnych, o tym, jak się mieszka w Oświęcimiu i Kamienicy Polskiej.O ludziach prostych, zwykłych, pasjonatach i nieszczęśnikach. O biedzie, krzywdzie, poświęceniu. O prowincji, o naszej polskiej rzeczywistości, gdzie trochę jest tak jak w filmach Barei, a trochę tak, że serce się kraje...
  • Tekst "Końskie idą do Europy" (2002) - mieszkam tu od 5 lat, niesamowite wrażenie czytać o znajomych  miejscach, o  ludziach, których  znam ze słyszenia (najwięcej)/ z widzenia/ a nawet osobiście. Reporter spędził w Końskich miesiąc, słuchał "mędrców" wygrzewających się na słonku na skwerku przed Kościołem Św. Mikołaja, korzystał z "Zarysu dziejów" pod red. M. Wikiery. Opisał sprawy polityczne, socjologiczne, kryminalne (krew w żyłach mrożące, prawdę mówiąc), przemysł gł. odlewniczy, branżę muzyczną ( np. P. Salata, Sweet Combo, K. Gaertner, DJ -Feel-X) - sporo treści udało się skondensować w jednym reportażu!
    Wiele się dowiedziałam na temat lokalnej historii.
    Dziwne to miasteczko.
  • Reportaże rzeczowe, treściwe, rzetelne, ich autor pojawia się gdzieniegdzie, ale nie wychodzi ze swej roli reportera. Teksty godne uwagi.

4 komentarze:

  1. Swego czasu zbiór zrobił na mnie piorunujące wrażenie, zwłaszcza tekst "Cała Polska trzaska się", bo nie miałam pojęcia o opisywanym zjawisku. Żałuję, że autor nie publikuje nic nowego.
    PS. Końskie też znam, kiedyś regularnie tam bywałam.;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też pojęcia nie miałam. Bardzo dobre te reportaże. Może coś się ukaże, wierzę w autora. Ciekawostka- mój mąż też ma tak na imię, a z kolei szwagier nosi takie samo nazwisko ;-)
      Prawda, że ianczej się czyta, gdy się zna miasto/miejsca?
      Jakby co, to zapraszam na kawę,

      Usuń
    2. Co za zbieg okoliczności.;)
      Końskie od lat nie są mi po drodze, ale wspominam miło. Zwykłe miasto, które świetnie nadawałoby się jako tło wydarzeń powieści lub filmu. Nie mniej za zaproszenie dziękuję.;)

      Usuń
  2. To musi być ciekawe uczucie natrafić nagle na reportaż o miejscowości, w której się mieszka.

    OdpowiedzUsuń

'Napisz proszę, chociaż krótki list" ;-)

Follow by Email