piątek, 27 stycznia 2017

"Lektor z pociągu 6.27" Jean-Paul Didierlaurent

W.A.B. 2014
Tę książkę kupiłam kiedyś w Biedronce za 9,99 skuszona nie tylko niską ceną, ale przede wszystkim okładką, opisem, intuicją. To był dobry zakup. Potem zauważyłam, że znakomicie pasuje do styczniowego zadania w zabawie "Pod hasłem" (  imię/nazwisko autora ma zawierać znak<kropkę, kreskę, apostrof>)

Autor Jean-Paul Didierlaurent dwukrotnie zdobył Nagrodę Hemingwaya za swoje opowiadania, a kiedy zadebiutował krótką (niecałe 160 stron) powieścią - odniósł sukces, prawa wydawnicze sprzedano do 25 krajów.
"Lektor z pociągu 6.27" ukazał się w 2014 r. nakładem wydawnictwa W.A.B, w serii "Don Kichot i Sancho Pansa", w tłumaczeniu Beaty Geppert.
To książka z motywem  książek i czytania, a takie są bardzo lubiane przez wiele osób, w tym mnie ;-)
W dodatku ma w sobie coś z klimatu "Amelii" i choć zostawia niedosyt (autor zdecydowanie jest mistrzem krótkich form, niedopowiedzeń, nie rozwija wątków i nie buduje opisów tak jak tego oczekiwalibyśmy po powieści) to sprawia ogromną przyjemność. Kojarzy mi się jeszcze z "Opowieściami o zwyczajnym szaleństwie" w reż. P. Zelenki.

Główny bohater, Guylain Vignolles, od dziecka był wyśmiany z powodu tego, jak się nazywa. Jego imię i nazwisko prowokowało go gry słów: Vilain Guignol=wstrętny pajac.
"Po 36 latach życia opanował w końcu umiejętność stawania się niewidzialnym, aby nie wywoływać śmiechu i drwin"
"Nauczył się nie być ani ładny, ani brzydki, ani gruby ani chudy. zaledwie zarys sylwetki gdzieś na skraju pola widzenia. Postanowił zlać się z krajobrazem i wyprzeć samego siebie, stając się zapomnianym przez Boga i ludzi niebytem"
"(...) spędzał czas na najzwyklejszym nieistnieniu" 
(s. 8)
Czy taka szara, chowająca się w cieniu postać może być ciekawa? Zdziwilibyście się.

Obecnie Guylain, trzydziestoparolatek, pracuje w  Przedsiębiorstwie Przetwarzania i Recyklingu Naturalnego, przy maszynie dokonującej przemiału książek i wytwarzania masy papierowej. Do pracy dojeżdża podmiejskim pociągiem, w trakcie podróży czyta  na głos przypadkowe kartki ocalone z "zagłady" we wnętrznościach maszyny, zwanej "On" . Współpasażerowie słuchają z uwagą tych fragmentów, nieważne, co się akurat trafiło (czy kawałek kryminału,  przepis kulinarny, czy urywek poradnika itp)
"Treść nie miała dla Guylaina znaczenia. W jego oczach liczył się tylko sam akt czytania.Wszystkie teksty czytał z równą żarliwością. I za każdym razem magia działała" (s. 11).

Tytułowy lektor wiedzie samotne, skromne, monotonne życie. Ma złotą rybkę. Jest takim "freakiem". Ale nie on jeden...
Koleguje się w pracy z wartownikiem Yvonem, który nie tylko czyta Racine'a i uwielbia teatr klasyczny, ale przemawia wyłącznie aleksandrynem ( dwunastozgłoskowcem).
"Aleksandryn jest prosty jak miecz
Dobrze podany, zawsze sięga celu"

Piękna jest scena, w której ku osłupieniu kierowcy wierszem zwraca mu uwagę, że akurat teraz trwa przerwa w dostawie surowca i powinien grzecznie poczekać.
Drugi kolega to Giuseppe, który w wypadku przy maszynie stracił nogi i usiłuje w bardzo nietypowy sposób je odzyskać. W tym pomaga mu Guylain, jednocześnie podtrzymując w starszym koledze chęć życia.

Pewnego razu bohater znajduje w pociągu pendrajva. Okazuje się, że są na nim aż 72 pliki tekstowe, autorstwa pewnej kobiety, znakomitej obserwatorki ludzi pracującej w dość nietypowym, choć tak "przyziemnym" miejscu ... Vignolles czyta je z coraz większą fascynacją. Chce odnaleźć ich właścicielkę.

Zanim jednak wpadnie na trop autorki - swoją drogą znakomitych - tekstów, czyta je pensjonariuszom domu starców. Tam bowiem od pewnego czasu w soboty udziela się jako lektor, tak samo czytając przypadkowe kartki. Co ciekawe, te fragmenty wzbudzają duże zainteresowanie, słuchacze zadają pytania, zastanawiają się, snują przypuszczenia... To prawdziwa praca z tekstem!
Kim była tajemnicza autorka i jaką rolę odegrał kafelek nr 14718  - tego już nie zdradzę. I choć nie ma tu typowego happy-endu, to szansa na niego została zarysowana.

Powieść opowiada o wartości słowa, książek, czytania, pisania, o ich roli w życiu bohaterów.
Ma niepowtarzalny klimat, urok, jest w niej lekkość, humor, ale i pewna gorycz.
Zawiera świetny opis maszyny (pojmowanej jak "żywy" organizm i zwanej przez G. "Ono") i jej pracy.

Miłośnikom motywów książkowych i sympatycznych dziwaków - polecam.










2 komentarze:

'Napisz proszę, chociaż krótki list" ;-)

Follow by Email