Zielona! Ale nie spleśniała! wręcz przeciwnie- świeżutka, kruchutka i po prostu przepyszna!
Gęś kabaretowa, gęś jedyna. Gałczyńskiego Konstantego Ildefonsa.
Oto i ona:

I krótka moja wypowiedź:
http://www.polscyautorzy.pl/index.php/pl/recenzje/840-konstanty-ildefons-galczynski-zielona-ges-najmniejszy-teatr-swiata-proszynski-i-s-ka
Uwielbiam gałczyńskiego i tego od zielonej gęsi i tego od szmaragdowej Natalii :-)
OdpowiedzUsuń