niedziela, 9 grudnia 2012

Olka, nie nakręcaj się!


A. Białowąs, Galeria uczuć,
Wydawnictwo Replika 2012
.

Notka z okładki:
Wszystko wydaje się proste, dopóki nasze życie ma solidne podstawy
Trzydziestoletnia, trochę roztrzepana, niepewna siebie Ola zawsze wmawiała sobie i wszystkim wokół, że rola niepracującej „kury salonowej” to jej powołanie.
Pewnego dnia jej poukładane i szczęśliwe życie rozsypuje się jak domek z kart: mąż nagle wyprowadza się z domu i wydaje się, że ma to związek z przyjaciółką rodziny.
Teraz Ola musi stawić czoła przeciwnościom losu. Przemienia się w pewną siebie i świadomą swoich możliwości kobietę, która może mieć wszystko, o czym zamarzy: kochającą rodzinę, wspaniałego męża i czas dla dawno zapomnianej pasji.


Każdemu zdarza się czasami zbyt pochopnie wyciągnąć wnioski, przypisać komuś niewłaściwe intencje, źle zinterpretować czyjeś słowa, czy dorobić sobie całą "ideologię"do przypadkowego zdarzenia. Ola, bohaterka "Galerii uczuć" czyni tak nagminnie. Słyszy to, co chce usłyszeć, widzi to, co chce zobaczyć.  Zawsze szuka dziury w całym.Wbiwszy sobie coś do głowy, pozostaje głucha i ślepa na głos rozsądku i racjonalne argumenty. Ma trudny charakter, jest w gorącej wodzie kąpana, nie potrafi przyznać się do błędu i przeprosić. Mąż Paweł i przyjaciółka Edyta namotali (tylko nie sądź, Czytelniku, zbyt pochopnie) w jej dotychczas spokojnym życiu, toczącym się powoli między domowymi pieleszami a pracą w galerii - sklepiku z bibelotami. Sama bohaterka też przyczyniła się do tego zamieszania. Działając zbyt impulsywnie i bezmyślnie straciła grunt pod nogami, ale paradoksalnie- zwariowana sytuacja pomogła jej stanąć twardo na ziemi, odnaleźć to, co najważniejsze i poukładać parę spraw. Każda bowiem kura domowa, czy "salonowa" (określenie z powieści), ma barwne pióra i marzenia.
Nieoceniona okazała się pani Fredzia- właścicielka galerii. Zrzędliwa, pozbawiona smaku estetycznego i nieznająca się za sztuce szefowa wyciągnęła do Olki pomocną dłoń, wsparła radą, pozwoliła rozwinąć skrzydła i wyciągała za uszy z tarapatów. Pomagała też w prozaicznych sytuacjach jak choćby podwiezienie dzieci do szkoły. Z początku ta postać wydawała mi się trochę karykaturalna, ale w końcu wypadła znakomicie - z bagażem doświadczeń i sercem na dłoni, postępująca po prostu po ludzku.
Główna bohaterka - notabene moja rówieśniczka - była w moim odbiorze irytująca, nie polubiłam jej. Nieraz nie rozumiałam jej postępowania, czasem za nią nie nadążałam. Zresztą ona sama chyba też nie nadążała. Nieraz przeszkadzał jej ten "diabeł pod skórą", a hasło "Olka, nie nakręcaj się", którego użyłam w  tytule, kilkakrotnie padało w powieści, jako taki hamulec, którym bohaterka próbowała się przywołać do porządku. Sympatii mojej nie wzbudziły także inne postacie, na dłuższą metę i Alfredę trudno byłoby mi znieść, ale to tak jak w życiu - nie z wszystkimi ludźmi jest nam po drodze, nie z każdym nadajemy na podobnych falach. 

 Narracja prowadzona jest w formie pierwszoosobowej, z perspektywy Aleksandry. Tematyka powieści dotyczy problemów małżeńskich, życia rodzinnego, wzajemnego zaufania, umiejętności słuchania drugiej osoby, kompromisów, ale także odnosi się do roli kobiety w społeczeństwie, stereotypów i rozdźwięków między marzeniami czy planami a rzeczywistością. 

Rzecz dzieje się we Wrocławiu, zastosowanie lokalnej topografii przydaje powieści realizmu. Dużo dialogów i humorystycznych scen. Trudno mieć zastrzeżenia do języka i stylu autorki. Całość bardzo przyjemnie i szybko się czyta. Historia opowiedziana lekkim piórem Aliny Białowąs nie jest szczególnie wyjątkowa, ale i też nie całkiem banalna, może i znudzić i zachwycić - wszystko zależy od tego, na jaki padnie grunt, czyli od oczekiwań i sytuacji odbiorcy. 
Osobiście z bohaterami się nie zaprzyjaźniłam, ale książka umiliła mi jeden z listopadowych weekendów, w tym pobyt w grocie solnej. Mam poczucie, że przeczytałam dobrą lekką współczesną polską powieść obyczajową i nadzieję, że autorka  uraczy nas kolejnymi publikacjami.

9 komentarzy:

  1. Zgadzam się ze zdaniem "może i znudzić i zachwycić - wszystko zależy od tego, na jaki padnie grunt, czyli od oczekiwań i sytuacji odbiorcy". U mnie właśnie książka trafiła na podatny grunt (jak to brzmi :)), ponieważ idealnie wpasowała się w moją aktualną sytuację życiową. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi akurat ta powieść wypełniła zapotrzebowanie na miłą, lekką i optymistyczną lekturę.

      Usuń
  2. nie wiem - nadal nie jestem przekonana, inna tematyka mnie bardziej interesuje :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zamierzałam przekonywać, tylko przedstawić zarys książki i swoje wrażenia;
      dobrze przekonać się "w druga stronę" - ze dana książka to nie to, co tygrysy lubią najbardziej... ;-) Życzę owocnych poszukiwań w poszukiwanej tematyce.

      Usuń
  3. Mam boja do książek obyczajowych wydawnictwa Replika (oczywiście nie do wszystkich) dlatego, ponieważ, bo zazwyczaj po ich lekturze jestem rozczarowana, niby mi się podobają, niby dobrze się je czyta, ale są taaakie trywialne, te same pomysły, te same koncepcje, dlatego z wielką rezerwą podchodzę do tych pozycji, ale masz rację, jak historia trafi na podatny grunt, to nie mam na nią mocnych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś mi przyszło do głowy... piszesz, że te same pomysły, te same koncepcje...- wydawnictwo nazywa się Replika- a replika to powtórzenie, kopia... ;-D

      Trudno mi się wypowiedzieć o ogóle wydawanych przez to wydawnictwo książek, bo nawet nie wiem, czy czytałam jakieś inne oprócz "Galerii...", może, ale nie przypominam sobie.

      Usuń
    2. No faktycznie, skojarzenie masz genialne, ale nie wiem czy za takie cuś Replika focha by nie strzeliła :D

      Czytałam trochę ich książek i dlatego pozwoliłam sobie na takie spostrzeżenie, poza tym lubuję się w literaturze grozy i mocniejszych przesłaniach, więc to że fukam na ich obyczajówki nic nie znaczy, mają taki model i już, a że ja niekoniecznie się w tym odnajduje, to już całkiem inna bajka ;)

      Usuń
    3. To tylko skojarzenie. Nie ja wymyślałam nazwę ;-P Nie współpracuję z Repliką, to była prywatna lektura, wygrana na fb, więc foch mi nie straszny ;-)

      Literatura grozy z kolei nie bardzo w moim guście, to pewnie ja na takowe bym fukała ;-)
      Warto jednak próbować rozmaitych rzeczy, by odnaleźć swoją ścieżkę czytelniczą ;-)

      Usuń
  4. Hmm ja takie książki "lekkim piórem" pisane lubię :) tematyka też mi pasuje

    OdpowiedzUsuń

'Napisz proszę, chociaż krótki list" ;-)

Follow by Email