wyd. Egmont
Trochę zaniedbałam relacjonowanie naszych lektur. Tę książkę zaczęłyśmy czytać na przemian z córką (na głos), potem ja dokończyłam jej na dobranoc.
Fabuła dla mnie taka sobie, styl też średnio na jeża, ale dziecku się podobało, a ja dostrzegam inne wartości tej książki.
Paczka przyjaciół za pomocą specjalnych gogli wynalezionych przez nauczycielkę przenosi się do świata gry Minecraft ( ot, takie współczesne "drzwi do Narnii" czy inny peron 9 i3/4). Tam musi sobie poradzić z atakiem zombie czy czegośtam (wybaczcie, ale nie jestem biegła w te klocki) na wioskę, tam budują, tworzą różne rzeczy (jak to w tej grze...). Na płaszczyźnie "realnej", szkolnej - rozwiązują problem nietoperzy, które nagle opanowały ich szkołę ( Skąd się wzięły?Dlaczego? Co z nimi zrobić?)
Co mi się podobało - w tej grupie jest niepełnosprawny chłopiec, na wózku, traktowany zwyczajnie, na równi z innymi. Przenosząc się do świata gry, może być kim chce, nie liczy się jego niepełnosprawność.
Dzieci współpracują ze sobą, zauważają podobieństwa sytuacji, wykorzystują to w rozwiązywaniu problemów.
Wydaje mi się, że takie książki jak ta ( i inne z tej serii, a także z serii "Pamiętnik 8-Bitowego Wojownika", "Z pamiętnika 8-Bitowego kota") mogą stanowić dobry pomost między grą a literaturą, taki "wabik" dla fanów Minecrafta, by przekonali się, że czytanie nie boli

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
'Napisz proszę, chociaż krótki list" ;-)