
Od czasu do czasu z myślą o Elwirce kupuję wybrany tom kolekcji Książki Dla Małych i Dużych. Tym razem kierowała mną chęć poszerzenia swojej znajomości literatury dziecięcej, bo opiera się ona mocno na klasyce, a współczesnych twórców znam głównie ze słyszenia i z widzenia - czytając o nich na blogach, portalach, czy też oglądając okładki w księgarniach.
Nazwisko Kasdepke nie było mi obce, ale dopiero teraz miałam okazję sięgnąć po jego teksty. Fioletowa okładka zza szyby kiosku skutecznie przyciągnęła moje oko, a i wesołe zwierzątka wydały się bardzo przekonujące - toteż już niedługo potem czytałam w domu Elwirce ładne i przyjemne historyjki.
Książka zawiera trzy opowiadania datowane na 2003 rok. Każde z nich ma mądre przesłanie, wynika ono z fabuły, nie jest podane w formie morału na końcu.
Żółwik Franio (chyba polski kuzyn żółwia Franklina) nie chce nosić swoje skorupy, woli modne spodnie. Wkrótce przekonuje się, że nie można sprzeciwiać się naturze, a pomoc przyjaciół bywa nieoceniona. Konik Jacuś usilnie chce zostać kimś innym, szuka jakby swojej tożsamości. Po wielu próbach i przygodach znajduje drogę dla siebie, nie trudno Zrozumieć morał tej historii, że każdy powinien zajmować się tym, do czego ma predyspozycje. Opowieść o kaczorku Heniu pokazuje przykład kogoś, kto odstaje od innych, jest dziwny, nieśmiały, nietypowo się zachowuje, ale nie jest gorszy. Tu także mamy wzór odwagi i poświęcenia.
Liczne dialogi, bogate lecz nietrudne słownictwo, zabawne sceny to walory, które sprawiają, że opowiadania Kasdepke sprawdzą się nie tylko w głośnym czytaniu - na przykład przez rodzica, ale i w samodzielnej lekturze dziecka ćwiczącego tę umiejętność. Odpowiednia czcionka dodatkowo temu sprzyja.
Ilustracje są barwne i dość przyjemne, choć nie nazwałabym ich rewelacją. Mina żółwia w opowiastce o Jacusiu - bezcenne ;-)
Niemniej do utworów pióra pana Grzegorza zarzutów nie mam i chętnie poznam ich więcej. Z przeprowadzonego przeze mnie rekonesansu wynika, że będę mieć czego szukać ( liczna bibliografia), a nazywając autora "współczesnym klasykiem" nie pomylę się chyba.