czwartek, 14 czerwca 2012

Wychylam z nory łeb...(plus foto!)

Uwaga świeżo malowany! Mroźny kasztan widniało na opakowaniu, a wyszedł baaardzo ciemny kolor, prawie czarny.
Zdjęcie dodaję na życzenie Inviernity, bo prosiła, a wiecie, myszy i te sprawy...;-)
Jestem, żyję, tylko niezwykle mało mnie w blogosferze i necie ogólnie. Oglądam meczyki (tak, tak, ja, mąż niespecjalnie się pasjonuje), zajęć domowych i sprawunków na mieście  nie brakuje, przygotowania do rodzinnej imprezy trwają,  tak że czasu mało.
Mały kibic z książką w tle ;-)
 
Oczywiście czytam, nie samym Euro człowiek żyje ;-) Skończyłam "W świetle reflektorów"Roberts i pochłonęłam "Zabójcę z miasta moreli, reportaże Szabłowskiego. Teraz  napoczęłam "Klaudynę w szkole" Colette.
Chyba już opadła mi gorączka czytania i pisania na akord, odszukuję na powrót swoje ścieżki i niespiesznie a radośnie sobie czytam, notując niewiele. Wypracowań już nie będzie. Dłuższe i skrupulatniejsze recenzje tylko w wyjątkowych wypadkach.
Jakby ktoś miał ochotę poczytać Prusa... Wyzwanie jest szerokopasmowe, każdy może się przyłączyć w dowolnym zakresie.
Zapraszamy!


5 komentarzy:

  1. Myślę, że "niespiesznie a radośnie" czytać jest najprzyjemniej :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Też tak myślę :)

    Jakby człowiek miał tyle czasu, że i na nudę by starczyło, to wówczas opisywanie wszystkich przeczytanych książek może również byłoby przyjemne :) ale jak czasu brak to, to już pod obowiązek zaczyna podchodzić.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dlatego zaczynam przekonywać się do recenzji hurtowych. :) aby miec czas na inne przyjemności -Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Mroźny kasztan, powiadasz...?
    Też go mam, też łeb prawie czarny :)

    OdpowiedzUsuń

'Napisz proszę, chociaż krótki list" ;-)

Follow by Email