poniedziałek, 13 stycznia 2014

Jestem pod ogromnym wrażeniem ("Honor" Elif Shafak)


Turecka pisarka szturmem zdobywa  serca czytelników na całym świecie, jej twórczość przetłumaczono na ponad 30 języków.  Kto wie, być może w przyszłości zasili grono noblistów, czego jej szczerze życzę. 
Co prawda moja znajomość dzieł Elif Shafak na razie ogranicza się tylko do dwóch, ale już wiem, że na tym się nie skończy i w miarę możliwości zamierzam sięgać po jej kolejne książki. Mam nadzieję, że będzie to długa i piękna przygoda z dobrą prozą.

Wydawnictwo Literackie
2013
"Honor" jest niczym  baśń tysiąca i jednej nocy - fascynująca, zadziwiająca, tajemnicza, tragiczna, okrutna i piękna. W tej wielowątkowej i wielowymiarowej powieści autorka przedstawiła skomplikowane dzieje rodziny Toprak o kurdyjsko- tureckich korzeniach. Los skazał ich  na rozdzielenie, emigrację i wiązanie końca z końcem w niezbyt spokojnej atmosferze współczesnego Londynu. To, co się tam wydarzyło, nie mieści się w pojęciu czytelnika wychowanego w naszej kulturze. Zupełnie inaczej bowiem pojmujemy rolę kobiet i mężczyzn w rodzinie, inaczej patrzymy na związki, rozstania i prawo do ułożenia sobie życia. Honor, godność, wstyd rozumiemy w inny sposób niż niż wyznawcy Allacha.
To opowieść o determinacji, miłości, rozpaczy, zdradzie i wierności, honorze, poświęceniu, tolerancji i jej braku, o zbrodni i przebaczeniu. Przesycony orientalnym klimatem "Honor" opowiada o ludziach innej kultury, innej religii, a jednak takich samych jak my, przeżywających takie same dylematy i doświadczających podobnych problemów.

Nie zamierzam streszczać fabuły, krótko tylko napomknę, że choć postaci występuje tu wiele, i każdej autorka poświęca kawałek miejsca, to najważniejsze są bliźniaczki Jamila Yeter i Pembe Kader (ich imiona znaczą odpowiednio Dość Urody oraz Różowe Przeznaczenie ) oraz dzieci drugiej z sióstr: Iskender, Esme i Yunus. To wokół nich zbudowana jest cała historia, oni stanowią oś, od której rozchodzą się boczne gałązki w kierunku przodków,  innych członków  familii, czy partnerów. Perpsektywa przesuwa się ciągle na inne osoby, w określony sposób istotne dla głównego wątku.
Ciekawie zbudowana została konstrukcja powieści. Najpierw poznajemy - z punktu widzenia Esme - finał, czy raczej epilog całej historii,  a potem zbieramy epizody jak puzzle, by na końcu złożyć je w zaskakującą całość. Urozmaiceniem są wstawki z pamiętnika Iskendera spisywanego w czasie pobytu w celi.
Przyznam, że w pewnym momencie przyszło mi do głowy pewne rozwiązanie fabularne i  okazało się, że choć nie do końca stało się tak, jak sądziłam, to byłam na dobrym tropie. Nie znaczy to wcale, że powieść jest przewidywalna. To nie miał być klasyczny kryminał, w  którym na końcu dowiadujemy się, kto zabił. Tu mamy odwrotną sytuację: znamy skutki, a nie znamy przyczyn, wiemy, co się wydarzyło, ale nie mamy pojęcia, jak i dlaczego do tego doszło. Nic nie jest takie oczywiste.
Wszystko, co zostało przedstawione w powieści, wydaje się niesamowite i nieprawdopodobne, ale jednocześnie prawdziwe, niemal namacalne. W łańcuchu wydarzeń sporą rolę odegrał przypadek i zbiegi okoliczności, ale też dużo zależało od ludzkich decyzji i wyborów. 
Safak potrafi zaczarować słowem. Sprawnie przenosi czytelnika między wioską położoną nad Eufratem i Londynem, przy tym zahacza o Abu Zabi. Rozpina swą opowieść na przestrzeni kilkudziesięciu lat rozpoczynając ją w 1945 r., kiedy miały miejsce narodziny bliźniaczek, a kończąc w 1992, gdy Esma wyrusza po swego brata wychodzącego właśnie z więzienia.
Pokazuje bohaterów w różnych momentach ich życia, przy czym czyni to nie w porządku chronologicznym, a w toku "bajania", każdy epizod i każdą postać czyniąc barwną i ważną. Czytając np.  o dzieciństwie Iskendera,  o młodości Adema i pijaństwie jego ojca, o pułapce hazardu, sklepie wujka Tariqa, czy o żyjących w squacie punkach i Tobiko, którą fascynował się mały Yunus, czy o  Eliasie, można odnieść wrażenie, że autorka poświęca poszczególnym wątkom i epizodom naprawdę wiele uwagi. Dba o szczegóły, koloryty i o to, by poprzez nie w pełni ukazać bohaterów. Sama sobie się dziwię, że utkwiły mi w pamięci przeróżne detale, nawet dotyczące drugo- czy trzecioplanowych postaci np. jasnozielony strój i kapelusz z piórami Rity przynoszącej Esme cenną wiadomość,  piosenka, przy której tańczyła Tobiko, czy imię kotki Eliasa.

Przeczytać "Honor" stanowi punkt honoru dla każdego czytelnika lubiącego sięgać po literaturę orientalną, opowiadającą o odmiennych od naszej kulturach, a także dla miłośników bogatych w wątki i emocje sag obyczajowych. O fanach twórczości Elif Shafak już nawet nie wspominając. Nie sadziłam, że aż tak mnie oczaruje i wciągnie ta powieść -przepiękna, fascynująca, wzruszajaca i malownicza. Po takiej lekturze trzeba ochłonąć.


Za niesamowitą literacką podróż nad Eufrat i do Londynu z Elif Shafak
 dziękuję Księgarni MATRAS.

7 komentarzy:

  1. To zatem dla mnie lektura obowiązkowa.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kupiłam tę powieść i od niej zacznę moją przygodę z autorką. JUż nie długo porównam moje z twoimi wrażeniami.

    OdpowiedzUsuń
  3. No prawda, że idzie się zakochać w Elif?! Jest w gronie piątki moich ukochanych pisarzy i nigdy przenigdy stamtąd nie wybędzie:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kolejna pozytywna recenzja książki tej autorki, a u mnie jeszcze nieznana, mam nadzieję, że kiedyś i to ulegnie zmianie

    OdpowiedzUsuń
  5. "Honor" jako punkt honoru sobie zapisuję, a motywacja będzie spora, bo czytałam już jedną książkę Shafak. Nie byłam może zachwycona, ale sporo rzeczy mi się podobało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo, że nie każdemu wszystko odpowiada, ale myślę, że warto dać danemu autorowi drugą szansę, zwłaszcza gdy przy 1 spotkaniu podobało się częściowo/średnio, czy nawet "mniej średnio" i mieć pełniejszy ogląd jego twórczości, wyrobić sobie własne zdanie.
      Mi Shafak odpowiada bardzo.

      Usuń

'Napisz proszę, chociaż krótki list" ;-)

Follow by Email