niedziela, 21 grudnia 2014

Zaskoczona Zawadzką ("Taka jestem i już!")

Okładka książki Taka jestem i już! 
Gdybym miała wybrać jedno słowo, którym miałabym określić wspomnieniową książkę „Taka jestem i już!” Magdaleny Zawadzkiej, byłoby to: zaskoczenie.

Po pierwsze, zaskoczyło mnie, choć zdaję sobie sprawę z upływu czasu, że słynny Hajduczek, czyli Basia z ekranizacji „Pana Wołodyjowskiego”, obchodziła w tym roku siedemdziesiąte urodziny. Dla niej czas jakby się zatrzymał, zawsze postrzegałam ją jako kobietę w średnim wieku, ale żeby już 70 lat ? Niemożliwe! Elegancja i uroda idą u pani Magdaleny w parze, a swój wygląd zawdzięcza, jak sądzę, w dużej mierze pogodzie ducha, umiarowi i dobrym genom. W książce znajduje się zdjęcie mamy aktorki – Danuty Zawadzkiej w wieku 90 lat, z adnotacją, że bez liftingów i botoksów. Naprawdę, pozostaje tylko pogratulować i podziwiać! I życzyć każdemu, by tak świetnie wyglądał jak ta pani.

Po drugie, zaskoczyło mnie, a raczej zachwyciło, że aktorka w swoich wspomnieniach posługuje się pięknym, literackim językiem, a w dodatku pisze świetne, mądre felietony na różnorodne i uniwersalne tematy. Ostatni tekst ( z 2014 r.) ironicznie odnoszący się do całkiem niedawnych wydarzeń „polityczno-społecznych”, to prawdziwy majstersztyk – naśladujący gwarę, slang i wszelkie możliwe błędy językowe.
Zawadzka to Mistrzyni Słowa. Celowo napisałam to wielką literą. Jeśli dotąd nie znalazła się w gronie Mistrzów Mowy Polskiej, to chyba najwyższa pora, by przyznano jej ten zaszczytny tytuł. Ogromną dbałość o poprawną polszczyznę wyniosła z rodzinnego domu. Rodzice wpoili jej pęd do wiedzy i potrzebę kształcenia się, dali przykład swoją postawą, mieli szerokie zainteresowania i mimo licznych obowiązków i zajęć znajdowali na nie czas. W tym przypadku nauka nie poszła w las, a skorupka nasiąkła tym, co dobre, piękne i mądre.

Po trzecie, nie miałam pojęcia, iż pani Magdalena jest zapaloną podróżniczką, która odwiedziła wiele zakątków świata. Była m. in. w Australii, w Indiach, na Alasce i w południowej Afryce, zjeździła niemal całą Europę. Z każdej z wypraw przywiozła nie tylko zdjęcia i wspomnienia, ale także cenne doświadczenia. Przygoda, kiedy to znalazły się wraz z koleżanką w bluzkach od piżamy, bez paszportu i pieniędzy na dworcu w Rumunii, bo wyskoczyły podczas postoju na zakupy (konkretnie zakup koniaku na prezent), a pociąg odjechał,  dobrze się skończyła( Jak? Przeczytajcie!).  Pokazała, że z sytuacji – wydawało by się - beznadziejnej jest jednak wyjście. To był dla aktorki „chrzest bojowy”, po którym oduczyła się leku przed nieznanym światem.

Po czwarte, nie wiedziałam, że artystka ma w dorobku role szekspirowskie, w tym w spektaklach Teatru Telewizji. Występowała m. in. jako Ofelia, Lady Makbet, czy Katarzyna w „Poskromieniu złośnicy”, grała tytułową rolę w „Beatrix Cenci”. Oprócz tego wcieliła się w mnóstwo innych postaci.
Gdybym miała wskazać role, z którymi najbardziej mi się kojarzy, to z pewnością byłyby to... gwiazda „bigbitu” z „Wojny domowej” oraz... pani Malinowska, stomatolog, matka trójki dzieciaków z filmu „ Mów mi Rockefeller” i „Goodbye Rockefeller”.
Nie zawsze też pamięta się o udziale Zawadzkiej w programach rozrywkowych i występach w kabaretach „Owca”, „Dudek” i '”Pod Egidą”.

Po piąte, Zawadzka przez wiele osób postrzegana jako „żona Gustawa Holoubka” udowadnia, że sama w sobie jest postacią ciekawą, wartościową i godną uwagi. To kobieta z klasą, inteligentna, utalentowana, a przy tym skromna. Pięknie opowiada o swoim dzieciństwie, młodości i późniejszym życiu, dojrzałości, rodzinie, karierze, żałobie. Nie plotkuje, dzieli się swoją historią, doświadczeniem i przemyśleniami.

Taka jestem i już!” to rozszerzone, poprawione i uzupełnione wydanie książki „Kij w mrowisko” z 1999 r., zawiera felietony drukowane w latach 1995 – 1999 w miesięczniku „Kobieta i Styl”, fotografie m.in. Zofii Nasierowskiej i Chrisa Niedenthala oraz reprodukcje okładek czasopism z wizerunkiem Magdaleny Zawadzkiej. Miło się ogląda różne oblicza aktorki na przestrzeni lat.

Muszę przyznać, że do tej pory moja wiedza na temat osoby i znajomość dokonań Zawadzkiej były znikome, teraz – czuję się doprawdy zbudowana i pełna podziwu dla jej wspaniałej osobowości. Polecam zapoznać się również.


Za wartościową lekturę dziękuję Wydawnictwu Marginesy, które zadbało również o pozytywne wrażenia estetyczne, a to za sprawą solidnej i barwnej okładki.
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

'Napisz proszę, chociaż krótki list" ;-)

Follow by Email