Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ks. Twardowski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ks. Twardowski. Pokaż wszystkie posty

środa, 20 stycznia 2016

Twardowski - dzieciom



Teoretycznie ten wpis powinien być w poniedziałek, ale każdy dzień jest dobry na wspominanie i obcowanie z poezją.

 18 stycznia 2016 roku mija dokładnie dziesięć lat od śmierci księdza Jana Twardowskiego, poety, którego twórczość stanowi odrębne zjawisko w nurcie poezji religijnej. W 2015 roku natomiast minęła setna rocznica jego urodzin. Najpiękniejszym upamiętnieniem wyjątkowego twórcy i tych szczególnych dat jest jubileuszowe wydanie jego utworów. Tym razem przygotowano kolejną perłę w kolekcji książek „Z Biblioteki Wydawnictwa Nasza Księgarnia” – zbiór wierszy ks. Twardowskiego dla dzieci. 
Tym razem przyznam, że jestem w kropce. W siódmej kropce biedronki. (...)

Dlaczego? Przeczytajcie ciąg dalszy:
  http://www.polscyautorzy.pl/index.php/pl/recenzje/871-ksiadz-twardowski-dzieciom-wiersze-nasza-ksiegarnia

czwartek, 24 października 2013

Poezji ciut może... - Niebo w dobrym humorze

Nie przyszłam nikogo nawracać..., bo - posiłkując się słowami Wisławy Szymborskiej - tylko niektórzy lubią poezję: "Niektórzy - czyli nie wszyscy. /Nawet nie większość wszystkich ale mniejszość. /Nie licząc szkół, gdzie się musi, /i samych poetów, /będzie tych osób chyba dwie na tysiąc"./
Nie każdy  lubi poezję, nie każdy ją czuje, nie każdy jej potrzebuje. Nie wyobrażam sobie jednak całkowitej ignorancji wobec tego rodzaju literackiego. Są nazwiska, nurty, tytuły, których po prostu nie wypada nie znać! Do nich należy m. in. ksiądz Jan Twardowski, którego biografię pt. "Ksiądz Paradoks" pióra Magdaleny Grzebałkowskiej miałam przyjemność czytać na początku bieżącego roku. Natomiast przez ostatnie miesiące przeglądałam i  podczytywałam sobie tom 10-ty  utworów zebranych poety,  opracowany przez jego spadkobierczynię Aleksandrę Iwanowską w którym zgromadzono wiersze z tomów z lat 1998 - 2002. Znalazły się tu teksty m.in. ze zbiorków:
  • Niebo w dobrym humorze
  • Elementarz
  • Resztę zostawić Łasce
  • Z pliszką siwą
  • Zielnik
  • Nadzieja uczy czekać
  • Mała ojczyzna
  • Wiersze zebrane
O cechach twórczości ks. Twardowskiego nie powiem nic nowego. Jest to poezja religijna, ale bardzo też zmysłowa, ludzka. Pełna paradoksów, humoru, wręcz żartobliwa.  Przepełniona wiarą, nadzieją i miłością, a także zachwytem nad życiem, przyrodą, Naiwna i prosta lecz  mądra i głęboka zarazem.

Chciałabym zwrócić uwagę na pewien utwór, a mianowicie "Trzy królowe" - pochodzący ze zbiorku "Jak tęcza co sobą nie zajmuje miejsca" (wyd. 2, 1999).
Jest to dość długi  wiersz, jak na tego poetę, który przyzwyczaił nas do lakonicznych, skondensowanych najczęściej kilkuwersowych form.  Przywiódł mi na myśl skojarzenie z "Opowieścią małżonki Świętego Aleksego" Kazimiery Iłłakowiczówny, a to za sprawą ukształtowania podmiotu lirycznego - oddania głosu osobie jakby "z tła" słynnej postaci, pokazania czegoś znanego od nieznanej, innej strony.Tu "mówią" żony Kacpra, Melchiora i Baltazara, oczekujące na powrót swych mężów ze śniadaniem, szalikiem i lekarstwem. Królowe są jak trzy Penelopy, jak zwykłe kobiety, krzątające się po domu, troskliwe i zapobiegliwe gospodynie, jednak samotne w tej przyziemnej codzienności, podczas gdy ich mężowie bujają w obłokach. Śpiesząc za gwiazdą - uciekają od rzeczywistości.
Podziwiam koncept poety, który skierował uwagę na aspekt wcale nie uwzględniany- wszak biblijne opowieści czy kolędy głoszą o Trzech Królach, a nikt nawet nie pomyśli, że oni mieli żony, rodziny, domy, koty i psy...., że były też Trzy Królowe i co się z nimi działo.

Wiersze ks. Twardowskiego niosą pociechę i ukojenie, wywołują uśmiech i skłaniają do zadumy. Pokazują, że to, co najprostsze bywa najważniejsze, a niebo "jest w dobrym humorze, chociaż ciężka jesień...". Wnoszą wiele ciepła  i pogody, zostawiając miejsce na łagodne zdziwienie.Warto poświęcić chwilę tej poezji.



piątek, 18 stycznia 2013

W siódmą rocznicę śmierci - o biografii księdza Twardowskiego

Wyd. Znak 2012
Już w zeszłym roku przymierzałam się do tej książki, po kilkunastu stronach jednak odłożyłam ją, by mieć na potem, schomikowałam, by dłużej cieszyć się perspektywą dobrej lektury. W końcu zdecydowałam się, że przeczytam ją w styczniu 2013, nie bez powodu, bo właśnie mija siódma rocznica śmierci Księdza Twardowskiego. Ze świecą szukać kogoś, kto nie znałby choć fragmenciku z jego utworów,  są one bowiem znane, żywe, a i mnie bardzo bliskie. Nie o poezji  jednak miało być, a o biografii, którą nazwałabym raczej reportażem biograficznym.
Jestem pod ogromnym wrażeniem mrówczej pracy, jaką wykonała Magdalena Grzebałkowska, oraz jej dociekliwości i skrupulatności. Nie spodziewałam się znaleźć w książce tylu ciekawostek, szczegółów, cytatów, tymczasem autorka pokazała nie tylko dzieje i sylwetkę Twardowskiego, ale i w dużym stopniu odmalowała jego otoczenie, jego czasy. Gdy mowa na przykład o kamienicy przy ul. Elektoralnej 49, gdzie mieszkali Twardowscy, to mamy jej opis, gdy mowa o "Kuźni Młodych", gdzie w redakcji działał Janek, to dostajemy liczne cytaty z tego czasopisma itp. Bogaty wykaz dzieł cytowanych i indeks osób pojawiających się w tekście również świadczy o obfitości treści oraz o sumiennym przygotowaniu i wykorzystaniu materiałów.
Do osoby Księdza autorka podchodzi z sympatią, czego wyraz stanowi literacki list zamieszczony na końcu, pożegnanie dziennikarki z bohaterem swej książki. Przede wszystkim jednak widać obiektywizm, uczciwość, dokładność, szczerość.
Grzebałkowska pokazuje Jana Twardowskiego jako człowieka pełnego sprzeczności. Przyszły mi na myśl słowa Sępa- Szarzyńskiego "wątły, niebaczny, rozdwojony w sobie..." - wypisz, wymaluj, taki był. Z jednej strony unikał splendorów, umniejszał swą wartość, nawet nie nazywał się poetą, tylko Księdzem Piszącym Wiersze, z drugiej - jak kania dżdżu czekał  na wypowiedzi krytyczne o swych utworach, dbał o nieposzlakowaną opinię, łaknął uznania.  Jakby dwie natury w nim siedziały, przy czym jedna do ziemskich obowiązków skromnego duszpasterza przeznaczona, druga  - na Pegazie ku słońcu lecąca...
Zdumiony popularnością, grzał się  w jej promieniach, tylko tak jakby cichaczem....dyskretnie.
Najbardziej poruszyło mnie to jak  Twardowski był wykorzystywany. Miał serce na dłoni, był dobroduszny, wręcz naiwny, a inni z tego korzystali, nie bacząc na nic. W głowie mi się nie mieści jak można starszej osobie (już nawet pomijając, że księdzu i poecie) zakłócać spokój późnym wieczorem dzwoniąc z "pilną" wiadomością " bo mi kot zginął", albo przeszkadzać w drzemce "bo przyszłam i mam cztery wiersze, żeby ksiądz zobaczył", czy inne historie w ten deseń. Nie wyobrażam sobie jak można publikować coś bez zgody autora, nie płacić mu honorariów i należnych tantiem. Jeśli nawet ktoś preferuje ubóstwo, to nie powód,by go z góry ograbiać! Serce się kraje, gdy się czyta o tym, jak żył w ostatnich latach... Owszem, miał grono oddanych przyjaciół, ale i nie brakowało "sępów".
 Autorka rzetelnie podaje, że nie każdy zapytany, zechciał podzielić się wspomnieniami o Twardowskim, wiele osób odmówiło rozmowy, odwołało spotkanie, jakby coś dziwnego się działo - takie odniosłam wrażenie.
Przykro czytać  o problemach, jakie powstały wskutek konfliktów różnych podmiotów z spadkobierczynią praw autorskich.

Biografia ma budowę jakby klamrową - rozpoczyna ją opis ostatniego dnia życia Księdza, a kończy wizyta autorki przy grobie.

Wartościowa, zajmująca lektura. Niewykluczone, że powrócę do niej jeszcze kiedyś.







Moja lista blogów