czwartek, 4 października 2012

Niech diabli wezmą takiego adoratora!- "Cichy wielbiciel" O. Rudnicka

Olga Rudnicka, Cichy wielbiciel, Prószyński i s-ka, 2012
Twórczość Olgi Rudnickiej zewsząd chwalą i to bardzo, i choć nie każdej osobie zaistniałej ostatnimi czasy na rynku wydawniczym daję szansę, to co do pióra tej autorki miałam ochotę przekonać się sama. Nadarzyła się okazja we "Włóczykijce", nie omieszkałam skorzystać - zapisałam się w kolejce i oto przełom września i pażdziernika spędziłam nad najnowszą książką Rudnickiej. Z przyjemnością stwierdzam, że było warto!

"Cichy wielbiciel" nie jest czytadłem o perypetiach przyjaciółek, romansach singielek, domkach nad jeziorem i pensjonatach we mgle... - nic z tych rzeczy. To nie jest komedia romantyczna. Niech nikogo nie  zwiedzie tytuł. To powieść ważna i godna polecenia ze względu na temat, jaki podejmuje, a mianowicie zjawisko stalkingu. Problem dość niestety częsty, przerażający w skutkach, ale prawie niedostrzegalny społecznie, dopiero od niedawna ujęty w polskim kodeksie karnym.

Julia jest zwyczajną, młodą kobietą. Skończyła studia, ma pracę, chłopaka, wynajmuje mieszkanie z koleżankami z uczelni. Niczego nie pragnie jak spokojnego, zwykłego życia.  Tak w sumie jest, aż do czasu, gdy zaczyna dostawać głuche telefony, miłosne sms-y z fragmentami wierszy Asnyka, wyznania, kurier przynosi kwiat, lecz nie wiadomo od kogo... Niby fajnie, koleżanki zazdroszczą takiego romantycznego adoratora, sugerują, że Julka poznała kogoś nowego... Pozornie można by wszystko obrócić w żart, gdyby to był tylko incydent. Sytuacja jednak narasta. Uporczywe dzwonienie i nadsyłane wiadomości utrudniają, wręcz uniemożliwiają Julii pracę, zatruwają życie. Co gorsza - przychodzą już nie tylko na służbową komórkę, której numer był na wizytówce, ale i na numer prywatny.  Potem dochodzą prezenty, śledzenie... Rozkręca się spirala psychicznych oddziaływań.  Kobieta jest przerażona, czuje się osaczona, jej życie sypie się jak domek z kart (wszystko to bowiem odbija się na pracy, rodzinie, przyjaciołach), padła ofiarą czyjejś obsesji, stała się obiektem uczuć wahających się od miłości do nienawiści... Kim jest tajemniczy osobnik, który wie o niej wszystko? Do czego jeszcze może się posunąć? Dlaczego ją to spotyka? Jak można przerwać tę obsesyjną "wojnę podjazdową"?

Oczywiście nie ma sensu streszczać powieści, bo i tak więcej niż w sferze fabularnej dzieje się w psychice i zachowaniach bohaterów. Co ciekawe, mamy sytuację pokazaną nie tylko od strony nękanej dziewczyny, ale i z perspektywy stalkera - jego zachowanie, motywacje. W głowie się nie mieści tok myślenia takiego "psychola" i  jego kreatywność w snuciu pajęczej sieci, zdobywaniu namiarów, kamuflażu. Nie do wyobrażenia są skutki działań takiego "dręczyciela" - od ingerencji we wszystkie aspekty życia, przez wzbudzenie strachu, poczucia winy (!), po konieczność zmiany pracy, miejsca zamieszkania, jakby ucieczkę, aż po depresję. 
Poprzez fabułę Rudnicka ukazała cały mechanizm stalkingu, łącznie ze sposobami pomocy osobie, która padła jego ofiarą ( działalność detektywa, porady psychologa, strona internetowa temy poświęcona). W dodatku wręcz "podręcznikowo" zaprezentowane są typowe reakcje otoczenia - ignorowanie problemu, bagatelizowanie, uznawanie sytacji za romantyczną sprawę,  czy obarczanie winą osoby dręczonej (że niby sprowokowała kogoś). Niezrozumienie występuje także ze strony policji - brak podstaw do aresztowania, do szukania sprawcy, skoro czyn nie wyczerpuje znamion wykroczenia, czy przestępstwa (mimo zmian w prawie stalking jest trudny do udowodnienia) Reakcje bliskich ofiary są nieraz bardzo nieadekwatne do sytuacji, ale i sama sytuacja jest nietypowa, trudna do pojęcia, więc też nieraz trudno się dziwić, może sami  zareagowalibyśmy w taki sposób. Idąc dalej, nie wiadomo jak postępowalibyśmy na miejscu Julki - z zewnątrz przecież  łatwo oceniać, co niepotrzebnie zrobiła, co powinna była zrobić, jak się zachować... 
Kilka razy podczas lektury zdarzyło mi się pomyśleć np. " no przecież wystarczy zmienić numer telefonu i po kłopocie" , ale potem okazywało się, że moja rada jest próżna, bo bohaterka tak uczyniła, ale nadal tkwiła w pajęczynie stalkera, a ileż razy można zmieniać komórkę i to nie tędy droga, by uciekać. Dziwiłam się, dlaczego niszczy dowody, ale potem docierało do mnie, że chce się odciąć od tego, co jej zatruwa życie, że nie myśli jak prawnik, ale działa w złości, rozpaczy, czy bezsilności. Nie sposób czytelnikowi nie zaangażować się emocjonalnie w przedstawioną historię.

Powieść napisana jest zgrabnie, bez zgrzytów, prostym językiem. W pewnych fragmentach pojawia się specyficzny zapis, ale wydaje się on nieodzowny (np. powtarzające się słowa piosenki - odzwierciedlenie nieustannej melodyjki telefonu). Nie ma tu kunsztownych metafor i rozbudowanych opisów, bo nie o to tu chodzi. Ważny jest przekaz całej historii, uświadomienie istoty problemu, jakim jest stalking. Naprawdę, nie zdajemy sobie sprawy jak niebezpieczne może być to zjawisko, a także jak nieraz łatwowiernie wystawiamy swoje dane na portalach spolecznościowych oraz beztrosko udostępniamy namiary znajomych.

"Cichego wielbiciela" powinien przeczytać każdy - ku przestrodze i dla własnej wiedzy. Olga Rudnicka po raz pierwszy w literaturze polskiej podjęła temat stalkingu. Zbeletryzowana forma ułatwia poznanie problemu a postaci bohaterów sprawiają, że całość przemawia dobitniej niż suchy artykuł w prasie czy rozdział z podręcznika psychologii. Książka ma walory edukacyjne, owszem, ale przede wszystkim emocjonalne,  a czyta się niemal jednym tchem. Polecam tę powieść, bo warto.
"Cichego wielbiciela" przeczytałam w ramach akcji "Włóczykijka" i przyznam, że to najlepsza spośród wszystkich książek ( a było ich już kilka), jakie do mnie dotarły tą drogą.



PS. Ślicznie dziękuję za smakowite umilacze, które uprzyjemniły mi czas lektury, a do zdjęcia się nie załapały.

11 komentarzy:

  1. To moja ulubiona książka, zresztą kiedy Olga opowiadała o tym jak ja pisała to byłem wstrząśnięty :-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W posłowiu autorka wspomina jak kilkakrotnie kasowała tekst, poprawiał, aż była zadowolona z efektu. W sumie to się nie zdziwiłabym, gdyby podczas pisania sama nerwowo spoglądała w okno i podskakiwała na dźwięk telefonu...

      Usuń
  2. Czytałam także ,,Cichego wielbiciela'' i uważam ją za jedną z najlepszych książek autorki. Naprawdę rewelacyjna powieść dająca dużo do myślenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Porównania nie mam, ale zgadzam się, że jest o czym myśleć.

      Usuń
  3. Ta książka jest genialna, ma niesamowity klimat i co ważne zawiera informacje o tym jak walczyć ze stalkerem. Szkoda tylko, że od tej pory piękna piosenka "Martwe morze" Budki Suflera będzie kojarzyć mi się bardzo niepokojąco, szczególnie refren daje niezłe ciary.

    Polecam się na przyszłość, umilaczy nigdy dość. Przyznam się, że jeden łakoć zaplatał mi się w mojej wielkiej torebce i niestety nie doleciał do Ciebie, ale uwierz mi, był pyszny ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze nie trafiłam na tę piosenkę w radiu, rzeczywiście- od czasu przeczytania tej książki będzie się nam jednoznacznie kojarzyć.
      Łakocie super, żelki jeszcze są, nie otwierałam -Elwi spróbuje. Baton musli- zazwyczaj mi nie smakują, ale ten okazał się znakomity - będę takich szukać.
      Dzięki wielkie jeszcze raz ;-*

      Usuń
  4. Coraz bardziej czuję, że muszę to przeczytać. Twoje recenzja, komentarze pod nią... A styl tej autorki polubiłam dzięki "Natalii 5". Poza tym generalnie ciekawi mnie postać samej pisarki - prowadzi bardzo aktywny tryb życia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Styl jak styl, dla mnie żadna rewelacja, ale temat!
      "Natalii 5" może kiedyś też przeczytam. A pisarka dżu -dżitsu trenuje...

      Usuń
  5. mam ją p w planach, choć trochę zdążyłam o tym zapomnieć, ta recenzja odświeżyła mi pamięć ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Muszę ja mieć! Posiadam dwie książki pani Olgi, po których mam wielki niedosyt i koniecznie muszę się zaopatrzyć w kolejne jej dzieła ;)

    OdpowiedzUsuń

'Napisz proszę, chociaż krótki list" ;-)

Follow by Email