poniedziałek, 21 stycznia 2013

Dygoty i Dygaty

Wyd. Książka i Wiedza 1979
Gdyby nie to, że mam w pamięci pozytywny odbiór "Jeziora Bodeńskiego", to po "Pożegnaniach" (1948) pożegnałabym się z panem Dygatem, ale w takim razie kiedyś pewnie jeszcze sięgnę po "Disneyland".
Niewielkich rozmiarów powieść nie zachwyciła mnie, a wręcz znużyła. Nie dało się nie odczuć gombrowiczowskiego klimatu (maski, formy, pozy i pozory), co akurat powinno mi odpowiadać, ale jednak nie ujęło na tyle, bym była usatysfakcjonowana lekturą. Całość sprawiała wrażenie rozdygotanej, przeważnie za sprawą głównego bohatera, idealistycznego buntownika, który jednak był dość pasywny w swych działaniach. Bo i cóż czynił?Odsunął krzesło spod pani Loli (niczym szkolny urwis), wybrał się na piknik z fordanserką Lidką, balował w paryskich lokalach.... Z drugiej strony cóż miał robić, skoro zewsząd słyszał, że świata nie zmieni...
Owszem, był inny, niepokorny, postępował niekonwencjonalnie odcinał się od swej warstwy społecznej. Sam o sobie mówi tak: "Od dawna już żyłem w niezgodzie z otoczeniem. Miałem wstręt do szablonów i schematów wzajemnego obcowania ludzi ze sobą, prześladował mnie ustawiczny odruch korygowania na własna rękę wszystkiego, co wydawało mi się w życiu niesłuszne, fałszywe i niesprawiedliwe, a wreszcie już prze samą przekorę postępowałem na przekór wszystkiemu, co widziałem dookoła" (s.13)
Przyznaje się do nieuczciwości, ale motywuje to na swój sposób: " (...)ciągle kłamię ludziom na mój temat i opowiadam im byle co. Ludzie żądają od człowieka, ażeby miał konkretne treści, pytają go, co słychać u niego, jak mu się powodzi, jakie ma plany na przyszłość, i nie mogą absolutnie przyjąć człowieka bez treści życiowych, to byłaby dla nich ciężka obelga, zjawisko nie nadające się nawet do rozważania. Ja nie miałem żadnych gotowych treści, z którymi mógłbym zapoznać zahaczających mnie współtowarzyszy życia, musiałem zmyślać i podawać im najtypowsze, schematyczne, łatwe do strawienia". (s. 182) Nie można  więc wierzyć do końca w to, co mówi  ów bohater. Nawet pobyt w obozie w Oświęcimiu wydaje się "podejrzany".
Rzecz składa się z dwóch części, pierwsza dzieje się tuż przed wojną, druga - pod jej koniec. Atmosfera jest niespokojna, niepewna, rozedrgana. Ewidentnie coś się zmienia, coś się kończy, odchodzi w niebyt. Epoka, wartości, hierarchia klasowa. Arystokraci, zamożni mieszczanie potracili majątki w wojennej zawierusze. Dziewczyna do towarzystwa z kawiarni zostaje żoną hrabiego i nabiera pańskich manier. Lokaj otwiera restaurację i zatrudnia w niej pana z wyższych sfer.
Smaku dodaje szczypta absurdu (dialogi ze staruszką w willi 'Quo vadis', która  - staruszka nie willa - chciała sprzedać bohaterom szkaradny zegar i kota w charakterze psa; rozmowa z kelnerem w Kasynie w Podkowie Leśnej) oraz barwną plamą zarysowana postać Maryny.
Geograficznie mamy tu Warszawę, Pruszków, Komorów, Podkowę Leśną, Milanówek (wspomniany przy okazji trasy kolejki), a także Paryż  i - choć tylko na płaszczyznie rozmów- Wiedeń.

Filmu J. W. Hasa na podstawie "Pożegnań" nie oglądałam, ale przy okazji nie omieszkam tego uczynić. Proza Dygata bardzo "filmowa" mi się wydała, ciekawe jak wypadła okiem kamery.

Książka przydała się do styczniowej Trójki E-pik ( kategoria powieść z polskim miastem).



5 komentarzy:

  1. Czytałam? Nie pomnę. Coś Dygata było, może "Jezioro Bodeńskie" i tak to jest, że jak nie przeczytam to się nie dowiem. No nie pamiętam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Też czytałam Bodeńskie, ale ja na pewno nic więcej nie czytałam. Na weltbicie kupiłam sobie podręcznik za małe pieniądze. Ha! I powieść Szczepkowskiej. Drugie Ha!

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie znany mi autor. W domu nie posiadam, więc pewnie (jak na razie) nie sięgnę po jego twórczość. Mimo iż książkę uważasz za nużącą, to wybrałaś ciekawe cytaty.

    Mi udało już się przeczytać dwie styczniowe trójki, ale ni jak idzie mi z pisaniem, w sumie mam jeszcze tydzień ;-).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście -NIEZNANY- piszemy razem. :-) Pierdoła ze mnie. ;-)

      Usuń
  4. Nie wiem czemu, ale nie otwierają mi się okienka "odpowiedz" pod poszczególnymi komentarzami, więc piszę zbiorowo.

    Monotemo, czasem wystarczy przejrzeć, poczytać kilka stron i się przypomni, są też takie książki, które pamiętamy jak przez mgłę, że chyba czytałam, ale czy na pewno...w każdym razie warto spróbować ponownej lektury ;-)

    Klaudio Makso, gratuluję zdobyczy, mnie do Szczepkowskiej nic a nic nie ciągnie, omijałam w bibliotece jej powieści.

    Patrycjo, daj spokój, nas uczono przecież, że "nieznany w ogóle, na przykład żołnierz, piszemy razem, a nie znany mi pisarz osobno", potem to ujednolicono, ale można się pogubić.
    Nie czytać Dygata - mała strata.
    Cieszę się, że spodobały Ci się cytaty, miało być więcej, ale nie chciało mi się przepisywać.
    Spokojnego oczekiwania życzę.

    OdpowiedzUsuń

'Napisz proszę, chociaż krótki list" ;-)

Follow by Email