poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Dobra Ligocka


Lgnę do prozy Ligockiej. Odpowiada mi wrażliwość tej artystki, jej styl,  jej kreska - malarska i literacka. Kilka jej książek mam już za sobą, ale nie wszystkie. Wiem jednak, że sięgnę po nie bez wahania.

"Dobre dziecko" to emocjonalna i przejmująca niemal do szpiku kości biograficzna opowieść 'dziewczynki w czerwonym płaszczyku', dotycząca głównie czasów powojennych, lat 50-tych XX wieku spędzonych w Krakowie. 

Autorka opowiada o swoim dorastaniu naznaczonym bólem, lękiem i samotnością. O skomplikowanych relacjach z matką - jedyną jej bliską - a zarazem tak daleką - osobą z rodziny. O anoreksji, depresji, wyalienowaniu, o echach bolesnych wojennych przeżyć.  O oczekiwaniach i rozczarowaniu. O potrzebie przyjaźni, akceptacji, ciepła. O trudach życia i widmie śmierci. O tragicznym splocie wydarzeń. Także o nadziei na lepsze jutro, na odmianę losu.

Narrację prowadzoną prosto lecz bardzo impresywnie (sceny ukazywane w czasie teraźniejszym) wzbogacają autentyczne fragmenty z pamiętnika Anny Abrahamerowej - babci Romy, a uzupełniają prywatne fotografie z rodzinnego archiwum. W zapiskach pani Abrahamer mamy pewien obraz  minionej epoki,  świat  zamożnej żydowskiej rodziny, świat przedwojennego Krakowa.

Tytułowe "dobre dziecko" to określenie odnoszące się do Tosi Abrahamerówny (córki Anny), która była znakomicie zapowiadającą się młodą panienką, przyszłą panią domu, nie mającą artystycznych ciągot jak jej siostra Sabina. To również zarzut wobec Romy - że niby taka nie była (nie chciała jeść, za mało się uczyła, dziwaczyła), jednak w odniesieniu do tego, co przeszła i co uczyniła, by pomóc matce (kilka razy uratowała ją przed tragicznymi skutkami "wypadków") - brzmi to zupełnie inaczej.

Książkę przeczytałam w jedno popołudnie, niemal jednym tchem.  Smutna i niełatwa, ale wartościowa i ważna lektura.

10 komentarzy:

  1. Cieszę się z tej recenzji, bo teraz chętnie kupię sobie książkę. Nie wiem czemu (a przecież znam chyba wszystkie wcześniejsze książki pani Romy- najbardziej podobała mi się Tylko ja sama-jeśli nie przekręciłam tytułu), ale obawiałam się jakiś skandalicznych wyznań mających przyciągnąć czytelnika - może to ta okładka tak mi się skojarzyła

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Skandalicznych wyznań"... hmmm... jeśli myślę o tym, o czym myślisz (sugerując się okładką) to nie to.

      Usuń
  2. Czytałam tylko ,,Dziewczynkę w czerwonym płaszczyku", jednak mam ochotę i na tą pozycję:)

    OdpowiedzUsuń
  3. to rewelacyjna książka, ja również uwielbiam styl i wrażliwość Romy Ligockiej

    OdpowiedzUsuń
  4. Miło mi, że podzielacie moją sympatię dla twórczości p. Ligockiej.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nominuję do zabawy Liebster blog, dlatego, ze to fajne miejsce. Szczegóły tu: http://gdanskdlauli.blogspot.com/2013/04/liebster-blog.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, bardzo mi miło. Zerknę wkrótce.

      Usuń
  6. Czytałam Dziewczynkę w czerwonym płaszczyku, w kolejności jest Tylko ja sama i na koniec dobre dziecko-to trylogia. Zakochałam się w tej pisarce po spotkaniu podczas Wrocławskich Promocji Dobrych Książek. Rozmowa z nią i sposób w jaki podchodzi do życia...coś pięknego. To jest przykład jak osobowość autora ma wpływ na zainteresowanie jego książkami. Po spotkaniu od razu pobiegłam po książkę.
    P.S. Twoja recenzja zachęciła mnie do sięgnięcia po wywiad-rzekę z Barcisiem :). Zabieram się do lektury.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oprócz "Dziewczynki..." czytałam "Znajomą z lustra", "Kobietę w podróży" , a "Tylko ja sama" chyba tez, tylko z innym kolorem mi się kojarzy, może inne wydanie wczesniejsze albo coś pomyliłam. Żałuję, że tak późno zaczęłam notować przeczytane tytuły i czynić jakiekolwiek zapiski, bo widzę teraz, ile gubię.
      Czuję, że pisarka jest niesamowita, niestety nie miałam okazji jej spotkać.

      PS. 1.Bardzo się cieszę, że udało mi się przysporzyć czytelników rozmowie z Barcisiem. Życzę miłego przebywania z aktorem na książkowych stronicach.
      PS. 2. Za każdym razem jak czytam Twój komentarz, albo do Ciebie zaglądam, to mam wyrzuty sumienia z powodu literatury czeskiej, która u mnie wciąż czeka na swoje 5 minut, ale ciągle coś nowego wskakuje do kolejki, czy wręcz "na stół", i plany ulegają zmianie.
      Na maj mam same pyszności -nowości, ale może w czerwcu Czesi....

      Usuń
    2. Oj, to teraz do mnie nie zaglądaj, bo po Barcisiu i jeszcze dwóch książkach prawdopodobnie znów pójdą Czesi :)
      A Barcis-przeczytany. Na jednym oddechu. Normalnie mam ochote Cię wyściskać za Twoją recenzję, bo bym pewnie nie trafiął na te książkę. Jest świetna :) (i książka i recenzja :)

      Usuń

'Napisz proszę, chociaż krótki list" ;-)

Follow by Email