piątek, 25 lipca 2014

"Grzeczna dziewczynka" Alina Białowąs

Podobno grzeczne dziewczynki idą do nieba, a niegrzeczne - tam, gdzie chcą. Grzeczne dziewczynki mogą  jednak, niestety, tu na ziemi już wstąpić do piekła, choć nie po drodze im było....

Okładka książki Grzeczna dziewczynka
e-bookowo, 2014
W swojej drugiej powieści, po ciepło przyjętym przez czytelniczki debiucie ("Galeria uczuć"), Alina Białowąs opowiada historię 25-letniej Karoliny i jej związku, opartego na zasadach - dla rozsądnie myślącego odbiorcy - nie do przyjęcia. Kobieta była najpierw w siódmym niebie, ale szybko musiała zawrócić z "nowej drogi życia", potrzebowała naprawdę zimnego kubła wody wylanego na swą rudą głowę, by "oprzytomniała" i zobaczyła sytuację taką, jaką była naprawdę, a nie jaką się wydawała.

Bohaterkę poznajemy w momencie, gdy ogląda nagranie video ze swojego ślubu. Kadry uruchamiają lawinę wspomnień: jak się poznali z Filipem, co się wydarzyło, jak wypadła pierwsza wizyta u jego rodziców ... Jak w filmie w myślach Karoliny przewijają się sceny z jej dotychczasowego życia.... Gdy czytamy powieść, przemykają nam one przed oczami, stopniowo budując obraz tego, co doprowadziło do takiego, a nie innego finału. Od początku wiadomo, że małżeństwo zakończyło się fiaskiem, ale najciekawsze jest to, jak do tego doszło.

Zachowanie Karoliny budzi zdziwienie,  irytację,  a nawet oburzenie. Jak można być tak naiwną, głupią, ślepą,  uległą, jak można nie dostrzegać pewnych symptomów i na własne życzenie wpakować się w niezłą kabałę???  Łatwo powiedzieć! Zanim odsądzimy dziewczynę - może nie  od razu od czci i  wiary, ale od zdrowego rozsądku na pewno - trzeba uświadomić sobie parę rzeczy.
Wysocka  była zakompleksiona na punkcie swoich licznych piegów i rudych włosów, zamknięta w sobie, postrzegana jako nieprzystępna kujonka. Nadal w niej tkwiła zadra z powodu miłosnego zawodu sprzed lat. Zazdrościła rodzicom kwitnącego wciąż  między nimi uczucia, sama czuła się odsunięta na boczny tor, nawet podejrzewała, że została adoptowana! Nadmierna troskliwość babci, wyraźnie skrywającej jakieś rodzinne sekrety, też nie wpływała dobrze na kondycję bohaterki. Miała niskie poczucie wartości. To wszystko sprawiało, że była bardzo spragniona akceptacji, uczuć, a przy tym podatna na manipulowanie, łatwo uległa fascynacji. Filip całkowicie ją "opętał", podporządkował sobie, narzucił swoje zasady. Karolcia wierzyła w łączące ich uczucie, godziła się na wszystko jak "grzeczna dziewczynka", po prostu miała "klapki na oczach" i z przekonaniem wręcz brnęła dalej. Nie docierały do niej uwagi i prośby przyjaciółki oraz rodziny. W końcu, a lepiej późno niż wcale, pojawiła się kropla, która przelała czarę.

"Co robić gdy się z własnych spadło z chmur /Na wielkie własne też pustynie...Co robić gdy się skończył niby cud /Szukajmy tego co nie ginie" - mogłaby zanucić bohaterka. Lądowanie było brutalne i bolesne. Przejrzała na oczy i z pomocą bliskich zaczęła wyprostowywać swe ścieżki i powoli wracać do "normalności" z iskierką nadziei na przyszłość. Doświadczyła solidnej lekcji życia i ta historia powinna posłużyć czytelnikom ku nauce i przestrodze, uczulić na pewne sytuacje i problemy. Zapewne niejedna osoba w mniejszym lub większym zakresie, na własnej skórze, czy z obserwacji zetknęła się z czymś podobnym. Alina Białowąs napisała bowiem historię nie wydumaną, ale życiową, bardzo prawdziwą.
 "Grzeczna dziewczynka" to nie jest komedia romantyczna,  ani żadna bajka o współczesnym kopciuszku i księciu na białym rumaku. Zakończenie - na dobrą sprawę jest optymistyczne, ale dalekie od słodkiego happy endu. To w sumie gorzka opowieść, ale  nie pozbawiona ciepła, czy  ironii. Bardzo zgrabnie napisana, ciekawie skonstruowana - wspomnienia bohaterki "lecą" tak kaskadowo, "wyskakują" jedno z drugiego, przy tym czytelnik "widzi" akcję przed sobą, jakby oglądał film pt. Życie Karoliny W.

Powieść zawiera motywy bliskie sercu wielu czytelników, takie jak biblioteka (miejsce pracy głównej postaci i jej przyjaciółki Miśki) oraz zwierzęta (dobytek tej koleżanki oraz pupile pani Joli; nie są one jednak na pierwszym planie), na uwagę zasługuje postać wspomnianej już Misi i jej życiowa postawa. Ciekawa wydaje się także kreacja eleganckiej starszej pani, babci Wysockiej, znającej się na ziołach, mądrej, ale też z bagażem ciężkich przeżyć.

Moim zdaniem, szkoda, aby ta powieść zginęła w tłumie. Zasługuje na profesjonalne wydanie książkowe  oraz szeroką promocję. Niczym  nie odstaje od tzw. "babskich czytadeł" (w dobrym tego słowa znaczeniu), popularnych powieści współczesnych, jakie licznie ukazują się na rynku pod skrzydłami dużych i znanych wydawnictw. Jeśli któreś z nich odrzuciło tekst Aliny Białowąs, to niech żałuje.

Warto poznać tę fabułę i wziąć sobie do serca, bo wiele wśród nas bywa takich Karolin i Filipów. Pozwolę sobie jeszcze pomarzyć o... adaptacji filmowej "Grzecznej dziewczynki", muszę tylko pomyśleć, kogo bym widziała w głównych rolach... Tymczasem polecam i już czekam na kolejną książkę pani Aliny, którą przeczytam z przyjemnością.

3 komentarze:

  1. Cieszy mnie takie przyjecie tej ksiazki. Czytalam i zgadzam sie w calosci z Pania Agnieszka. Ta powiesc, choc napisana z taka lekkoscia, wcale nie jest taka lekka. Wielokrotnie deprymuje, denerwuje, ale po zastanowieniu, dochodzimy do sedna, ze zycie nieraz ( a moze nawet czesto?) i takie scenariusze kreuje. Z perspektywy moich lat ( ;) ) musze przyznac, ze znam niejedna Karoline. Pani Agnieszce gratuluje tak trafnej oceny i bardzo fajnej recenzji, Alinie Bialowas zycze dobrej weny do napisania kolejnej powiesci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, powieść lekko napisana, ale ładunek niesie poważny, porusza ważny i godny uwagi problem.
      Dziękuję za miłe słowa. Tylko bez "pani" proszę ;-)

      Pozdrawiam słonecznie-
      Aga

      Usuń
    2. Dziekuje...Agnieszko :) i pozdrawiam

      Usuń

'Napisz proszę, chociaż krótki list" ;-)

Follow by Email