piątek, 31 października 2014

"Ślady..." nagrodzone

Mam przyjemność przekazać informację od Wydawnictwa M, że Jan Polkowski, autor „Śladów krwi”, został laureatem pierwszej edycji Nagrody Identitas.

 Nagroda Identitas jest przyznawana corocznie najlepszym książkom poprzedniego roku: jednej w dziedzinie humanistyki i literatury pięknej, a drugiej w obszarze historii.

Gratulacje dla pisarza i wydawców.

Przy okazji przypominam moją recenzję "Śladów krwi".

czwartek, 30 października 2014

Notatka w kratkę i 10 książek, które...

Stęskniłam się za pisaniem ot, tak sobie... Już wieki całe nie było notatki w kratkę, nie licząc wpisu urodzinowego sprzed ok. 3 tygodni. No to sobie teraz napiszę! ;-D

Na wielu blogach, spośród tych, które odwiedzam, pojawiły się relacje z Targów Książki w Krakowie. Chodziło mi po głowie, aby się tam wybrać, jednak w sumie sama nie wiedziałam, czego chcę i moje lenistwo oraz niechęć do podróży zwyciężyły. Tak sobie czytałam i  uświadomiłam sobie, że o paru rzeczach nie miałam pojęcia, a mam tu na myśli np. znaczną odległość miejsca TK od linii komunikacyjnych. Biorąc to pod uwagę wraz z dojazdem stąd, to zapewne dotarłabym tam koło południa, a następnie zginęła w tłumie ;-) Ktoś w relacji wspominał o braku tablic/plansz z mapą stoisk - sądzę, że warto byłoby o tym napomknąć organizatorom, na pewno to by  się przydało  uczestnikom podczas targów. Wiem, że achom i ochom na temat atmosfery, spotkań z autorami i innymi blogerami nie było końca, owszem, to cenne wrażenia, ale trzeba być też obiektywnym i jeśli coś kulało od strony organizacyjnej, to też trzeba na to zwrócić uwagę. Jak tak sobie właśnie poczytałam tu i tam, to jakoś aż tak bardzo nie żałuję, że nie pojechałam. Chociaż kto wie, może za rok.. ;-).  A międzyczasie może jakieś inne wydarzenie literackie/książkowe... Np. tyle się dzieje we Wrocławiu... Pomyślę nad tym.

Ostatnio mam bardzo kulturalny tydzień. W niedzielę oglądałam na żywo spektakl "En vogue" z Darią Widawską, Beatą Kawką i Elżbietą  Zającówną w rolach głównych. Świetna komedia! U nas nawet kina nie ma, ale w miasteczku obok mają odpowiednią salę w Domu Kultury i tam organizowane są teatralne wydarzenia. toteż w miarę możliwości staram się korzystać. Poniedziałek uświetnił Teatr Tv: "Klub kawalerów" w reż K. Jandy, z plejadą znakomitych aktorów ( m.in. J. Stuhr, C. Pazura, K. Janda, E. Jungowska). Wtorkowy wieczór upłynął pod znakiem pełnej emocji i ekspresji opery "Carmen"  (TVP Kultura). W środę słuchałam benefisu Jacka Cygana na Trójce. Dowiedziałam się, że ten genialny autor tekstów piosenek również śpiewa. W niedzielę o 18.55 na TVP Kultura spektakl "Skarb" na podstawie prozy Olgi Tokarczuk. Przypomnienie w telefonie nastawione!

Dziś chyba dla odmiany zajmę się  sprzątaniem, poczytawszy potem odrobinę przed snem. Mam co nieco do opisania. Przeczytałam "Szczęście pachnące wanilią" (hmmm, mam parę uwag) oraz "Autorkę" (wciągnęła mnie), za mną 2 reportaże z Czarnego, na tapecie też stale coś z egzemplarzy recenzyjnych no i mam "obsesyjne" pomysły do zrealizowania. Mam więc co robić. A o czym chcieliby szanowni czytelnicy niniejszego bloga przeczytać w pierwszej kolejności? Bo nie wiem od czego zacząć.
O, pochwalę się, że w konkursie Wydawnictwa Czarne na fb wygrałam "Mezopotamię" Serhija Żadana, z zebrami na okładce, a w konkursowej odpowiedzi przywoływałam powieść "Czas tęsknoty".

Tyle gadania. Czas na dziesiątkę, bo nie chciałabym, aby Marta poczuła się zlekceważona. Nominowała mnie do zabawy, która rozgrywa się na facebooku i na blogach, a polega na wybraniu (podaniu tak bez większego namysłu) dziesięciu najważniejszych książek naszego życia. Takich, które coś zmieniły w tym naszym życiu. Potem trzeba nominować kolejne 10 osób.
Wg mnie 10 to zbyt dużo, zwłaszcza, że już multum osób swoje "10" przedstawiało, zatem trochę zmniejszę tę ilość.

Oto moja dziesiątka, kolejność przypadkowa:
  • "Lalka" B. Prus
  • "Kocia kołyska" K. Vonnegutt
  • "Cudzoziemka" M. Kuncewiczowa
  • "Lotnica" M. Józefacka
  • "Mistrz i Małgorzata" M. Bułhakow
  •  "Kwiat kalafiora" M. Musierowicz
  •  "Sentymenty" A. Osiecka
  •  "Słownik wyrazów obcych i obcojęzycznych" W. Kopaliński
  •  "Życie oraz śmierć Angeliki de Sance" J. Podsiadło 
  • "Grzeczna dziewczynka" A. Białowąs

  • Uzasadnienie - dopiszę na konkretne życzenie.
    Na pewno o jakimś bardzo ważnym tytule zapomniałam z racji galopującej sklerozy ;-)
    Zastanawiałam się też nad taką oto knigą:
    Okładka książki Poznaję świat. Książka dla dzieci 6-8-letnich
    Źródło okładki: lubimyczytac.pl

Nominuję (udział dobrowolny):
 - Ewę Gogolewską- Domagałę

czwartek, 23 października 2014

"Na wieki wieków amant"

Coraz częściej na rynku wydawniczym pojawiają się biografie, wspomnienia bądź wywiady-rzeki dotyczące znanych osób ze świata filmu, teatru, muzyki. Ostatnio dość często goszczą w moich lekturach. Po książkowych spotkaniach m. in. ze Stanisławą Celińską i Anną Dymną przyszła pora na nową publikację wydawnictwa Prószyński i S-ka, tym razem z mężczyzną w roli głównej. Mianowicie sięgnęłam po wywiad z Tadeuszem Plucińskim – aktorem teatralnym i filmowym, estradowym artystą, niepokornym amantem słynnym z licznych romansów, człowiekiem niepospolitym i wszechstronnie utalentowanym.

Szczerze przyznam, że nie spodziewałam się aż tak barwnej i pasjonującej opowieści. Sądziłam, że będą to sentymentalne wspomnienia starszego pana, może gdzieniegdzie okraszone anegdotą. Tymczasem mamy do czynienia z żywiołową gawędą, pełną ciekawostek i pikantnych szczegółów, z której emanuje prawdziwa radość i pasja życia, poczucie spełnienia, osiągniętego szczęścia i pogody ducha.(...)

                                                   Ciąg dalszy recenzji (TUTAJ).

wtorek, 21 października 2014

Duet z pazurem


Autorka E. i Redaktorka O.
Zaczęło się od rzutu oka, potem było o zatokach...

Świetnie piszą piórem i pazurem. Fajnie im to wychodzi w duecie!


Gdyby jedna, nomen omen, nie domagała, to druga dopisze :-)

Polecam łaskawej uwadze taki oto

                   PROJEKT                 (klik)



poniedziałek, 20 października 2014

Nie lubię Zyskowskiej-Ignaciak

Najpierw przebudziła się ze snu o niebieskich migdałach, a potem w upalne lato uciekła znad rozlewiska, by opowiedzieć w fabularnej formie tragiczne dzieje Barbary i Krzysztofa Baczyńskich. Natomiast teraz "machnęła" taką powieść, że szczęka opada, nieładnie mówiąc. Nie lubię jej, bo teraz będę musiała przeczytać wszystko, co wyszło spod jej pióra ;-) I pomyśleć, że jakiś czas temu nie mogłam zapamiętać nazwiska Katarzyny Zyskowskiej- Ignaciak, usilnie je przekręcając (pamiętasz, Klaudia?)

Okładka książki Nie lubię kotów"Nie lubię kotów" to powieść, której absolutnie nie można wrzucać do jednego worka z  tzw. "babską literaturą", bo to nie jest ani komedia romantyczna, ani  ciepła i optymistyczna opowieść o spełnianiu marzeń, ani nawet słodko-gorzka malownicza "obyczajóweczka". To proza rasowa, syjam lub maine coon wśród dachowców, z ostrymi pazurami i iskrami sypiącymi się podczas głaskania pod włos. Z kotami nie ma ona jednak nic wspólnego, a ci, którzy z góry spisali ją na straty ze względu na tytuł - niech żałują i czym prędzej zmienią zdanie.

Sześć opowieści o szóstce  trzydziestoparolatków, których łączą różne relacje. Tak z grubsza rzecz biorąc, przedstawia się to następująco: Wojtek i Malina są małżeństwem. On kumpluje się z Konradem - wydawcą książki Dagmary. Ona - z Karoliną, siostrą Daniela, który miał niegdyś styczność z wspomnianą autorką. Z kolei Konrada i Karolinę też łączy pewna nić znajomości. W każdej z 6 części o odrębnych, istotnych tytułach (Archetyp, Dies irae, Lepszy, Prowincjonalna gwiazda chic-litu, Mistrz drugiego planu, Nie lubię kotów) na pierwszym planie jest jedno z nich. Zyskowska-Ignaciak nie opowiada jednak sześciu życiorysów ot tak, jako kolejne, gdzieś tam przecinające się wątki. Te 6 historii narysowanych ostrą, ciemną kreską (czasem też białą i sypką) posłużyło autorce do pokazania charakterystycznego rysu wspólnego pewnej części (bo nie można uogólniać) pokolenia dzisiejszych +/-30-latków. A może też jako przykład  tego, czego coraz częściej doświadcza współczesny człowiek.
Nakładanie masek. Gra pozorów, Udawanie kogoś innego niż się jest, także przed samym sobą. Kreowanie własnego wizerunku (również poprzez media, portale społecznościowe, blogi). Świat kariery i bogactwa. Moda na sukces. Droga po trupach, przez łóżko, kokainową ścieżką. Egoizm. Brak skrupułów. Perfekcja na pokaz. Samotność wśród czterech ścian i w  towarzystwa tłumie. Ucieczka w uzależnienia, ucieczka przed odpowiedzialnością za własne i cudze życie. szukanie remedium na problemy. Gonienie własnego ogona. Świat wiecznych Piotrusiów panów. I pań.

W 6 opowieściach autorka zawarła szeroki zasób  życiowych sytuacji, dramatycznych zdarzeń, dylematów, uwikłań.  Każdy z bohaterów dźwiga swój bagaż. Każdy nadawałby się na terapię u psychoterapeuty. Ze swoją zmorą zmaga się jednak sam, zagubiony  "między niewypowiedzianymi słowami, między płytkimi zdaniami" ( s. 372), bez prawa do strachu,niepowodzeń i słabości, bez odwagi, by się do nich przyznać, żeby żyć po swojemu, "jednolita, choć brudna masa" ( s. 373).
Trudno wśród tych postaci wybrać sobie "ulubieńca", nawet, gdy komuś współczujemy, to okazuje się, że i ów ma coś za uszami i nie jest do końca tym, za jakiego chce być uważany. To jednak nie jest ten typ powieści, gdzie kibicujemy bohaterowi śledząc jego perypetie i przeżycia. Tu mamy 6 obrazów, pozornie oddzielnych, z życia "warszawki" (ale podpiąć pod to można też inne środowiska), 6 odcinków reality-life.

Zyskowska -Ignaciak napisała powieść mocną, do bólu prawdziwą, śmiało obnażającą współczesną społeczność i ostro punktującą kondycję pokolenia trzydziestoparolatków, dla których życiowa gra zmierza do kwestii "pobite gary" (w nawiązaniu do książki "Znaki szczególne" P. Wilk), albowiem nie udźwignęli ciężaru, jaki wzięli na swe barki, rozczarowali się rzeczywistością, która skrzeczy, zgubili się w labiryncie pozorów i przyjmowanych masek.
 Język tej prozy jest również ostry, siecze bez owijania w bawełnę. Idealnie współgrający z treścią. Zakończenie - moim zdaniem znakomite. Teatralne zdemaskowanie bohaterów głosem pijanej postaci, która i o sobie szczerze mówi. Czy te "głosy prawdy" były wygłoszone realnie, czy tylko były alkoholową wizją w głowie bohaterki - do końca nie wiadomo. Ostatnie słowa fabuły - "wszystko będzie dobrze" niosą pozorną pociechę, to jakby kolejna złuda...

"Nie lubię kotów" należy do serii "Cztery pory roku". Nic mi o niej bliżej nie wiadomo, nie czytałam innych tytułów. Jeśli jednak są tak dobre jak 'Koty' to chciałabym je poznać. Współczesna proza polska ma wiele odmian, często zmierza w kierunku literatury lekkiej, łatwej i przyjemnej albo - wprost przeciwnie - w stronę ambitnej, trudnej, ciężkiej, wymagającej. Powieść Zyskowskiej jest pośrodku i jest cholernie, przepraszam za ekspresję, dobra.

Nie lubię Zyskowskiej - Ignaciak, noo....

niedziela, 19 października 2014

Książka z wisienkami

ZdradaZacznę od tego, że nie lubię wytrząsania się nad twórczością Paulo Coelho (czy jakiegokolwiek innego autora) wyśmiewania się i szydzenia z niego przy każdej nadarzającej się okazji. Rozumiem, że komuś z jakichś powodów nie podoba się dana książka - wtedy  wygłasza negatywną opinię; komuś nie odpowiada styl danego autora- więc nie sięga po więcej jego twórczości. Natomiast takiego szydzenia "dla sportu" zdecydowanie nie pochwalam, nieważne czy chodzi o Coelho, czy kogokolwiek.
Nie ma wątpliwości, że P. Coelho nagrody Nobla nie dostanie, to nie ta półka, ale udało mu się porwać tłumy i odnieść wydawniczy sukces. Niejeden pewnie tego mu zazdrości.  
Dobrych kilkanaście lat temu czytałam "Alchemika" ( wyobraźcie sobie, że na kółko polonistyczne!) - to było wówczas coś nowego, innego, świeżego, wywierającego wrażenie na nastoletnich czytelnikach, szukających własnej drogi we wszechświecie. Przyjemna odmiana od tych wszystkich Rolandów, Tristanów, Kordianów i Granic.Odtąd zaczęła się moja "znajomość" z tym pisarzem, przeczytałam prawie wszystkie jego książki. Prawie.  Podobały mi się "Weronika postanawia umrzeć", "Na brzegu rzeki Piedry...", "Piąta góra". Chętnie bym je sobie przypomniała i sprawdziła, jak odebrałabym je teraz.
Później kolejne powieści przyjmowałam z mniejszym entuzjazmem ("Demon i panna Prym" - przegadane), ale w grę już wchodziło przyzwyczajenie, więc sięgałam po następne ("Jedenaście minut", "Brida", "Czarownica z Portobello"). "Pielgrzyma" i "Zahira" nie zmogłam, szczerze przyznam. Im dalej w las, tym było gorzej. "Walkirie" - ale o co chodzi??!!?? Dopiero "Zwycięzca jest sam" to było coś innego, mniej "coelhowego", ale już i tak miałam dość. "Alef" odpuściłam z góry. Nie podchodzę bezkrytycznie do książek P. Coelho i chyba nie ma nikogo, kto jednakowo zachwycałby się każdą z nich, bo trzeba oddać sprawiedliwość, że są wśród nich lepsze i gorsze.. Mam świadomość, że to nie jest "wielka literatura", ale nie można pomijać jej roli, bo i taka jest potrzebna, a naprawdę niejednej osobie coś ta twórczość wniosła w życie. Zatem będę bronić tego autora, a przynajmniej się starać.
O "książce z wisienkami", jak ją określiła - po okładce rzecz jasna -  moja trzylatka, niestety,  nie mogę się dobrze wypowiedzieć.
"Zdrada" to napisana w formie monologu opowieść o kobiecie, która miała wszystko (dom, rodzinę, pracę, bezpieczeństwo itp.), ale nie czuła się szczęśliwą, wręcz zmierzała ku depresji. Zmianą w jej życiu było nawiązanie pikantnego romansu z dawnym znajomym, a obecnie aspirującym politykiem, Jakubem.  Zapowiadało się ciekawie, ale zrealizowane zostało miałko i nudno.
Linda ma 31 lat, ale czuje się staro, ukazana jest jako ta, która młodość ma za sobą, przechodzi "kryzys wieku średniego". Swoją drogą jest młodsza ode mnie i zapewne od wielu czytelniczek. Pomyślałby kto, że po 30-tce to się wymiera jak dinozaury...
Ani bohaterka, ani jej motywacja nie wydają się przekonujące. Już nie wspominając o braku konsekwencji, zakończenie po prostu przechodzi nad całą sytuacją do porządku dziennego i mamy happy end jakby się nigdy nic nie stało. Zero -nie wiem jak to nazwać - dramatyzmu, pogłębienia problemu.
Zachowanie Lindy irytuje i kwalifikuje się do psychiatry. Powieść zresztą czyta się dość nerwowo, gdzie jest stary Coelho, gdzie jest "wszechświat"? Uff, jednak się znalazł. Pod koniec.
Coelho, oprócz tego, że poczarował złotymi myślami w swoim stylu, uległ "modzie na Greya" i nie byłoby w tym nic złego, gdyby całość powieści miała jakiś sens, a tu nie bardzo go widać, przynajmniej w moim odczuciu.
Nie podobało mi się. Gdyby to była moja książka, wyrzuciłabym ją do kosza na śmieci. Na szczęście tylko ją pożyczyłam.

( Przeczytane już dawno, ale dopiero teraz nadrabiam zaległości w notatkach)

czwartek, 16 października 2014

3 X Kiereś

Z ciekawością  sięgam po współczesną literaturę dla dzieci, nie tylko dla przedszkolaków. W książkach Emilii Kiereś (bardzo ładnie i solidnie wydanych przez Akapit Press) znalazłam wiele walorów:  ciekawe pomysły, rzadko obecnie występujące gatunki (baśń literacka), wartości moralne, piękną polszczyznę. Niedawno miałam okazję przeczytać aż 3 tomiki pióra tej autorki. Co o nich napisałam - zobaczcie w linkach.

 
 "Brat"












  
 







poniedziałek, 13 października 2014

Cztery. Mała impre -sj/zk-a





Tak, tak... to już cztery lata minęły od próby mikrofonu - uruchomienia niniejszego blożyny ;-)
Początki były nieco inne, bardziej "gadane", bardziej osobiste, refleksyjne. Teraz - zrobiło się typowo książkowo i raczej tak zostanie. Na pewno nie można się spodziewać u mnie żadnych lajfstajlów, parentingów i tego, jak to nazywa.... transse.. trendse..seter...sweterek... no, szafiarek ;-)
Co się zmieniło przez ostatni rok?
Wiele i niewiele, lecz w sam raz.
W grafiku - przedszkole Elwiry. W domu - kot.
Adela vel Bzik.

Czasem mam czas i ochotę na pisanie, czasem nie. Normalne.
"Przyplątały" mi się Wydawnictwo Marginesy oraz Magazyn Obsesje, z którymi całkiem miło się zrobiło, co nie znaczy, że z innymi tak nie było ( bo jest!) ;-)
Bieżący stan współprac w zakładce, a na liście "Lektury 2014" zaznaczam pochodzenie poszczególnych egzemplarzy. Udaje mi się odwiedzać bibliotekę, niestety własne zbiory ostatnio leżą odłogiem.
Spodobało mi się wyzwanie "Czytamy książki nieoczywiste", postaram się zatem coś nieoczywistego jednak w tym roku jeszcze poznać.
Tyle podsumowania, niech na Nowy Rok coś zostanie.
Koniec gadania, zapraszam do stołu:


niedziela, 12 października 2014

Spakowane!


Dość ciężki  to bagaż i w najbliższej przyszłości z tym autorem w podróż raczej nie wyruszę. Aczkolwiek było to ciekawe czytelnicze doświadczenie.

Na moją opinię o tej książce zapraszam na stronę: Czytajmy Polskich Autorów.


czwartek, 9 października 2014

Nowe, nowe...

...zdobycze książkowe.
Ostatnio sporo się tego uzbierało, a zanosi się na to, że to nie koniec. Proweniencja tychże knig jest różnoraka, a stan ich czytania i opisywania także rozmaity.  Przepraszam, że zdjęcie ciut mało ostre, ale i ja ostatnio coś niewyraźna jestem. Rutinocsorbin nie wystarczył.

Zatem tak:
 
  I. Egzemplarze recenzyjne.
  Od wydawnictwa Marginesy
- "Głosy Pamano" ( uległam reklamie ;-) )
- "Prawdziwa historia Ireny Sendlerowej"
- "Dymna" - biografia (nieobecna na zdjęciu,  zrecenzowana).

  Od wydawnictwa Wielka Litera:
 - "W powietrzu" I. Iwasiów  (chyba jednak niepotrzebnie tak się spieszyłam z recenzją)

Od wydawnictwa M
 -"W poszukiwaniu Grzmiącego Smoka" (to ta piękna egzotyczna książka za filiżanką)


Od portalu Czytajmy Polskich Autorów (z różnych wydawnictw)
 - "Proces" 
- "Walizki hipochondryka" ( oj, ciężkie te walizy, tekst w trakcie powstawania)
- 3x E. Kiereś: ""Brat", "Łowy", "Kwadrans" ( 2/3 przeczytane, teksty "się piszą" )
- "Powrót niedoskonały" ( Gajdzin powraca, ciekawe, w jakiej formie)
- "Na wieki wieków amant" - wywiad z T. Plucińskim (czytam akurat, interesująco ten aktor opowiada)

II. Biblioteka
 - "Nie lubię kotów" ( przeczytałam, świetne!)
 - "Farby wodne" ( bo Czarne, bo reportaż)

III. Zakupy,wygrane, otrzymane. 
 - "Pochłaniacz" -  nabyty w Biedronce.
 - "Księstwo", czyli trylogia Masternaka  - dodatek do gazety
 - Prowincja pełna szeptów - już jakiś czas temu wygrana
 - 3 tomy z serii książek L. M. Montgomery - to nic, że mam prawie wszystkie tomy o Ani, ale zbieram te nowe, ładnie oprawione dla Elwirki ;-)
- "Lesio" - nie szaleję za Chmielewską, ale za 6 zł jestem gotowa podjąć kolejną próbę zmierzenia się z jej fenomenem.
 -  "Grzeczna dziewczynka" - czytałam wcześniej w wersji e-book, teraz Autorka podarowała mi egzemplarz papierowy z dedykacją, dziękuję! Zapraszam na stronę Magazynu Obsesje, gdzie znajdziecie recenzję tejże książki, a wkrótce także wywiad z Autorką.
Zachęcam również do szukania powieści w księgarniach (Jest na półkach? Zerknijcie, proszę)




Follow by Email