Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Book Tour. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Book Tour. Pokaż wszystkie posty

piątek, 31 marca 2017

"Miód na serce" Edyta Świętek [BOOK-TOUR]

Króciutka notka o powieści, którą przeczytałam dzięki akcji "Book-tour" zorganizowanej na blogu Literacki Świat Cyrysi.

"Miód na serce" jest kolejną książką w dorobku Edyty Świętek (ekonomistki z wykształcenia, z zamiłowania autorki powieści określanych jako "kobiece"). To było moje pierwsze spotkanie z jej twórczością. Do sięgnięcia po tę powieść skusiło mnie m.in. to, że bohaterka ma na imię Elwira, tak jak moja córka. Miałam zresztą ochotę na lekką, optymistyczną, uroczą lekturę, a z opinii o niej wynikało, że taka właśnie jest.

Początkowo, nie byłam przekonana do tej książki, jakoś mnie nie bawiła, nie wciągała, irytowało mnie przeskakiwanie od bohatera do bohatera. Bardziej przypominała mi komedię, a ja - choć lubię zabawne powieści, chyba nastawiłam się na "poważną" obyczajówkę. Czytałam dalej, choć bez fascynacji. Potem  - coś "zatrybiło" i  zaczytałam się do późnego wieczora... 

Mężczyzna, za którym ciągnie się przezwisko Ciaputek, przez pół roku omijał szerokim łukiem zajęcia związane z opieką nad niemowlęciem. Z dnia na dzień jednak zostawiony sam na sam z "problemem", wywiązał się z zadań wzorowo.  Na przestrzeni lat zasłużył na miano "supertatutka", a rezolutna córka postanowiła do kompletu znaleźć sobie mamusię...

Elwira, zawodowa pocieszycielka strapionych, singielka, z czterema cudnymi kotami na stanie, spotyka się z pewnym policjantem. Choć  miło spędzają czas, to jednak "z tej mąki chleba nie będzie", ku rozczarowaniu babci Hani, ekscentrycznej, barwnej starszej pani ( świetna postać!). Większych szans nie ma także wytrwały pacjent, Roman Tyczny. A znów kolega z kliniki, zwany "Christian Grey" to istny gbur...

Ścieżki bohaterów przecinają się dość zaskakująco....

Nie brakuje emocji, uśmiechu, łez. Postaci są sympatyczne, aż się chce napić z nimi kawy w niepołomickiej kawiarni alter Ego i  po prostu trzyma się kciuki, żeby im się powiodło...

To jest bardzo dobre czytadło, w pozytywnym znaczeniu. Urocza, ciepła, romantyczna opowieść, która bawi, wzrusza, niesie ze sobą wiele życiowych problemów (m.in. samotność, konsekwencje wypadku, życie w małomiasteczkowej społeczności, marzenie o dziecku, samotne ojcostwo,  różne poglądy na relacje damsko-męskie), a w ogólnym rozrachunku koi jak herbatka z miodem.

Urzekły mnie koty i nabrałam ochoty na cappuccino z cynamonem, często pite przez bohaterki (wiem, że jest też powieść pod tym tytułem o perypetiach Patrycji i Elwiry).

Językowo - bez zarzutu, nic nie zgrzyta. Widać, że autorka solidnie dopracowała tekst, ma poczucie humoru i potrafi trzymać się realiów.

Jedynie do czego mogę się przyczepić, to niektóre szczegóły, czy epizody (np. ten fragment dotyczący przeszłości, małżeństwa Anki przywołany podczas spotkania koleżanek) wydawały mi się całkowicie zbędne dla całości fabuły.

W trakcie lektury zaczęłam przeglądać opinie, by  sprawdzić, czy inne czytelniczki podzielają moje odczucie. Gdy czytałam jedną z nich, uznałam, że jej autorka pomyliła postaci... ale gdy czytałam dalej "Miód na serce", okazało się, że co prawda nikt niczego nie pomylił, ale tamta opinia była ogromnym spojlerem... Cóż, niektórzy mają tendencje do opisywania wszystkiego... Ze szkodą dla potencjalnych czytelników. Czasem więc lepiej nie sięgać do opinii, by nie zepsuć sobie niespodzianki podczas lektury książki.




Polecam tę sympatyczną, miodową powieść, sama na pewno też kiedyś jeszcze skosztuję innych książek Edyty Świętek.










wtorek, 7 marca 2017

"Pozorność" Natalia Nowak-Lewandowska

Replika 2017
Debiutancka powieść Natalii Nowak-Lewandowskiej nie należy do literatury lekkiej, łatwej i przyjemnej. Porusza bowiem ważny i aktualny temat przemocy psychicznej i fizycznej,  toksycznych relacji prowadzących do destrukcji związku i załamania nerwowego ofiary, wręcz obłędu. Opowiada o tym, jak bajka o małżeńskim szczęściu zmieniła się w koszmar skrywany pod fasadą pozorów.


Anka i Piotr są młodym, kochającym się małżeństwem, mieszkają na razie u jej rodziców, snują wspólne plany (mieszkanie, dziecko...). Mąż zaczyna zachowywać się apodyktycznie. Obwinia żonę o to, że poroniła, że zrobiła to specjalnie.Wraca do domu pijany. Jest wobec niej wulgarny i brutalny. Poniża ją. Dobrze jednak maskuje się przed otoczeniem, dba o pozory, nawet Annie wmawia, że "nic się nie stało". Trudno nie pomyśleć o nim jak o despocie, czy wręcz psychopacie, a na pewno osobniku nie zrównoważonym psychicznie.
Kobietę zaczynają dręczyć ataki nerwowe, obłędne wizje stada wron rozszarpujących jej ciało... Ten motyw przewija się często w fabule, jest bardzo wymowny i sugestywny. Anna ma poczucie winy, boi się, miota, nie umie uwolnić się z tej toksycznej relacji, bo "co ludzie powiedzą", sama zresztą jakby nie dopuszczała do siebie prawdy o tym, co się dzieje...
Odrzuca pomoc, jaką oferuje jej były ukochany, Janek...
Trzeba było aż 5 lat i morza cierpień, by Anna wreszcie zrzuciła z siebie to brzemię, dała sobie pomóc i zmieniła swój los, by dała sobie  szansę  na spokojne, szczęśliwe życie.
Epilog przynosi nadzieję.

Treść tej książki jest... - bulwersująca to może za duże słowo -  ale na pewno mocno poruszająca, dająca do myślenia, wstrząsająca. Szczególnie przejmujący jest  opis podejścia niektórych lekarzy i pielęgniarek, do kobiet, które przeżyły tragedię, doświadczyły traumatycznych zdarzeń (np. poronienie, czy poród martwego płodu).
Zachowanie bohaterów budzi wiele emocji. Łatwo nam z pozycji "osób trzecich" oceniać, dziwić się, że tak daleko Anka zabrnęła w całej sytuacji, ale trudno tak naprawdę zrozumieć to, co dzieje się w psychice ofiary, jak bardzo jej uczucia zostały potrzaskane...

Powieść jest dość sucha, jeśli chodzi o tło, czy bliższe przedstawienie postaci, przydałoby się może rozwinąć niektóre wątki, więcej opowiedzieć o przeszłości bohaterów, lepiej umotywować ich postawy. Niemniej autorce udało się bardzo sugestywnie przedstawić konkretny problem, wciągnąć czytelnika w przeżycia bohaterów, wstrząsnąć nim.

Chciałabym jeszcze poświęcić kilka słów okładce - jest bardzo wymowna, symboliczna, doskonale koresponduje z treścią. Przykuwa wzrok. Wyróżnia się pozytywnie wśród masy okładek z kobiecymi twarzami, czy całymi postaciami.

"Pozorność" to według mnie całkiem udany debiut literacki. To powieść może nie idealna, ale przynajmniej traktująca "o czymś", podejmująca ważny problem. Życzę autorce, aby nie ustawała w pracy nad swoim warsztatem i uraczyła nas jeszcze niejedną książką.

Książkę przeczytałam w ramach  [BOOK TOUR] zorganizowanego na blogu Literacki Świat Cyrysi.


Przy okazji ta lektura idealnie pasuje do zabawy "Pod hasłem", w marcu szukamy książek, które mają prolog lub epilog.

środa, 18 maja 2016

"Jesteś moja dzikusko" [ BOOK TOUR]

http://cyrysia.blogspot.com/2016/01/book-tour-zapisy-jestes-moja-dzikusko.html 
/BOOK TOUR/ - regulamin

 Organizator akcji:
Do "Book Tour'u" z powieścią "Jesteś moja dzikusko" zgłosiłam się pod wpływem impulsu. Teraz już wiem, że raczej nie jest to książka dla mnie, ale wcale nie żałuję, że ją przeczytałam, nie rozczarowałam się jej poziomem. Co więcej, wyciągnęłam z lektury pewne korzyści.
Po pierwsze, przeniosłam się około 15 lat wstecz, czy nawet dalej, do czasów, gdy z zapartym tchem śledziło się kolejne odcinki serialu "Beverly Hills 90210" i perypetie uczuciowe  bohaterów, a "Love story" Segala było jedną z najpiękniejszych książek ever.
Przyjemnie było oderwać się od codzienności i pożeglować w zupełnie inne rejony.
Po drugie, stanęłam przed zagadnieniem - co to jest, na czym polega popularny ostatnio nurt nazwany NEW ADULT. Poszerzyłam swą wiedzę w tym zakresie.
Sądziłam, że  po prostu chodzi o współczesną prozę dla młodzieży, ale nie do końca tak jest. To literatura, której targetem są osoby ok. 18-25 lat ( w tym wieku mniej więcej są bohaterowie książek tego typu), poruszająca trudne tematy, zawierająca dużo emocji oraz sceny erotyczne. Bardzo trafne, rzeczowe wyjaśnienie tego terminu i zestawienie z "young adult" znalazłam na blogu Lustro rzeczywistości. Odsyłam tam po szczegóły.
Po trzecie, całkiem nieźle mi się czytało o perypetiach Antka i Naty. Emocji nie brakowało. I dokładnie w momencie, kiedy zaczęłam się nieco nudzić i zastanawiać, co też takiego trudnego niby miało być, skoro bohaterowie są razem i wszystko wydaje się super, wtedy dopiero zaczęło się dziać!
Nie zamierzam streszczać fabuły. Odsyłam do opisu wydawcy.  Zanotuję tylko kilka luźnych uwag. 

Fabuła w głównej części opiera się na retrospekcji, narratorem jest nastoletni chłopak,  z jego punktu widzenia poznajemy wydarzenia i  jego osobiste przeżycia. To ciekawy zabieg, bo zazwyczaj mamy kobiecą perspektywę.

Historia opowiedziana przez Agnieszkę Lingas-Łoniewską  to trochę taki "amerykański film", niezbyt pasuje do typowo polskich realiów. Ale autorka znakomicie wybrnęła, bowiem  umieściła bohatera w amerykańsko-polskiej rodzinie, w prywatnym liceum, tym samym całość świata przedstawionego obroniła się "na plus".  

Oprócz wątku miłosnego, zawierającego mocne, erotyczne sceny, mamy  szczyptę sensacji, tajemnicy, sporo zwrotów akcji, zaskoczeń. Czarne charaktery płci obojga tu nie próżnują. Środowisko młodzieży nie przedstawia budującego obrazka: snobizm, egoizm, intrygi, prześladowanie, szantaże, rozwiązywanie problemów siłą... imprezy, alkohol... brudny świat...   Oby ten  powieściowy przykład stał się przestrogą, że to nie jest norma, a styl życia postaci niesie więcej kłopotów niż pożytków.
Ciekawa jestem spod jakiego znaku zodiaku jest Anthony Tolland, swojsko zwany Antkiem.  Porywczy, zazdrosny, gotów skoczyć do rywala z pięściami, zaborczy, impulsywny, potrafi być troskliwy, czuły i delikatny. Czyżby przemawiała przez niego dwoista natura Bliźniąt? W chłopaku buzują hormony, zdaje sobie on sprawę ze swoich wad,  ma świadomość, że zbyt często, zbyt pochopnie go ponosi. Absolutnie to nie jest ideał, ale ma w sobie coś, co sprawia, że nie można go nie lubić. To taki typ niepokorny ;-)

Niby wiemy od początku jaki finał mają dzieje rudowłosej, nieśmiałej Natalii i "szalonego "Antka, ale śledzimy wszystkie "zakręty" niemal z zapartym tchem.  Kto wysłał obrzydliwą grafikę mejlem? Co kryły tajemnicze koperty z Krakowa? Jakie intencje miał pasjonat fotografii, Preston? Wiele razy nas autorka zaintryguje i zaskoczy, a zakończeniem - ujmie niesamowicie.

Książkę polecam młodym, szalonym, zbuntowanym,... Tym, którzy wierzą w miłość lub chcą w nią uwierzyć. Starszym nastolatkom i młodym pełnoletnim ;-) Wszystkim, którzy chcieliby poczuć wir emocji i w końcu zapoznać się z nurtem New Adult.


 

Moja lista blogów