O twórczości Renaty L. Górskiej słyszałam wiele dobrego, ale dotychczas nie miałam okazji sama się o tym przekonać. W bibliotecznych nowościach ostatnio trafiła się popularna i wręcz rozchwytywana "Historia kotem się toczy", toteż czym prędzej ją zamówiłam, a następnie wypożyczyłam i przeczytałam.
Bardzo ładna powieść! Taka "okrągła" (skoro już o toczeniu się mowa), pełna - zawierająca wszystko to, co powinna mieć dobra proza obyczajowa, aby wciągnąć czytelnika i spełnić jego oczekiwania. Przynajmniej w moim odczuciu.
Poznamy nietuzinkowe postaci (Ada, jej córki bliźniaczki Wiktoria i Marianna zwana Mają, ich babcia Janina - dla Ady początkowo "Wiedźmina", pani Luca, Kasia, Elżbieta, tajemniczy gbur spod lasu - Austriak, ksiądz Bytkowski i in.), przeżyjemy za ich sprawą wiele emocji, niepokoi i wzruszeń. Znajdziemy wiele współczesnych tematów, życiowych sytuacji i problemów (m.in. relacje na linii teściowa - synowa, w dodatku w nietypowej sytuacji rodzinnej, uroki i trudy życia w małym miasteczku, pogodzenie różnych charakterów i stylów bycia, tragiczne wydarzenia, trudne wybory i ważne decyzje dotyczące pracy, uczuć, przyszłości itp., zagrożenie mieszkańców spowodowane atakami wandala, walka ze stereotypami i pozorami, nieprzewidywalność losu). R. L. Górska zgrabnie splotła ze sobą wątki uczuciowe oraz sensacyjne, powody do uśmiechu oraz nutkę niepokoju i grozy.
Bohaterami są w tej powieści ludzie, zwierzęta i miejsca. Oprócz ww. osób mamy tu wspomnianego w tytule kota - rasowego Alladyna, który występuje jako pewnego rodzaju "spoiwo" fabularne, a także jego "krewnych i znajomych", czyli inne okoliczne koty. Niektóre kończą niestety tragicznie. Jest też pies. Akcja rozgrywa się w Kasztelowie - niewielkim miasteczku koło Gliwic, które zaczyna się rozwijać, ale boryka się z kłopotami i zagrożeniami. Charakterystycznym punktem kasztelowskiej przestrzeni jest zamek - obecnie centrum kulturalne.
Bohaterami są w tej powieści ludzie, zwierzęta i miejsca. Oprócz ww. osób mamy tu wspomnianego w tytule kota - rasowego Alladyna, który występuje jako pewnego rodzaju "spoiwo" fabularne, a także jego "krewnych i znajomych", czyli inne okoliczne koty. Niektóre kończą niestety tragicznie. Jest też pies. Akcja rozgrywa się w Kasztelowie - niewielkim miasteczku koło Gliwic, które zaczyna się rozwijać, ale boryka się z kłopotami i zagrożeniami. Charakterystycznym punktem kasztelowskiej przestrzeni jest zamek - obecnie centrum kulturalne.
Narracja nie jest monotonna - obok perspektywy głównej bohaterki pojawiają się myśli tajemniczego psychopaty, który odgrywa istotną rolę w całej fabule oraz... kocie komentarze! Do tego dochodzi gwara śląska w dialogach "gorolki" z teściową, rodowitą Ślązaczką. Podkreślić należy też staranny literacki język, jakim operuje autorka. Pełne uroku i nieprzesadnych metafor opisy przyrody gwarantują przyjemność lektury.
Na upartego można by zarzucić tej powieści przewidywalność. Np. skoro jest kobieta po przejściach i tajemniczy osobnik, to koniec końców musi coś być na rzeczy... Kto się czubi, ten się lubi itp. Domyśliłam się też, kto stoi za nikczemnymi incydentami w miasteczku. Wcale jednak nie odebrało mi to przyjemności lektury, tyle bowiem było szczegółów, tak to wszystko było przedstawione, ułożone, że czytało się z zainteresowaniem, wręcz niecierpliwością, co dalej będzie....Nawet nie sądziłam, że tak mi się spodoba.
Na koniec...musza wom pedzieć, dyć to blank gryfno ksiunska!
- Agnysa




