czwartek, 9 czerwca 2011

Opowieść o szczęściu ;-)

Zazwyczaj sceptycznie podchodzę do tego rodzaju książek, nie gustuję w "gorących" romansach, ale w "Opowieści o szczęściu " Maureen Child (notabene co za banalny tytuł!) znalazłam coś więcej niż emocje i pożądanie. Lektura skłoniła mnie do zadania pytań.
Kobieto, czy jeślibyś miała dziecko poczęte metodą in vitro i przypadkiem poznała dane anonimowego (z założenia) dawcy, to czy chciałabyś, żeby się on dowiedział o potomku? Czy wiązałabyś tę informację z dalszymi konsekwencjami? Chciałabyś od niego pomocy, udziału w wychowaniu dziecka?
Mężczyzno, co byś zrobił, gdybyś poznał  efekt szczeniackiego zakładu z kumplem -oddania materiału do banku nasienia? Czy wówczas nie liczyłeś się z tym, że ktoś kiedyś będzie miał twoje dziecko? Co byś zrobił, gdybyś nagle je poznał? Jak postąpiłbyś wobec jego matki? Czy zmieniłbyś życiowe plany?
Czy we współczesnym świecie nadal funkcjonują małżeństwa z rozsądku?

Mnóstwo problemów do refleksji. Tło oczywiście romansowe, ale to nie przeszkadza.
 Fajnie i szybko się czyta, cienka książeczka, w sam raz na leżaczek pod krzaczek.


Za książkę-  dostałam ją w paczce w ofercie powitalnej -dziękuję Pani Marcie -  z serwisu Harlequin
sklep.harlequin.pl
harlequin.pl

4 komentarze:

  1. Ja tam lubię takie "odskocznie" :)
    Póki co przerabia je siostra moja, ja pewnie we wakacje :)

    Marta????a nie przypadkiem Monika ?

    OdpowiedzUsuń
  2. Też dostałam od Pani Moniki takie harlequiny, ale to nie moja działka:). Za to mama coś tam sobie podczytuje, tak dla relaksu:)
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Marta D., na pewno. Tak było podpisane. To znaczy pełnym nazwiskiem.
    Generalnie to też nie moja działka, ale lubię poznawać te inne działki, no i czasem coś odmienić, a czytam rozmaite rzeczy.

    OdpowiedzUsuń

'Napisz proszę, chociaż krótki list" ;-)

Follow by Email