sobota, 14 lipca 2012

Dwunastego- siła złego na jednego

Nie, nie pomyliłam się. Nie trzynastego i nie w piątek, ale dwunastego w czwartek miałam wyjątkowo feralny dzień.
Elwira - chora, kaszle i smarka, na lekach, marudna i płaczliwa jak mało kiedy. Na domiar tego ugryzła ją w łapkę osa. To była dosłownie chwila. Bawimy się, małe wędruje po pokoju, kątem oka widzę coś na podłodze, "co tam masz?" pytam, Elwi coś rzuca,  to coś czarne dziwnie ucieka, dziecko strasznie wrzeszczy. Łazienka, zimna woda, ból, ryk, płacz... Całe szczęście nie jest uczulona, skończyło się na  spuchniętej lekko dłoni. Ale co się strachu najadłam.... Potem utłukłam gada, osę znaczy się, pełzającą niemrawo pod ścianą. Nie wiem kiedy toto wleciało i że też musiała akurat tam być... Teraz mam wręcz obsesję patrzenia na podłogę.
Wieczorem zabrałam się za prasowanie, szykując rzeczy zawadziłam o żelazko. Upadło tak niefortunnie, że stłukło mi szybkę w telefonie, to znaczy warstwę plastiku nad wyświetlaczem, Czy to da się wymienić? Miałam już dość wrażeń. Przypomniało mi się jeszcze, że muszę wyjąć pranie... Zatem poszłam i wyjmuję. Co ten ręcznik taki niebieskawy.... O, a co to jest? To nie jest nasze ubranko! Elwi nie ma (już ma) niebiesko-zielonego body.... Ups, to było to w biało-zółte paseczki...O, i to białe w zwierzątka jest już niebieskawym w zwierzątka. To mnie dobiło: zafarbowało! Nieopatrznie, a wręcz bezmyślnie wrzuciłam ciuchy jak leci, w tym takie jedne czarne letnie spodnie 3/4 z bylejakiego materiału rodem ze sklepu indyjskiego... Ech!

I jak się tu nie przejmować...
Pal sześć ciuchy i telefon, ale nie mogę znieść, gdy Elwi coś doskwiera. Takie gadanie "jak każde",  "dziecko się musi wychorować",  " zdarza się", "musi doświadczyć", "nie martw się"  itp.wcale mnie nie pociesza, nie mogę się nie przejmować chorobą własnego dziecka, bo to by było nienormalne i wbrew naturze. Mojej przynajmniej. Grrrr.....

Czytelnia odłogiem.

Tymczasem!



12 komentarzy:

  1. Agniesiu Kochana mam nadzieję, ze to był tylko jedyny takie kiepski dzień.
    Elwirce życzę zdróweczka, Tobie wiele cierpliwości. Niestety wiem, że nie jest w takich momentach łatwo :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Dlatego ja mam siatki w oknach. Bo się histerycznie boje os, pszczół i innych gryzących. Brrrrrrrrrr !!!!!!!!!!!!!!! Biedna Elwi

    OdpowiedzUsuń
  3. Zdrowia dla Elwirki. Najsmutniejszy, najbardziej żałobny nastrój w moim domu panuje, gdy mój Synek jest chory. Jeśli mój syn cierpi, ja cierpię 10 razy bardziej, tak wiec rozumiem cię doskonale.

    Pozdrawiam serdecznie i dużo sił życzę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wdech, wydech, wdech, wydech...masz już za sobą ten paskudny dzień. Też bym zawału dostałą, ale ja w ogóle się os boję.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziękuję Wam wszystkim za miłe,wspierające słowa i życzenia.
    Elwi jest dzielna, rozrabia jak zwykle, wiadomo, ze od razu jej nie przejdzie, ale wszystko jest na dobrej drodze.
    Teraz śpi - sen to zdrowie - mam więc chwilkę, by zajrzeć co w sieci piszczy.
    Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
  6. To zrozumiałe, że się martwisz o dziecko, ale pomyśl, jak to dobrze, że nie jest uczulona. Ona pewnie zapomni szybciej niż ty. Co do obudowy telefonu - to się da wymienić - kilka lat temu kosztowało mnie ona 40 zł- miałam zbitą szybkę wyświetlacza. Miłego weekendu bez paskudnych os. Jako dziecko użądliła mnie w wargę, przysłała się do mojego loda, jak pomyślę, że mogłam ją połknąć to aż ciarki mnie przechodzą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już znacznie lepiej- i zdrowie i samopoczucie nasze.
      Też myślę, że bez problemu da się wymienić, sam wyświetlacz sprawny, tylko ta szybka padła.
      Sciskam serdecznie!

      Usuń
  7. Matka się zawsze przejmuje, tak jest było i będzie, i to jest normalne. A Elwirce nic nie będzie, na szczęście że nie jest uczulona :)
    Ja za to dziś miałam pecha, piątek skończył sie dla mnie podjęciem poważnej decyzji, nie wiem czy dobrze zrobiłam, ale mam nadzieje, że tak, wyjdzie z czasem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam kciuki za pomyślność decyzji!
      Buziaki!

      Usuń
  8. Oj biedna dziecinka :(

    Mam nadzieje, że już więcej taki dzień Ci się nie zdarzy. Faktycznie był straszny.

    OdpowiedzUsuń
  9. Wychorować to się dziecko nie musi ale naprawdę masz sporo szczęścia, że mała nie jest uczulona (mój brat jest i też uważam, żeby się nic wokół nie kręciło). Ja gdy byłam mała miałam takie szczęście do wszystkich żądlących, że nawet w spód stopy mnie cham "ugryzł"... Będzie dobrze! Pewnie już opuchlizna zeszła :)

    A z telefonem to pewnie będzie trochę problemów, bo to delikatne części są, te ekranowe. Pranie się może jeszcze trochę uratuje ale ja też bym chyba miała dość. Dopiero na studiach wzięłam się za pranie i zawsze się trzęsę przy pralce.

    Zawsze się taki dzień trafi, grunt żeby przetrwać i pod tramwaj nie skakać :)

    Tymczasem zapraszam do siebie, gdyż wytypowałam Cię do odpowiedzi na mój arcytrudny zestaw pytań :) Spokojnie! Nie musisz tworzyć odrębnej notki, jeżeli nie masz ochoty na zaśmiecanie bloga czy coś.

    OdpowiedzUsuń

'Napisz proszę, chociaż krótki list" ;-)

Follow by Email