niedziela, 19 lipca 2020

"Londyński bulwar" Ken Bruen


 "Londyński bulwar" Ken Bruen, wydawnictwo G+J 

literatura irlandzka

Czytadło sensacyjne, gangsterskie, zawadiackie, w sumie niezłe,  ale specyficzne: brutalne, pełne przemocy,  zbrodni, alkoholu, narkotyków i... czarnego humoru, sarkazmu.  
Np. zakopali zwłoki i chwilę po tym "Napijmy się herbaty" .
 albo:"- Nie słuchasz zbyt wiele muzyki, co?
 - Jedynie Wagnera.
Na to nie ma chyba rozsądnej odpowiedzi. Ja przynajmniej jej nie znalazłem".

Książka z rodzaju: dopiero zaczęłam czytać, a już jestem na 80 stronie...
Proza oszczędna, mocna, konkretna,  czasem niektóre zdania rozbite są na wersy jak w wierszu. Bywają zabawne momenty, choć raczej na poziomie tekstu niż wydarzeń, bo te są zupełnie nie śmieszne. Bywają też nieco irytujące momenty ( np. częste wyliczenia w co się ubrał, co zjadł, wypił itp.). Plusem: obecna muzyka i książki - gł. bohater dużo czyta, przeważnie stare kryminały.
W sumie to fajna postać, za którą trzyma się kciuki, choć w pewnych momentach trudno zrozumieć jego postępowanie.

Miejsce akcji - Londyn.
Mitchell wychodzi na wolność po odsiedzeniu trzyletniego wyroku, pomaga kumplowi w zbieraniu haraczy, nadal ma kontakt z półświatkiem, ale chciałby żyć zwyczajnie, uczciwie. Znajduje pracę - jako  "człowiek do wszystkiego" w rezydencji u niemłodej, ale efektownej (ok. 60 l.) aktorki, która żyje złudzeniem, że wróci na scenę... Tam jest tajemniczy kamerdyner, zasadniczy, sztywny, ale  ma też drugie oblicze - staje z Mitchem ramię w ramię, by dokonać zemsty...
Motyw porachunków okazuje się piętrowy, nikt nikomu nie może ufać. Morderstwa z zimną krwią. Kwestia honoru. Przypadek zaburzeń borderline u siostry Mitchella, Briony.
Jest też  dobrze rokujący romans głównego bohatera z Aisling i motyw irlandzki (.
Zakończenie zaskakujące i wywracające wszystko, co tam sobie czytelnik ułożył i polubił, do góry nogami.
Unikajcie spojlerów.
Powieść przeniesiono na ekran (reż. W. Monahan - ten od "Infiltracji", wyst. Colin Farell, Keira Knightley), ale nie zamierzam oglądać, bo już zdążyłam się zorientować, że fabuła została zmieniona - z dwóch postaci kobiecych - aktorki i Aisling zrobiono jedną, jakąś Charlottę nękaną przez paparazzich ( tego w książce nie było!) i w takim razie to zmienia  (psuje) przebieg wydarzeń w stosunku do powieści.

Lektura wybrana do wyzwania Book-Trotter (lipiec- Irlandia)

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

'Napisz proszę, chociaż krótki list" ;-)

Follow by Email