czwartek, 1 grudnia 2022

"Czekoladowe kulki" Mia Öhrn, Ulrika Pousette

 




           
O, nie! Dajcie spokój! Kolejna książka z przepisami do pozachwycania się i odłożenia na półkę do kolekcji? Nie tym razem! Zapewniam Was, że nie tylko zachwycicie się przepięknymi fotografiami, ale będziecie z tej publikacji korzystać i cieszyć się smakiem własnoręcznie wykonanych łakoci. Znajdują się tu bowiem naprawdę proste przepisy, oparte na łatwo dostępnych składnikach, przeważnie na bazie płatków owsianych, z popularnymi dodatkami. Są też bardziej wyrafinowane propozycje i zaskakujące połączenia. Co powiecie na czekoladową kulkę z bekonem albo kulki z ciecierzycy? Oprócz tego poznamy historię czekoladowych kulek, garść ciekawostek i praktycznych porad. Ta książka to idealny prezent dla małych i dużych łasuchów!

              Czy wiecie, że 11 maja w Szwecji obchodzony jest Dzień Czekoladowych Kulek, a sam przysmak wywodzi się z kryzysowych czasów wojny? Kto miałby ochotę spróbować tradycyjnej skandynawskiej bułki z kulką? Ona także ma swoje święto!  Przyznam, że bardzo zafrapowały mnie te ciekawostki i cała idea kulek z płatków owsianych, kakao i różnych dodatków. Zazwyczaj piekę najłatwiejsze muffinki, rzadko eksperymentuję z deserami, ale mając w ręku taką książkę trudno się powstrzymać.
              U nas na pierwszy ogień poszły kulki z masłem orzechowym. Dzieci i tata mieli dużo frajdy podczas wspólnego przygotowywania, które okazało się naprawdę łatwe, bo nie są zbyt wprawieni w cukierniczych sprawach. W planach kolejne desery, kuszą nas m.in kulki z pestkami dyni, cytrynowe z białą czekoladą, w sezonie letnim zamierzamy zrobić truskawkowe, w wersji dla dorosłych będą rumowe. Na kulki z bekonem pewnie się nie odważymy, ale to może być prawdziwy hit dla miłośników wytrawnych smaków.


              Przepisy są różnorodne, nieskomplikowane, oparte na łatwo dostępnych składnikach (naprawdę większość mamy w kuchni), dokładnie omówione, opatrzone profesjonalnymi fotografiami efektu końcowego. Trzeba przyznać, że zdjęcia robią piorunujące wrażenie, aż chciałoby się polizać kartkę!
Nie są to desery fit, bo zawierają cukier, masło, ciastka oreo czy nutellę, ale znajdziemy też tu pomysły na znacznie zdrowsze wersje kulek oraz rozdział z przepisami według zasad diety raw, opartej na nieprzetworzonych produktach.
              Mia Öhrn dzieli się z nami swoją cukierniczą wiedzą i doświadczeniem, budowanym metodą prób i błędów. Przekonała się, że np. płatki gryczane to był nietrafny wybór, użycie palonego masła znacząco korzystnie wpływa na smak, a słonawy smak staje się bardziej wyrazisty, gdy pominiemy wanilię. 
Autorka stawia na kreatywność i pewną dowolność, podaje dużo cennych wskazówek.
              Ulrika Pousette, jedna z najlepszych fotografek żywności, stanęła na wysokości zadania. Kulki na jej zdjęciach są zaprezentowane wprost zjawiskowo, w różnorodnych stylizacjach, a ta ze starym odrapanym drewnianym samochodzikiem szczególnie kradnie serce.


              Podsumowując, "Czekoladowe kulki" to prześlicznie wydana książka z praktycznymi przepisami na słodkości, które z powodzeniem wykonają nawet dzieci i osoby początkujące w kuchni. Znajdziemy tu propozycje na proste, smaczne, różnorodne i oryginalne desery, których przygotowanie nie wymaga ani dużo czasu, ani wielu składników, ani szczególnych umiejętności. Warto uwzględnić tę publikację Wydawnictwa Literackiego w liście do Świętego Mikołaja ;-)

Wydawca: Wydawnictwo Literackie
Tytuł: Czekoladowe kulki
Autor: Mia Öhrn, Ulrika Pousette
Tłumaczenie: Ewa Wojciechowska
Data wydania: XI 2022
ISBN: 9788308076903



poniedziałek, 17 października 2022

"Fall in love" Marika Krajniewska

 


Po książki Mariki Krajniewskiej sięgam w ciemno, niezależnie od gatunku.  Poznałam jej twórczość w różnych odsłonach i wiem, że autorka znakomicie radzi sobie zarówno w poważnej psychologicznej prozie jak i tej lżejszego kalibru. Nie popada w schematy i dba o to, by fabuła niosła mądry przekaz. Potrafi zaskoczyć czytelnika. Tak też było tym razem, bo “Fall in love” nie jest, jak się okazuje, typowym romansem. To urocza opowieść o poszukiwaniu siebie, o uważności, dopuszczaniu do głosu własnych potrzeb i dokonywaniu wyborów, docenianiu “tu i teraz”. O miłości też, ale jakby… na dalszym planie. Dodajmy do tego motyw Halloween i słodkie wypieki, na które pod czas lektury aż leci ślinka, i mamy idealną powieść na jesień.

 

 

Kolorowe liście, lśniące kasztany, rumiane jabłuszka, pękate dynie, grzybobranie,  złota pogoda, a w domu ciepłe kocyki, kubki z aromatyczną herbatą, szarlotka z cynamonem…. A także deszcze niespokojne, kalosze, parasole, wichury, ciemne chmury, poranne mgły, słota, minorowe nastroje. Taka właśnie bywa jesień. Takie też jest życie, ma swoje blaski i cienie, góry i doły. Brzmi banalnie, ale po prostu tak jest.
Nie inaczej w życiu głównych bohaterów: Jagody i Adama, których historię poznajemy stopniowo i na przemian, czekając na rozwój wydarzeń. Przyglądamy im się z uwagą, wyczekiwaniem, nadzieją…

Ona –  pracuje w teatrze lalek, ukrywając za kukiełkami swoją osobowość; przygotowuje spektakl oparty na irlandzkiej legendzie o tym, skąd się wzięły dyniowe lampiony.
W życiu prywatnym też jest aktorką, robiąc dobrą minę do złej gry w toksycznym związku. Niewątpliwie jest zagubiona, ma niskie poczucie wartości, nie dopuszcza do siebie emocji.
On  – tajemniczy, chyba wreszcie odnalazł swoje miejsce na ziemi,  otworzył wymarzoną piekarnię, chce karmić ludzi radością; jego wypieki nie mają sobie równych. Odkąd zobaczył kobietę w czerwonej czapce podjął pewne wyzwanie.
Ścieżki tych dwojga krzyżują się. Co z tego wyniknie? Jaką rolę odegrają wypiekane z sercem ciasta?

Zbyt wiele nie chcę opowiadać o fabule, by nie odbierać nikomu przyjemności samodzielnego odkrywania kart.
Natomiast muszę poświęcić słowo postaciom drugoplanowym, ale niezwykle ważnym. Prym wiodą stara Iwaszkiewicz i Mariaszka – sąsiadki i pomocnice Adama, które go motywują, popychają do działania, między sobą prowadzą dowcipne, cięte dialogi. Trzeba przyznać, że autorka stworzyła wspaniałe kreacje starszych pań. Czyżby duchowe koleżanki Marysi i Gieni z “No, Asiu!”?
Im dłużej się zastanawiam, tym bardziej jestem przekonana, że to te seniorki ożywiły, ubarwiły i skradły tę opowieść  i na pewno wiele osób chętnie przeczytałoby kolejne części o ich perypetiach.
Na szczególną uwagę zasługuje też Zosia  – rezolutna, mądra siedmiolatka, rozumiejąca więcej niż się wydaje. Dziewczynka znajduje się jakby między młotem a kowadłem, wspierając żonę swojego ojca.

Tłem opowieści, a w sumie również bohaterem, jest tu Toruń. Słynące z Kopernika i pierników miasto ukazane zostało z wielką sympatią, jako ciekawe, przyjazne,  niezwykle klimatyczne, dobre miejsce. Wiem, że Marika Krajniewska zna to miasto nie tylko z wycieczek.  Da się to odczuć, że  jest jej naprawdę bliskie. Podejrzewam, że również z autopsji zna te wszystkie tak sugestywnie, zmysłowo opisane bułeczki, serniki, pączki, napoleonki, bezy i inne przysmaki z powieściowej cukierni. Podczas lektury rośnie apetyt na te słodkości. Motyw słodkich wypieków jest kluczowy dla fabuły, ale równie ważny i  pięknie ukazany został motyw Halloween. Współcześnie wiążemy go przeważnie z amerykańską kulturą, ale jego korzenie tkwią gdzie indziej. Istotny jest także topos teatru. Tytuł  powieści odnosi się nie tylko do pragnień bohaterów, ale przede wszystkim to nazwa sztuki przygotowanej przez Jagodę. Zresztą, uważny czytelnik znajdzie  wiele odniesień.

W tej książce doskonale został oddany klimat jesieni, bo nie bez powodu Fall in love to powieść jesienna. Wbrew napisowi na okładce nie taka znów słodka, nie pikantna lecz raczej korzenna, piernikowa, z lekką goryczką. Zgrzytająca i nieoczywista, jak beza z marakują, ale pozostawiająca poczucie zadowolenia z poznanego połączenia smaków. Nie wszystkim przypadnie do gustu.
To nie jest typowy romans, gdzie między bohaterami iskrzy, a po perypetiach, nieporozumieniach mamy spodziewany happy end. Właściwie to takie “preludium romansu”, otworzenie drzwi, za którymi kryją się szanse i nowe możliwości. Nie spodziewajcie się namiętnych scen i nagłych zwrotów akcji. To spokojna, refleksyjna, nieoczywista, pięknie opowiedziana, dość smutna, ale pełna ciepła i nadziei, romantyczna powieść, w której obecne są też wspomnienia Adama z dzieciństwa i rozważania Jagody o jej rodzinnych relacjach.

Najnowsza powieść Mariki Krajniewskiej na pewno znajdzie swoich zwolenników, choć niektórych może rozczarować. Jak wspomniałam, nie jest to typowy romans, może właśnie dlatego mnie akurat przypadła do gustu. Była to naprawdę przyjemna, refleksyjna lektura, swoją “jesiennością” wyróżniająca się na tle wydawanych w ostatnim kwartale roku powieści zimowo-świątecznych.
Chętnie zobaczyłabym Fall in love na wielkim ekranie. Mam już swoje typy do obsadzenia głównych ról. Byłaby to taka “jesienna walentynka” z mądrym przesłaniem. Tylko w czasie projekcji konieczna byłyby degustacje tych wszystkich smakołyków, które pojawiałaby się na ekranie.

polecam nie tylko na jesień,
Agnieszka Grabowska

materiał chroniony prawami autorskimi

PRZECZYTAJ TAKŻE: recenzje innych powieści Mariki Krajniewskiej /klik/ oraz / wywiad /


czwartek, 13 października 2022

"Ogrzyca i dzieci" Kelly Barnhill

 

Z prawdziwą przyjemnością przedstawiam wydaną przez Wydawnictwo Literackie najnowszą książkę Kelly Barnhill. Ta amerykańska autorka specjalizująca się w literaturze fantastycznej zdobywa serca młodszych i starszych czytelników na całym świecie. Jej prozę wyróżnia trudna do określenia nuta niesamowitości i mądrość ukryta pod pozornie prostą fabułą. Tym razem napisała piękną, wzruszającą, baśniową opowieść o ogrzycy, dzieciach z sierocińca, smoku, wronach, kotach, sąsiadach i głazie. Historia pewnego miasteczka okazała się uniwersalną baśnią, o tym, że dobro to najlepszy rodzaj magii, chciwość nie popłaca, a dzięki współpracy, bezinteresownej pomocy i przyjaźni można pokonać wszelkie trudności. Jednocześnie to wspaniała pochwała dobrosąsiedztwa.
 

Całość mojej recenzji:

http://zycieipasje.net/2022/10/szpieg-w-ksiegarniogrzyca-i-dzieci-kelly-barnhill-recenzja-premierowa/


piątek, 7 października 2022

Trzymaj się, Bruno!

Tym razem wyjątkowa, osobista, ważna sprawa dotycząca moich znajomych.
Tutaj cała historia:
https://www.kawalek-nieba.pl/bruno-slowinski/?fbclid=IwAR3YUV7YaZMtTT6OQw0kHlbWZmB--bxMSUhsyoKhM5ThXBNd_O7Y9ko58GQ
Serce się kraje!
Bardzo proszę o choćby drobną pomoc finansową ( "grosz do grosza, a będzie kokosza") i udostępnianie linku.
Liczy się czas, walczymy o życie i zdrowie niespełna dwuletniego dziecka.

https://www.siepomaga.pl/waleczny-bruno

 


 

 <a href="https://www.siepomaga.pl/waleczny-bruno" title="Siepomaga - zbiórki online"><iframe frameborder="0" width="300" height="450" scrolling="no" src="https://www.siepomaga.pl/waleczny-bruno/banner"></iframe></a>

środa, 6 lipca 2022

"Bazyl i Licho" Marta Kisiel

 

Fanów twórczości Marty Kisiel, a zwłaszcza cyklu “Małe Licho”, zachęcać do lektury  nie trzeba. Tych zaś, którzy czają się gdzieś w ukryciu, bo dopiero teraz zapragnęli się z nią zaznajomić – zapewniam, że wcale nie trzeba koniecznie znać poprzednich książek Ałtorki (pisownia zamierzona), aby pełnymi garściami czerpać radość z tej najnowszej prozy wydanej pod szyldem Miętówki. Jest to bowiem tomik opowiadań, osnutych wokół tytułowych postaci, w których pojawiają się fantastyczne stworzenia pochodzące ze słowiańskiej mitologii, legend i podań ludowych.

ciąg dalszy:
http://zycieipasje.net/2022/06/szpieg-w-ksiegarni-bazyl-i-licho-marta-kisiel-recenzja/

poniedziałek, 30 maja 2022

"Nagle trup" Mata Kisiel


To nie ma sensu! Nie chodzi jednak o samą powieść. To słowa często powtarzane przez jej bohaterów – “starszaków”, czyli starszego posterunkowego Mogiłę i starszego sierżanta Pozgonnego, prowadzących śledztwo w sprawie “zajścia z zejściem” w pewnym wydawnictwie. Co się stało z pogromcą zbędnych przydawek? Przesłuchiwanie kolejnych osób nic nie daje, nic się nie klei, brak ewidentnych poszlak i motywów, bałagan na biurkach i w głowach, prokurator utknął po drodze. W dodatku zbliża się ważna premiera i pracownicy wydawnictwa niemal stają na rzęsach, by nic jej nie stanęło na przeszkodzie. Tu przydadzą się… gołoklatesi! W tym szaleństwie jest metoda i chociaż śledczy mało co kota nie dostaną, to czytelnicy, przynajmniej oni, świetnie się bawią.

Nagle trup to trzecia komedia kryminalna, która wyszła spod pióra Marty Kisiel, a pierwsza spod skrzydeł wydawnictwa Mięta. I można powiedzieć, że ten debiut okazał się przeciwieństwem niewypału, bo przecież nie “wypałem”. Tu nikt niczego nie wypalał, co najwyżej wypiekał: powieściowa redaktorka Kasia – blachę ciasta z brzoskwiniami. Niestety, nikt tego przysmaku nie skosztował, albowiem okoliczności temu wyjątkowo nie sprzyjały, na co wskazuje już sam tytuł.
(...)
Przez tę książkę woda w wannie mi wystygła! Ubawiłam się setnie! Mordercy nie odgadłam, ale niespecjalnie się starałam. Tropienie zbrodni, kulisy pracy w wydawnictwie,  galeria zabawnych kreatur (karykatur), śmieszne określenia i powiedzonka, humorystyczne sceny i dowcipne dialogi, nad którymi trudno nie parskać i chichotać… To wszystko sprawiało, że nie mogłam oderwać się od fabuły, oczyma wyobraźni widząc rozmaite sceny niczym w kinie. Och, gdyby tak zekranizowano “… trupa”! Produkcja zaoszczędziłaby na plenerach – większość akcji rozgrywa się w kamienicy, w siedzibie wydawnictwa, tir z książkami nie byłby problemem, za to byłoby sporo ról do obsadzenia. Któż mógłby wystąpić w roli denata?

(...)
Całość mojej recenzji:
http://zycieipasje.net/2022/05/szpieg-w-ksiegarni-nagle-trup-marta-kisiel-recenzja/

wtorek, 17 maja 2022

“Żenujące życie Lottie Brooks” Katie Kirby



 Życie współczesnej nastolatki bywa  skomplikowane, a ilość  trudnych i “obciachowych” sytuacji, w które wpędzają ją najbliżsi w domu i znajomi w szkole stale wzrasta. Najgorszy dzień w życiu przytrafia się prawie codziennie i nikt jej nie rozumie. Do tego dochodzą sprawy związane z dojrzewaniem, pierwszym zauroczeniem, poczucie samotności i brak pewności siebie.  Lottie Brooks opisuje swoje problemy i rozterki w pamiętniku, dodając komiksowe rysunki. Książka Katie Kirby  jest zabawna, mądra i szczera, spodoba się zarówno rodzicom jak i grupie docelowej – młodszym nastolatkom.

Wydawnictwo Znak Emotikon. PREMIERA: 18 maja 2022

(...)
Dzięki tej powieści dorośli mogą bliżej poznać świat nastolatek, w którym jakaś błahostka (z naszego punktu widzenia) urasta do rangi tragedii, a opinia koleżanki może stać się wyrocznią. Zobaczymy  pewne sytuacje z innej perspektywy. Trochę sobie przypomnimy, jak to było, gdy byliśmy w tym wieku i może będziemy bardziej wyrozumiali wobec naszych pociech przeżywających burzliwe chwile podczas adolescencji.
Moja córka niedawno skończyła jedenaście lat, toteż jestem na bieżąco z humorami,  huśtawką emocji i specyficznymi problemami typowymi  dla tego okresu życia. Z przyjemnością podsunę jej “Żenujące życie Lottie Brooks”, książkę o przyjaźni, rodzinie, relacjach rówieśniczych i szkole,  napisaną “na luzie”, współczesną,  naprawdę przezabawną, ale jednocześnie mądrą, pokazującą życiowe sytuacje i przykłady zachowań, niosącą przesłanie, że dobrze jest być sobą i nie powinno się niczego robić na pokaz, dla pozorów i poklasku.

http://zycieipasje.net/2022/05/szpieg-w-ksiegarni-zenujace-zycie-lottie-brooks-katie-kirby-recenzja/

Moja lista blogów