Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Roma Ligocka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Roma Ligocka. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 9 stycznia 2014

"Wolna miłość" Roma Ligocka




Wydawnictwo Literackie 2013
  • Moja pierwsza książka przeczytana w Nowym Roku - dobra wróżba na cały rok;
  • Zbiór zawiera teksty (felietony/szkice) publikowane w miesięczniku "PANI" w latach 2011-13 oraz kilka nowych;
  • Autorka - malarka i pisarka, niezapomniana dziewczynka w czerwonym płaszczyku, dobra znajoma z lustra i kobieta w podróży, która z czułością patrzy na księżyc, nie zawsze nad Taorminą, ale wszystko z miłości;
  • Kobieta z klasą, przemawia przez nią dojrzałość, doświadczenie, jak też młodość ducha i radość życia; wiele można się od niej nauczyć;
  • Pięknie i mądrze pisze o miłości, wolności, przyjaźni, samotności, pamięci,  itp.
  • Doskonała obserwatorka ludzi i świata, celna, ale subtelna komentatorka;
  •  Przedstawia okruchy własnego życia  plus ogólne refleksje;
  • Umie uchwycić to, co ulotne, ważne;
  •  Graficznie publikację uzupełniają szkice ołówkiem ( charakterystyczna kreska Romy Ligockiej) oraz fotografie dłoni;
  • Książka znakomita do podczytywania po kawałku, całościowo bądź wybiórczo
  • Do takich książek warto powracać, mieć je pod ręką. W sumie to się dziwię, dlaczego żadnej publikacji R. L. nie mam na własność... 
  • Podobny klimat mają książki Soni Raduńskiej (podczytuję sobie co jakiś czas po kawalątku "Solo")


Książka akurat pasuje do styczniowej Trójki E-pik - kategoria: książka pożyczona, którą wypada już oddać ( pozycja z biblioteki, termin oddania mija w styczniu)

poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Dobra Ligocka


Lgnę do prozy Ligockiej. Odpowiada mi wrażliwość tej artystki, jej styl,  jej kreska - malarska i literacka. Kilka jej książek mam już za sobą, ale nie wszystkie. Wiem jednak, że sięgnę po nie bez wahania.

"Dobre dziecko" to emocjonalna i przejmująca niemal do szpiku kości biograficzna opowieść 'dziewczynki w czerwonym płaszczyku', dotycząca głównie czasów powojennych, lat 50-tych XX wieku spędzonych w Krakowie. 

Autorka opowiada o swoim dorastaniu naznaczonym bólem, lękiem i samotnością. O skomplikowanych relacjach z matką - jedyną jej bliską - a zarazem tak daleką - osobą z rodziny. O anoreksji, depresji, wyalienowaniu, o echach bolesnych wojennych przeżyć.  O oczekiwaniach i rozczarowaniu. O potrzebie przyjaźni, akceptacji, ciepła. O trudach życia i widmie śmierci. O tragicznym splocie wydarzeń. Także o nadziei na lepsze jutro, na odmianę losu.

Narrację prowadzoną prosto lecz bardzo impresywnie (sceny ukazywane w czasie teraźniejszym) wzbogacają autentyczne fragmenty z pamiętnika Anny Abrahamerowej - babci Romy, a uzupełniają prywatne fotografie z rodzinnego archiwum. W zapiskach pani Abrahamer mamy pewien obraz  minionej epoki,  świat  zamożnej żydowskiej rodziny, świat przedwojennego Krakowa.

Tytułowe "dobre dziecko" to określenie odnoszące się do Tosi Abrahamerówny (córki Anny), która była znakomicie zapowiadającą się młodą panienką, przyszłą panią domu, nie mającą artystycznych ciągot jak jej siostra Sabina. To również zarzut wobec Romy - że niby taka nie była (nie chciała jeść, za mało się uczyła, dziwaczyła), jednak w odniesieniu do tego, co przeszła i co uczyniła, by pomóc matce (kilka razy uratowała ją przed tragicznymi skutkami "wypadków") - brzmi to zupełnie inaczej.

Książkę przeczytałam w jedno popołudnie, niemal jednym tchem.  Smutna i niełatwa, ale wartościowa i ważna lektura.