Niekoniecznie sięgam po poradniki, ale ten bije inne na głowę. Napisany z humorem, na luzie, oparty na wiedzy i doświadczeniu. Solidna porcja pozytywnej energii!
Moje recenzja, przedpremierowa, bo książka "spod lady" ;-) :
http://zycieipasje.net/2018/04/14/gps-szczescia-czyli-jak-wydostac-sie-z-czarnej-d-m-witkiewicz
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą M.Witkiewicz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą M.Witkiewicz. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 16 kwietnia 2018
czwartek, 17 sierpnia 2017
Nie polecam...
![]() |
| Edipresse 2017 |
Ta powieść jest specyficzna.
Kiedyś wydawnictwo Filia na fali popularności Greya wypuściło serię z tulipanem,w której wydawano erotyczne i zmysłowe powieści polskich autorek. Właśnie w tym cyklu ukazała się "Szkoła żon" - napisana na zamówienie wydawcy.
I jeśli ktoś nie gustuje w literaturze tego typu, to może się do twórczości Witkiewicz zrazić, zbyt łatwo ją wrzucając do jednego wora.
A szkoda by było, bo autorka ma w swym dorobku sporo różnych powieści, obyczajowych, romantycznych, komediowych, w lekki sposób pisze o poważnych problemach, wkłada w swoje książki dużo serca, ciepła i optymizmu.
Byłoby więc bardzo niesprawiedliwie oceniać na podstawie jednej książki.
Szkoda byłoby patrzeć na "Szkołę żon" tylko przez pryzmat "pikantnych momentów" (swoją drogą według mnie całkiem znośnie napisanych, a to trudna sztuka), bo to powieść, która pod płaszczykiem (czy raczej bielizną!) erotyki, ukrywa ważne przesłanie. Mianowicie - chodzi tu o to, by nie tracić poczucia własnej wartości, dbać o siebie, o swoje szczęście, by wyzbyć się kompleksów, wyrwać się z kieratu szarej codzienności, uwierzyć w siebie, a przede wszystkim siebie polubić. I na zmianę nigdy nie jest za późno.
Bohaterki (w różnym wieku, różnego stanu cywilnego i o różnej sytuacji rodzinnej) pod wpływem obfitującego w atrakcje pobytu w pensjonacie pod szyldem "Szkoła żon" przechodzą przemianę, nabierają odwagi, by wziąć życie we własne ręce, wrasta ich poczucie wartości i niezależności, zmienia się ich postrzeganie samych siebie.
Nie będę nad tą książką "achać" i "ochać", bo też nie uważam jej za rewelację. Wrażenia jednak mam z lektury pozytywne. Książka "przeczytała się sama", jest kobieca, życiowa, choć wiadomo - troszkę "bajkowa".
Dużo zależy od nastawienia i umiejętności wychwycenia tego, co jest naprawdę istotne. Erotyczne opisy nie są tu najważniejsze, prosta fabuła też nie.
Bez opowieści o Jadzi, Julce, Misi i Marcie, można przeżyć. Warto jednak je poznać, by na ich przykładach podbudować się i też zacząć otwierać drzwi szczęściu.
Zastanawiam się, dlaczego akurat "Szkoła żon" stanowi 1 tom kolekcji "Bestsellery na obcasach". Zapewne wydawca zbadał grunt, ale ja mam poważne wątpliwości.
Ci, którzy twórczość M. Witkiewicz już znają, owszem, sięgną, dokupią brakujące, jeszcze nie czytane tytuły. Nawet jeśli im erotyczna literatura nie odpowiada, to jakoś to przetrawią. Natomiast wiele osób może się, brzydko mówiąc "naciąć" i zrazić do twórczości Witkiewicz i pozostałych autorek wydawanych w kolekcji (K. Mirek, A. Krawczyk), a przecież szkoda by było.
Ze strony wydawnictwa Edipresse:
Wyjątkowa kolekcja współczesnych powieści obyczajowych napisanych przez uznane polskie autorki - Magdalenę Witkiewicz, Agnieszkę Krawczyk i Krystynę Mirek . Książki opisują kwestie bliskie pokoleniu dzisiejszych 30- i 40-latek. Mówią o miłości, zdradach, rozwodach, romansach, poszukiwaniu swojego miejsca na ziemi, samotności, rutynie życia codziennego i problemach w pracy. Choć dotykają spraw poważnych, są napisane w lekkim stylu. Cechuje je wartka akcja, cięty język, humor i pogoda ducha.
niedziela, 27 września 2015
"Po prostu bądź" i podaj chusteczki...[przedpremierowo]
| Wyd. FILIA , 2015 |
W twórczości Magdaleny Witkiewicz, specjalistki od szczęśliwych zakończeń, znajdziemy zarówno przezabawne komedie romantyczne, jak i powieści obyczajowe o poważnej tematyce. I jedne i drugie napisane są z lekkością, mają w sobie emocje, prawdę i coś, co trudno określić słowami. Taki rodzaj ciepła, serdeczności płynącej z kart książki prosto do czytelniczych serc.
Tak się składa, że częściej sięgałam po Witkiewicz "na wesoło" i na listę nierefundowanych antydepresantów wpisałabym z całym przekonaniem "Balladę o ciotce Matyldzie" oraz "Moralność pani Piontek". Do obyczajówek może nie tyle nie miałam zaufania, ile nie czułam akurat takiego zapotrzebowania. Do czasu.
Zauroczona subtelną okładką oraz intrygującą zapowiedzią poczułam, że najnowszą "Po prostu bądź" po prostu muszę poznać.
Poznałam. Zaczęłam czytać w leniwe niedzielne przedpołudnie, leżąc jeszcze w łóżku. Gdyby nie to, że tego dnia mieliśmy "katering", na obiad byłyby kanapki. Trudno bowiem było oderwać się od tej opowieści, niby prostej, niby przewidywalnej w zakresie głównych wydarzeń, ale poruszającej, wciągającej po uszy, sprawiającej, że czytelnik włazi z butami w świat bohaterów i choć ściska mu się serce, nie chce z niej wyjść. Po przewróceniu ostatniej kartki tak trudno było się pozbierać... (....)
[EDYCJA: 7.10.2015]
Na dalszy ciąg recenzji zapraszam na stronę magazynu
" Życie i pasje"/klik/
[EDYCJA: 7.10.2015]
Na dalszy ciąg recenzji zapraszam na stronę magazynu
" Życie i pasje"/klik/
Subskrybuj:
Posty (Atom)

