Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Stulecie Winnych. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Stulecie Winnych. Pokaż wszystkie posty

sobota, 6 grudnia 2014

Ona temu winna....

Okładka książki Stulecie WinnychPrimum non nocere tak brzmi  naczelna zasada etyczna w medycynie. Tymczasem pewna lekarka: doktor nauk medycznych, specjalista neurolog i epileptolog przyczyniła się do tego, że się nie wyspałam, co odbiło się niekorzystnie na mojej cerze i samopoczuciu, nadwyrężyłam wzrok,  rytm serca zaburzył, a ciśnienie skakało jak piłka na trawie. Ona temu winna... Autorka  książek dla dzieci oraz kilku znakomitych  powieści,  z których jedną, a właściwie jej  pierwszy tom,  miałam okazję przeczytać, a wręcz pochłonąć, bo nie mogłam się oderwać od lektury...  - Ałbena Grabowska.
Zaznaczam, że zbieżność nazwisk - przypadkowa.

"Stulecie Winnych. Ci, którzy przeżyli" to pierwsza część przepięknej i pełnej emocji sagi, rozpoczynającej się w przededniu I wojny światowej i snującej się przez kolejne lata aż po wrzesień 1939 r. Kolejne tomy obejmą dalsze losy bohaterów, w końcu ma to być tytułowe "stulecie". Osią powieści są dramatyczne dzieje rodziny Winnych oraz innych mieszkańców Brwinowa i okolic. Pisarka obok postaci fikcyjnych umieściła autentyczne np. rodzinę Iwaszkiewiczów,  S. Lilpopa, doskonale namalowała obyczajowe i historyczne tło. Wszystko wydaje się niesamowicie wiarygodne, nawet mimo dodania szczypty realizmu magicznego (Ania  ma nadprzyrodzony dar - "widzi" przyszłość). Powieść zaczyna się od burzy z piorunami, a potem - jest również burzliwie. Wojna i epidemia odciskają cię mocnym piętnem na familii bohaterów, przeżywają  oni cały wachlarz emocji, doświadczają (trochę patetycznie to zabrzmi, ale trudno) wichrów namiętności, dźwigają  ciężkie brzemię strasznych tajemnic.
Widoczne wpływy twórczości G.G.Marqueza  akurat świadczą na korzyść "Stulecia...", Ha, już sam tytuł zawiera nawiązanie, jeśli nawet nie celowe, to bardzo udane.

Mogę powiedzieć, że tę fascynującą książkę czytałam nie z duszą, ale z sercem na ramieniu, a potem długo nie mogłam się otrząsnąć po wyjściu ze "świata przedstawionego". Jeszcze chyba nigdy nie czekałam na drugi tom z taką ochotą jak w tym przypadku. Dla mnie jest to powieść "okrągła", w której wszystko jest comme il faut, dopracowane i niesamowicie sugestywne, prawdziwe, przejmujące i trzymające w napięciu. Dla takiej literatury warto zarwać noc!

Cieszę się, że w końcu sięgnęłam po twórczość pani Ałbeny. Pierwsze spotkanie na pewno nie będzie ostatnim, bo już  po jednej książce  przekonałam się o jakości jej prozy. 
Wszystkie tomy "Stulecia..." po prostu MUSZĘ przeczytać, ale i jestem na tyle zaintrygowana, by spróbować także innych tytułów - kto wie, może są równie dobre... ;-)



Moja lista blogów