Pokazywanie postów oznaczonych etykietą E. Sieradzińska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą E. Sieradzińska. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 24 stycznia 2019

"Wanda Rutkiewicz. Jeszcze tylko jeden szczyt" E. Sieradzińska

Marginesy 2018

To jeszcze zeszłoroczna lektura, ale pozostając w temacie przeczytałam też "Kukuczkę" ( notka wkrótce) i uśmiechnęłam się do pani Zosi o "Polskich himalaistów".  Będę chciała też kiedyś przeczytać "Czapkinsa".
Tymczasem podaję link do mojej recenzji "Wandy....":

http://zycieipasje.net/2019/01/02/wanda-rutkiewicz-jeszcze-tylko-jeden-szczyt-e-sieradzinska-recenzja/

środa, 9 września 2015

Po prostu Cesaria


Wyd. Marginesy 2015
Bosonoga diva,  królowa morny i coladery, "afrykańska Billie Holliday" - fenomenalna pieśniarka z Zielonego Przylądka, czyli słynna Cesaria Evora śpiewała początkowo w barach za szklaneczkę trunku. Została odkryta "dla świata" już jako dojrzała kobieta, a karierę zrobiła będąc w wieku mocno balzakowskim. Koleje jej życia naznaczone były trudem i  smutkiem, potem chorobą. W dzieciństwie przebywała w sierocińcu. Gdy dorosła, nie miała szczęścia do stałych związków. Nie brakowało jej problemów.  Miała epizod niemal 10 lat muzycznego milczenia, etapy melancholii, jednak zazwyczaj kojarzono ją z pogodnym usposobieniem, poczuciem humoru. Miała swoje nałogi (alkohol, papierosy) i nawyki (stoliczek na scenie,  tradycyjny kabowerdyjski fartuszek, noszenie za nią torebki).  
 "Mówią o mnie Królowa Morny, Cesarzowa, Królowa Cabo Verde, a ja jestem po prostu Cesaria" (s. 139)
Chciała  być sobą, zwykłą Cize. Zawsze skromna, pełna prostoty, trochę "sroka" na błyskotki, uwielbiała ciuchowe zakupy. Nieważne czy to w Paryżu, czy na targu w Lublinie. Ze względów zdrowotnych unikała schodów. Nie była zmanierowaną gwiazdą, miała serce na dłoni, oddałaby bliźniemu ostatni grosz i  własną koszulę. Dbała o swoich przyjaciół, karmiła ich, obdarowywała.Ciut zbyt naiwna, zbyt prostolinijna. Lubiła się "buntować", robić  wszystko po swojemu. Uparta, rogata dusza.
W swych pieśniach przekazywała szczere emocje, potrafiła wyśpiewać smutek i nostalgię.Czyniła to po kreolsku. Autentycznie i celnie - wprost do serc tłumów słuchaczy na całym świecie. Jej najbardziej znane i cenione utwory to "Sodado", "Ausencia", "Besame mucho", "Miss Perfumado".  Zdobycie nagrody Grammy nie przewróciło jej w głowie, zawsze była "po prostu Cesarią.

Opowieść o tej niezwykłej, charyzmatycznej postaci sceny muzycznej snuje jej przyjaciółka, wierna fanka i towarzyszka, Elżbieta Sieradzińska - wokalistka, kompozytorka, tłumaczka i dyrektorka biblioteki. Zebrała bogaty materiał, szereg faktów, danych i wspomnień. Ożywiła dla czytelników portret legendy "world music", zabrała nas do dalekiego Mindelo i w trasę koncertową po całym świecie. Tekst uzupełnia kalendarium oraz dyskografia. Zamieszczono także bibliografię i oczywiście znajdziemy dużo zdjęć, reprodukcji okładek płyt, plakatów.

Być może fragmenty związane z nagraniami, poszczególnymi płytami dla niektórych czytelników okażą się nużące, nie każdy bowiem aż tak wnikliwie studiuje dyskografie artystów i nie ma zacięcia dziennikarza muzycznego. Ale cała reszta związana życiem Cesarii,  jej sposobem bycia,  relacjami z innymi, śpiewaniem - to po prostu wciągająca i fascynująca historia. W dodatku nie napisana "sucho" lecz z lekkością i ikrą, z dialogami i scenami,  dzięki którym postać Cize staje przed nami jak żywa. To nie jest laurka,  bo Sieradzińska opowiada o "grzeszkach", nałogach, wadach swojej mistrzyni i przyjaciółki.  Nie jest to też tak do końca biografia, to również w jakimś stopniu opowieść autobiograficzna dotycząca muzycznych pasji autorki, zbiór wspomnień, opowieść o przyjaźni. 

Przyznam się, że jeśli chodzi o tę wokalistkę/pieśniarkę to do tej pory byłam takim "niedzielnym słuchaczem", można nawet powiedzieć, że dosłownie, albowiem znam ją dzięki muzycznej audycji "Sjesta" Marcina Kydryńskiego, nadawanej właśnie w niedzielne popołudnia.  Choć nie była to wcale jedna z moich ulubionych artystek (kojarzyłam i ceniłam ją tylko), to chętnie jednak poszerzyłam swoją wiedzę na temat Evory  z przyjemnością posłuchałam utworów, tym razem z większą uwagą i świadomością. 

W przypadku tej książki proponuję "czytanie zintegrowane": warto wziąć do ręki atlas geograficzny, odszukać Wyspy Zielonego Przylądka, włączyć nagrania Cesarii Evory i wyruszyć w biograficzno-muzyczną podróż pełną pięknych wrażeń. 
Polecam gorąco.
 

Moja lista blogów