Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Marginesy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Marginesy. Pokaż wszystkie posty

piątek, 18 sierpnia 2023

"Cudzoziemka" Maria Kuncewiczowa


Niedawno okazało się, że wydawnictwo Marginesy, spełniło moje marzenie, a mianowicie wznowiło w serii "Marginesy Klasycznie" jedną z moich ulubionych polskich powieści. To wydanie w twardej oprawie, w zaprojektowanej przez Annę Pol okładce o nietuzinkowej kolorystyce, opatrzone zostało posłowiem pióra Danuty Sękalskiej - pisarki, publicystki, tłumaczki, która zajmowała się spuścizną Marii Kuncewiczowej porządkując jej amerykańskie archiwum rodzinne. Dowiemy się z tego krótkiego, ale treściwego tekstu m.in. co o "Cudzoziemce" sądzili Maria Dąbrowska i Bruno Schulz, poznamy krótki zarys biografii autorki i recepcji twórczości. Na koniec zaś miód na serce - informacja, że "Maria Kuncewiczowa, wielka dama polskiej literatury, w ostatnich latach niemal nieobecna w naszej przestrzeni myślowej, wraca do polskiego obiegu wydawniczego" A skoro czytam, że " Wydawca inauguruje powrót Marii Kuncewiczowej "Cudzoziemką"", to już oczyma duszy widzę na półce całą kolekcję... 

W 2012 roku na poczytnym blogu literackim "Lektury Lirael" powstał projekt "Marzec z Marią",(http://lekturylirael.blogspot.com/2012/02/marzec-z-maria.html) w ramach którego uczestnicy czytali i recenzowali wybraną przez siebie książkę Marii Kuncewiczowej lub publikację jej poświęconą. Był to dla mnie impuls do ponownego przeczytania "Cudzoziemki", sięgnięcia po "Dwa księżyce" i "Fantomy", a zaowocował zgromadzeniem całej półki starych wydań twórczości Kuncewiczowej.

Mój zbiór liczy dzisiaj 16 (z nowym wydaniem Marginesów 17) pozycji, w tym "Wyspy pamięci" Jerzego Kuncewicza oraz tom "Rozmowy z Marią Kuncewiczową" w opracowaniu Heleny Zaworskiej. Nie wszystko jeszcze przeczytałam, bo zewsząd "atakują" mnie literackie nowości. Uznałam, że "prochu nie wymyślę" i pozwolę sobie przytoczyć to, co napisałam 10 marca 2012 r. na blogu "Agnestariusz- notatki w kratki i książkowe zapiski":

"Cudzoziemkę" czytałam w liceum w ramach kółka polonistycznego. Do dziś pamiętam emocje, jakie wywołała we mnie ta powieść, a raczej jej główna bohaterka - Róża Żabczyńska. Byłam wręcz oburzona, jak można być taką egoistką, tak kapryśną i nieznośną, zatruwającą życie innym. Okazuje się, że można, zważywszy na jej przeżycia i kompleksy. Nie da się przejść obojętnie nad tym znakomitym portretem psychologicznym kobiety z muzyką w tle, zwłaszcza koncertem Brahmsa.

"Cudzoziemka" nie bez powodu uznawana jest za najwybitniejszy przykład prozy psychologicznej dwudziestolecia międzywojennego, widoczne są związki z psychoanalizą Freuda, ciekawie potraktowany jest także czas powieściowy - narracja to zaledwie jeden dzień z życia Róży, podczas gdy w retrospekcji, we wspomnieniach, poznajemy zdarzenia na przestrzeni kilkudziesięciu lat - przeszłość bohaterki. To, co najważniejsze, rozgrywa się w świecie wewnętrznym. Zagubienie, brak poczucia tożsamości, niespełnienie, zawód, niedosyt, odrzucenie, wyobcowanie itd. ... mają ważny wpływ na czyny i decyzje bohaterki.

Później czytałam jeszcze raz "Cudzoziemkę", już z większym zrozumieniem dla psychologicznych motywacji postaci. Wtedy nie znałam autobiograficznych związków. I może nie teraz, ale kiedyś przeczytam ją jeszcze raz...
Moim zdaniem, powieść Kuncewiczowej powinna zajmować poczesne miejsce w spisie szkolnych lektur, nawet zastąpić "Granicę" Nałkowskiej, której szczerze mówiąc, nie lubię. Nie jest to dzieło obszerne, ale niezwykle bogate. W sumie to dziwię się, że nie mam "Cudzoziemki" w swoich zbiorach. "


Od tamtego czasu zmieniło się tylko, że zdobyłam brakującą książkę - wydaną przez Instytut Wydawniczy Pax w 1980 r. Teraz obok tego skarbu o pożółkłych drobno zadrukowanych kartkach, mogę postawić nowe, piękne wydanie Marginesów, które serdecznie polecam, bo jakże nie mieć w kolekcji tak uniwersalnej, nadal aktualnej, wartościowej prozy światowego poziomu.

Marginesy, 2023

środa, 16 sierpnia 2023

"Żaden koniec" Zośka Papużanka

 

Wydawnictwo Marginesy, 2023


Na książki Zośki Papużanki czekam zawsze z niezachwianą pewnością, że kolejna historia zaskoczy mnie tematem i sposobem  opowiadania, a jednocześnie znajdę tam to, co w jej stylu lubię i cenię. Nieprzewidywalność. Grę konwencjami literackimi. Piękny język. Ironię. Tym razem dostałam wszystko z nawiązką. Tylko zupy kminkowej nie mogę przeboleć, bo nie znoszę tej przyprawy.

"Żaden koniec" to niby ma być historia o śmierci, a jest o życiu. Ma wielu narratorów. Wielu bohaterów. Składa się z kawałków tak jak puzzle, o których zresztą mowa na początku. Albo jest jak wyszywana serweta, jak wyhaftowany wzór, który często się powtarza, a czasem plączą się nitki.

Zaczyna się w sumie zwyczajnie. Niedzielny poranek, kot sępi żarcie. Jakub wyjeżdża z domu, po drodze dowiaduje się, że jego babcia umarła. Poznajemy Helenkę, synową zmarłej. Widzimy babcię u zakonnic. Cofamy się do czasów, gdy Krystyna  była pięcioletnią dziewczynką, która uciekła z domu. Skaczemy do opowieści Marty, wspominającej swoje i brata dzieciństwo. W międzyczasie Jakub na kolacji u kuzynki Justysi wspomina czas, gdy jako dziecko musiał na kilka dni zostać u babci. I dalej w ten deseń, przechodzimy od postaci do postaci, dostajemy fragmenty, wybrane karty z rodzinnego albumu, pełnego niedopowiedzeń i tajemnic.
Czasem odzywa się "wszystkowiedzący nieczuły narrator po teatrologii" - i to jest właśnie papużankowy styl, który uwielbiam.

W powieści jest taki moment, gdzie matka mówi do córki, że już jej więcej nic nie powie, bo ta przecież książki nie będzie pisać. Zarzuca jej, że nie umie przyprawiać i w tej książce byłoby nie po kolei. I tak właśnie jest!
Próżno tu szukać chronologii wydarzeń, czy szczegółowych wyjaśnień.
Czytelnik musi sobie to wszystko poukładać, ogarnąć wszystkie koligacje, stopniowo i właściwie od końca poznaje historię Krystyny, obrazki/scenki z życia jej dzieci i wnuków.
Powstaje taki patchwork, rodzinna makatka, wyszyta nieco krzywo, z załataną dziurą, gdzieniegdzie rozpruta.

Smutna i pełna goryczy, ale niepozbawiona poczucia humoru i okruchów ciepła, jest ta historia.
Historia o życiu i śmierci, o końcu i początku, o pamięci i niepamięci, o szukaniu miłości, o radzeniu sobie (i o nieradzeniu też), o tym, jak przewrotny i powtarzalny bywa los. O pytaniach, na które nie ma odpowiedzi. O tym, że niczego się nie dowiadujemy. O tym, że "choćby człowiek miał pięćdziesiąt i sto pięćdziesiąt lat, zawsze jest do cudzej śmierci nieprzygotowany" ( s. 43)
To również opowieść o relacjach rodzinnych, często toksycznych, o schematach, w które można brnąć, albo je przerwać. I jak na Papużankę przystało, to opowieść piękna pod względem językowym.

Przewijają się przez tę powieść motywy pisania książki oraz teatru, wodewilu. Nawet mamy tekst rozpisany jak w dramacie, a bohaterowie przyjmują role innych. Ba, pojawiają się nawet kuplety!  To wszystko nie wzięło się bez powodu. Raz, że ojciec Krystyny grał w amatorskim teatrze, dwa - "Wodewil różni się od życia nadmiernie i dlatego ludzie potrzebują wodewilu, bo mają dość życia" (s. 45).
O słynnej metaforze życia jako teatru już nawet nie wspominam, bo to chyba najczęstsza myśl, jaka przychodzi do głowy podczas lektury. I ciekawa jestem, czy inne osoby, czytając tę powieść, też miały ochotę czytać ją na głos. I czy mają ochotę przeczytać ją jeszcze raz. Ja tak. Zdaję sobie bowiem sprawę, że w pierwszej, powierzchownej lekturze można wiele przegapić, w drugiej - coś nowego wyłuskać. Tylko błagam, nie kminek!

W  moim odczuciu "Żaden koniec", a zwłaszcza partia tekstu z punktu widzenia Marty, w pewnym stopniu koresponduje z... "Cudzoziemką" Marii Kuncewiczowej. Znalazłam też nawiązanie do utworu Stanisława Wyspiańskiego, pewnie już domyślacie się którego.

Zapewne nie każdy podzieli moje zachwyty, ale dla mnie każda książka Zośki Papużanki to wspaniałe czytelnicze doświadczenie, współczesna proza polska w wydaniu tej autorki smakuje mi najlepiej.

 

wtorek, 4 lipca 2023

"Wymarzony dom Anne" L. M. Montgomery


 Do pewnego momentu ta powieść jest niezwykle kojąca, otulająca jak patchworkowa narzuta uszyta przez panią Lynde, pogodna, pachnąca szczęściem i nadzieją. Anne i Gilbert pobierają się, a następnie przeprowadzają do uroczego domku w zatoce Four Winds, gdzie poznają barwne postaci “znające Józefa”: kapitana Jima oraz pannę Cornelię.  Montgomery jednak zadbała, by tę sielankę podlać sporą porcją goryczy, a błękitne niebo przysłonić burzową chmurą, czy to opowiadając tragiczną historię Leslie Moore, czy wspominając los nieszczęśliwych, zaharowanych kobiet  z gromadką dzieci, biednych rodzin z okolic, schorowanych osób, a także przypisując smutne wydarzenie państwu Blythe. W pewnych momentach trudno nie uronić łzy, a wręcz można spłakać się jak bóbr.

Anne odkąd została panią doktorową,  stara się być “poważną matroną”, gospodynią, ale nadal zdarza jej się tańczyć na plaży o zmierzchu, zachwycać przyrodą, wyobrażać duchy dawnych mieszkańców domu. Już nie jest może taka roztrzepana i rozgadana, ale nadal jest romantyczką i marzycielką, więcej w niej jednak refleksji, dystansu, po prostu dojrzałości. Potrafi się wycofać, uszanować czyjeś emocje; zrozumieć, że nie każdy od razu chce się z nią zaprzyjaźnić, choć nadal pozostaje otwarta na innych. Jej bagaż doświadczeń staje się coraz cięższy. Czytelnikom żal, że Anne  porzuciła karierę nauczycielską i literacką na rzecz domowego ogniska i rodziny, nie pozostaje nam jednak nic innego jak pogodzić się z wyborem bohaterki ( czy też raczej zamysłem autorki) i śledzić jej dalsze perypetie.

“Wymarzony dom Anne” tylko po części jest historią szczęśliwego młodego małżeństwa, to  opowieść o przyjaźni, stracie, śmierci, żałobie, nadziei, o blaskach i cieniach życia, niesprawiedliwości społecznej, konfliktach damsko-męskich, o społeczności nadmorskiej miejscowości, o zmianach.
Można odnieść wrażenie, że ten tom został napisany ze szczególnym zaangażowaniem, jest wyraźnie mniej chaotyczny. To już nie jest zbiór epizodów o mieszkańcach miasteczka, czy anegdot z życia bohaterów, dopisany ku uciesze czytelników, a fabularnie przemyślana całość, w której dużą rolę odgrywają, jak skarby w szkatułce, opowieści snute przez latarnika – kapitana Jima, czy wiecznie utyskującą na męski ród Cornelię. To dzięki nim Anne i Gilbert poznają historię domu, okolicy i jej mieszkańców. Na szczególną uwagę zasługuje to, jak budowała się relacja między Anne a Leslie, bo to nie była “przyjaźń od pierwszego wejrzenia”, a sama Leslie okazała się skomplikowaną psychologicznie postacią.

Ta powieść jest znacznie dojrzalsza, poważniejsza niż poprzednie, porusza wiele trudnych problemów społecznych i osobistych dramatów, życiowych ciosów. Nawet jeśli są tylko wspomniane, czy ujęte w krótkim rozdziale, choć zasługiwałyby na więcej miejsca. Trzeba jednak pamiętać, że ta część cyklu została wydana w 1917 r. i nad pewnymi sprawami nie pochylano się zanadto. Wydaje mi się, że gdyby Lucy Maud Montgomery żyła współcześnie, byłaby świetną scenarzystką seriali obyczajowych, autorką powieści psychologicznych i  reportaży społecznych, angażującą się w walkę o prawa kobiet, dzieci, osób wykluczonych.  Była doskonałą obserwatorką ludzkich charakterów, niezwykle wrażliwą, inteligentną, ambitną. Wyprzedzała swoją epokę, nie miała możliwości, szans by w pełni rozwinąć skrzydła.

Dla osób wychowanych na starym tłumaczeniu Stefana Fedyńskiego i  wydaniach Naszej Księgarni, może być “szokiem”, że  Montgomery pisała o Leslie Moore, a nie Ewie, a marszałek Elliot nie był żadnym marszałkiem. Te zmiany i błędy były w niektórych wydaniach już poprawiane, dopiero jednak tłumaczenie Anny Bańkowskiej, moim zdaniem, wydobyło “sedno” powieści Lucy Maud Montgomery, humor i wszelkie niuanse.

“Wymarzony dom Anne” to wymarzona porcja uśmiechów i wzruszeń, radości i smutków, ciekawych postaci, pięknych opisów przyrody. Nie miałam sentymentu do pierwszego polskiego przekładu,  nie sądzę, bym czytała go więcej niż raz, toteż treść zatarła się w mojej pamięci i z tym większą przyjemnością przeczytałam teraz ten tom. Nie wyobrażam sobie nie kontynuować tej serii.

Agnieszka Grabowska
materiał chroniony prawami autorskimi
współpraca recenzencka

 

Wydawnictwo Marginesy
Autor: Lucy Maud Montgomery
Tytuł: Wymarzony dom Anne
Tytuł oryginalny: Annes House of Dreams
Tłumaczenie: Anna Bańkowska
Data wydania: 7.06.2023
Liczba stron: 336
ISBN:978-83-67674-38-6

czwartek, 15 czerwca 2023

"Romy i droga do Paryża" M. Marly


Dla tych, którzy gustują w literaturze biograficznej, interesują się filmem, lubią poznawać portrety nietuzinkowych osób, chłonąć klimat Paryża i Wiednia z dawnych lat, a przede wszystkim dla fanów gwiazdy kina lat. 50. i 60. XX w. Romy Schneider – to będzie wyśmienita lektura!

Sięgnęłam po tę książkę z nieoczywistych powodów, bo właściwie nie znam Romy Schneider, nie oglądałam filmów z jej udziałem. Ot, kojarzę tę aktorkę ze słyszenia, może czytałam jakiś artykuł o niej w kolorowej prasie i tyle. Kierowała mną intuicja i sympatia do literatury biograficznej jako gatunku.
Chciałam w sumie poznać tę ikonę kina, zajrzeć za kulisy sławy.

Autorką tej opartej na faktach powieści jest Michelle Marly, czyli właściwie Micaela Jary, pisarka, dziennikarka o polsko-niemieckich korzeniach. Znała ona osobiście rodzinę Romy Schneider, która naprawdę nazywała się Rosemarie Magdalena Albach-Retty. Udało się jej przedstawić aktorkę nie jako słynną postać z ekranu, ale jako człowieka z całym bagażem życiowych doświadczeń i problemów.
Dzięki niej w barwnej, emocjonalnej opowieści poznaliśmy tytułową “drogę do Paryża”:  walkę młodej kobiety o podążanie za marzeniami i głosem serca, wyrwanie się z klatki, jaką były dla niej nadmierna kuratela matki i ojczyma oraz zaszufladkowanie w wizerunku cesarzowej Sisi i rolach niewinnych dziewcząt.
Śledziliśmy  burzliwe miłosne perypetie z Alainem Delonem,  trudną pracę z reżyserem Viscontim, znajomość z ikoną stylu i mody Coco Chanel. Przekonaliśmy się jak wielką cenę przyszło zapłacić ulubienicy tłumów za pójście własną drogą.


Romy Schneider była pracowita, ambitna, chciała grać w teatrze, rozwijać się zawodowo, a nie tylko spełniać oczekiwania rodziny, publiczności i mediów. Udało jej się wyjść poza ramki, w które ją wciśnięto. Długo jednak była marionetką, którą sterowali rodzice. Jako nastolatka wciągnięta w wir pracy i zawodowych zobowiązań, nie miała szans i czasu na prywatne życie. Z czasem coraz trudniej było jej się podporządkowywać. Zbuntowana Romy przeżywała huśtawkę emocji. W końcu ‘zerwała się z łańcucha’, postawiła wszystko na jedną kartę. I nawet walizka z milionem marek nie przekonała jej do zmiany powziętych planów.
Przeszła wielką przemianę, nie tylko pod względem wyglądu (elegancki francuski styl), ale przede wszystkim sposobu myślenia, podejścia do życia, podejmowania własnych decyzji, odważnego patrzenia w przyszłość.

Swoją opowieść Michelle Marly kończy na 1962 roku, kiedy przebojem kasowym kin w USA został film “Forever my Love” (o cesarzowej Sisi), Romy kręci “Pojedynek na wyspie”, gra Ninę w spektaklu “Mewa”, dostaje propozycję zagrania w “Procesie” w reżyserii Orsona Wellesa i wraz z Delonem bryluje na festiwalu filmowym w Cannes. Jej kariera jest w rozkwicie, a psychika – coraz bardziej w rozsypce. W posłowiu autorka streszcza dalsze losy gwiazdy kina. Niestety, nie były one szczęśliwe, naznaczone rozstaniami, rozpaczą, nietrwałymi małżeństwami, śmiercią syna, długami.  To byłby materiał na kolejną część. Wydaje mi się jednak, że już wystarczy roztrząsania tak trudnych spraw, przy których łatwo o nieścisłości, przekłamania. Zachowajmy więc pamięć o Romy Schneider przez pryzmat jej aktorskich osiągnięć i życiowych zmian na owej dosłownej i metaforycznej drodze do Paryża.

Niestety, ta książka mimo swoich niezaprzeczalnych walorów i przystępnego stylu nie okazała się dla mnie “nieodkładalna” i czytałam ją “na raty”, z przerwami na inne lektury,  od jesieni.  Wydaje mi się, że mocno na to rzutował fakt, iż opisywane czasy, środowisko i postaci nie były na szczycie listy moich zainteresowań.
Nie żałuję jednak tego czytelniczego spotkania, albowiem była to ciekawa i przejmująca opowieść o silnej, odważnej,  nieszczęśliwej kobiecie, którą można zinterpretować także jako przestrogę dla młodych ludzi, aby nie dali sobą sterować, aby podążali własną drogą, spełniali swoje marzenia, a nie cudze oczekiwania.

Agnieszka Grabowska
materiał chroniony prawami autorskimi
współpraca recenzencka

 

Wydawnictwo: Marginesy
Autor: Michelle Marly
Tytuł” Romy i droga do Paryża
Tytuł oryginału: Romy Und Der Weg Nach Paris
Tłumaczenie: Urszula Pawlik
Data premiery: 19 października 2022

Liczba stron: 400
ISBN 978-83-67406-55

czwartek, 20 stycznia 2022

"Łabędź" Sylwia Trojanowska

 

Bardzo podoba mi się okładka, taka stonowana. Ciekawa jestem, czy przypadnie Wam do gustu?
Powieść można kupić z 50% rabatem, na hasło: fordon. 

Warto skorzystać!
 

Materiały prasowe:


Sylwia Trojanowska

Łabędź

 

Poruszająca opowieść o sile rodzinnych więzi, o woli życia, nadziei i miłości, trwających nawet w obliczu okrucieństw wojny.

Rok 1938, podbydgoski Fordon. Młodziutka Anna Łabędź przygotowuje się do rozpoczęcia nauki w warszawskiej szkole pielęgniarskiej. Dziewczyna ma ambitne plany i jest zdecydowana walczyć o marzenia, dlatego zatrudnia się w kawiarni, by zarobić pieniądze na nowy etap życia. Początkowo wszystko układa się po jej myśli, ale Fortuna bywa ślepa.

Anna musi stawić czoła sytuacjom, na które żaden człowiek nie jest w stanie się przygotować, oraz dokonać wyboru między wiernością wobec więzów krwi a zakazaną miłością. Na jej drodze staje bowiem tajemniczy Niemiec. Dziewczyna, znając przywiązanie swojego ojca do wartości narodowych, czuje się podczas spotkań z ukochanym tak, jakby zdradzała rodzinę. Mężczyzna natomiast wie, że naziści zabiliby go, gdyby dowiedzieli się o jego relacji z Polką.

Wiszące w powietrzu widmo wojny postawi ich oboje w obliczu dramatycznego wyboru.

 

 

Wielkie marzenia, wielkie uczucia, a na horyzoncie wielka wojna… Łabędź to porywająca historia zakazanej miłości – Polki i Niemca. Szalenie wciągająca fabuła, bardzo interesujący bohaterowie, fascynująco zarysowane tło społeczne, wszystko to sprawia, że od tej powieści nie da się oderwać!

Krystyna Mirek

 

Poruszająca opowieść potwierdzająca, że historia nie jest czarno-biała, a ludzie jednoznacznie źli lub dobrzy. To książka z gatunku tych, o których myśli się długo po odłożeniu jej na półkę. Polecam!

Magdalena Majcher

 

Rodzina to opoka naszej rzeczywistości, miłość zaś definiuje naszą przyszłość. A co się dzieje, gdy jedno wyklucza drugie? Albo – co gorsza – gdy rzeczywistość się wali, a przyszłość zdaje się nie istnieć? Wojenna zawierucha zrujnowała życie wielu ludzi, nie oszczędziła także Łabędziów. Choć historii wojennych czytałam już wiele, tę mogę polecić ze szczególną serdecznością.

Agnieszka Lis

 

 

Sylwia Trojanowska – pisarka, autorka sztuk teatralnych, coach i trenerka biznesu. Aktywnie działa na rzecz kobiet. Jest ambasadorką akcji „Wiele powodów, by żyć”, mającej na celu promowanie profilaktycznych badań cytologicznych, oraz członkinią kapituły „Magnolie Biznesu”, nagradzającej wyjątkowe kobiety województwa zachodniopomorskiego. Zadebiutowała w 2015 roku powieścią Szkoła latania, od tamtej pory ukazało się jeszcze dziesięć innych jej książek, między innymi trylogia Sekrety i kłamstwa (2018–2019), Wigilijna przystań (2019), Powiedz mi, jak będzie (2020) i Wzgórze Świątecznych Życzeń (2020). Jest także autorką sztuk teatralnych, z których dwie: 4 kute asy oraz Okna, trafiły na afisze. Jej znakiem rozpoznawczym jest uśmiech i optymistyczne spojrzenie na świat. Uwielbia podróże i to z nich czerpie inspiracje do swoich powieści. Wraz z mężem i synem mieszka w Szczecinie, na obrzeżach Puszczy Bukowej.

poniedziałek, 3 stycznia 2022

"Influencerka" Ellery LLoyd - zapowiedź

 


Powieść duetu Ellery Lloyd to " thriller, który pokazuje życie influencerki bez filtrów, obnaża mechanizmy budowania popularności i ujawnia kruchość bezpieczeństwa w sieci."
W dniach 3-6 stycznia książka będzie dostępna przed premierą z 50% rabatu: bit.ly/Influencerka_Marginesy
 
Emma swój profil #Najnajmama buduje świadomie, pokazując trudy macierzyństwa. Jak mówi: „Zbudowałam swoją markę na szczerości. I zawsze będę mówić całą prawdę”. Ale jej mąż ma na ten temat inne zdanie: „Moja żona zawsze miała dość nieoczywisty stosunek do prawdy”…
Życie Emmy jest przyjemne – ale ona stara się utrzymywać pozory, że jest inaczej…
Mąż Emmy nie znosi przebywać w świetle reflektorów – ale wygodne życie u boku przedsiębiorczej partnerki wcale nie jest takie złe…
Emma ma milion obserwatorów na Instagramie i jednego, który życzy jej jak najgorzej…
Jeszcze nie wie, że jej rodzina jest w niebezpieczeństwie, ale wkrótce się o tym przekona." ( mat. prasowe)

środa, 22 września 2021

“Uczniowie Hippokratesa. Doktor Anna” Ałbena Grabowska

 

Główną bohaterką jest Anna Tomaszewicz-Dobrska (1854 -1918), pierwsza kobieta z dyplomem lekarskim praktykująca w Warszawie, która mimo ogromnej wiedzy i umiejętności doświadczyła dyskryminacji, z uporem i determinacją walczyła o swoje prawa do wykonywania zawodu, a potem niczym lwica walczyła o godne warunki lokalowe, czystość, o  poprawę zdrowia i bytu swoich pacjentów, wywodzących się z nizin społecznych, biedoty.

Studiowała medycynę w Zurychu, prowadziła badania naukowe z dziedziny neurologii, lecz po powrocie w Warszawie nie mogła nostryfikować dyplomu ze względu na swoją płeć, dokonała tego w Sankt Petersburgu, ale też nie bez przeszkód. Opiekowała się tam haremem sułtana, co dało jej furtkę do zdobycia pozwolenia na pracę. Po powrocie do stolicy prowadziła własną praktykę, specjalizowała się w pediatrii i chorobach kobiecych, pracowała w przytułku położniczym, kształciła akuszerki, położników, pielęgniarki; wyjątkowy nacisk kładła na aseptykę, dzięki niej znacznie zmniejszyła się śmiertelność wśród położnic, jako pierwsza wykonała cesarskie cięcie. Ponadto była zaangażowana społecznie, działała charytatywnie, przemawiała publicznie o prawach kobiet. To ciekawa, a mało znana szerokiemu gronu osoba, która nie tylko zrobiła wiele dobrego w swojej zawodowej karierze, ale także przetarła szlaki innym  kobietom-lekarkom, zwanym dawniej nieco pogardliwie “medycynierkami”.

  (...)
Autorka zgrabnie wplotła w fabularyzowaną opowieść o Annie Tomaszewicz bohaterów poprzedniej części – państwa Korzyńskich, a także wprowadziła autentyczne postaci z tamtych czasów (np. Henryk Sienkiewicz, Napoleon Cybulski, wspomniane są  też E. Orzeszkowa, G. Zapolska) oraz świetne fikcyjne kreacje (np. Kasia – pracowita, rezolutna służąca, Włodzimierz – inżynier budowy mostów).
Niezwykle realistycznie opisała życie w XIX w. Warszawie i Petersburgu, szczególnie dużą wagę przykładając do sytuacji społecznej.
(...)


“Doktor Anna”, drugi tom cyklu “Uczniowie Hippokratesa”, to nie tylko wspaniała, poszerzająca wiedzę i dostarczająca emocji oparta na faktach lektura, ale materiał, który aż się prosi o zekranizowanie. Anna Tomaszewicz-Dobrska, pierwsza polska lekarka,  powinna być szerzej znana i doceniana, stawiana jako autorytet, wzór wytrwałości i kobiecej siły, a także ustanawiana patronką szkół, szpitali, instytucji medycznych itp. Szkoda, że o takich jak ona historia przeważnie milczy. Mam nadzieję, że dzięki powieści Ałbeny Grabowskiej ta postać zostanie “odkurzona” i należycie zapamiętana.

 cała recenzja:
 http://zycieipasje.net/2021/09/szpieg-w-ksiegarni-uczniowie-hippokratesa-doktor-anna-albena-grabowska-recenzja/

 

środa, 2 czerwca 2021

“Kąkol” Zośka Papużanka

 



Każda książka tej autorki to całkiem inna czytelnicza przygoda. Tym razem jest to pięknie ukształtowana językowo opowieść o dzieciństwie i wakacjach na wsi, ale wcale nie sielskich. O trudnych relacjach rodzinnych i dziecięcym postrzeganiu świata, o bogactwie przyrody. W tej powieści znajdziemy sporo mitologicznych i biblijnych nawiązań. Plastyczne opisy wprost urzekają. Nietypowa okładka zachwyca już od pierwszego wejrzenia.

Kąkol jest piątą książką w literackim dorobku krakowskiej pisarki, a trzecią, jaką mam przyjemność czytać i na pewno nie ostatnią. Mam do Zośki Papużanki już ogromne zaufanie i tylko czekam, czym jeszcze nas zaskoczy. Szczerze życzę jej Nike oraz innych literackich nagród. Dla mnie to prawdziwa mistrzyni opisywania szczegółów, rzeczy pozornie nieistotnych, przykładająca ucho i oko do rzeczywistości i potrafiąca te obserwacje przekuć w piękną prozę. Niesamowicie podoba mi się jej praca ze słowem, konstruowanie często nieoczywistych zwrotów i zdań, barwne i niezwykle trafne opisywanie świata.
“Opel parkował na trawie, łamał znaki ostrzegawcze babki lancetowatej, zapadał się w miękkie, srebrzyste skrzydełka pięciornika gęsiego” ( s. 20).
To tylko niewielki przykład, bo w sumie to można by zacytować pół książki, wprost przerzucając się coraz to lepszymi fragmentami.

całość recenzji:
http://zycieipasje.net/2021/06/szpieg-w-ksiegarni-kakol-zoska-papuzanka-recenzja/

czwartek, 6 maja 2021

"Świat bez kobiet. Płeć w polskim życiu publicznym" Agnieszka Graff



Po 20  latach od pierwszego wydania ukazała się nowa, poszerzona wersja zbioru esejów Agnieszki Graff.  Na internetowych forach ta książka polecana jest jako idealna na początek przygody z feminizmem, a jej fragment trafił do licealnego podręcznika w zestawieniu z tekstem Elizy Orzeszkowej. To z jednej strony dokument epoki, w której została napisana, z drugiej – nadal ważna publikacja, która pomaga uświadomić sobie pewne zjawiska i zaobserwować zmiany. Graff jest świetną obserwatorką i komentatorką, w dodatku ma świetne pióro. Warto przeczytać.
(...)

Nie sposób tu te eseje streszczać jeden po drugim. Dość powiedzieć, że to ważne testy, które otwierają oczy, poszerzają horyzonty, uświadamiają wiele spraw. Niekoniecznie zawsze trzeba zgadzać się z autorką, ale warto poznać jej punkt widzenia i przyjrzeć się,  jakie zmiany zachodziły po roku 1989, jeśli chodzi o prawa kobiet i ich obecność w życiu publicznym. Niestety trochę to smutny i gorzki obraz, bo jeszcze mocno tkwimy w miejscu, choć już powoli coś pęka, rodzi się bunt…

Książkę  świetnie się czyta. Autorka precyzyjnie i logicznie prowadzi swoje wywody, jasno argumentuje,  czasem dodaje nieco ironii. Sprawnie demaskuje mechanizmy rządzące współczesnym światem, odwołując się  do faktów, danych, życiowych sytuacji, tekstów kultury.  Nie jest przy tym nachalna, nie stawia się w pozycji mentorki, nie poucza, ale opowiada i naświetla nam zjawiska i sytuacje. Czytając, można wiele sobie uświadomić, zrozumieć, przemyśleć, zobaczyć w innym świetle.
 
 
 Książka wpasowała się do majowego hasła w wyzwaniu -zabawie "Pod hasłem"


środa, 17 lutego 2021

"Czarodziej z Łysej Góry. Opowieść o Bolesławie Książku" B. Kostuch

 

Czarodziej z Łysej Góry? Czyżby to była baśń? Tak może pomyśleć niejeden laik, zwłaszcza ktoś, kto zupełnie nie orientuje się w ceramice i jej historii.  Tymczasem to wcale nie baśń, a rzetelna, bardzo szczegółowa publikacja poświęcona  życiu i pracy jednego z najwybitniejszych polskich ceramików, którego dzieła  można podziwiać w muzeach i galeriach na całym świecie.

Autorką tej książki jest Bożena Kostuch, doktor historii sztuki, kustoszka w Muzeum Narodowym w Krakowie, znawczyni ceramiki XIX i XX w., która w 2019 r. podczas Desa Design Days prowadziła wykład “Wokół ceramiki Łysej Góry”. Jej “Kolor i blask. Ceramika architektoniczna oraz mozaiki w Krakowie i Małopolsce po 1945 roku” jest bardzo cenioną pozycją. Na pewno nie mniej docenione zostanie drugie dzieło – “Czarodziej z Łysej Góry. Opowieść o Bolesławie Książku” – pierwsze tak obszerne i szczegółowe opracowanie biografii i spuścizny artystycznej wybitnego ceramika.

W przygotowanie tej publikacji autorka włożyła wiele pracy i serca, sięgnęła do licznych materiałów archiwalnych, w tym udostępnionych przez rodzinę pamiętników – zapisków samego Książka, zebrała także wspomnienia o nim. Przedstawiła tu także, co wydaje się uzasadnione, historię Spółdzielni “Kamionka” oraz dzieje Łysej Góry, miejscowości w pobliżu Tarnowa, gdzie rozwinął się prężny ośrodek ceramiczny.  Choć oczywiście na pierwszym miejscu jest życiorys Książka, to opowieść obejmuje znacznie więcej treści, wszak trudno go wyrwać z kontekstu miejsca i czasów, w jakich żył i tworzył.  Ważne też jest, aby daną  osobę przedstawić w miarę wszechstronnie, nie tylko przez pryzmat dokonań twórczych, ale i całościowo tylko jako artystę, ale jako człowieka w ogóle.

(...)

ciąg dalszy znajdziecie pod linkiem:

http://zycieipasje.net/2021/01/szpieg-w-ksiegarni-czarodziej-z-lysej-gory-opowiesc-o-boleslawie-ksiazku-bozena-kostuch/

czwartek, 5 listopada 2020

"Prosta sprawa" W. Chmielarz

 


Zarzekała się żaba błota. Po przeczytaniu Rany i Wyrwy (która w sumie wypadła pozytywnie w odbiorze) stwierdziłam, że jednak fanką twórczości Wojciecha Chmielarza nie zostanę.  Niemniej sięgnęłam, zgodnie z zasadą “do trzech razy sztuka”, po najnowszą książkę tego autora i… zmieniłam zdanie.

Muszę przyznać, że Prostą sprawę czytałam w burzliwym, trudnym emocjonalnie czasie, gdy niełatwo było skupić się nad wymagającą lekturą, a dzięki tej książce mogłam się oderwać się od problemów codzienności, odpocząć, przenieść się w świat niezwykle wciągającej fikcji, dynamicznej akcji, nie roztrząsając zbytnio jej prawdopodobieństwa. Doskonale się bawiłam, choć to może nie brzmi najlepiej w  odniesieniu do powieści sensacyjnej,  w której nie brakuje krwawych i brutalnych scen, strzelaniny, walk,  brudnych interesów i bezlitosnych porachunków. Na tym jednak polega specyfika tego gatunku i jeśli powieść napisana jest sprawnie warsztatowo, ma ciekawą fabułę, nic w niej “nie zgrzyta”, to nic dziwnego, że czytelnik czuje się usatysfakcjonowany lekturą.
Dla porównania – to nie jest “kino moralnego niepokoju” czy inne “bergmany”, to taki “James Bond vel Rambo  na wariackich papierach”, “szukają go i uciekł”, tajemniczy agent wkracza do akcji, bang – bang, mistrz sztuk walki zwycięża złych, pomaga dobrym, na końcu znika i nikt tak naprawdę nie wie, kim on był i po co właściwie to wszystko robił.

(...)
ciąg dalszy pod linkiem:
http://zycieipasje.net/2020/11/szpieg-w-ksiegarni-prosta-sprawa-wojciech-chmielarz-recenzja/

środa, 4 listopada 2020

"Osiecka. Nikomu nie żal pięknych kobiet"Zofia Turowska

 

Marginesy 2020
(...)

To taki specyficzny portret, nakreślony w bardzo subiektywny sposób, oparty na prozie autobiograficznej, z wplecionymi gęsto cytatami z utworów i wypowiedziami z prasy. Zebrano też wypowiedzi przyjaciół i znajomych.

Z portretu “namalowanego”, czy raczej ułożonego przez Turowską wyłania się Agnieszka  Osiecka jako osoba  niesamowicie zdolna, twórcza, pracowita, wrażliwa,  samotna i nieszczęśliwa, ciągle uciekająca, bujająca w obłokach, ale dbająca o własne sprawy zawodowe,  żyjąca po swojemu, wbrew konwenansom.  Sama o sobie pisała: “Mam skłonność do życia we śnie, do zmyślania sobie ludzi i sytuacji. Do urabiania życia na kształt teatru. Do nierzeczywistości” (s. 125)

Całość wypada bardzo sympatycznie i ciekawie, o ile się już wcześniej o tym nie czytało. Uczciwie informuję, że ta publikacja to ubrane w nowy tytuł wznowienie  książki Agnieszki. Pejzaże z Agnieszką Osiecką (pierwsze wydanie – 2000r., kolejne – 2008 r.).  Przyznam, że  tamten tytuł znakomicie oddaje  zamysł tej książki – bo poznajemy Osiecką właśnie jakby w różnych “pejzażach” – na tle społecznym, historycznym, kulturalnym, na tle rodziny, środowiska artystycznego, w różnych momentach jej życia. Z założenia nie jest to pełna biografia, ale taki jakby “pamiątkowy album”.

 

całość mojej recenzji: 
http://zycieipasje.net/2020/11/szpieg-w-ksiegarni-osiecka-nikomu-nie-zal-pieknych-kobiet-zofia-turowska-recenzja/

 
Książka pasuje do listopadowej Trójki E-pik- kategoria: Siła jest kobietą

środa, 7 października 2020

"Raport W. Opowieść rotmistrza Pileckiego" G. Nocq ( komiks)

 


Powieść graficzna francuskiego rysownika i malarza Gaetana Nocq została poświęcona postaci rotmistrza Witolda Pileckiego, który pod nazwiskiem Tomasza Serafińskiego dostał się do obozu Auschwitz z misją zorganizowania tam ruchu oporu (ZOW – Związek Organizacji Wojskowej) i rozpoczęcia powstania. Przebywał tam do kwietnia 1943 r., uciekł brawurowo z dwoma współwięźniami.
Pilecki pisał raporty o panujących w obozie warunkach i wydarzeniach. Przekazywał meldunki, wiadomości, na zewnątrz, trafiały do dowództwa AK i na Zachód.

Mamy tu do czynienia z artystycznym przetworzeniem treści, opartym na rzetelnych historycznych podstawach. Podkreślić należy szczególną dbałość o realizm i autentyczność, oraz ogromną wrażliwość autora.
Śledząc kolejne kadry nie tylko poznajemy działalność Pileckiego vel Serafińskiego,  ale z bliska oglądamy obozowe realia i odczuwamy grozę tego miejsca.

Rysunki są proste, realistyczne, minimalistyczne zarówno w formie jak i kolorystyce.  Gwasze i szkice. Dość ciemne, jakby zamglone. Dużo tu granatów, niebieskości, szarości, ale i stonowanej czerwieni/rudości.
Osobiście nie przepadam za takim stylem rysowania, jednak muszę przyznać, że dzieło francuskiego artysty robi wrażenie. Kadry są sugestywne, przekazują znacznie więcej treści i emocji niż dialogi, idealnie dopełniają tekst.

Całość recenzji:
http://zycieipasje.net/2020/10/raport-w-opowiesc-rotmistrza-pileckiego-gaetan-nocq-recenzja-komiksu/

 

Książka pasuje do październikowej Trójki E-pik


 

me, myself and I 

 dwie twarze

ortografia (tytuł z ó/u, ż/rz, ch/h)

 

czwartek, 24 września 2020

"Kowalska. Ta od Dąbrowskiej" Sylwia Chwedorczuk

Zazwyczaj sięgamy po biografie osób, które znamy, cenimy, podziwiamy, lubimy ich twórczość, chcemy o nich dowiedzieć się więcej. Czasem jednak wybór pada na nazwisko mało znane,  gdzieś tylko przewijające się w tle, czy nawet całkiem zapomniane. Nie bez kozery w tytule książki Sylwii Chwedorczuk odwołano się do autorki słynnych “Nocy i dni”, wszak tę pisarkę znamy i z nią kojarzymy (albo i nie) Annę Kowalską. To uściślenie pozwala też jednoznacznie wskazać, o którą Kowalską chodzi: nie o autorkę “Pestki”, nie o współczesną piosenkarkę, projektantkę meblościanki, ani o świętą Faustynę.
Osobiście sięgnęłam po tę książkę wiedziona czystą ciekawością, skuszona okładkowym opisem, nie szukałam obyczajowych skandali, chciałam poznać zapomnianą autorkę, której korespondencja z Dąbrowską i prowadzone przez nią latami dzienniki stały się cennym dokumentem i dziełem życia.

Biografia okazała się  barwną, wciągającą, fascynującą, solidnie udokumentowaną lekturą. 

 To przepiękna historia skomplikowanych związków, opowieść o “głodzie czułości”, miłości, niespełnieniu, samotności, o emocjach i relacjach międzyludzkich. Barwna, fascynująca, wciągająca niczym powieść biografia pozostającej dotąd w cieniu autorki Nocy i dni Anny Kowalskiej – pisarki, redaktorki, żony profesora filologii klasycznej, prowadzącej przez ponad 40 lat dzienniki oraz obfitą korespondencję.

 Moja recenzja:
http://zycieipasje.net/2020/09/23/kowalska-ta-od-dabrowskiej-sylwia-chwedorczuk-recenzja/



środa, 8 lipca 2020

"Biblia waginy" dr Jen Gunter






Obyśmy nie doczekali czasów, kiedy takie książki wylądują na “indeksie ksiąg zakazanych”i będą krążyć w tajnym obiegu  ;-)
Autorka dr Jen Gunter jest ginekolożką położniczką z niemal trzydziestoletnim  stażem, publikuje felietony   w “New York Timesie” oraz artykuły naukowe. Jest rzeczniczką kobiecego zdrowia, aktywną w mediach społecznościowych.  W tej publikacji przekazuje rzetelną wiedzę na temat anatomii, fizjologii i higieny żeńskich narządów płciowych, obala wiele mitów i wyjaśnia szereg spraw, o których każda kobieta (i nie tylko) wiedzieć powinna.
(...)

 Jen Gunter napisała książkę ważną i potrzebną, śmiało podjęła trudne  tematy, nawet te  zazwyczaj “przemilczane”, traktowane ogólnikowo, czy przekłamane. Specjalistyczną wiedzę opakowała w przystępną i przyjazną formę, z dużą dozą tolerancji, akceptacji, empatii oraz feminizmu. “Biblia waginy” nie jest lekturą  “na raz”, to publikacja do której  warto wracać i na którą warto się powoływać.

 Dla zainteresowanych - link do mojej recenzji:
http://zycieipasje.net/2020/07/08/szpieg-w-ksiegarnibiblia-waginy-dr-jen-gunter-recenzja/

środa, 24 czerwca 2020

"Długi płatek morza" I. Allende



Długi płatek morza
to opowieść o miłości, przyjaźni, rodzinie, ojczyźnie, emigracji,  o korzeniach, wspomnieniach i szansach na inne, lepsze życie. O determinacji, odwadze i wytrwałości, odpowiedzialności, niezależności, różnicach społecznych, prawach człowieka. O dzielnych kobietach i dzielnych mężczyznach (powtórzenie celowe). O historii i polityce, a także o muzyce i medycynie.  Opowieść smutna, ale piękna. Proza gęsta, konkretna, budząca zainteresowanie i emocje, stanowiąca przyczynek do poszukiwania innych książek o podobnej tematyce, inspirująca do sięgnięcia po poezję Pabla Nerudy. Dla miłośników prozy Isabelle Allende i nie tylko.


Cała moja recenzja pod linkiem:
http://zycieipasje.net/2020/06/24/szpieg-w-ksiegarni-dlugi-platek-morza-isabel-allende/

Książka wpasowała się w czerwcowe zadanie wyzwania "Pod hasłem".

środa, 17 czerwca 2020

"Wyrwa" W. Chmielarz

Na temat tej powieści napisano już wiele. Ilu czytelników, tyle opinii. Dla jednych  książka jest “zbyt obyczajowa” jak na thriller, drudzy wątek kryminalny uznali za zbędny. Osobiście dałam autorowi drugą szansę i tym razem nie żałowałam wyboru. Wyrwa okazała się wciągającym i pełnym emocji studium relacji małżeńskich, rodzinnych i nie tylko. Co tym razem zaoferował autor zekranizowanego Żmijowiska? Oto garść moich spostrzeżeń:

http://zycieipasje.net/2020/06/17/szpieg-w-ksiegarni-wyrwa-wojciech-chmielarz-recenzja/

środa, 3 czerwca 2020

"Słuchajcie dziewczyny!" Katja Klengel, komiks - recenzja premierowa



Słuchajcie i oglądajcie, nie tylko dziewczyny! Katja Klengel, niemiecka rysowniczka, absolwentka Akademii Sztuk Pięknych w Dreźnie w autobiograficznym komiksie rozprawia się ze stereotypami, które zdecydowanie nie ułatwiają życia kobietom, swoje rozważania poświęca  m.in. językowemu tabu, postrzeganiu samej siebie, presji społecznej, niesprawiedliwemu traktowaniu bohaterek w historii i kulturze, podziałowi zabawek ze względu na płeć. Książka ma zdecydowanie wydźwięk feministyczny, a jej  prosta grafika nosi w sobie cień fascynacji mangą.

całość mojej recenzji pod linkiem:

http://zycieipasje.net/2020/06/03/szpieg-w-ksiegarnisluchajcie-dziewczyny-katja-klengel-recenzja

środa, 27 maja 2020

"Asteroid i półkotapczan. O polskim wzornictwie powojennym" K. Jasiołek

Książka i asteroidy
Kiedy podzieliłam się  opinią o książce “Polski New Look, Ceramika użytkowa lat 50. i 60. XX w. ” na grupie “książkowej”, ktoś polecił mi grupę “Perły Vintage” i to był dopiero początek góry lodowej… Zaczęłam obserwować, podziwiać zdobycze innych i uczyć się.
I tak, dowiedziałam się na przykład, że niemal prawie całe życie siedziałam na “hałasach 296” i tony ciasta zjadłam z talerzyków “Cora” projektu Eryki Trzewik-Drost. Nabrałam nie tylko jeszcze większego sentymentu do starych mebli i przedmiotów, ale również zainteresowania.

Sięgniecie po książkę “Asteroid i półkotapczan” było kwestią czasu i jakby kolejnym krokiem w fascynujący świat polskiego wzornictwa powojennego.
Cieszę się, że go uczyniłam i nie zamierzam z tej ścieżki zawrócić. Z ciekawością śledziłam spotkania on-line i wywiady z autorką publikacji, przekonałam się, że oprócz bogatej wiedzy w danej dziedzinie ma także pasję,  z którą dzieli się z odbiorcami w sposób niezwykle przekonujący.
(...)

ciąg dalszy tutaj:
http://zycieipasje.net/2020/05/27/szpieg-w-ksiegarni-asteroid-i-polkotapczan-o-polskim-wzornictwie-powojennym-katarzyna-jasiolek/

Książka pasuje do majowej Trójki E-pik- kategoria "Zajrzyj w głąb siebie" ( zainteresowania)
oraz do majowego wyzwania "Pod hasłem".



Moja lista blogów