Pokazywanie postów oznaczonych etykietą M. Pryzwan. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą M. Pryzwan. Pokaż wszystkie posty

środa, 14 grudnia 2016

"Wymysliłam cię, Irena Jarocka We wspomnieniach" M. Pryzwan

Wydawnictwo Marginesy
Gdyby takich ludzi jak Irena Jarocka było więcej, świat byłby o wiele lepszy i piękniejszy. Wspomnienia stu bliskich osób o  tej piosenkarce zebrała Mariola Pryzwan, tworząc nie wymyślony portret wspaniałej piosenkarki o szlachetnej, nietuzinkowej osobowości. Lektura dostarcza wielu wzruszeń.  Warto przeczytać tę książkę i jednocześnie przypomnieć sobie nagrania wokalistki, nie tylko te słynne „Kawiarenki”. 


wtorek, 11 sierpnia 2015

Haśka, poetka z krwi i kości

Gdyby przeprowadzić sondę i zapytać przypadkowych przechodniów o Halinę Poświatowską, zapewne padłoby parę haseł: poetka, chora na serce, pisała o miłości i śmierci, miała operację za granicą, zmarła młodo. Może nawet ktoś wspomniałby, że była absolwentką filozofii, może ktoś zacytowałby któryś wiersz.
Ogólniki, podręcznikowe wiadomości, portret rodem z encyklopedii, suche fakty. Tymczasem nie mamy pojęcia, jaka Poświatowska była naprawdę, znamy tylko jej literacki obraz, a przecież była to niezwykła osobowość. Chcąc ją poznać - warto sięgnąć po biografię pióra Kaliny Błażejowskiej pt. "Uparte serce".
Znakomitym uzupełnieniem i przy tym pasjonującą lekturą będzie natomiast tom "Haśka. Poświatowska we wspomnieniach i listach" opracowany przez Mariolę Pryzwan. Tę samą autorkę, która przybliżyła nam postaci Anny German, czy Zbigniewa Cybulskiego.

Marginesy, 2015
Jest to poszerzone i uzupełnione wydanie ""ja minę, ty miniesz...." O Halinie Poświatowskiej. Wspomnienia,listy, wiersze" sprzed 20 lat. W nowej edycji dodano wspomnienia Wisławy Szymborskiej, Magdaleny Samozwaniec  Yasuko Nogami-Suzuki oraz Grażyny Panczenko. Premierowo  opublikowano wspomnienia Ireneusza Morawskiego, któremu poświęcona była "Opowieść dla przyjaciela". Pojawia się mnóstwo reprodukcji i zdjęć z rodzinnego archiwum - udostępnił je brat poetki, Zbigniew Myga. To właśnie jemu oraz jego siostrze Małgorzacie Mariola Pryzwan zadedykowała  publikację.
 
Zbiór zawiera szereg  wspomnień  skrupulatnie zebranych i opracowanych. W wypowiedziach znajomych, przyjaciół, rodziny, profesorów, współpracowników budujących obraz Haśki  pojawiają się czasem pewne nieścisłości, ale biografka  dba o ich "wyprostowanie " np. ktoś wspomina, że coś działo się w 1965 r., a to faktycznie miało miejsce w 1966 r. r., więc zostało zaznaczone w nawiasie.  Do tego dochodzi kalendarium,  spis źródeł, indeks osób, ilustracji. Niezwykle bogaty i uporządkowany materiał świadczy  o tym, że biografka wykonała mrówczą pracę. Nieocenioną skarbnicą wiedzy o legendarnej wręcz poetce są jej listy, przepiękne teksty, jakie pisała  do bliskich osób. Cudne są jej listy do "Śliwiaka Kochanego". Z listów wyłania się właśnie ta postać "z krwi i kości", ze wszystkimi swoimi obawami, lękami, zachwytami, całą paleta uczuć, jakie przeżywała, czy to podczas pobytu w Ameryce, w oczekiwaniu na operację,  czy w trakcie studiów, czy przy wydawaniu kolejnych tomików. Dzięki listom "usłyszeliśmy" głos poetki, która czasem nie przebierała w słowach, szczerze i swobodnie komentując rzeczywistość i własne odczucia.

Jaka była Poświatowska? Niezłomna. Kochająca życie. Radosna i melancholijna. Nieznośna. Ironiczna. Zmysłowa. Uwielbiała muzykę hiszpańską. Pasjonowała się nauką. Niesamowicie inteligentna, pełna samozaparcia, zdeterminowana. W ekspresowym tempie nauczyła się angielskiego. Zapalona filozofka. A przy tym skromna, wrażliwa.  Nie do końca przekonana o własnym talencie.
W liście do I. Morawskiego z września 1958 r. napisała:
"Do dupy są te wiersze, wiesz o tym tak samo, jak ja! Pisanie nie jest na pewno moją najmocniejszą stroną, Na ogół wszyscy  twierdzą, że najładniejsze mam usta, a potem dopiero nogi. Poza tym, szanują mnie za zgryźliwy charakter i bardzo ich dziwi moje  szatańskie poczucie humoru". (s. 131)
Po ukazaniu się pierwszego tomiku "Hymn bałwochwalczy" (w zielonej okładce) w liście do Tadeusza Śliwiaka  ( 26 I 1959) tak oceniła swoją twórczość:
"Abstrahując od różnych obiektywizmów - one mi się podobają, chociaż najchętniej schowałabym głęboko i  nie pokazałabym nikomu. Jakie to śmieszne, że teraz będą się nad tym pastwić, jak nad całkiem rzetelną poezją - a to przecież tylko wierszyki. Chwilki - mogą być nawet zielone - czemu nie." (s. 183)
 Tak, będą się nad nimi pastwić i w szkołach o nich nauczać, ech, pewnie przez myśl poetce to nie przeszło... Ani też, że  jej korespondencja zostanie opublikowana.

Wspaniale, choć nie bez nuty smutku, czytało się ten zbiór listów i wspomnień. Tyle emocji, tyle faktów, westchnień, zachwytów i zadumań!Z pewną satysfakcją stwierdziłam, że mam z nią coś wspólnego - Halina za szybko mówiła, uwielbiała koty. Miło było wędrować od listu od listu, od wspomnienia do wspomnienia, i poznawać jej krótkie, tragiczne, ale jakże piękne, intensywne życie.


 Częstochowa, 2009 r.



Moja lista blogów