Notatka ;-)
Drugi tom cyklu "Stacja Jagodno"
Książkę przeczytałam w ramach lutowej Trójki E-pik, kategoria: regionalne klimaty
(fabuła osadzona jest bowiem na ziemi świętokrzyskiej, w Kielcach i okolicach / choć Borowa i Jagodno są fikcyjne, ale krajobrazy
prawdziwe/,wspomniane autentyczne zdarzenia z czasów wojny, wspomniane
inne nazwy lokalnych miast)
Pierwszy tom, czyli "Zaplatana miłość" spodobał mi się, toteż chciałam kontynuować czytanie tej serii. Nie od razu jednak było mi to dane. Tak się złożyło, że wygrałam czwarty tom, potem dostałam drugi, po jakimś czasie dokupiłam trzeci - by czytać po kolei. Zawsze jednak było coś pilniejszego, a "Jagodno" odkładałam, w międzyczasie ukazały się kolejne części, bodajże jest ich już 8 albo 9...
Mam tylko 4 i raczej na tych poprzestanę.
"Marzenia szyte na miarę" wydały mi się dość przeciętne.
Tamara wraz z córką nadal pomagają babci Róży, która po wyjściu ze szpitala, choć jest w niezłej formie, potrzebuje pomocy w codziennych obowiązkach. Na szczęście jako gosposia trafiła się pani Zofia, która nie dość, że świetnie gotuje, piecze i szyje, to zarobione pieniądze bardzo jej się przydadzą. Starsza pani całe życie, dom, czas i rentę poświęciła rodzinie, niestety, córka i zięć, a nawet wnuki nie doceniają tego, traktując babcię jak darmową służbę, a także poniżają. Tamara zapewnia jej finanse ( i zbyt dla słodkich wypieków), Róża dach nad głową i serdeczne towarzystwo. Kobieta "buntuje się", nie chce wracać do córki, przecież ma swoje życie, swoje marzenia... nawet te małe.
Marysia podczas spacerów po lesie natrafia na zapuszczony dworek i jego dziwaczne mieszkanki - staruszki hrabianki. Pomaga im, choć musi robić to tak, by nie urazić ich dumy.
Łukasz nadal tajemniczy, wkurzony. Spięcia między nim a Tamarą. do Tamary zaś startuje gajowy, czy tam leśniczy, jak mu tam było... Bartek?
Relacje Tamary z matką nadal nie najlepsze, ale wyjaśnia się w końcu tajemnica Ewy, jej związki z Jagodnem i Różą. Tylko szkoda, że ta historia, zahaczająca o wojenne czasy, została potraktowana po macoszemu, krótko opowiedziana, wręcz streszczona, a mógł to być naprawdę dobry, ciekawy wątek, zwłaszcza, że związany także z lokalną historią dot. Kielc.
Historia pani Zofii - bardzo stereotypowa (poświęcająca się matka, zły zięć, pazerna zastraszona córka, niewdzięczne wnuki.. itp). Tytułowa metafora wiąże się z krawiectwem i tego szycia mi zdecydowanie zabrakło, skoro tak świetnie szyła bohaterka, a tu na pierwszy plan wysunęły się jej babeczki, hurtem zamawiane przez paniusie z Kielc.
Dodatkowo drażniła mnie jedna rzecz. Otóż wnuczka Zofii mówiła o sobie np. "Nikola chce pić", nie sądzę, aby pięcioletnie dziecko nadal mówiło o sobie w trzeciej osobie, w ogóle powinno być bardziej rozgarnięte. No, chyba, że się autorce pomyliło, w jakim wieku w końcu ma być ta postać:/
Plus - Wielkanoc ten czas pojawia się w powieściach, tu mowa o przygotowaniach, planowaniu potraw, zakupów, krótko jednak ujęte.
Czytało się w sumie szybko i przyjemnie, ale szału nie było i choć nadal
nurtuje mnie postać Łukasza, to nie bardzo mam ochotę sięgać po
kolejne tomy.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą K. Wilczyńska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą K. Wilczyńska. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 2 kwietnia 2019
wtorek, 16 czerwca 2015
"Jeszcze raz, Nataszo"
Jeszcze raz Wilczyńska... To już moje czwarte spotkanie z jej prozą w tym roku. Nie omieszkam, w miarę możliwości, zwiększyć tej statystyki, tymczasem zapraszam na kilka słów o "Jeszcze raz, Nataszo" wydanej przez Czwartą Stronę.
Sięgając po powieść Karoliny Wilczyńskiej można mieć pewność, że będzie to solidna porcja znakomitej prozy na wysokim poziomie. Główną bohaterkę poznajemy świeżo po rozprawie rozwodowej. Jest wolna. Zaczyna nowe życie. I co dalej? Dom na wsi wśród malowniczej przyrody, rozwijanie pasji albo wyjazd do magicznej Toskanii, czy innej arkadyjskiej krainy i nowe porywy serca? NIE. U tej autorki nie znajdziemy banału i schematycznych rozwiązań.
Sięgając po powieść Karoliny Wilczyńskiej można mieć pewność, że będzie to solidna porcja znakomitej prozy na wysokim poziomie. Główną bohaterkę poznajemy świeżo po rozprawie rozwodowej. Jest wolna. Zaczyna nowe życie. I co dalej? Dom na wsi wśród malowniczej przyrody, rozwijanie pasji albo wyjazd do magicznej Toskanii, czy innej arkadyjskiej krainy i nowe porywy serca? NIE. U tej autorki nie znajdziemy banału i schematycznych rozwiązań.
Natasza czuje dumę z triumfu odniesionego na sali sądowej. Powinna być zadowolona i pełna energii. Uświadomiła sobie, że jej dotychczasowe życie było oszustwem, a ostatnie miesiące - koszmarem. Wyrok sądu to nie magiczne zaklęcie, które sprawi, że wszystko zmieni się w cudowny sposób. Kobieta musi zakończyć "stare" życie zanim zacznie na nowo funkcjonować w rzeczywistości. Chce pozbyć się "resztek" po byłym mężu, oderwać od przeszłości. Postanawia dokonać widowiskowego, symbolicznego spalenia. Na stos (czyli na grill rozpalony na tarasie) trafiają fotografie - sceny z poszczególnych etapów życia Naty.
W kolejnych, retrospektywnych rozdziałach poznajemy losy bohaterki, począwszy od jej zamieszkania w internacie podczas nauki w szkole średniej, poprzez relacje z rodzicami, pracę, studia, małżeństwo, szczeble kariery, aż po dramatyczne wydarzenia z osobistego życia pozornie szczęśliwej pani prezes i w końcu - rozwód będący punktem przełomowym, bolesnym, ale paradoksalnie - oczyszczającym.
Natasza rozlicza się z przeszłością, nazywa po imieniu to, co się działo, zrzuca z siebie ciężar i odradza się jak feniks z popiołów.
Natasza rozlicza się z przeszłością, nazywa po imieniu to, co się działo, zrzuca z siebie ciężar i odradza się jak feniks z popiołów.
Powieść odzwierciedla także przemiany, jakie zachodziły w latach 80. i 90. XX w., (początki rozwoju handlu, marketingu, reklamy), zmiany społeczne ostatnich dekad. Ważne są w tym kontekście inne postaci, takie jak Kaśka i pan Mietek, Justyna, Agnieszka, czy Kora.
Nie jest to łatwa historia. Czyta się ją z przejęciem, z emocjami, z dużą dozą empatii dla bohaterki, która musiała schować swoje "chcenia", marzenia i potrzeby głęboko do kieszeni, realizując cudze ideały i ambicje, będąc taką- jak od niej oczekiwano. I wcale nie była ona naiwną gąską, która tańczyła jak jej zagrają, ale zdeterminowaną, ambitną, wykształconą i zdolną absolwentką psychologii. Niestety, uwikłaną w sieć uczuć i relacji.
"Jeszcze raz, Nataszo" to literacka "terapia", przestroga, lekcja dla nas, bez moralizatorstwa, za to na "żywym przykładzie". Gorzka w sumie opowieść, ale bardzo motywująca i w ostatecznym rachunku - optymistyczna. Z otwartym zakończeniem - przed Nataszą bowiem stoi otworem cały świat i tylko od niej zależeć będzie jakimi chwilami zapełni nowy, czysty album.
Moją uwagę zwróciły tytuły rozdziałów. To takie hasła - wyznaczniki, kolejne kroki. Warto się im przyjrzec, a może i zastosować...
Zobacz pierwszy fałsz - Wspomnij wakacyjne zauroczenie - Przeżyj miłość -Zaryzykuj - Przemyśl motywację - Podejmij wyzwanie - Otrząśnij się - Uwierz w przyjaźń - Zacznij marzyć - Stań na nogi.
Nasuwa się tu Kotarbiński ze swoim - „Lub robić coś. Kochaj kogoś. Nie bądź gałganem. Żyj poważnie.”
"Jeszcze raz, Nataszo" to literacka "terapia", przestroga, lekcja dla nas, bez moralizatorstwa, za to na "żywym przykładzie". Gorzka w sumie opowieść, ale bardzo motywująca i w ostatecznym rachunku - optymistyczna. Z otwartym zakończeniem - przed Nataszą bowiem stoi otworem cały świat i tylko od niej zależeć będzie jakimi chwilami zapełni nowy, czysty album.
Moją uwagę zwróciły tytuły rozdziałów. To takie hasła - wyznaczniki, kolejne kroki. Warto się im przyjrzec, a może i zastosować...
Zobacz pierwszy fałsz - Wspomnij wakacyjne zauroczenie - Przeżyj miłość -Zaryzykuj - Przemyśl motywację - Podejmij wyzwanie - Otrząśnij się - Uwierz w przyjaźń - Zacznij marzyć - Stań na nogi.
Nasuwa się tu Kotarbiński ze swoim - „Lub robić coś. Kochaj kogoś. Nie bądź gałganem. Żyj poważnie.”
"Jeszcze raz, Nataszo" okazało się powieścią z rodzaju tych O CZYMŚ, napisaną z klasą i lekkością. To warta uwagi, nie tylko dla kobiet, wciągająca i przejmująca, piękna książka.
Jeszcze raz do wspólnej lektury zaprosił mnie MATRAS. Dziękuję.
sobota, 23 maja 2015
"Zaplątana miłość" K. Wilczyńska
| W kubeczku miała być widoczna herbata, ale zapomniałam się i prawie całą wypiłam :-) |
Oto świeżutka, słoneczna i pachnąca konfiturą z fiołków pierwsza część cyklu "Stacja Jagodno" Karoliny Wilczyńskiej, której twórczość zaczęłam poznawać dopiero w tym roku i już wiem, że pozostanę na wieki wierną czytelniczką.
Tytuł może niektórych zwieść na manowce. "Zaplątana miłość" to jednak nie romans. Nie jest to też wcale taka sielska i romantyczna opowieść, jaką sugerować może widoczek na okładce.
To mądra, ciepła, wciągająca, nie unikająca trudnych tematów powieść obyczajowa. Opowiada o trzech, a właściwie czterech pokoleniach kobiet, których wzajemne relacje zaplatane są niczym kłębek włóczki. Błękitnej jak niebo nad Jagodnem....
Tamara w ramach zawodowych obowiązków, jako specjalistka od marketingu w agencji reklamowej, prowadzi kampanię wyborczą kandydata na wójta gminy Jagodno. Na spotkaniu z wyborcami ktoś z sali zarzuca jej, że mówi o wartościach, o rodzinie, a sama o nią nie dba, nie pomaga. Pada tu nazwisko Marciszowej, mieszkającej pod lasem w pobliskiej Borowej. Ale przecież ona nie ma tam żadnych krewnych! Przynajmniej tak twierdzi Ewa Dobrosz, emerytowana lekarka - matka Tamary. Kobieta trochę jakby celowo, trochę mimochodem trafia jednak do Borowej, do białego domku pani Róży, gdzie zawsze zostanie wysłuchana, otoczona serdecznością, gościnnie przyjęta i uraczona konfiturą z fiołków, która stanowi remedium na wszelkie troski. A zmartwień i problemów Tamara ma niemało....
Tytuł może niektórych zwieść na manowce. "Zaplątana miłość" to jednak nie romans. Nie jest to też wcale taka sielska i romantyczna opowieść, jaką sugerować może widoczek na okładce.
To mądra, ciepła, wciągająca, nie unikająca trudnych tematów powieść obyczajowa. Opowiada o trzech, a właściwie czterech pokoleniach kobiet, których wzajemne relacje zaplatane są niczym kłębek włóczki. Błękitnej jak niebo nad Jagodnem....
Tamara w ramach zawodowych obowiązków, jako specjalistka od marketingu w agencji reklamowej, prowadzi kampanię wyborczą kandydata na wójta gminy Jagodno. Na spotkaniu z wyborcami ktoś z sali zarzuca jej, że mówi o wartościach, o rodzinie, a sama o nią nie dba, nie pomaga. Pada tu nazwisko Marciszowej, mieszkającej pod lasem w pobliskiej Borowej. Ale przecież ona nie ma tam żadnych krewnych! Przynajmniej tak twierdzi Ewa Dobrosz, emerytowana lekarka - matka Tamary. Kobieta trochę jakby celowo, trochę mimochodem trafia jednak do Borowej, do białego domku pani Róży, gdzie zawsze zostanie wysłuchana, otoczona serdecznością, gościnnie przyjęta i uraczona konfiturą z fiołków, która stanowi remedium na wszelkie troski. A zmartwień i problemów Tamara ma niemało....
Poświęca bardzo dużo czasu i energii na pracę, od tego jednak zależy jej etat i środki na utrzymanie. Ma świadomość, że odbywa się to kosztem czasu spędzonego z dorastającą córką, którą wychowuje samotnie. Marysia ma 16 lat, uczy się w prestiżowej anglojęzycznej klasie, będzie zdawać międzynarodową maturę. Nauka zwłaszcza przedmiotów ścisłych po angielsku nie należy do najłatwiejszych. Dziewczyna stara się, bardzo dużo się uczy. Czuje się osamotniona, odstająca od reszty klasy. Nie ułatwia matce kontaktu, w izoluje się, wypomina jej wieczór spędzony na kolacji z mężczyzną, jest taka "najeżona". Kumpluje się z Justyną, koleżanką o znacznie wyższym statusie materialnym. Gdy poznaje Oskara - z szarej myszki zmienia się w "wampa", bryluje w lokalach, nosi ekstra ciuchy. Oczywiście ukrywa to przed matką.... Tamara ma do córki zaufanie, chce z nią rozmawiać, spędzać więcej czasu. To jednak nie bardzo im wychodzi. Za to wychodzą na jaw występki dziewczyny...
W dużym skrócie: Marysia vel Majka napyta sobie biedy i dostanie brutalną lekcję życia. Tamara z kolei przewartościuje swoje życie, ważną rolę odegra tu ta "stara Marciszowa". Kim ona naprawdę jest? Coś na ten temat wie Ewa, ale ta tajemnica nie zostaje rozwikłana. Odrobinę można domyślać się, czytając między wierszami, ale to chyba historia przeznaczona na odrębny tom. Podobnie jak dzieje pomagającego staruszce Łukasza, intrygującej postaci. Jego wątek zasługuje na rozwinięcie. Ale konia z rzędem temu, kto zna plany i zamiary autorki...
Wyjątkowo sporo napisałam o treści, ale i tak o wielu zdarzeniach nie wspomniałam, a dużo się działo. Nie sposób przecież streścić całości, by nie odebrać przyjemności czytania i przeżywania fabuły. Wystarczy "dotknąć" wybranych zagadnień. I tak, skoro już przybliżyłam nieco bohaterów i zarysowałam sytuację, czas na słówko o miejscu, w którym rzecz się rozgrywa.
Jagodno - to gmina fikcyjna, lecz krajobrazy są jak najbardziej realne, osadzone ma malowniczej ziemi świętokrzyskiej - "Ach, Kieleckie jakie cudne/gdzie jest taki drugi kraj/ Tu przeżyjesz chwile cudne tu przeżyjesz życia maj" - można zanucić folklorystycznie. Autorka umieściła akcję w Kielcach i okolicach. Pojawia się np. słynne liceum im. Juliusza Słowackiego, ulica Sienkiewicza- kielecki deptak, rezerwat "Kadzielnia", szpital na Czarnowie, Bilcza, czy "Piekarnia Pod Telegrafem" (na marginesie - robią pyszne torty - testowałam i polecam). Mamy więc do czynienia z lokalnym patriotyzmem i promocją regionu. To dodaje powieści kolorytu. Patronat honorowy nad książką objął Prezydent Kielc.
Oprócz kolorytu nadanego przez
konkretną przestrzeń, mamy jeszcze "magię" smaków i zapachów, wywołaną
przez tartę ze szpinakiem (przepis w książce), konfitury z fiołków
(prawdę mówiąc, spotkałam się z takimi po raz pierwszy), czy regionalny
zimiocorz.
"Zaplątana miłość" fascynuje i trzyma w napięciu. Z niecierpliwością przewraca się kartki, przeżywając wraz z bohaterami dramatyczne nieraz chwile. Nie brak emocji, nie brak przykładów z życia. To też trochę taka historia matkom i córkom ku przestrodze. Daleka jednak od natrętnego moralizatorstwa.
Nic nie jest tu czarno-białe, żadnej postaci nie można osądzić jednoznacznie. Ani Tamara nie jest złą matką, ani Marysia nie jest idealną córką. Ewa też ma swoje za uszami. Róża bywa niczym wróżka z bajki, ale najwyraźniej dźwiga jakiś sekret. Skomplikowane relacje, nawarstwione problemy nie są "zasługą" tylko jednej ze stron. Aby rozplątać kłębek- trzeba cierpliwości i dobrej woli ze strony każdego.
Ta powieść porusza ważne i aktualne tematy, zwłaszcza związane z dorastaniem młodzieży i zagrożeniami współczesnego świata, sytuacją na rynku pracy, zanikaniem relacji rodzinnych, czy nieodpowiedzialnością. Mimo trudnej problematyki - ma w sobie lekkość. Czytelnikom łatwo się przenieść do powieściowego świata i raz z Tamarą, raz z Marysią przeżywać wątpliwości, obawy, rozterki, radości, smutki itp.
"Stacja Jagodno" urzeka i wciąga już od pierwszego tomu. O miłości, szczęściu, rodzinie, własnym miejscu na ziemi - napisano już ładnych parę półek powieści. Bardzo łatwo wpaść w schemat, ale akurat ta autorka potrafi zaskoczyć czytelnika i przemówić do niego.
Wilczyńska ma znakomite pióro i nie pisze o niczym. Szukasz dobrze podanej treści i wartości? Polecam!
Wilczyńska ma znakomite pióro i nie pisze o niczym. Szukasz dobrze podanej treści i wartości? Polecam!
czwartek, 21 maja 2015
Ta druga....
![]() |
| wyd. Replika 2011 |
"Ta druga" to właśnie ta druga książka Karoliny Wilczyńskiej, jaką miałam przyjemność przeczytać, a raczej pochłonąć. To także druga powieść w dorobku autorki, która do tej pory pozostawała gdzieś w cieniu.
A niesłusznie! "Bo nie jest światło, by pod korcem stało, ani sól ziemi do potraw kuchennych", wybaczcie te "ciężkie norwidy", ale tak mi się te słowa same nasunęły. Są autorzy, owszem fajnie i poprawnie piszący, ale wcale nie tacy rewelacyjni, są też tacy, którym się wydaje, że są dobrzy, a trąbi się o nich wszędzie. Niemal z lodówki wyskakują albo z autobusu machają... Tymczasem Karolina Wilczyńska, która tworzy prozę na wysokim poziomie, dojrzałą, niebanalną, zaskakującą, była niedoceniana, niepromowana, niepopularna. Mało kto ją czytał i polecał. Dopiero teraz zaczęło się to zmieniać. Twórczość tej autorki zasługuje na uznanie.
Po przeczytaniu dwóch jej książek nabawiłam się przekonania, że chcę i muszę poznać wszystko, co tylko wyszło spod jej pióra, tj. klawiatury. Lektura trzeciej - o której już wkrótce - tylko mnie w tym utwierdziła.
"Ta druga" opowiada o relacjach teściowej i synowej. Na takie hasło większości z nas wyświetli się obrazek z teściową rodem z dowcipów w roli głównej, taką "toksyczną", która wtrąca się w życie dzieci, krytykuje, rządzi, a wszystko to skrupia się na synowej. Nastawiamy się z góry na to, że będziemy współczuć młodszej bohaterce. Tymczasem Karolina Wilczyńska odchodzi od schematu i funduje nam zupełnie inną historię, bardzo prawdziwą, z życia wziętą, ale niecodzienną, nietypową. Inaczej ujętą, zaskakującą i poruszającą.
Narratorką jest Lena, która czuwa przy szpitalnym łóżku teściowej będącej w niemal krytycznym stanie. Nie czyni tego z troski, ale dlatego, aby odciążyć ukochanego męża. Wpatrując się w nieruchome ciało kobiety i migoczącą aparaturę medyczną zaczyna wspominać, "rozpamiętywać". I tak powoli śledzimy historię jak poznała Tomasza, jak się spotykali, potem pobrali, jak urodziło się dziecko, jak się przeprowadzili itp. Gdzieś w tym wszystkim, niejako siłą rzeczy, funkcjonuje teściowa. To ona pomagała zorganizować, załatwić różne sprawy, opiekowała się ciężarną synową itp. Lena analizuje jej zachowanie, interpretując wszystko na swój sposób, dorabiając "ideologię". Np. kiedyś wydawało jej się, że podanie na pierwszej wizycie herbaty w kubkach było wyrazem serdeczności, akceptacji, rodzinnej atmosfery - teraz uważa, że to był wyraz lekceważenia jej osoby. Każdy gest, czyn, wypowiedź pani Joanny odczytywany jest jako podstępne działania dwulicowej kobiety, która manipuluje bliskimi
Lena czuje do teściowej antypatię, zbudowaną na nieuzasadnionych uprzedzeniach. Widzi w niej rywalkę, która zabiera jej męża (!) - notabene bardzo dobrze wychowanego, odpowiedzialnego, troskliwego i życzliwego mężczyznę. Zazdrości, że córka ma taki dobry kontakt z babcią. Stara się być perfekcyjna, by nie dać powodów do krytyki. Ale przecież teściowa nie krytykowała jej, nawet nie narzucała się z radami, co najwyżej jej styl życia był nieco inny niż Leny.
Prawda, że nietypowa sytuacja? Bohaterka nie budzi sympatii, choć znając jej sytuację rodzinną, można pokusić się o usprawiedliwianie tego, że nie potrafiła zbudować relacji z rodziną męża. Ale do końca nic jej przecież nie tłumaczy. Lena zabrnęła w samonapędzające się mechanizmy wrogości,dopiero pewne przypadkowe odkrycie sprawiło, że jej punkt widzenia i podejście do teściowej zmieniły się diametralnie.
"Ta druga" to świetna powieść psychologiczna, o braku porozumienia, o zaborczym uczuciu, zaślepieniu, egoizmie, urojonym poczuciu niesprawiedliwości i odrzucenia, błędnym interpretowaniu faktów i tego konsekwencjach, o rozliczeniu się z przeszłością, o trudnych relacjach między kobietami dwóch pokoleń, wreszcie - o szansie na powrót z długiej podróży, na poprawę stosunków rodzinnych, naprawienie krzywd...
Daje do myślenia, skłania nas do rewizji własnych sądów o innych - czy nieraz nie oceniamy ich zbyt pochopnie? Czy nie przypisujemy złych intencji Bogu ducha winnym ludziom? Czy nie dorabiamy sobie własnej ideologii do tego jak traktują nas bliscy?
"Ta druga" to świetna powieść psychologiczna, o braku porozumienia, o zaborczym uczuciu, zaślepieniu, egoizmie, urojonym poczuciu niesprawiedliwości i odrzucenia, błędnym interpretowaniu faktów i tego konsekwencjach, o rozliczeniu się z przeszłością, o trudnych relacjach między kobietami dwóch pokoleń, wreszcie - o szansie na powrót z długiej podróży, na poprawę stosunków rodzinnych, naprawienie krzywd...
Daje do myślenia, skłania nas do rewizji własnych sądów o innych - czy nieraz nie oceniamy ich zbyt pochopnie? Czy nie przypisujemy złych intencji Bogu ducha winnym ludziom? Czy nie dorabiamy sobie własnej ideologii do tego jak traktują nas bliscy?
Książka została laureatką Ogólnopolskiego Konkursu Literackiego Świat Kobiety w 2011 r. Warta jest przeczytania nie tylko przez synowe i teściowe. Na dobrą sprawę to nie "babskie czytadło", a mądra i poruszająca powieść obyczajowa, która może przynieść wiele korzyści wszystkim czytelnikom, obojga płci.
Obiło mi się o uszy, a raczej o oczy, że "Ta druga" ma być wznowiona. Bardzo się cieszę - kupię sobie własny egzemplarz, bo ten miałam z biblioteki.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



