Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Iwona Banach. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Iwona Banach. Pokaż wszystkie posty

piątek, 23 września 2016

O thrillerze godnym polecenia

Tłoku na blogu nie ma, co nie znaczy, że przestałam czytać i pisać. Teksty trafiają czasem gdzie indziej, ale linkiem oczywiście się podzielę.
Tym razem zapraszam do przeczytania moich wrażeń z lektury "Masek zła" Iwony Banach. Do tej pory znałam autorkę z przezabawnych komedii, przekonałam się, że w  poważnej, mocnej literaturze tez jest mistrzynią.
Mój tekst znajdziecie tutaj.

poniedziałek, 29 sierpnia 2016

Czarci krąg, czyli o wampirach na wesoło

Wolę się śmiać, niż się bać, toteż chętniej sięgam po komedie niż po mrożące krew w żyłach thrillery, kryminały. Opowieści o wampirach unikam, bo mnie po prostu nie interesują. Co mnie zatem podkusiło, by sięgnąć po książkę, która łączy w sobie te wszystkie elementy? Nieważne, grunt, że efekt przeszedł najśmielsze oczekiwania. 
Dawno tak dobrze się nie bawiłam, jak przy czytaniu nowej książki Iwony Banach - tłumaczki z języka włoskiego i francuskiego, autorki powieści "Chwast", "Pokonać strach", "Pocałunek Fauna", "Szczęśliwy pech", "Lokator do wynajęcia", "Klątwa utopców". Te trzy ostatnie tytuły to przezabawne komedie. Nie znam jeszcze  "poważnej" odsłony twórczości pisarki. W odsłonie "rozrywkowej" jest dla mnie mistrzynią humoru. (...)

 
całość mojej opinii:

http://www.polscyautorzy.pl/index.php/pl/recenzje/921-iwona-banach-czarci-krag-szara-godzina

środa, 28 października 2015

Ku radości i do śmiechu /Edytowano/

Tak sobie pomyślałam, że od czasu do czasu pobazgrzę sobie na blogu o tym i owym, bo choć nikt mi tego wprost nie powiedział, to zdaję sobie sprawę, że "suche" posty z linkiem do  mojej recenzji opublikowanej gdzieś tam w internetach, na dłuższą metę mogą być irytujące.
Ostatnio jestem dość zagubiona w książkach, mam tyle smacznych kąsków, że czuję się identycznie jak ten fredrowski osiołek. A propos, to miałam pokazać stosik. Pieczołowicie poznosiłam i ułożyłam książki, zrobiłam zdjęcie, podłączyłam aparat i "wycięłam" foto, tylko, jak się okazało ( następnego dnia, kiedy chciałam przygotować wpis) nie "wkleiłam" go nigdzie. Muszę więc od nowa... Tylko już nie będzie wszystkich książek wtedy, bo "Z  Pokorą przez życie" zawiozłam już mamie do czytania.
Zatem stosik będzie next time, a tymczasem...
Czy są na sali fani twórczości Nicolasa Sparksa?
Przyznam, że sama jeszcze nic tego autora nie czytałam (chyba, bo mogę nie pamiętać, jeśli czytałam coś dawno temu w ilościach hurtowych), ale oczywiście kojarzę, a to głównie za sprawą filmowych adaptacji jego powieści (oglądałam np. "List w butelce").
Dla tych, którzy lubią książki Sparksa oraz dla tych, którzy mają ochotę zapoznać się z nimi, szykuje się nie lada gratka. Otóż już wkrótce w kioskach pojawi się kolekcja. Prawda, ze śliczna? ;-)
Pod wyrazem "kolekcja" był link do strony z kolekcją-prenumeratą, niestety - i tu dziękuję Magdalenardo za czujność i najmocniej przepraszam - sprowadził ten link na manowce i to paskudne. Nie miałam o tym zielonego pojęcia, a już bynajmniej - złych intencji. Teraz  sama wypróbowałam  link i pokazuje "błąd serwera". Ki diabeł? W związku z tym kolekcji poszukajcie sobie sami w sieci. Odlinkowałam to podejrzane.




Na pewno kupię sobie coś z tej serii, całości nie planuję. Wybiórczo także zamierzam nabywać publikacje z kolekcji "Wszystkie oblicza kobiety", mam już 1 i 2 tom. "Szepty" - akurat w trakcie lektury. Powieści są, moim zdaniem, dobrane tu od Sasa do Lasa, ale może to i dobrze, bo każdy znajdzie coś dla siebie, coś starszego, coś nowszego... Zapoluję na "Harpię" i "Złote nietoperze". Coś jeszcze polecacie? "Modliszkę" już czytałam.

Powyższe informacje były ku radości czytelnika-kolekcjonera, teraz  to obiecane w tytule "do śmiechu". Spokojnie, dowcipów opowiadać nie będę, bo nie potrafię, za to podrzucę link do mojej recenzji przezabawnej komedii, a mianowicie powieści "Klątwa utopców" Iwony Banach. Zapraszam na łamy magazynu  "Życie i pasje".  
A teraz lecę nadrabiać zaległości w czytaniu i pisaniu.
Pa!

czwartek, 7 listopada 2013

Przestrzenie Banach, w dodatku szcześliwe

Nie, drodzy matematycy, nie pomyliłam się!
Nie chodzi mi bowiem o liniowo-topologiczne odkrycia Stefana Banacha, a o nagrodzoną w konkursie Naszej Księgarni powieść Iwony Banach - "Szczęśliwy pech", wydaną w przesympatycznej serii "Babie lato".

Na początku czytania pomyślałam, że będzie banalnie, potem - że jest irytująco (zachowanie bohaterki), a jeszcze dalej - to już nic nie myślałam, tylko się śmiałam.
W skrócie powiem tak:
  • Postaci:
    Regi (ale wcale nie Regina) - niedoszła przyszła autorka bestsellerowych romansów, o bynajmniej nieromantycznej duszy; chodząca katastrofa, człowiek -demolka, bezczelna, nieobliczalna i zakręcona.
    Rafał - dość tajemniczy gość, ma psa Szatana i anielską cierpliwość, uciążliwą eks-małżonkę, w przeszłości  - szalonego dziadka.
    Tonino - drugoplanowy, ale uroczy obcokrajowiec, którego próby posługiwania się językiem polskim doprowadzają do łez ze śmiechu.
    Do tego listonosz, policjant, była żona, mieszkańcy Dębogóry - niezbędni w tym całym zamieszaniu.
  • Jest to komedia romantyczna, z akcentem na KOMEDIA. Mnóstwo w niej gagów, nieporozumień, głupich sytuacji, zabawnych scen i dialogów.
    Trochę może to przesadzone, przerysowane, do absurdu dążące, ale widać, że to celowe zamierzenia autorki
    Uśmiałam się jak norka!
  • Nie perypetie miłosne są tu tematem, ale poszukiwanie skarbu i różne po drodze przygody.
    Finał - ten w sferze uczuciowej - typowy i nietypowy zarazem, ale nie chcę zdradzać szczegółów.
  • Czułam gdzieś w oddali ducha ( teraz to już dosłownie) Chmielewskiej - głównie ze względu na komiczny wątek quasi-kryminalny: seria domniemanych morderstw dokonanych przez rzekomego zabójcę i liczne zamachy na życie bohaterów.
  • Nie wszystko mi w tej powieści grało, ale zważywszy na ubaw po pachy, można przymknąć oko na drobiazgi, zresztą nie da brać całości na poważnie.
    ( Zastanawia mnie np. czy "przyrodni brat siostry jej matki" to nie to samo co " przyrodni brat jej matki", czyli po prostu jej wuj, przyrodni...:-) )
Reasumując, kawał dobrej zabawy!
A kolorystyka okładki bardzo energetyzująca i optymistyczna.


Powieść przeczytałam w październiku w ramach Trójki E-pik jako optymistczną książkę na jesienną chandrę. Nadaje się jak znalazł!



Moja lista blogów