środa, 12 lutego 2020

"Przełęcz Diatłowa. Tajemnica dziewięciorga" Anna Matwiejewa - recenzja przedpremierowa

Od tragicznego wydarzenia na zboczu góry Chołatczachl w północnej części Uralu minęło 61 lat. W nietypowych i niewyjaśnionych do końca okolicznościach zginęło dziewięcioro młodych, ale doświadczonych turystów, na czele z Igorem Diatłowem. Powstało wiele hipotez na temat przyczyn ich śmierci. Dziennikarka Anna Matwiejewa napisała powieść, w której zamieściła autentyczne dokumenty z akt śledztwa i przytoczyła dzienniki uczestników wyprawy. W przedmowie zapewnia, że niczego nie wyolbrzymiła,  bo “historia grupy Diatłowa jest wystarczająco straszna”. Przyznaję – podczas lektury miałam ciarki na plecach.


Moja recenzja pod linkiem:
http://zycieipasje.net/2020/02/12/szpieg-w-ksiegarni-przelecz-diatlowa-tajemnica-dziewieciorga-anna-matwiejewa-recenzja-przedpremierowa/


Premiera książki: 26 lutego 2020.


http://ksiazki-sardegny.blogspot.com/2020/02/trojka-luty.html

Lektura wpasowała się akurat do jednej z kategorii  wyzwania-zabawy Trójka e-pik:
(tytuł jest na czerwono, a książka dotyczy wydarzeń z 1959 r. w ZSRR, zatem czasów komunistycznych)
na sportowo
książka z wątkiem Holokaustu 
"Coś czerwonego" (okładka, tytuł, serce, książka o komunizmie itp)

środa, 5 lutego 2020

"Motyl i skrzypce" Kristy Cambron - przedpremierowo



wydawnictwo Znak, 2020 r.


Ostatnio ukazało się sporo książek podejmujących motyw Auschwitz. Zwykłemu czytelnikowi często trudno oddzielić ziarno od plew, a po głowie kołacze się nieodparcie myśl, czy "moda i marketing" nie zaczynają przesłaniać wartości. Zanim jednak wszystkie publikacje nie będące literaturą faktu wrzucimy pochopnie do wielkiego wora z hasłem "złe", spróbujmy kilka z nich przeczytać i wyrobić sobie o nich zdanie. 

Z ciekawością, dystansem i w sumie bez szczególnych oczekiwań sięgnęłam po powieść "Motyl i skrzypce".  Szczerze powiem, że nie rozczarowałam się. To nie jest arcydzieło, ale też nic koszmarnego. Według mnie to całkiem przyzwoita powieść, która nie udaje tego, czym nie jest.  To fikcja, ale nie nagina faktów, nie przekłamuje rzeczywistości, nie koloryzuje. Nie skupia się na dramatycznych scenach i drastycznych opisach życia w obozie, pod tym względem wypada dość łagodnie, choć nie brak wymownych szczegółów. Akcent położony został na coś innego. Z góry rozproszę obawy - to nie jest żadna sielanka czy romans w obozowej scenerii. Wiara, nadzieja, miłość, a także piękno i sztuka, muzyka, malarstwo  - to ważne, kluczowe motywy tej powieści.  Na nich głównie skupiłam uwagę, mniej przyglądając się obecnej oczywiście, zapowiadanej na okładce i w opisie, sile kobiet.  

Autorka Kristy L. Cambron nie jest literacką debiutantką, z wykształcenia historyk sztuki, ma w dorobku powieści historyczne i książki z zakresu religii. Zarówno ona, jak i bohaterowie omawianej powieści są osobami głęboko wierzącymi.  Motyw wiary i sztuki odgrywają ważną rolę w "Motylu i skrzypcach". Nie każdemu to w smak, warto jednak poznać poglądy i motywacje innych, nawet jeśli sami kierujemy się czymś innym.

Fabuła obejmuje dwa plany czasowe, które przeplatają się ze sobą, dominująca wydaje się jednak teraźniejszość.
Współczesność - to wątek Sery James, właścicielki galerii sztuki i biznesmena Williama Hanovera, mamy tu poszukiwanie oryginału pewnego tajemniczego obrazu, skomplikowane sprawy spadkowe oraz... uczuciowe.  Ta część skojarzyła mi się z twórczością Nory Roberts, a także z "Dumą i uprzedzenie" Jane Austen, a to głównie za sprawą Wiliama, który nieco przypomina pana Darcy'ego.
Przeszłość - to czasy II wojny światowej i losy młodej, utalentowanej austriackiej skrzypaczki, córki generała Trzeciej Rzeszy, Adele von Bron (postać fikcyjna), która pomagała Żydom i trafiła w ramach "resocjalizacji" do obozu w Auschwitz. Tam przydzielono ją do bloku muzycznego, do pracy w magazynie i gry w obozowej orkiestrze (dyrygentka Alma Rose to postać autentyczna). Ta z pozoru lekka praca, owszem dawała szansę przetrwania, ale była okupiona ogromnym obciążeniem psychicznym -  m.in. świadomością, że się przygrywa marsza robotnikom idącym na śmierć. Tu Adele poznała Omarę, mądrą i odważną kobietę, która wlała w jej serce nadzieję, otuchę i pokazała piękno, jakie może zaistnieć nawet w "przedpieklu" - piękno muzyki, sztuki ocalającej duszę. Siłę, by przetrwać, skrzypaczka czerpała jeszcze z jednego źródła - miłości. Wspomnienia ukochanego Vladimira, który kiedyś  podarował jej spinkę-motylka i nadzieja, że się spotkają po wojnie stanowiły ważną motywację. Czy udało im się przeżyć? Jak ten wątek łączy się z tym współczesnym? Kto namalował obraz poszukiwany od lat przez Serę i w czyim posiadaniu się znajduje?
Opowieść nie jest aż tak przewidywalna jak się wydaje.

Czytelniczki romansów historyczno-obyczajowych będą usatysfakcjonowane tą fabułą. Zwolennicy historycznej rzetelności nie będą narzekać  -  odsyłam tu do krótkiego posłowia autorki oraz bibliografii z ciekawymi odnośnikami.  W dużej mierze to także książka dla miłośników motywu dzieł sztuki. I chociaż to odnosząca się do historii literacka fikcja, to wnosi swoją cegiełkę w dzieło pamięci ofiar tamtych strasznych czasów.

Czy wiedzieliście, że "w ruinach częściowo zburzonych magazynów  oraz starych baraków znaleziono ponad tysiąc sześćset  dzieł sztuki, które przetrwały do dziś, a każde z nich opowiada smutną historię następnym pokoleniom" (s. 372)? Szczerze przyznam, że nie miałam o tym pojęcia. I zapewne nie jestem w tym odosobniona. Nie każdy bowiem aż tak dużo czytał na temat Auschwitz i innych obozów, nie każdy dysponuje szczegółową wiedzą.
Możecie się też dziwić, ale dopiero dzięki tej książce dowiedziałam się o obozowych orkiestrach, działających tam zespołach muzycznych, zaczęłam szukać na ten temat artykułów, sprawdzać, czytać.
I chociażby to uznaję za ogromny walor tej powieści - daje impuls do poszukiwania, pogłębiania wiedzy, sięgania do źródeł.

Ze względu na tematykę, niezręcznie byłoby napisać, że książka jest przyjemna w odbiorze - po prostu  dobrze i dość szybko się ją czyta. Napisana jest przystępnie; nieskomplikowanym językiem, z dużą ilością dialogów.  Fabuła wciąga i budzi wiele emocji. Wzrusza, zasmuca, ale nie przytłacza zbyt mocno.
Postawy bohaterów, ich dylematy i decyzje  dają do myślenia.
Można tu znaleźć wiele tematów do rozważań i dyskusji - na pewno byłyby ciekawe i burzliwe.
"Motyl i skrzypce" to pierwszy tom serii "Ukryte arcydzieła", mam nadzieję, że kolejny ukaże się także i na polskim rynku wydawniczym, chętnie poznam dalsze dzieje Sery i nową, zanurzoną w historii opowieść.  Nie jest to może książka, którą koniecznie trzeba przeczytać, ale też daleka jestem od zniechęcania do niej. Na pewno znajdą się czytelnicy, którym przypadnie do gustu, a jeśli lektura zainspiruje ich do dalszych czytelniczych wędrówek po literaturze - będzie wspaniale!

/recenzja ukazała się również na stronie zycieipasje.net oraz lubimyczytac.pl/

Agnieszka Grabowska

Wydawnictwo Znak
Motyl i skrzypce
Kristy Cambron
przekład:Marcin Sieduszewski
Liczba stron: 384
premiera książki: 12 lutego 2020 r.













niedziela, 19 stycznia 2020

Moda na Auschwitz??


Z góry przepraszam za kontrowersyjny tytuł, ale wydaje mi się, że trafnie oddaje temat mojej wypowiedzi. Jakiś czas temu, przy okazji otrzymanej do recenzji książki "Motyl i skrzypce", wspomniałam, że nasunęła mi się pewna refleksja. W końcu zebrałam się, by myśl ubrać w słowa.
Zaobserwowałam, że ostatnio niczym grzyby po deszczu pojawiają się książki z "Auschwitz" w tytule.
Np."Kołysanka z Auschwitz", "Położna z Auschwitz", "Tatuażysta z....", "Bibliotekarka z....", "Tajemnica z...." , "O chłopcu, który poszedł za tatą do...."., "Sekret Elizy. Auschwitz. Płatna miłość", "Motyl i skrzypce"- tu napis na okładce głosi: "poruszająca historia o sile kobiet i miłości w Auschwitz".
Nie chcę dyskutować o jakości i rzetelności tych książek (nie czytałam jeszcze żadnej), zakładam optymistycznie, że większość jest co najmniej dobra. Niepokoi mnie natomiast samo zjawisko. Czyżby tworzył się nowy trend? Że wszystko, co z "Auschwitz" w tytule się sprzeda? Zwabi zaciekawionych czytelników? Że wystarczy osadzić fabułę romansu czy rodzinnego dramatu w obozowych realiach II Wojny Światowej albo napisać fabularyzowaną opowieść opartą na prawdziwych postaciach, faktach, i już będzie bestseller? Teraz niemal wszystkie autorki ( a także autorzy) - mam tu na myśli literaturę lżejszego kalibru - jak jeden mąż (albo jedna żona) co roku koniecznie muszą napisać "powieść świąteczną" o zimie, Bożym Narodzeniu, aniołach, dzwoneczkach i Mikołaju, a chociaż wziąć udział w antologii opowiadań świątecznych z choinką w tle. Czy niedługo wyznacznikiem popularności ( i gwarancją sprzedaży twórczości danego autora) będzie książka, na której wołami będzie stało "Auschwitz"?
Nieco martwi ( a nawet trochę przeraża) mnie wykorzystanie tej trudnej i ważnej tematyki (o której owszem trzeba wiedzieć i pamiętać - lepiej jednak opierać się na rzetelnych źródłach) jako motywu popularnego w beletrystyce. Obok solidnie napisanych książek opartych na historiach z Auschwitz (tudzież innych podobnych miejsc) mogą ( i pewnie będą) pojawiać się... czytadła mijające się z prawdą, lekko traktujące o tamtejszych warunkach, przekłamujące rzeczywistość, przedstawiające fałszywe treści.
Bardzo jestem sceptycznie nastawiona wobec tej "mody". Jakoś mi to zgrzyta...
Jak się okazuje, nie tylko mnie. Dziś wpadłam na taki oto artykuł:

http://smakksiazki.pl/handel-smiercia-trzeba-sprzedac/?fbclid=IwAR0QtRZyYBySUcGMiRnruHg4nye_C3RYrE8wF58Iqpkv46znZlglRH3pwO0

środa, 15 stycznia 2020

Komiksy, komiksy... "Tamara Łempicka"

                                                                  Marginesy, 2019

Recenzja pod linkiem:


/http://zycieipasje.net/2020/01/08/szpieg-w-ksiegarni-tamara-lempicka-v-greiner-d-collignon-recenzja-komiksu/




powieść graficzna
"ludzie, których powinieneś znać, bo...", czyli książki o znanych osobach
książka z podręcznej biblioteczki/ z nocnego stolika



"Przebierańcy i przechodnie" P. Wojciechowski


"Przebierańcy i przechodnie. Opowiadania warszawskie" Piotr Wojciechowski, Biblioteka Słów, 2019

Dziś tylko taka krótka noteczka, recenzja będzie w późniejszym terminie.

Literackie puzzle: 18 opowiadań, każde można czytać osobno (bo stanowi zwartą całość), ale razem splatają się w wielowątkową powieść, przewijają się w nich ciekawi bohaterowie w różnym stopniu ze sobą spokrewnieni, spowinowaceni, zaznajomieni. Indywidualiści, outsajderzy, samotnicy, fighterzy.
Tematy różnorodne, ogólnie wszystkie odcienie życia, bez tanich chwytów wobec czytelnika.
Bardzo dobra proza, wsiąkłam w nią bez reszty.


Książka przeczytana w ramach wyzwania/zabawy Trójka E-pik, styczeń 2020




powieść graficzna
"ludzie, których powinieneś znać, bo...", czyli książki o znanych osobach
książka z podręcznej biblioteczki/ z nocnego stolika

Moja lista blogów