Pokazywanie postów oznaczonych etykietą audiobook. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą audiobook. Pokaż wszystkie posty

sobota, 10 lutego 2024

"Poszukiwacze skarbu" Edith Nesbit




 




Urocza ramotka sprzed stu lat. Pierwsza część cyklu o rodzinie Bastablów. 
Po śmierci matki, w sytuacji, gdy rodzinne interesy podupadły na tyle, że nie było funduszy na szkołę, a  służbę odesłano, szóstka dzieciaków postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce i podreperować domowy budżet. W tym celu Oswald, Dora, Dick, Ala, Noel i Horacy Oktawiusz  zwany w skrócie H. O.) podejmują szereg  działań m.in. kopią w ogrodzie w poszukiwaniu skarbu, chcą wydać poezje Noela, sami redagują własną gazetę (ich "dzieła" literackie przypominają mi twórczość rodzeństwa Sawanów z książek Ewy Lach, muszę sobie kiedyś powtórzyć), rozważają ślub z księżniczką a nawet bandytyzm, szukają pożyczki u "Ogólnego Dobroczyńcy", próbują handlować winem i wynaleźć lekarstwo. Wszystko to oczywiście w celach zarobkowych!...Do tego łapią złodzieja i podejmują obiadem "biednego Indianina". Normalnie siedem światów z nimi!
Na koniec ich byt znacznie się poprawia.

Trzeba przyznać, ze rodzeństwo Bestablów jest bardzo pomysłowe, samodzielne, rezolutne. Nie zawsze są zgodni, ale jednak się wspierają, dbają o siebie nawzajem, zwłaszcza o chorowitego Noela. Potrafią się świetnie bawić, dzielić, mają bogatą wyobraźnię.
Narratorem opowieści jest jedno z dzieci: "jeden z nas pisze te książkę i bardzo was proszę, ażebyście  się nie starali odgadnąć, kto jest autorem"
A czytelnicy muszą mocno udawać, że nie wiedzą, kto za tym stoi, bo to zbyt jasno wynika z treści.
Wszystko to na swój sposób zabawne, naiwne, ma taki staroświecki urok. Dziś już raczej trudno nam sobie wyobrazić, by dzieci w tym wieku ( skoro najmłodsze ma osiem lat, to najstarsze 12-13) były tak "dziecinne", bawiły się w księżniczki, wierzyły we wróżki i miały takie pomysły jak opisane postaci.

Są kolejne części przygód Bastablów, ale chyba już dam sobie spokój. Wydaje mi się, że inne książki Edith Nesbit, zwłaszcza cykl "Pięcioro dzieci i cos", są lepsze. Nic dziwnego, bo to po szkolnych wspomnieniach jej pierwsza książka dla dzieci ( 1899).

W ogóle to sięgnęłam po ten tytuł, bo w "Trójce E-pik" do lutowej kategorii potrzebowałam właśnie czegoś z motywem poszukiwania skarbów lub ze skarbem w tytule, a nie mam ochoty na jakieś  powieści przygodowe, czy inne dłuższe teksty.

Audiobook - czytała Anna Nehrebecka. Bardzo przyjemny głos.

czwartek, 8 lutego 2024

"Tak miało być" J. Żugaj, P. Corso

 


"Tak miało być" Julia Żugaj, Przemek Corso, wyd. SQN

Jestem zaskoczona. Sygnowana nazwiskiem influencerki/wokalistki Julki Żugaj oraz autora/lektora/konferansjera Przemka Corso powieść młodzieżowa okazała się daleka od ideału, ale przyzwoita, i to w podwójnym znaczeniu.
Obyło się bez wulgaryzmów, nieobyczajnych scen, toksycznych zachowań - bezpieczne treści.
Ta niedługa opowieść o rodzinie, przyjaźni, pierwszej miłości, sporcie, marzeniach i determinacji  napisana została dość poprawnie, prostym językiem, przyjemnym w odbiorze. Niewykluczone, że przeoczyłam jakieś błędy, czy potknięcia, bo słuchałam audiobooka, a wtedy mniej skupiam się na samym tekście (jestem raczej wzrokowcem).

Fabuła jest niezbyt oryginalna, wręcz banalna, nierozbudowana ( momentami niestety spłaszczona i streszczona), może nawet nudnawa, ale spokojna, pełna sielankowej atmosfery, ciepła i miłości, ze smutną nutą, utrzymana w klimacie amerykańskiego filmu familijnego. Czasem po prostu takich potrzebujemy dla poprawy nastroju.
Pamiętam jak w soboty czekało się  na cykl "Walt Disney przedstawia", gdy po animowanej bajce nadawano właśnie taki familijny film, często o szkolnej drużynie (hokeja, koszykówki, baseballu itp.) rozgrywającej ważny mecz, a w tle były perypetie uczuciowe i problemy rodzinne bohaterów.  I właśnie w tym stylu jest "Tak miało być".

Mia mieszka wraz z mamą i jej drugim  mężem w nadmorskim miasteczku Cape Mae w New Jersey. Gra w baseball, do którego pasją zaraził ją ojciec. Podczas wakacji uczęszcza na treningi.  Zaprzyjaźnia się z mieszkającą u babci tajemniczą Sophie, poznaje jej starszego brata... Nietrudno domyślić się, że coś między nimi zacznie się dziać.
Wkrótce ma odbyć się mecz z drużyną z Nowego Yorku. Okazuje się, że tata Mii nie może wtedy przyjechać. To jednak nie wszystko, z czym musi zmierzyć się nastolatka...

Można zarzucić, że bohaterki zachowują się zbyt dziecinnie ( i zbyt grzecznie) jak na 17 lat, lecz zważywszy na to, że odbiorcami, a raczej odbiorczyniami tej książki zapewne będą dziewczyny 10-13 l. ( a może nawet i młodsze fanki Julii), to nie stanowi większego problemu.
Trochę marudziłam na te amerykańskie realia, nie potrafię zweryfikować, czy tam wszystko się zgadza. Oświećcie mnie proszę, czy w USA rośnie bez (lilak)?
Odnoszę wrażenie, że to taki wyidealizowany obrazek, domki jak z pocztówki, rodzinne posiłki, impreza na plaży i ten roznosiciel prasy na rowerze, ciągle nie trafiający gazetami pod drzwi (kadr jak z filmu, co nie?)
Podobało mi się to, że pasją głównej bohaterki nie był makijaż, czy taniec, ale  baseball, choć mogłoby być nieco więcej opisów, czy szczegółów związanych z tą dziedziną sportu. Przyjmuję jednak, że ważniejszy jest jednak wątek romantyczny i rodzinny, to na nich chcą się skupić nastoletnie czytelniczki, a nie na baseballowych treningach.
Doceniam przedstawienie pozytywnych relacji rodzinnych ( między rozwiedzionymi rodzicami, między ojcem a córką, między ojczymem a pasierbicą itd.) oraz zaakcentowanie przyjaźni, sportowego zaangażowania, otwartości, wzajemnej życzliwości. W ogóle jakoś tak sympatycznie było.
Spośród postaci szczególnie mnie ujęły babcia Agata o polskich korzeniach gotująca pierogi oraz Ben - wzór ojczyma, utalentowany kulinarnie, który nawet spróbował zrobić... żurek.

"Tak miało być" to żadne arcydzieło, ale jako czytadło, taki "american dream" czy raczej "friendship and love" dla młodszych nastolatek,  w porównaniu z tym, co pojawia się na rynku wydawniczym (mam na myśli słynną "Rodzinę Monet" i hurtowo drukowane teksty z wattpada) to naprawdę ujdzie.
Audiobooka słuchało mi się przyjemnie, czyta Marta Wągrocka.


środa, 28 lipca 2021

"Wizjer" Magdalena Witkiewicz

 

                                                               Wydawnictwo W. A. B.


Nie zdziwię się, jeśli po przeczytaniu tej powieści zaczniemy rozważniej korzystać z internetowych stron i aplikacji w telefonie oraz będziemy czytać wszelkie regulaminy i zgody na udostępnianie danych, a przede wszystkim będziemy mniej niefrasobliwie szafować swoimi danymi i bardziej roztropnie poruszać się w wirtualnej przestrzeni.

Uwielbiana przez czytelniczki specjalistka od szczęśliwych zakończeń, Magdalena Witkiewicz coraz śmielej poczyna sobie na literackim poletku i próbuje sił w różnych gatunkach. Spod jej pióra, czy dosłownie mówiąc klawiatury, wychodzą już nie tylko powieści obyczajowe i romantyczne komedie, ale także książki dla dzieci oraz thrillery - pisane dotąd w duecie ze Stefanem Dardą. "Wizjer" to już jednak tylko i wyłącznie dzieło Magdaleny Witkiewicz. 

Wiem, że zdania są podzielone co do klasyfikacji gatunkowej, wiele osób uważa, że to bardziej powieść obyczajowa z sensacyjnymi elementami niż typowy thriller. Dla miłośników mocnych wrażeń i grozy to na pewno będzie zbyt lekkie. Nie ma tu szaleńczych pościgów  i krwawych scen.
Dla mnie nie ma znaczenia, jak określimy "Wizjer", współcześnie często mamy do czynienia z mieszaniem gatunków i tak właśnie jest w tym przypadku. Najważniejsze, moim zdaniem, to czy dana powieść jest  spójna logicznie i wciągająca.
Przyznam, że  ja nie mogłam się od "Wizjera" oderwać i chciałam jak najszybciej dowiedzieć się wraz z głównymi bohaterami: Laurą, Norbertem i Iriną nad czym tak naprawdę pracuje firma Argus, co się stało z Jurijem i kim jest tajemnicza Salome.
Laura jest bankowym analitykiem, szereg wydarzeń sprawia, że zmienia pracę i zaczyna badać, co kryje się pod zbieraniem danych przez aplikację randkową. Im dalej w las, tym więcej drzew, stopniowo odsłaniają się puzzle, a wszystko coraz bardziej przeraża.  

Streszczać tę powieść byłoby zbrodnią, zatem powiem tylko krótko, co w niej znajdziemy: technologiczne nowinki i pułapki wirtualnej przestrzeni, cyberprzestępczość, inwigilację, spotęgowaną manipulację, romans, zawikłaną historię rodzinną, zaburzenia osobowości, rosyjskie kołysanki,  zaskakujące zbiegi okoliczności i przerażające wyjaśnienie pewnych spraw.

Narracja jest dynamiczna. Rozdziały podzielone na części związane z poszczególnymi postaciami oraz akcją w różnych czasach (przeszłość i teraźniejszość i miejscach (Moskwa, Warszawa, Gdańsk). Zakończenie - wzbudza niepokój, jest na tyle otwarte, że autorka może pokusi się o napisanie dalszego ciągu.

Okładkowy motyw pawich piór nie jest bez znaczenia. Tak jak mitologiczny Argus miał kilkadzięsiąt par oczu, był wszechwidzący, to tak współcześnie - w internecie nic nie ginie, każdy nasz ruch i krok jest widoczny, specjaliści moga sprawdzić nawet, co kupiliśmy w sklepie płacąc kartą. A to w sumie kropla w morzu... Kto ma dane, ten ma władzę.

Bardzo mi się podobało, taką Witkiewicz chcę czytać częściej.

"Wizjer" poznałam w formie audiobooka na EmpikGo, czytają Maria Dębska i Maciej Więckowski. A posłowie - sama autorka we własnej osobie!
Lektorom należą się brawa.

Czas trwania audiobooka: 7h 18 min.




niedziela, 18 kwietnia 2021

"Psy ras drobnych" Olga Hund

Ten tytuł gdzieś tkwił mi w głowie, więc gdy tylko zobaczyłam go w nowych audiobookach na Empik Go, włączyłam sobie - akurat dziś, jako tło do przygotowywania obiadu... Nie kojarzyłam jednak, nie pamiętałam zupełnie o czym jest ta książka i okazało się, że "nieźle" ( piszę z przekąsem) sobie dobrałam niedzielną rozrywkę...
To jest bowiem opowieść o pobycie bohaterki w szpitalu psychiatrycznym w Kobierzynie. Dobra, mocna, konkretna i krótka proza. Malownicze i przejmujące opisy pacjentek i ich szpitalnej codzienności. Lektorka Inez Peck bardzo wczuwała się w czytany tekst, różnicowała głosy postaci. Podobało mi się.
Ale już mam dość trudnych i ciężkich tematów (cały czas po troszku podczytuję Appignaesi o kobietach i psychiatrii oraz Graff eseje feministyczne). Idę szukać czegoś lekkiego i typowo rozrywkowego.


poniedziałek, 13 lipca 2020

klasyka na ucho - "O czym szumią wierzby"

Ta powieść to klasyka literatury dla dzieci. Opublikowana w 1908 roku, w Polsce wydana w 1938 r.,   do dziś cieszy się zainteresowaniem i popularnością wśród czytelników.  Przygody Borsuka, Ropucha, Kreta i Szczura Wodnego zostały przetłumaczone na kilkanaście języków, doczekały się kilku ekranizacji i adaptacji scenicznych, a także kontynuacji pióra Williama Horwooda.  Nie miałam okazji zetknąć się z tą książką w dzieciństwie, toteż z tym większą ciekawością sięgnęłam po audiobook”O czym szumią wierzby” w interpretacji lektora Tomasza Bielawca. Czy było warto?

Link do mojej recenzji:
 

http://zycieipasje.net/2020/07/13/poczytaj-mi-na-uchoo-czym-szumia-wierzby-kenneth-grahame/


 Tytuł wpisuje się do kategorii lipcowej Trójki:

poniedziałek, 29 czerwca 2020

"Czarne miasto" M. Knopik



(...)
Przede wszystkim, ku mojemu zaskoczeniu, nie jest to taka typowa powieść obyczajowa przedstawiająca dzieje pewnej rodziny  w jednym ze śląskich miast – a właśnie takiej się spodziewałam. Owszem, poznajemy taką właśnie rodzinę: Wandę Bóbr, wdowę po Zdziśku, ich córki, Belindę i Biankę; wracamy w retrospekcjach do dzieciństwa i młodości Wandzi, poznajemy historię sąsiadki Genowefy i Franka, Białej Irki czy Kazi. Ale to tylko jedna z warstw tej książki, nie fabuła  tu gra pierwsze skrzypce.
Ważniejsze jest samo snucie opowieści i piękny język. Mamy w tej powieści też domieszkę fantastyki i grozy (opowieści o duchach, czarach, niemal mrożące krew w żyłach relacje z poszukiwań zaginionej), a także ważną rolę odgrywają sny i wspomnienia. Właściwie trudno jednoznacznie określić gatunek, współczesna literatura unika szufladkowania, ale chyba najbliżej tu do urban fantasy.
To proza sentymentalna, melancholijna, oniryczna, metaforyczna, z nutką tajemniczości i baśniowości oraz nawiązaniami do mitologii słowiańskiej i lokalnych legend. Nie użyłabym jednak określenia “realizm magiczny” w odniesieniu do Czarnego Miasta.
To także proza niezwykle działająca na wyobraźnię, plastyczna i barwna (szczególny akcent położony został na kolory czarny, biały, burgundowy ).
Opisy – przeważające w tej narracji – są świetne, zarówno dobrze brzmiące jak i bardzo malarskie, klimatyczne, metaforyczne, nawet można by się pokusić o przywołanie tu schulzowskiego  sposobu opisywania świata. Na pewno nie do każdego trafi taki styl. Czytelnik musi czuć tę wrażliwość, mieć nieco artystyczną duszę, by “uchwycić” istotę i urok “Czarnego miasta”.
(...)
całą moja recenzja pod linkiem:
http://zycieipasje.net/2020/06/29/poczytaj-mi-na-uchoczarne-miasto-marta-knopik-recenzja-audiobooka/

Książka pasuje do czerwcowego wyzwania "Pod hasłem"

wtorek, 9 czerwca 2020

"Konie, dziewczyna i pies. Pamiętnik" J. Podsiadło - audiobook

(...)
Moja wybredna dziewięciolatka wysłuchała audiobooka z ochotą i zaangażowaniem, co ostatnio nieczęsto się jej zdarza. O czym to świadczy?
Przede wszystkim, napisany przez mężczyznę “dziewczyński” pamiętnik okazał się bardzo przekonujący, prawdziwy – “brzmiał” dokładnie tak, jak by go napisała właśnie ta jedenastolatka, która jest bohaterką tej książki. Osadzony jest we współczesności ( nie oszukujmy się, ale dzieci raczej wolą czytać o znanych im realiach, nie bardzo pasjonują je lektury takie jak “Karolcia” czy “Pamiętnik Czarnego Noska”, które wymagają przypisów wyjaśniających jak  to dawniej było na świecie i dlaczego)
Poza tym, lektorka Mirella Rogoza-Biel przeczytała go w sposób naturalny, z pasją wcielając się w rolę piszącej w zeszyciku nastolatki.
(...)
 Cała recenzja pod linkiem:

http://zycieipasje.net/2020/06/08/poczytaj-mi-na-ucho-konie-dziewczyna-i-pies-pamietnik-jacek-podsiadlo-recenzja-audiobooka/


Lektura przydała się do czerwcowej Trójki E-pik
Element układanki
przenieś się do czasów PRLu
tytuł z przecinkiem

czwartek, 4 czerwca 2020

"Zdrój" Barbara Klicka

Wysłuchałam audiobooka -czyta Aneta Todorczuk i czyta bardzo ładnie. Natomiast sama powieść mnie rozczarowała. Fabuła obejmuje pobyt młodej bohaterki w sanatorium oraz jej wspomnienia z sanatoryjnych turnusów z dzieciństwa. Sceny i spostrzeżenia. Zdziwienia i zgorzknienia. Nie jest to jednak opowieść o chorobie ani o sanatorium, a bardziej o niedopasowaniu, wyobcowaniu, samotności.
Więcej nasza bohaterka myśli, co by powiedziała niż mówi naprawdę. I te jej wtręty"że tak powiem"., "myślę", na dłuższą metę było to irytujące.
Ogólnie lubię prozę "dziwną", poetycką, nieco surrealistyczną, niejednoznaczną. Ta jednak nijak mnie nie ujęła. Na pewno coś w niej "tkwi", ale ja nie mam do tego kluczy.

poniedziałek, 25 maja 2020

Bałwanek w maju??? Posłuchajcie....

Nie spodziewałam się, że zawartość tej płyty będzie bardziej przypominała słuchowisko muzyczne niż zwykłe opowiadanie czytane przez lektora. Tymczasem Przygody żółtego bałwanka to opowieść z muzycznym tłem i piosenkami, w dodatku bardzo łatwo wyobrazić sobie można ją jako sztukę teatralną. Sądzę, że takie przedstawienie miałoby powodzenie w przedszkolach.
(...)

Cała moja recenzja pod linkiem:

http://zycieipasje.net/2020/05/25/poczytaj-mi-na-ucho-przygody-zoltego-balwanka-danuta-markowska-resich-recenzja-audobooka/

sobota, 23 maja 2020

"Ja cię kocham, a ty miau" Katarzyna Berenika Miszczuk

"Ja cię kocham, a ty miau" Katarzyna Berenika Miszczuk (audiobook wysłuchany w Empik Go, czyta Leszek Filipowicz)


Ala ma kota? Nie, to kot ma Alę Komedia kryminalna z kotem w roli narratora, w sumie to taka sobie, ale przyjemnie się słuchało (tak "na drugą nóżkę", bo w czytaniu "Lista nieobecności" M. P. Urbaniaka i to już dość ciężka pod względem tematyki proza). Momentami nużąco, ale przeważnie zabawnie. Zaczęłam czytać e-book, ale szybko się przerzuciłam na audio - i to był znacznie lepszy wybór, lektor czytał tak, jakby był starym, leniwym kocurem, świetnie wcielił się w rolę i to dodało punktów tej książce u mnie.
Króciutko o fabule ( przecież sobie kto chce, znajdzie opis):
Bohaterka- Ala, zawodowo ilustrująca książki dla dzieci, bierze udział w konkursie plastycznym, w którym stawką jest zostanie spadkobiercą słynnego, ekscentrycznego kolekcjonera sztuki. Akcja rozgrywa się w położonej na odludziu posiadłości, artyści wykonują kolejne zadania malarskie, ale mało która praca trafia w gust gospodarza domu, uczestnicy odpadają, rezygnują. Okazuje się, że...
giną. Sprawa staje się coraz bardziej podejrzana..Kot Lord zwiedza po kryjomu rezydencję, obserwuje i komentuje, często dość sarkastycznie... Ta kocia narracja i wątek plastyczny (poznamy różne techniki, dowiemy się, co to np.sangwina - ja nie wiedziałam!!!) są fajne, ale ogólnie intryga, kulminacja i zakończenie wypadają słabo.
Na plus - trawestacje tytułów ( np" Duma i zakłaczenie", "Lot nad kocim gniazdem"), postać kota Lorda (świetnie oddane kocie zachowania).
Podsumowując: nie narzekam, ale nie padłam z zachwytu. Miau!

sobota, 21 marca 2020

"Żywopłoty" Maria Karpińska

wydawnictwo W. A. B
audiobook - Biblioteka Akustyczna

Wysłuchałam korzystając z dwumiesięcznego darmowego dostępu w aplikacj EmpikGo.

Bardzo dobrze napisane, dobrze opowiedziane. Zaskakująco dojrzałe.
Opowiadania o życiu i śmierci, codzienności, zwyczajności, przemijaniu, samotności. Dość smutne, ale nie przygnębiające, raczej refleksyjne. Z nutą takiej , jak to nazwać..., "dziwaczności"? Ale nic tu surrealistyczego, bardziej ekscentryczność.
Bohaterem, narratorem każdego z nich jest mężczyzna w różnym etapie życia (np 30, 40, 50...latek). Uważny obserwator, wrażliwy. Na dobrą sprawę trudno stwierdzić, czy to nadal ten sam bohater. Ale tu nie o to chodi, bo wymowa jest dość uniwersalna. Każdy z rozdziałów może być osobnym tekstem, ale też stanowią spójną całość.
Słuchałam z uwagą, zaciekawieniem, satysfakcją, ale jednak to nie są do końca moje "klimaty".
Czyta Henryk Simon. Głos przypominał nieco Malajkata. Jako żyję, nie kojarzę gościa. Sprawdziłam - młody aktor, gra m.in w serialu "Pierwsza miłość" ( nie łoglundam, to i nie znam). Brzmi nieźle.
I tylko taki "zonk" , aż przewijałam nagranie, czy ja czasem nie przysnęłam, ale nie... Na końcu jest "Dziękujemy za wysłuchanie książki Marii Sokołowskiej"

wtorek, 25 lutego 2020

"Pasażerka" przesłuchana

Spośród książek podejmujących wątek wojny, obozów koncentracyjnych,  zagłady, rozliczeń z przeszłością to właśnie Pasażerka, napisana przez więźniarkę Auschwitz, jest jedną z najważniejszych, najciekawszych i najlepszych pod względem literackim. Tej poruszającej, zapadającej w pamięć powieści możemy wysłuchać w znakomitej interpretacji lektorki Elżbiety Kijowskiej.
(...)

Proza Posmysz jest  konkretna i oszczędna, nie epatuje okrucieństwem, ale nawet krótkie zdania i opisy dotyczące obozowej rzeczywistości są wymowne. Stoi za nimi prawda osobistych obserwacji i przeżyć autorki.
(...)

Całość mojej recenzji pod linkiem:
http://zycieipasje.net/2020/02/24/poczytaj-mi-na-ucho-pasazerka-zofia-posmysz-recenzja-audiobooka/


Lektura wpasowała się w lutową kategorię wyzwania "Pod hasłem"
oraz do jednej z kategorii  wyzwania-zabawy Trójka e-pik:
na sportowo
książka z wątkiem Holokaustu   
"Coś czerwonego" (okładka, tytuł, serce, książka o komunizmie itp)




środa, 9 października 2019

Jest, jest... "Nie ma" - recenzja audiobooka

Łącząc przyjemne z pożytecznym wysłuchałam audiobooka z książką Mariusza Szczygła. Cieszy mnie niezmiernie fakt, iż autor został uhonorowany Literacką Nagrodą Nike oraz Nagrodą Czytelników.
Spotkałam się z różnymi opiniami na temat zbioru "Nie ma", dla mnie była to ciekawa i zaskakująca  swą różnorodnością publikacja.  Lektorzy spisali się na medal.
Oto link do mojej recenzji:

http://zycieipasje.net/2019/10/07/poczytaj-mi-na-ucho-nie-ma-mariusz-szczygiel-recenzja-audiobooka/

Lektura "na ucho" wpisuje się w październikową Trójkę E-pik
.
Kategorie:
imienniczka (autorka/główna bohaterka o takim samym imieniu, jak moje)
 tajemnica/zagadka w tytule 
tytuł zawierający "nie" (nie tylko jako zaprzeczenie, ale też cząstka wyrazu)

Storybox.pl 2019

poniedziałek, 20 maja 2019

"Śledztwo od kuchni..." Karolina Morawiecka

“Śledztwo od kuchni, czyli klasyczna powieść kryminalna o wdowie, zakonnicy i psie (z kulinarnym podtekstem)” Karolina Morawiecka
Muszę przyznać, że do komedii kryminalnych zazwyczaj mam spory dystans, bowiem nieraz już okazało się, że te rzekomo takie śmieszne mnie w ogóle nie bawią, a nawet słynna Chmielewska niekoniecznie i nie zawsze do mnie trafia. Tym razem jednak to był strzał w dziesiątkę. Wpadłam jak śliwka w kompot! Tak mnie zauroczyła debiutancka powieść Karoliny Morawieckiej czytana przez Donatę Cieślik, że nie tylko bez wahania sięgnę po następne książki autorki (liczę na co najmniej kilkuczęściową serię), ale i do tej pierwszej chętnie jeszcze powrócę. Śledztwo od kuchni śledziłam z nieukrywaną przyjemnością, ubawiłam się przednio i naprawdę zrelaksowałam, choć przy tym solidnie zgłodniałam, gdyż powieść obfituje zarówno w literackie, jak i kulinarne smaczki.
(...)
Całość recenzji:

http://zycieipasje.net/2019/05/20/poczytaj-mi-na-ucho-sledztwo-od-kuchni-czyli-klasyczna-powiesc-kryminalna-o-wdowie-zakonnicy-i-psie-z-kulinarnym-podtekstem-karolina-morawiecka-recenzja-audiobooka/

#audiobook
#Trójka E-pik ( kwiecień)


piątek, 23 lutego 2018

Głos Pana, czyli Lem dla zaawansowanych

Ta lektura wymaga od odbiorcy pełnej mobilizacji umysłu, wytężonej uwagi, skupienia nad naukowymi i filozoficznymi wywodami. Zdecydowanie nie polecam jej na pierwsze spotkanie z twórczością Lema.
To dzieło uznawane jest za wybitne, jednak dla kogoś kto nie miał raczej do czynienia z podobną literaturą, może okazać się zbyt trudne, zbyt wymagające. Co nie znaczy, że jest nieprzystępne. Proza Lema okazuje się przyswajalna, językowo znakomita, ironią podszyta. Trzeba jednak mieć świadomość, że to będzie intelektualna przygoda i  jak by nie było – fantastyka naukowa, a to nie jest  gatunek, który każdemu odpowiada.

Całość moich "wypocin" na:

http://zycieipasje.net/2018/02/19/poczytaj-mi-na-ucho-glos-pana-stanislaw-lem-recenzja-audiobooka/

czwartek, 15 lutego 2018

"Wysoki zamek" S. Lem - na ucho!



Spieszę uspokoić tych, którzy wzdrygają się na hasło „Lem”, bo w fantastyce nie gustują. Wysoki zamek to nie jest powieść z gatunku science fiction, lecz autobiograficzna opowieść o dzieciństwie, przetykana rozważaniami na temat pamięci i sztuki. W znakomitej, lektorskiej interpretacji Marka Nowakowskiego doskonale „wpada w ucho”. Polecam zarówno sympatykom twórczości Stanisława Lema, jak i tym, którzy ją z zasady omijają.

(...)
Całość  pod linkiem:



http://zycieipasje.net/2018/02/05/poczytaj-mi-na-ucho-wysoki-zamek-stanislaw-lem-recenzja-audiobooka/


Moja lista blogów